Prowadzę od jakiegoś czasu warsztaty z tarota dla seniorów w domu opieki i mam jeden problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Chodzi o karty Śmierci i Diabła - personel prosi żebym je usuwała z talii przed zajęciami, bo część pensjonariuszy reaguje bardzo lękowo. Z jednej strony rozumiem to, z drugiej czuję że jeśli czytanie kart ma działać jak powinno, to talia musi być kompletna. Ktoś pracuje z kartami w podobnych warunkach? Jak nie niszczyć sensu czytania i jednocześnie nie wywoływać niepotrzebnego strachu?
To ciekawy dylemat i nie ma tu prostej odpowiedzi. Pytanie tylko - jak dokładnie wyglądają te warsztaty? Robisz pełne odczyty indywidualnie, czy raczej pokazujesz karty i opowiadasz o symbolice? Bo to ma spore znaczenie dla tego jak podejść do Śmierci czy Diabła.
Zanim w ogóle ruszymy dalej - czy ten "rytual" rozumiesz dosłownie czy mowisz po prostu o całym procesie czytania? bo jesli chodzi ci o jakis konkretny energetyczny aspekt gdzie kompletnosc talii jest ważna, to zupelnie inna sprawa niz samo wrozenie. sprecyzuj bo to zmienia całą dyskusje.
No ale czy w ogóle da sie zrobic pełen tarot z seniorami? bo wydaje mi sie, że Wielkie Arkana są bardzo ciężkie emocjonalnie dla kogoś bez żadnego przygotowania. pytam serio, nie krytykuję samego pomysłu.
Okej, rozumiem skąd ten niepokój. Ale powiem ci szczerze - talia bez kilku kart to nadal talia, nie ma żadnej zasady że musi być dokładnie 78 żeby działała. Ważniejsze jest z jaką intencją pracujesz. Pracowałam kiedyś z dziećmi i też modyfikowałam zestaw kart, i efekty były bardzo dobre. Co mnie bardziej interesuje w twoim opisie - jak reagujesz kiedy wypadłaby któraś z trudnych kart? Masz gotową odpowiedź dla seniora?
Własnie o to mi chodziło. Sam rytuał nie jest zniszczony przez brak kilku kart - intencja i prowadzacy sa wazniejszi. Poza tym jest inna opcja - niektorzy uzywaja specjalnie tworzonych talii do pracy terapeutycznej gdzie symbolika jest łagodniejsza. Słyszałas o takich zestawach?
Nie mam doświadczenia z seniorami, ale mam babcię i wiem jak ona reaguje na cokolwiek związanego ze śmiercią. Chyba dobrze że personel o tym mówi, nie? Oni znają tych ludzi na co dzień, wiedzą kto jak reaguje. Naprawdę warto walczyć z nimi o te dwie karty? 🙁
A skąd w ogóle wziął się ten pomysł z tarotem w domu opieki? Pytam bo to dosyć niezwykłe środowisko do tego rodzaju praktyki. kto to zainicjował - ty sama, czy ktoś z personelu poprosił?
No to chyba jest odpowiedź - skoro cała reszta jest okej a tylko te dwie karty budzą obawy, to po prostu je odłóż i tyle. Dwa elementy z siedemdziesięciu osmiu to i tak nie zmienia efektu wróżby, prawda?
Teraz rozumiem o co ci chodzi i to jest głębszy problem niż myślałam. Ale mam do ciebie pytanie - czy naprawdę wierzysz, że ktoś z tych seniorów "potrzebuje" akurat karty Śmierci czy Diabła podczas grupowych zajęć? Intencja to jedno, ale może sama energia którą inicjujesz bierze pod uwagę ten kontekst i te karty i tak by ominęła?
To co napisałaś w ostatnim poscie to ciekawy punkt - ta kolizja dwóch intencji. ale mam pytanie: czy ta intencja ktora ustawiasz przed zajeciami jest twoja wlasna, czy próbujesz nia działac w imieniu seniorow? bo to robi duza różnice.
Zatrzymajcie się bo mi umknęło coś z wcześniejszego wątku. Halineczka, napisałaś że siadacie w kółku i każda osoba losuje jedną kartę. Jak duże są te grupy? Bo to zmienia obraz - pięć osób to co innego niż piętnaście.
No właśnie o to mi chodzi - co jeśli ktoś wylosuje taką kartę i wyraźnie się zasmuci albo przestraszy? Jak wtedy prowadzisz tę rozmowę? Sama nie wiem jak bym sobie z tym poradziła.
To się raz zdarzyło z inną kartą - jedna pani wylosowała Wieżę i bardzo milczała. Reszta grupy jakoś sama ją otuliła rozmową, ale byłam czujna przez całą resztę sesji. Szczerze? Nie wiem czy dałabym radę tak samo z Kartą Śmierci.
I to chyba jest szczera odpowiedź której szukałaś. Nie chodzi o energetyke talii, tylko o to że czujesz sie niepewnie z tym co mogloby sie wydarzyc. to uczciwa podstawa do decyzji.
Czytam od początku i mam jedno pytanie do Halineczki - rozmawiałaś kiedys z ciocią o tych kartach ktore budzą wątpliwości? Ona jest tam na co dzień, zna atmosfere od środka.
Warto by zapytac. Nie jako feedback o programie, tylko tak po ludzku - co by poczuła widząc taką kartę. Może masz bliżej do odpowiedzi niż ci się wydaje.
Przepraszam że wchodze, kompletnie nie znam sie na tarocie ale czytam i mam takie laickie pytanie - czy te karty ktore budzą wątpliwosci to zawsze znaczą to samo czy zalezy jak je ktos zobaczy? bo z tego co rozumiem każdy moze powiedziec o karcie różne rzeczy?
No dobrze, ale skoro wiecie że nie ma czasu na tłumaczenia, to może rozwiązanie jest proste - na początku każdych zajęć krótko mówisz o trudniejszych kartach zanim ktokolwiek cokolwiek wylosuje? Uprzedzić, nie zaskakiwać.
Mam inne podejście do tego - zamiast zastanawiać się co zrobić z kartami, zapytaj personel konkretnie co ich niepokoi. Bo powiedzieli "te dwie karty" ale czy powiedzieli dlaczego? Może chodzi o jeden konkretny przypadek, jedną osobę, nie o całą grupę 🙂
To by zmieniało całą tę rozmowę. Jeśli chodzi o ochronę jednej konkretnej osoby, to może rozwiązanie jest zupełnie inne - ktoś z personelu jest przy niej albo ona po prostu nie bierze udziału w danym spotkaniu. Warto sprawdzić zanim zdecydujesz cokolwiek o talii.
Myślę że tak, przy najbliższej wizycie. Trochę mi głupio że nie zapytałam od razu - ta rozmowa tutaj sprawiła że widzę to zupełnie inaczej. Przyjęłam te dwie karty jako absolutny zakaz dla całej grupy, a może to była po prostu czujna uwaga o jednej konkretnej sytuacji xD
Nie ma co się winić, to naturalne że traktujemy wskazówkę z zewnątrz jako regułę ogólną. Ale właśnie tu jest sedno - jeśli to ochrona konkretnej osoby, to może w ogóle nie musisz nic zmieniać w talii. Możesz natomiast dopytać personel jak wygląda ta sytuacja i co by im pomagało.
Zaczekajcie - nawet jeśli chodziło o jedną osobę, to ona nadal jest w tej grupie, prawda? Więc to nie zmienia faktu że karta może się pojawić. Zmienia tylko to, że zamiast ogólnego zakazu możesz szukać rozwiązania dopasowanego do tej jednej osoby.
A co jeśli ta osoba nie chce żeby inni wiedzieli że potrzebuje tej uwagi? Nie wiem jak to wygląda w takich miejscach, ale wydaje mi sie że dla starszej osoby to mogłoby być ważne - żeby nie czuć sie wyróżnioną ani słabszą.
Może nie chodzi o siedzenie bliżej, tylko o bycie czujną bez żadnej demonstracji. I tak prowadzisz całą sesję, jesteś w naturalnej roli obserwatora grupy. Pytanie jest inne - czy jeśli ta osoba wylosuje trudną kartę i wyraźnie zareaguje, masz plan na tę jedną minutę? nie na całą sesję, tylko na tę konkretną chwilę.
