A czy Sąd Ostateczny komuś wychodził przy przełomach? Mnie ta karta zawsze kojarzy się z czymś nieuchronnym, jakby dzwon który woła i nie ma wyjścia. Wydaje mi się że to mogłaby być właśnie karta przejścia z zewnątrz, o której mówił Anastazy.
Sąd i Wieża to para, oba są gwałtownymi kartami zewnętrznej zmiany. Myślę że różnica jest taka, że Wieża burzy a Sąd wzywa. Wieża to coś spada. Sąd to coś woła żebyś wstał. i przy desperackich decyzjach częściej widziałam Wieżę, bo tam jest ta energia nagłego runięcia czegoś.
Dobra, może głupie pytanie, ale Śmierć? Wszyscy omijają tę kartę szerokim łukiem w rozmowie, a wydaje się oczywistym kandydatem na kartę przejścia. Albo właśnie dlatego jej nie ma bo jest za oczywista?
Poczekaj, Rycerz Kielichów jako karta przejścia? oj to coś czego nie rozumiem. On jest przecież powolny, marzycielski, nie kojarzy mi się z działaniem ani zmianą. Jak Wincentyna rozumie tę kartę w tym kontekście?
Też mnie to zaciekawiło. Bo Rycerz Kielichów to dla mnie zawsze ktoś kto przynosi wiadomość emocjonalną, nie ktoś kto coś robi. A przejście wymaga jakiegoś ruchu.
To co opisuje Wincentyna z Rycerzem Kielichów daje mi do myślenia. Czy te karty przejścia ktore wychodziły z desperacji wyglądały inaczej niż te z dryfu? Bo to chyba jest serce tego wątku od początku. Desperacja pcha do działania w ostatniej chwili, dryf to coś zupełnie innego i ciekawe czy tarot to różnicuje.
Próbowałam to rozróżnić w notatkach :). desperacja kontra dryf. I wiesz co, nie jestem pewna czy karty się różniły, ale różniło się to co wokół nich. Przy desperacji Rycerz Kielichów wychodził z Pięciorgiem Mieczy blisko. Przy dryfie był bardziej otoczony Kielichami. Może to coś mówi, może projektuję.
Piątka Mieczy przy Rycerzu Kielichów to konkretna kombinacja. Ona sugeruje konflikt wewnętrzny przed emocjonalną decyzją. Ale Wincentyna, czy te sesje gdzie tak wychodziło, kończyły się decyzją podjętą czy odwleczoną?
To ciekawe bo Piątka Mieczy to karta po walce, nie w trakcie. Ktoś już leży :). Więc jeśli ona jest obok Rycerza Kielichów, to może chodzi o decyzję podejmowaną po tym jak cos się już posypało? To pasuje do desperacji.
ale chwila. Czy to nie jest trochę naciągane, że układamy z trzech osobnych kart narrację? Bo każdą sekwencję można zbudować tak żeby coś znaczyła. Mnie interesuje czy ta konkretna sekwencja wychodziła u Wincentyny jako całość, czy to my ją teraz sklejamy.
szczera odpowiedź: nie wychodziły jako sekwencja w jednym rozkładzie. To są obserwacje z różnych sesji. więc Solstice ma rację, że może sklejamy. Ale powtarzalność tych elementów przy podobnych okolicznościach to coś w czym nie chcę widzieć przypadku.
A gdybyś opisała jedną konkretną sesję z desperacji, gdzie to wyglądało najbardziej wyraziście? Nie ogólnie z notatek, ale jedną, żebyśmy mogli zobaczyć jak to faktycznie leżało?
Gwiazda jako wynik przy desperackiej decyzji to jest coś. Ona jest kartą nadziei po Wieży, dosłownie następuje po niej w Wielkich Arkanach. Więc może tarot w tej sesji opowiedział pełną historię, tylko nie w jednej karcie ale w układzie?
Gwiazda po Wieży to klasyczny motyw regeneracji, każdy kto się trochę uczył tarota wie że to para. Ale tu nie mamy Wieży, tylko Piątka Mieczy, które jest z Małych Arkanów. Nie wiem czy to tak samo działa symbolicznie.
Edek ma rację. I tu wracamy do sedna tematu. Gwiazda jako karta wynikowa przy przełomie to dla mnie jeden z najciekawszych przypadków. Nie mówi co zrobić, mówi co może być po. Czy to jest karta przejścia czy karta celu?! Bo to inna rola.
Właśnie, to mnie uderzyło. Przez cały wątek mówimy o kartach które pokazują przejście, ale czy Gwiazda to karta przejścia czy karta tego co po? Bo jeśli to drugie, to może jest ważna dla potwierdzenia że warto było skakać, a nie dla samego skoku.
Szczerość: w tamtej chwili odczytałam ją jako zielone światło. Czyli działaj. Teraz widzę że to mogła być obietnica a nie rozkaz... Ale wtedy mi wystarczyło. I chyba o to pytałam na początku tego wątku, czy decyzja z desperacji zawsze jest zepsuta. Ta nie była.
To ważne co powiedziałaś. Że wystarczyło. Czyli tarot zadziałał nie przez informację, tylko przez danie czegoś na czym można było stanąć. Nie wiem czy to jest wróżenie czy psychologia ale brzmi prawdziwie.
I to jest chyba najuczciwszy wniosek z tej rozmowy. Karty przejściowe niekoniecznie opisują mechanizm zmiany, one dają punkt oparcia w momencie gdy wszystko się rusza. Desperacja czy dryf to może mniej istotne niż to, czy karta dała ci coś konkretnego żebyś mogła się o to oprzeć.
Ale to otwiera nowe pytanie, może na osobny wątek, może tu... Czy te karty zmieniają się zależnie od tego kto pyta i kiedy? no bo może Gwiazda dla Wincentyny w tamtym momencie była punktem oparcia, a dla kogoś innego w podobnej sytuacji byłaby tylko ładnym obrazkiem. Gdzie jest karta, a gdzie jesteśmy my?
Pytanie które zostawiłem urwane bo się posty skończyły: czy karta zmienia znaczenie zależnie od pytającego i momentu? Bo jeśli tak, to może w ogóle nie ma sensu mówić o kartach przejściowych jako kategorii. może każda karta może być przejściowa dla kogoś w odpowiednim momencie?
Ja mam inne pytanie do Wincentyny. Mówiłaś że wtedy odczytałaś Gwiazdę jako zielone światło. no ale czy cokolwiek w tej sesji wskazywało na zagrożenie :(?? Czy Rycerz Kielichów i Piątka Mieczy to był sam sygnał działaj, czy była tez jakaś karta która mówiła czekaj?
To co mówisz o nieufaniu zbyt jednostronnym rozkładom jest ważne. Czy to jest twoja stała zasada, czy wyczuwasz sytuacyjnie? Bo to by znaczyło że nie rozkład kieruje interpretacją, tylko ty kierujesz rozkładem przez to co akceptujesz...
Może i tak, ale to nie unieważnia samych kart. Jeśli ktoś w trudnym momencie jest bardziej otwarty i przez to wyciąga inaczej albo czyta inaczej, to te momenty będą miały swoje charakterystyczne karty. Efekt jest ten sam co gdyby karty same wiedziały.
