Mam takie pytanie do ogółu bo chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. używam kilku talii i zauważyłam, że inaczej mi się czyta na starszych kartach, a inaczej na tych współczesnych z ładnymi ilustracjami. Chodzi mi konkretnie o to, czy ktoś odczuwa różnicę w pracy ze starszymi taliami, takimi jak klasyczny Rider-Waite albo Marsylski, a nowoczesnymi taliami artystycznymi? Pytam bo sama nie wiem co o tym myśleć. Może to tylko przyzwyczajenie, a może coś więcej :D? Zaczęłam się też zastanawiać czy chodzi o samą energię kart, czy bardziej o to że stare talie zmuszają do głębszej pracy z symboliką bo nie wszystko jest podane na tacy w takiej ładnej, nowoczesnej grafice.
Bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś to w końcu poruszył. Sama pracuję głównie z taliami sprzed kilkudziesięciu lat i powiem ci, że różnica jest ale niekoniecznie taka, jak większość myśli :P. Nie chodzi o to że stara talia jest "mocniejsza" z samej definicji. serio chodzi o to, że klasyczne talie jak właśnie Rider-Waite czy Tarot Marsylski, mają za sobą setki lat zbiorowej pracy, interpretacji i skupienia tysięcy ludzi. Ta symbolika jest przepracowana. @Janeczka Ale mam do ciebie pytanie bo piszesz, że inaczej ci się czyta na starszych. Czy masz na myśli konkretną różnicę w odczuciu podczas rozkładu, czy raczej widzisz różnicę w tym co wychodzi?
Dorzucę się bo temat bliski. Helenka ma rację co do tej zbiorowej pracy, ale chciałem zwrócić uwagę na coś jeszcze. wiele osób myląco traktuje "starą talię" jako tę lepszą, a tymczasem pytanie powinno brzmieć raczej: jak głęboko zakorzeniona jest symbolika danej talii i czy jest spójna wewnętrznie. Są nowoczesne talie które zostały zbudowane z prawdziwą wiedzą i spójną symboliką, i działają znakomicie. a są talie stare, ktore przetrwały, bo były po prostu popularne, nie dlatego że są głębsze. @Janeczka Zresztą masz jakiś konkretny przykład tej nowej talii, z którą czujesz tę różnicę?
mam pytanie bo jeszcze dużo nie wiem ale od razu chcę wiedzieć praktycznie. Jeśli dopiero zaczyna się z tarotem, to lepiej od razu kupić tą starą klasyczną talię czy nie ma to aż takiego znaczenia na początku? Bo widzę w sklepach różne i nie wiem co wybrać.
Czytam ten wątek i mam pytanie może trochę z boku. Czy ta różnica w odczuciu moze być po prostu kwestią grubości i faktury kart? Stare talie są często drukowane inaczej, inne papiery, inne pokrycie. Tasuje sie je inaczej w dłoniach. może to tylko fizyczne, a nie żadna energia?
Przepraszam że się wtrącam, ale chciałam zapytać, bo jestem ciekawa. Czy ktoś próbował porównywać talie też pod kątem tego do czego ich używa? Bo rozumiem, że do wróżenia ogólnego to może być jedna zasada, ale do pracy z sobą samą, do takiej refleksji nad własnymi sprawami, to może być inna?
Dobra, ale mi chodzi o konkretny efekt... Jak chcę się dowiedzieć czegoś konkretnego o jakiejś sytuacji, to która talia da mi bardziej trafną odpowiedź? Bo te filozoficzne rozważania są spoko ale chciałbym wiedzieć po prostu co działa.
To bardzo ciekawe co napisałaś o telefonie i aplikacjach. Sama zadaję sobie to pytanie od dawna. Czy karty w aplikacji to w ogóle jeszcze tarot? Nie mam na myśli symboliki, ale sam akt. Bo chyba połowa tego skupienia bierze się właśnie z tego fizycznego kontaktu z kartami, z tasowania, z trzymania ich w dłoniach :). I jeśli tak, to może różnica między starą a nową talią jest mniejsza niż różnica między fizyczną talią a ekranem?
To co napisał Gustlik o tej fizyczności to mnie skłoniło do pytania trochę inaczej. Bo skoro wychodzimy z założenia, ze skupienie bierze się z kontaktu z kartą, to czy dla tego skupienia nie jest przypadkowo ważniejsze to czy talia jest nowa czy stara, tylko to czy karta jest TWOJA? Mam na myśli, że tasowałam cudzą Rider-Waite i coś było nie tak, a swoją dużo nowocześniejszą talią robię rozkłady bez problemu.
Dobra ale wracając do meritum, bo trochę mi zgubiliście ten wątek. Czy któreś konkretne talie, stare czy nowe, dawały wam bardziej trafne rozkłady w sprawach życiowych? Nie pytam o skupienie ani o energię, pytam o efekt końcowy.
No i tu się z Helenką nie zgodzę. ojej symbolika w Rider-Waite nie wzięła się znikąd. Waite był okultystą i każdy szczegół na tych kartach ma znaczenie zakodowane w tradycji hermetycznej. Nowsze talie, nawet jeśli są ładne, często skracają tę drogę albo zastępują symbole czymś bardziej dosłownym. I moim zdaniem to wpływa na głębokość odczytu
Ciekawe, bo ja zaczęłam od nowszej tali i po roku sama z siebie sięgnęłam po Rider-Waite właśnie dlatego, że poczułam, że czegoś mi brakuje. Może to naturalna ścieżka, a może po prostu moje :P. Ale pytanie do Gustlika: czy to "dłuższa droga" przez nowszą talię to wada czy może jest w tym coś wartościowego?
Może to głupio brzmi ale jak czytam tą dyskusję to myślę, że może chodzi o to do czego się używa talie a nie czy stara czy nowa. Bo mam runy i kart tarota i zupełnie inaczej się je obsługuje, różny rytm. Czy przy nowej tali dla Janeczki ten rytm będzie inny i czy to jest problem?
Właśnie to jest moje pytanie do siebie. Bo z obecną talią ten rytm był od początku, ale nie wiem czy to kwestia talii czy tego, że wtedy byłam bardziej skupiona, bo wszystko było nowe. może przy drugiej karcie nigdy nie będzie tak samo, bo to już nie jest pierwsze spotkanie z tarotem w ogóle?
Ja też tak mam z runami! Mam zestaw do poważnych pytań i osobne kamyczki do takich codziennych. Myślałam, że to tylko moja dziwność, ale może to jest coś normalnego w pracy z takimi przedmiotami?
to dobre pytanie i nie wiem czy mam gotową odpowiedź. Trochę szacunek, troche może właśnie coś na kształt strachu. Że intensywne używanie rozmyje coś, co teraz jest wyraźne. Ale pisząc to widzę że to brzmi dość irracjonalnie...
niekoniecznie irracjonalnie. ojej to może być intuicja że ta talia jest powiązana z pewnym typem pytań i lepiej jej nie mieszać z innymi. Nie wiem, czy to talia "gorsza" do codziennych rzeczy czy po prostu ma swój obszar. Trochę jak pewne narzędzia w domu.
Przepraszam, ze wchodzę, ale skoro mówicie o Thoth i Rider-Waite, to chcę zapytać wprost bo wciąż nie kupiłam swojej pierwszej talii. Mówi się, że dla początkujących Rider-Waite, ale po tej dyskusji nie wiem juz nic. Czy naprawdę to jest ta właściwa decyzja na start?
No to w końcu jakaś konkretna odpowiedź. Ale Szafirowa, wróćmy do tego co Helenka powiedziała wczesniej, że trafność zależy od interpretatora. Skoro tak, to może kup tę, na którą reagujesz wizualnie, i tyle? Po co komplikować.
Dobra, ale to nie jest takie proste jak "kup tę, na którą reagujesz wizualnie". Czytałam gdzieś, że Rider-Waite ma konkretny system symboliczny i że inne talie są jakby komentarzem do niego. To by znaczyło że bez RW jako bazy, inne talie są trudniejsze do zrozumienia. Czy tak jest naprawdę?
Karolka ma rację, że to są różne cele. ale Szafirowa, wróćmy do sedna. Napisałaś wcześniej, że nie wiesz już nic po tej dyskusji. Co konkretnie cię zdezorientowało? Bo może odpowiadamy nie na to pytanie, które ty naprawdę masz
Szafirowa, ja bym nie kupowała od razu dwóch. serio. Ten pomysł z drugą talią, który opisuję, wziął się u mnie po jakimś czasie pracy z jedną. Nie wiedziałam na starcie że będę chciała takie rozróżnienie. hej to się pojawiło samo, z doświadczenia.
Mam pytanie do Janeczki bo to mnie ciekawi. Mówisz że chcesz mieć fizyczny przedmiot żeby nie sięgać po telefon. Ale czy myślisz że to talia cie od telefonu odciągnie, czy raczej to kwestia nawyku który sama musisz zbudować ;)? Bo z runami mi nie za bardzo wyszło 🙂
Szafirowa, żeby nie zostawić cię bez konkretnej odpowiedzi. Rider-Waite, albo jedna z jej wiernych adaptacji jak Universal Waite czy Radiant Rider-Waite, to dobry wybór na start z jednego powodu, do każdej karty łącznie z Małymi Arkanami istnieje ilustracja, a nie tylko symbol i liczba. To ogromnie ułatwia pracę intuicyjną.
A to jest chyba ważna obserwacja, że częstotliwość używania zależy od tego czy talia cię przyciąga. I tu wracamy pośrednio do pytania tytułowego. Czy "mocna talia" to taka, która jest stara i tradycyjna czy taka, po którą się sięga? Bo jeśli Szafirowa kupi Thoth i schowa go po tygodniu, to co mu po tradycji
Szafirowa, Moonchild Tarot jest piękna, ale to jest talia dla kogoś kto chce pracować intuicyjnie i niekoniecznie uczyć się klasycznych znaczeń. Jeśli zależy ci na tym żeby rozumieć skąd biorą się interpretacje, to może być trudna. Ale jeśli bardziej chodzi ci o kontakt z obrazem i własną odpowiedź, to czemu nie. Tylko bądź świadoma tej różnicy.
Karolka dobrze to ujęła. Ale Szafirowa, wróćmy do Moonchild, bo zostawiliśmy to w połowie. Helenka mówiła że to talia do pracy intuicyjnej. Czy ty w ogóle wiesz czego chcesz od kart? Czy bardziej zależy ci na tym, zeby się nauczyć systemu, czy na tym, zeby mieć coś co ci coś "powie"?
