Szukam rozkładu, który pomoże mi przepracować konkretny epizod z przeszłości. Nie chodzi mi o wróżenie co będzie, tylko o zrozumienie i zaakceptowanie tego, co już minęło. Próbowałam kilku standardowych układów, ale czuję, że żaden nie trafia dokładnie w to, czego potrzebuję. Widziałam gdzieś rozkład 7-kartowy do pracy z przeszłością, ale nie pamiętam jak się układało karty. Czy ktoś zna coś sprawdzonego do tego celu? Zaznaczam od razu, że wiele rytuałów towarzyszących wróżbom wiąże się z jedzeniem i dla mnie to jest naprawdę czuły punkt, więc wolę pracować z samymi kartami, bez takich dodatków.
Akceptacja przeszłości przez tarot to temat, który mi leży. Ale zanim cokolwiek zaproponuję, chciałabym wiedzieć więcej. Czy chodzi ci o konkretne wydarzenie, relację, czy raczej o dłuższy okres, który chcesz jakoś zamknąć? Bo to zmienia podejście do rozkładu całkowicie.
To, co opisujesz, brzmi jak klasyczne napięcie między poziomem emocjonalnym a racjonalnym. Tarot moze tu sluzyc jako lustro, ale mam jedno pytanie zanim zaproponuję konkretny układ: jak długo z tym pracujesz? Mam na myśli, czy to swieze, czy raczej cos, co wraca od dłuższego czasu?
Przy pracy z przeszłością bardzo ważna jest faza Księżyca, to naprawdę robi różnicę. Księżyc ubywający sprzyja uwalnianiu i puszczaniu, więc jeśli chcesz zaakceptować i odpuścić, to właśnie wtedy powinnaś siadać do kart. Można też zapalić świeczkę i napisać to wydarzenie na kartce, a potem...
Dobrze, że to zaznaczyłaś. A wracając do układu Fortunata, mam pytanie do niego: ta karta z przekonaniem, które zostalo po wydarzeniu, jak ją interpretujesz, jesli wychodzi np. Sprawiedliwosc? Czy to przekonanie o własnej winie, czy może coś zupełnie innego?
Słuchajcie, znam jeszcze jeden układ do tego typu pracy, trochę inaczej skonstruowany. Składa się z 5 kart w kształcie krzyża, ale z innym przyporządkowaniem niż klasyczny Celtycki. Środkowa karta to ty w tym momencie, góra to co chcesz puscic, dół to co ta sytuacja ci dała, mimo wszystko, lewa strona to cień, czyli to, czego nie chcesz widziec, prawa to potencjał po przepracowaniu. Próbowałaś czegoś podobnego?
Dla mnie cień to część siebie, której nie akceptujesz w kontekście tej sytuacji. Nie tyle sama sytuacja, co twoja reakcja na nią, albo motyw, który ci w niej nie odpowiada. Coś, co wypierasz. Przy pracy z poczuciem winy często wlasnie tam pojawia się coś z kategorii Woźnicy albo Sily, co może sugerować że gdzieś jest w tobie poczucie sprawczości, które chcesz zagłuszyć 😉
No dobra, Mam pytanie z boku, bo czytam ten temat i cos mi się nie układa. Czy rozkłady do przepracowania przeszłości w ogóle działają bez jakiegos zakorzenienia, bez obecności w ciele? Pytam szczerze, bo sam kiedyś próbowałem pracowac z trudna sytuacja tylko przez karty i gdzieś po drodze się zgubiłem w interpretacjach, zamiast poczuć cokolwiek. Moze ktos miał podobnie?
Ma pełny sens i to jest jak najbardziej swiadome podejście. Jedna uwaga praktyczna, skoro układ chcesz robic sama bez prowadzenia, zadbaj o to zeby przed rozłożeniem zadać sobie jedno konkretne pytanie, nie za szerokie. Nie: 'dlaczego nie moge się z tym pogodzić', ale np. 'co trzyma mnie przy tej emocji'. Różnica jest duza w tym, co karty ci potem przyniosa.
A czy ktoś wie, gdzie mozna znaleźć ten układ Fortunata opisany wyżej, bo bardzo chcę go zapamiętać. Albo czy on ma jakąś swoją nazwę, pod którą szukac?
Nie ma jakiejś oficjalnej nazwy dla tego układu, bo to coś, co skonstruowałem sam przez lata i dopasowałem do konkretnego typu pracy. Jeśli chcesz, mogę go tutaj opisać dokładniej z przyporządkowaniami pozycji, żebyś mogła zanotować.
Oj, Dobrze, postaram się opisać to zwiezle. Karta 1, środek: ty w tej chwili w odniesieniu do tej sytuacji. Karta 2, lewa strona: samo wydarzenie, jak je pamiętasz i jak je nosisz. Karta 3, prawa strona: przekonanie, które po tym zostało, to, co wniosłaś do teraźniejszości. Karta 4, góra: co chcesz puscic albo co jest gotowe, żeby odejść. Karta 5, dół: co ta sytuacja jednak dała, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Karta 6, osobno na boku: krok, jeden, konkretny, w kierunku akceptacji. Szóstka jest opcjonalna ale często daje dużo.
To jest naprawdę przemyślany układ. Mam pytanie o kartę piątą bo instynktownie chciałam ją pominąć. Co zrobić, jeśli pojawia sie tam coś trudnego, na przykład karta, która pokazuje coś, czego w ogóle nie chce dostrzegać w tej sytuacji?
Myślę, że właśnie taka karta jest najcenniejsza. Jeśli coś w niej nie chcesz zobaczyć, to często znaczy, że jest bliżej prawdy niż cokolwiek innego. Mam pytanie do Fortunata, jak długo zazwyczaj siedzi się z tym układem? Czy to jest sesja jednorazowa, czy wracasz do tych kart?
Mam pytanie bo ta piąta karta mnie zatrzymała. co się dzieje, kiedy ktoś robi ten układ i wszystkie karty są jednoznacznie trudne? czy nie ma tu ryzyka, że zamiast przepracować, człowiek po prostu wejdzie głębiej w te emocje bez żadnego wyjścia?
Słyszę to, co piszesz, i rozumiem. Nie jestem w ostrym miejscu, raczej w takim przewlekłym i zmęczoną tym zmęczeniem. Właśnie dlatego chcę to ruszyć z miejsca, a nie zostawić jak jest.
Rusalka, a masz już jakąś talię, z którą czujesz się przy tej pracy, czy jeszcze wybierasz? Pytam bo przy takim układzie chyba warto mieć cos, co dobrze znasz, a nie nowa talię, którą dopiero rozgryzasz.
Rider-Waite to świetny wybór właśnie do pracy z własną psychiką, bo obrazy są doslowne i łatwo je poczuć od razu. Chciałam tylko dodać, że przy pracy z poczuciem winy bardzo często wyciąga się Szóstki, szczególnie Szóstka Mieczy i Szóstka Kielichów. Pierwsza to odejście od bólu, druga to powrót do przeszłości, czasem nostalgiczny, czasem bolesny. Jeśli obie wyjdą w jednym układzie, to zazwyczaj znaczy, że osoba jest gdzies pomiędzy.
A co z kartami Wielkich Arkanow przy tego typu rozkładach? Czy jeśli wyciągasz same Wielkie Arkana, to znaczy to coś szczegolnego, czy po prostu statystyka?
Czytam ten temat i mam pytanie trochę z boku. Czy przy takim układzie warto wcześniej jakoś się wyciszyć, na przykład przez oddech, skoro nie robimy rytuałów? czy to robi różnicę, czy można siadać do kart od razu?
Hmm, to jest dla mnie ważna uwaga. Właśnie o tym zapomniałam, że pytanie przed rozłożeniem musi być spokojne, sformułowane z pewnym dystansem, a nie w momencie, kiedy to na mnie napada. Chyba właśnie tak robiłam wcześniej i dlatego nic nie dawało mi jasnego obrazu.
Rusalka, to co piszesz o formułowaniu pytania w spokoju bardzo mi coś uświadomiło. Ja też miałam ten problem, że siadałam do kart właśnie w środku emocji i potem się dziwiłam że rozkład wychodzi chaotyczny albo wszystko zdaje sie potwierdzać najgorszy scenariusz. Czy ty wcześniej w ogóle zapisywałaś te pytania które zadawałaś przed rozłożeniem?
Nie, nie zapisywałam. I chyba właśnie to był błąd bo pytanie zmieniało się w trakcie, zaczynałam od jednej rzeczy a potem w glowie pojawiało się coś innego i karta odpowiadała na już zupełnie inne pytanie niż to, ktore formalnie zadałam.
To jest bardzo częste. Pytanie, które masz w głowie, kiedy kładziesz karty, jest często inne niż to, które sformułowałaś na początku. Dlatego niektórzy polecają zapisanie pytania przed rozłożeniem i przeczytanie go na głos. Nie jako rytuał, tylko jako kotwicę. Czy próbowałaś kiedyś w ogóle pracy z kwestią akceptacji przeszłości, zanim pojawiło się to na forum?
Ojej, to ciekawe że tak to opisujesz, bo ja właśnie dlatego zadalem tamto pytanie. Nie dlatego, że uwazam, że tarot szkodzi, tylko dlatego, że struktura ukladu naprawde robi różnicę. Jedna karta dziennie jest dobra do bieżącego oglądu, ale do przepracowania czegoś konkretnego to za mało. Fortunat czy w tym układzie, który opisales, karta środkowa jest rzeczywiscie ta najważniejszą, czy jest raczej punktem wyjścia?
Właśnie, ja miałam kiedyś w środku Wiszącego i zupełnie mnie to zaskoczyło. Na pierwszy rzut oka trudna karta, ale ona akurat pokazywała, że jestem w zawieszeniu wobec tej sytuacji, nie w cierpieniu, tylko w pauzie. I dopiero kiedy spojrzałam na to, co po bokach, zaczęło to mieć sens jako całość.
To jest bardzo uczciwe, co piszesz. Ta granica między prawdziwym wglądem a samoukojeniem jest naprawde cienka. Jak to w ogóle odróżnić przy tarotu? Pytam serio, bo mam z tym problem u siebie.
