No ale chwila, bo to jest ważne. Czy to naprawde nie ma znaczenia skąd to pochodzi? Tzn. czy karta nie wychodzi bo źle tausujemy, czy bo 'śpi' - efekt jest ten sam. Nie mam dostępu do talii, karta nie pracuje ze mną. Pytanie o przyczynę jest filozoficzne, a nie praktyczne.
Ja w ogóle nie wiedziałam że tasowanie może powodować że karta nie wychodzi! To znaczy że jak mam taką kartę której nigdy nie widzę w rozkładach, to powinnam najpierw sprawdzić czy dobrze tasuje? Ale jak to sprawdzić? Przepraszam za proste pytanie, ale naprawde nie wiem jak ocenić czy tasowanie jest wystarczające.
Dobra, ale wracając do sedna - mówimy o kartach rzadkich i o ochronie. Czy ktoś może mi powiedzieć wprost: jeśli szukam karty ochronnej która prawie nigdy nie wychodzi, to mam najpierw sprawdzić tasowanie, a dopiero potem myśleć o jakiejś pracy z nią? W jakiej kolejności to robić?
Czekaj, czyli nie ma jednej karty ochrony w tarocie? Bo ja zawsze myślałam że to jest Cesarzowa albo Hierofant, bo kojarzą mi się z opieką i tradycją. Ale może się mylę, stąd pytanie.
Faktycznie nie sprecyzowałam i to jest dobra uwaga. Mnie chodziło głównie o ochronę podczas samego odczytu - tzn. że jak robię rozkład, to żeby te informacje które przychodzą były czyste, niezaburzone czymś zewnętrznym. Coś jakby osłona na czas pracy z kartami. Czy to ma jakąś konkretną kartę?
To co opisuje Teodozja to jest klasyczna intencja oczyszczenia przestrzeni przed odczytem. W różnych tradycjach magicznych ma to odpowiedniki niestety niekoniecznie tarotowe - chodzi o zamknięcie kręgu, ustawienie intencji. W tarocie można to robić kartą, ale szczerze mówiąc znam praktyki które używają do tego Asa Mieczy właśnie dlatego że przecina, oczyszcza. Choć to nie jest karta która 'chroni' w sensie tarczy.
As Mieczy jako oczyszczenie? To brzmi dla mnie bardzo dziwnie, bo miecze zawsze mi się kojarzą z czymś nieprzyjemnym, konfliktami i złymi wiadomościami. Jak coś takiego może chronić?
Dobra, to teraz mam pytanie do Feli - mówisz że to współgra z Merkurym, ale ja nie rozumiem jak można łączyć astrologię z tarotem. To są dwa różne systemy, nie? Czy one nie przeczą sobie nawzajem?
Okej, to mi trochę porządkuje myśli. Ale mam dalej to pytanie o te rzadkie karty - bo jeśli dobrze rozumiem, to wy mówicie że 'karta ochronna' to nie jest jeden konkretny archetyp, tylko zależy od kontekstu. Ale czy jest jakaś karta w całej talii, która szczególnie rzadko pojawia się w rozkładach u większości ludzi? Pytam czy to jest w ogóle zjawisko, nie tylko u mnie.
Na to pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi, bo nie ma żadnych danych zbiorczych. Każdy ma inne doświadczenia, inaczej tasuje, inaczej interpretuje 'rzadkość'. Mogę powiedzieć co u mnie rzadko wychodzi - przez długi czas prawie nie widziałem Szaleńca. Ale znajomy z którym ćwiczyłem miał go co drugi rozkład. To co rzadkie jest bardzo indywidualne.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, naprawdę dużo się dowiedziałem. Ale chciałem zapytać - czy jest jakaś karta w Wielkich Arkanach którą uważa się za szczególnie związaną z ochroną przestrzeni? Czy jest coś takiego w tradycji?
Słuchajcie, to może sprecyzuję jeszcze raz - chodzi mi o sytuację kiedy robię rozkład dla kogoś innego i mam wrażenie że moje własne emocje albo emocje tej osoby zaburzają to co widzę. Szukam jakiegoś sposobu żeby to 'wyczyścić'. I zastanawiałam się czy jest karta która sama wychodzi w takich momentach jako sygnał, albo którą można celowo wywołać żeby ustawić właściwy nastrój. Czy to w ogóle ma sens jako pytanie?
Teodozja, to jest bardzo konkretne pytanie i dziękuję że to doprecyzowałaś, bo teraz wiem o czym właściwie mówimy. To co opisujesz - poczucie że własne emocje albo emocje pytającego zaburzają odczyt - to jest bardzo realne zjawisko w pracy z cudzymi sprawami. Ale tu pytanie: czy masz wrażenie że to się dzieje zanim zaczniesz rozkład, w trakcie, czy dopiero przy interpretacji? Bo to są trzy różne momenty i każdy wymaga innego podejścia.
To jest bardzo dobre pytanie i właśnie o to chodzi w świadomej pracy z tarotem. Ale zanim odpowiem - mam pytanie do Ciebie, Teodozja. Kiedy mówisz że 'emocje zaburzają', to co konkretnie obserwujesz? Że interpretujesz karty przez pryzmat tego co chcesz usłyszeć? Że czujesz energię osoby i to ci przeszkadza? Czy może po prostu po sesji jesteś wyczerpana?
Chyba wszystkie trzy naraz, ale najbardziej to pierwsze - że interpretuję przez pryzmat tego co pytający chce usłyszeć albo czego się boi. I to jest chyba najgorsze, bo potem sama nie wiem czy to co widzę to rzeczywiście jest w kartach czy to ja to tam wkładam.
To jest jeden z fundamentalnych problemów w tarocie dla innych i szczerze mówiąc nie ma na to magicznego rozwiązania w postaci jednej karty. Ale wróćmy do pytania o 'rzadkie karty' bo mam wrażenie że Teodozja szukała na początku skrótu - karty która sama wyjdzie i da znać że odczyt jest czysty. Czy tak? Bo jeśli tak, to muszę powiedzieć że to nie działa w ten sposób.
Chciałam wrócić do tego co powiedziała Teodozja - że nie wie czy wkłada coś do kart czy to rzeczywiście w nich widzi. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na rozróżnienie tych dwóch rzeczy podczas sesji? Bo to mi się wydaje ważniejsze niż pytanie o konkretną kartę.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was pracuje z oddechem albo krótką medytacją przed rozkładem dla kogoś? Bo ja nie robię tarotów dla innych, ale w afirmacjach przed każdą pracą robię coś w rodzaju krótkiego 'zatrzymania'. Zastanawiam się czy to by się tu sprawdziło i czy to nie jest właśnie ta 'ochrona' o której mówi Teodozja, tylko bez kart.
Jedna minuta to mało, ale wystarczy na jedno konkretne działanie - świadome potasowanie z pytaniem skierowanym do siebie, nie do pytającego. Tzn. zanim zaczniesz tasować dla kogoś, przez chwilę myślisz: 'co ja teraz wnoszę do tej sesji, czego muszę być świadoma'. To nie jest karta ochronna, ale jest to moment w którym oddzielasz siebie od drugiej osoby. Próbowałaś czegoś takiego?
Bardzo dziękuję za całą tę rozmowę bo naprawdę dużo tu ważnych rzeczy padło. Ale mam jedno pytanie które mi nie daje spokoju od początku wątku - czy ktokolwiek z was spotkał się z opisem konkretnej karty jako 'strażnika talii' w jakiejś tradycji? Tzn. nie jako osobista praktyka, ale jako coś zapisanego w którymś systemie tarota? Czy to w ogóle istnieje?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś innym - czy 'zaburzenie przez emocje' o którym mówi Teodozja nie jest czasem po prostu empatiją? Tzn. że wchłaniasz stan osoby pytającej i to ci przeszkadza. W astrologii mamy podobny problem z interpretacją - jak bardzo lubisz albo nie lubisz osoby, możesz nieświadomie 'poprawiać' jej horoskop. Czy ktoś myślał o tym w kontekście tarotów właśnie tak?
Bo właśnie to mi chodzi po głowie - że może problem nie leży w talii ani w żadnej konkretnej karcie, tylko w tym że podczas odczytu dla kogoś emocjonalnie nas wciąga. I żadna 'karta strażnika' tego nie zatrzyma, bo to nie jest kwestia talii, tylko kwestia granic energetycznych. Czy ktoś w ogóle to rozróżnia u siebie?
Myślę że to jest efekt naturalnego przypisywania znaczeń. Hierofant, Kapłanka Najwyższa, Świat - to są karty o symbolice związanej z granicami, wiedzą, zamknięciem cyklu. Ktoś kiedyś powiedział że 'czuje się bezpieczniej' kiedy wychodzi któraś z nich i to się zaczęło powtarzać. Nie ma tekstu źródłowego, jest tradycja przekazywana ustnie.
Właśnie, bo te trzy rzeczy się zmieszały w wątku: karty statystycznie rzadsze, karty o symbolice ochronnej i karty używane intencyjnie jako rama. To są trzy zupełnie osobne tematy i każdy z nich zasługuje na oddzielną odpowiedź. Która z tych trzech rzeczy była dla ciebie na początku najważniejsza?
A wracając do tej pierwszej kwestii - bo mnie ona wciąż interesuje - czy ktoś kiedykolwiek sprawdzał to statystycznie? Tzn. prowadził dziennik przez długi czas i liczył ile razy wychodzi każda karta? Bo to by chyba rozwiało wiele wątpliwości.
Zastanawiam się czy nie warto by tu rozróżnić między pytaniem 'czy tarot działa losowo' a pytaniem praktycznym, czyli co robić kiedy mam poczucie że pewne karty mnie omijają. Bo to pierwsze jest filozoficzne, a to drugie jest bardzo konkretne i można na nie odpowiedzieć niezależnie od przekonań.
Jedno co robię kiedy mam poczucie że talia 'zacina się' na pewnych energiach, to rozkładam wszystkie karty na stole i po prostu patrzę na całą talię. Nie jako wróżbę, tylko żeby zobaczyć czy coś wzrokowego mi mówi cokolwiek. Czasem ta karta która 'nie wychodziła' jest nagle bardzo wyraźna. Nie wiem czy to działa energetycznie, ale działa na moją percepcję.
