Ostatnio wróciłam do czegoś, co praktykuję od jakiegoś czasu i chciałam zapytać czy ktoś z was łączy tarot z medytacją w bardziej ustrukturyzowany sposób. Mam na myśli nie tylko "wyciągnij kartę i popatrz", ale konkretny rozkład zaprojektowany pod zgłębianie stanów świadomości. Sama pracuję z układem, który nazywam "trzy poziomy" - pierwsza karta to świadomość codzienna, druga to to, co jest pod spodem i czego zwykle nie widzisz, trzecia to potencjał, który może się ujawnić w głębszej medytacji. zaczęłam to robić, bo zauważyłam, że karty wyciągnięte przed sesją medytacyjną bardzo inaczej "działają" niż te po... Ktoś miał podobne obserwacje?
Pracuję z tarotem w kontekście medytacyjnym już od dłuższego czasu i powiem ci, że twój trójpozycyjny układ brzmi sensownie ale mam pytanie - czy ta środkowa karta, "co jest pod spodem", bywa dla ciebie trudna do zaakceptowania? Bo u mnie to właśnie ona najczęściej wywołuje opór i zastanawiam się czy to jest właśnie sygnał, żeby zostać przy tej karcie dłużej w medytacji.
Czytam to z zainteresowaniem, bo sam łączę medytację z pracą z czakrami ale nigdy nie pomyślałem, żeby wciągnąć w to tarot. Jak to fizycznie wygląda? Wyciągacie karty przed medytacją i potem na nie patrzycie podczas siedzenia, czy to jest bardziej wizualizacja symboliki?
Wchodzę do tej rozmowy, bo właśnie to łączy moje dwie praktyki. Medytuję regularnie i czasem próbowałam dołożyć do tego karty, ale nie wiedziałam jak to sensownie zorganizować. kamilcia, ten twój układ - czy robisz to rano czy wieczorem? Zastanawiam się, bo czytałam że stany świadomości są inne zaraz po przebudzeniu i to może mieć znaczenie dla odczytu
Do medytacji używam innej talii niż do wróżb. Mam Tarot of the Hidden Realm właśnie do pracy wewnętrznej, bo obrazy są bardziej abstrakcyjne i nie "podpowiadają" mi od razu znaczenia. To zmusza mnie do siedzenia z pytaniem, a nie do szybkiego odczytu. A ty masz jedną talię do wszystkiego?
Ciekawy wątek. Chcę tylko dorzucić że w niektórych podejściach do tarota medytacyjnego rozkład nie jest konieczny - wystarczy jedna karta ale wybrana intencjonalnie, nie losowo. Czyli świadomie wybierasz Eremitę albo Księżyc i z tym wchodzisz w medytację. Czy ktoś z was próbował tak i porównał z losowaniem?
Przepraszam, że wejdę z bardzo podstawowym pytaniem, ale dopiero zaczynam i jeszcze nie ogarnęłam w pełni Wielkich Arkanów. Czy takie medytacje z kartami są dla każdego, czy raczej dla osób, które już dobrze znają symbolikę? Boję się że bez tej wiedzy po prostu będę patrzeć na obrazek i nic z tego nie wyniknie.
Czytam tę rozmowę i mam takie sceptyczne pytanie - jak odróżniacie to że "coś się wydarzyło" w medytacji z kartą, od zwykłego efektu placebo? ojej siedząc 20 minut z jakimkolwiek obrazkiem można coś poczuć. Pytam serio, nie złośliwie.
Prowadzę dziennik medytacyjny od jakiegoś czasu i ostatnio zaczęłam zapisywać też karty które towarzyszą sesjom. Po kilku tygodniach zobaczyłam, że pewne karty pojawiały się regularnie w momentach, kiedy coś ważnego przetwarzałam wewnętrznie. Nie wiem czy to zbieżność, ale wzorzec był wyraźny. Kamilcia czy ty też dokumentujesz swoje sesje?
Mogę zapytać - ten rozkład, o którym piszecie, to jest pełna medytacja z nim, czy bardziej takie skupienie przed właściwą medytacją? Bo nie do końca rozumiem czy karty są cały czas obecne podczas siedzenia, czy to jest tylko wejście.
U mnie czas jest dość stały, raczej rano, ale nie zawsze - życie robi swoje i czasem przekładam na wieczór. Różnica jest wyraźna jak opisujesz. Rano jest bardziej otwarta sesja, wieczorem bardziej przetrawiam coś konkretnego. Mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś próbował robić rozkład do stanów świadomości z naciskiem na konkretną czakrę? Na przykład wyciągam trzy karty i każda odpowiada innemu centrum energetycznemu, które chcę przepracować?
Czytam ten wątek i mam głupie pytanie, ale muszę zapytać - po co w ogóle karty do medytacji?? Mam na myśli, czy nie wystarczy po prostu usiąść i medytować bez żadnych rekwizytów? hej co karty dodają, czego zwykła medytacja bez niczego nie daje??
Obserwuję ten wątek od początku i w końcu postanowiłam napisać. Zaczęłam eksperymentować z jedną kartą przed medytacją jakiś czas temu i to co mówi Bernadka o powrocie do karty po sesji - to jest coś, co u mnie też działa :). Widzę ją zupełnie inaczej. eh raz wyciągnęłam Księżyc i przed medytacją wydał mi się niepokojący, a po godzinie siedzenia zobaczyłam w nim spokój. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale chciałam powiedzieć że te doświadczenia są podobne u różnych osób i to jakoś uspokaja.
Właśnie to ma sens z tymi dziennikami. Jak zapisujesz wrażenia przed i po, to z czasem widzisz wzorce których nie zauważyłabyś inaczej :). Mam pytanie do was wszystkich - czy ktoś z was robi zdjęcia kart do notatek czy zapisuje tylko słownie? ej zastanawiam się bo rysunek karty w dzienniku mógłby być ciekawy, ale nie mam cierpliwości do rysowania.
mam na to inny patent niż zmiana talii. Kładę kartę odwróconą obrazem w dół na minutę przed medytacją, koncentruję się na oddechu, a potem dopiero ją odwracam. To krótkie przerwanie trochę resetuje te automatyczne skojarzenia. Nie wiem czy to działa na wszystkich ale u mnie zmniejsza ten odruch natychmiastowej interpretacji.
Wracając do rozkładu, o którym pisałam na początku - słyszę dużo pytań o to jak do niego wchodzić, ale mało kto pyta o to co się dzieje po. Judytka wspomniała o dziennikach, Wezuwianit o powrocie do karty po sesji. Ale czy ktoś z was wraca do tej samej karty w tej samej pozycji po jakimś czasie? Mam wrażenie że to jest osobna praktyka, której mało kto próbuje.
Śledziłam ten wątek bo temat mnie ciągnie mimo że jestem sceptyczna wobec tarota w ogóle. Ale to pytanie Kamilci jest ciekawe nawet dla mnie. Jeśli dobrze rozumiem - chodzi o to żeby ta sama karta w tej samej pozycji pokazała ci jak zmieniłaś się ty, nie karta. Czy o to chodzi?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie pisałam nic, ale teraz muszę zapytać. Kamilcia, mówiłaś na początku że ten rozkład ma pozycję środkową jako serce całości. Jak to wybrać co tam trafia - los czy intencja? Bo z tego co rozumiem, część osób losuje, część wybiera świadomie.
To co Kamilcia napisała o Wieży i odruchu żeby ją zamienić - to mnie zatrzymało :). Czyli mówisz że sam odruch ucieczki od karty jest informacją diagnostyczną? Nie samo to co zobaczysz w medytacji, ale to co czujesz zanim jeszcze zaczniesz?
ale jak odróżnić odruch żeby zamienić kartę od prostego poczucia że ta karta po prostu nie pasuje do mojego pytania? Bo ja czasem losując mam poczucie że coś poszło nie tak, nie że się boję karty.
Dołączam do tego wątku bo mam podobne doświadczenie z ciałem. Mnie wypadła kiedyś Śmierć do medytacji i zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć, poczułam chłód w rękach. Siedziałam z tym chłodem zamiast z obrazem karty przez chwilę i okazało się że to był ciekawszy punkt wejścia niż sama karta. Czy ktoś inny miał tak że reakcja ciała wyparła obraz?
Czytam tę rozmowę o ciele i kartach i muszę zapytać wprost - czy wy uważacie że karta coś robi z ciałem, czy że ciało po prostu reaguje na obraz jak na każdy inny obraz? Bo te dwa wyjaśnienia prowadzą do bardzo różnych wniosków.
Wchodzę tu bo to jest serce całego tematu medytacji z tarotem i myślę że Fluorytka dotknęła czegoś ważnego. Kontekst nakręcający reakcję - to nie jest zarzut. Rytuał działa przez kontekst. Pytanie nie brzmi "czy to karta czy kontekst" tylko "jak świadomie używać kontekstu żeby pogłębić wejście w medytację". I tu wracamy do rozkładu który opisała Kamilcia - jego struktura jest właśnie takim kontekstem :P.
