kolejność kart w rozkładzie zazwyczaj ma znaczenie tylko jeśli używasz układu pozycyjnego. Jeśli te trzy karty wypadły w pozycjach przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, to tak, masz narrację ;). Jeśli wyszły bez pozycji, to nie zakładałbym z góry, że to opis etapów.
a co to jest układ pozycyjny? serio nie znam tego terminu, możecie wytłumaczyć krotko?
Wracam do tematu transformacji i chcę zapytać o coś, o czym jeszcze nie rozmawialiśmy. Słońce. Bo to karta radości i sukcesu, ale po głębokiej transformacji może mieć inne odcienie. Czy ktoś z was miał Słońce w rozkładzie, który dotyczył poważnej zmiany, i jak je czytał?
Słońce po Księżycu to chyba jedno z ciekawszych zestawień. Księżyc pokazuje wszystko co nieuchwytne, lękowe, niepewne, a Słońce ma być odpowiedzią? Czy raczej pokazuje, że ta jasność jest możliwa ale droga do niej prowadzi przez mgłę?
To co mówi Dianka ma sens, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych: gdzie w ogóle zacząć, żeby nauczyć się tej narracji Wielkich Arkanów? Bo jedna rzecz to wiedzieć numerki, a druga to rozumieć dlaczego akurat Śmierć prowadzi do Umiarkowania, a nie odwrotnie.
o tym głupcu to słyszałem ale nie rozumiałem, ze on jest jakby bohaterem całej historii. oj to znaczy ze jak ciągniesz losowo karty, to ten Głupiec jest jakby tobą?
Wracając do tego, o czym rozmawialiśmy wcześniej z tą Gwiazdą i Pustelnikiem: jeśli narracja Wielkich Arkanów faktycznie opisuje etapy transformacji, to który etap jest najtrudniejszy do zaakceptowania, kiedy pojawia się w rozkładzie? Mam wrażenie że to nie Wieża, tylko właśnie te karty po Wieży
To mnie bardzo uderza w tym, co piszecie. Że transformacja w kartach to nie jest jedna karta, tylko cały ciąg. I że ten ciąg może być odczytywany dopiero z pewnej perspektywy, nie w środku procesu. Czy to znaczy, że karty o transformacji lepiej rozumieć retrospektywnie?
To jest naprawdę ważne pytanie. ojej bo z jednej strony tarot często używamy, żeby zrozumieć co się teraz dzieje. Ale z drugiej strony wiele kart transformacji nabiera sensu dopiero jak się obejrzysz za siebie. Zwłaszcza Śmierć i Wieża. Jak ty to widzisz, Errata, pytasz z perspektywy kogoś kto jest w środku procesu czy już po?
To jest bardzo ważna uwaga i myślę że właśnie tu jest sedno. Karty o transformacji mogą być pomocne ale tylko jeśli osoba, która je ciągnie, sama chce to zobaczyć. Nikt nie powinien interpretować kart dla kogoś, kto nie jest na to gotowy. zwłaszcza takich ciężkich jak Wieża czy Śmierć.
a można w ogóle pytać kart o inną osobę bez jej wiedzy? pytam bo nie wiem czy to etyczne czy nie, może ktoś mi wytłumaczyć?
Mnie bardziej interesuje tutaj praktyczna strona tego, o czym Errata napisała. Że nie chce przytłaczać kogoś bliskiego ciężkimi kartami. Ale może pytanie brzmi inaczej: czy karty transformacji muszą być przedstawiane jako "coś złego się dzieje"? Bo to jest kwestia języka, nie samej karty.
Ale właśnie dlatego pytałam wcześniej o naukę narracji Wielkich Arkanów. Bo jak się rozumie, że te karty są ze sobą powiązane i że po Wieży przychodzi Gwiazda, to przestają być straszne. Czy to jest dobry sposób na wprowadzenie kogoś w tarot, przez opowieść :(?
Tylko czy ta opowieść działa dla każdego? Bo znam osoby, którym bardziej przemawia konkretne znaczenie karty niż metafora. I dla nich Śmierć jako "przemiana" brzmi jak eufemizm, a nie wyjaśnienie...
to pytanie o styl jest kluczowe, bo nie da się tego sprawdzić z góry. Ja zazwyczaj po prostu słucham, jak ktoś mówi o zmianie w życiu... serio jeśli używa języka konkretnego: zrobiłam to, zdecydowałam tamto, to znaczy, że metafora może go nie trafić. Ale jeśli ktoś mówi: czuję, że cos się zmienia, nie wiem jak nazwać, to właśnie wtedy obraz działa lepiej niż definicja.
Ale czy to zawsze tak wyraźne? Bo znam osoby, które mówią bardzo konkretnie, a przy kartach nagle otwierają się na metaforę. i odwrotnie, ktoś poetycki kompletnie blokuje się przy Śmierci bo obraz jest zbyt dosłowny. Nie wiem czy da się to przewidzieć po stylu rozmowy.
Poczekaj, to mnie ciekawi :). Odwracasz kartę i co, po prostu milczysz? Czekasz aż osoba coś powie? Bo to brzmi jak bardziej terapeutyczne podejście niż typowe wróżenie.
To jest ciekawe, bo ja robiłam odwrotnie. Zanim pokażę kartę, mówię co to za arkana i skąd pochodzi. I zastanawiam się teraz, czy przez to nie blokowałam własnego czytania. Bo jeśli najpierw wyjaśniam kontekst, to osoba już filtruje przez to, co powiedziałam.
Przepraszam że wchodzę z konkretnym pytaniem, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie o tym jak interpretować karty dla kogoś innego. Ale Errata mówiła wcześniej że chodzi jej o osobę bliską która sama by miała praktykować. To trochę inna sytuacja, nie?
Tak, Piotrek ma rację. Nie chodzi mi o to żeby interpretować karty dla niej. Chodzi mi o to, jak w ogóle zacząć z nią rozmowę o tarocie... Żeby to wyszło naturalnie, a nie jak narzucanie. I żeby jak już sama zacznie ciągnąć karty, to żeby karty takie jak Wieża jej nie przestraszyły na starcie.
a może po prostu pokazać jej najpierw jakieś ładniejsze karty? no niby że nie zacząć od tych co straszą tylko od gwiazdy albo głupca. wtedy się nie przestraszy i jak później zobaczy wieże to już będzie mieć jakiś kontekst
dobra ale jak ktoś nie wie nic o kartach to jak mu tłumaczyć ze wieża to nie jest zła karta :)? bo jak pokażesz komuś wieżę w którą uderza piorun i ludzie wypadają, to logicznie myśląc to nie wygląda jako coś dobrego
ta kwestia ujawnienia kontra przyczyny to moim zdaniem sedno rozumienia kart transformacji. Śmierć nie zabija, Wieża nie burzy, Sąd nie karze... Wskazują na procesy ktore już trwają. Czy ktoś ma doświadczenie, że ta interpretacja nie zadziałała że ktoś i tak wziął kartę dosłownie mimo wyjaśnienia?
Ja miałam taką sytuację. Osoba, której czytałam, kiwnęła głową, powiedziała rozumiem, a potem przez kilka dni była przekonana, że coś złego ją spotka. Więc intelektualne rozumienie to jedno, a emocjonalna reakcja na obraz to drugie. Zwłaszcza przy Wieży.
Małe Arkana to sprawy codzienne, emocje, relacje, działania, myśli. Ale to nie znaczy, ze są mniej ważne :). Transformacja często zaczyna się właśnie w codzienności, zanim dotrze do poziomu Wieży. Więc może właśnie dobry punkt wejścia to pokazać że karty opisują rzeczy, ktore i tak już znamy z życia, a dopiero potem wprowadzić symbolikę Wielkich.
a ja mam pytanie bo się trochę zgubiłam. jak zaczynamy od Małych Arkanów, to od których kolorów :)? bo jest ich cztery i one tez są różne. Miecze są dość ostre, Puchary bardziej miękkie. czy to ma znaczenie przy wprowadzaniu kogoś?
Ale z drugiej strony, jeśli ktoś wejdzie w tarot przez same Puchary, to może odnieść wrażenie, że to jest o emocjach i relacjach wyłącznie. a potem jak trafi na Miecze, to będzie miał podobny problem co z Wieżą. Nie powiem, że Hubert nie ma racji, ale trochę się z tym szarpię :)...
