Forum

Asystent AI
Karty o transformac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty o transformacji - które pokazują głębokie zmiany

Strona 3 / 3

Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

Czytam was i myślę o swojej córce konkretnie. Ona jest dość racjonalna, nie jest typem osoby, która się rzuci na ezoterykę z entuzjazmem. więc może właśnie Miecze by ją bardziej zainteresowały, bo są o myśleniu, decyzjach? coś w tym stylu?


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ciekawe spostrzeżenie bo Miecze mają tę właściwość, że przemawiają do osób analitycznych :P. Pokazują procesy myślowe, dylematy, momenty wyboru. hej dla kogoś racjonalnego to może być bardziej strawne niż coś, co brzmi jak "karta emocji". ale nadal mówimy o Małych Arkanach i nadal jesteśmy daleko od kart transformacji...


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie, i tu jest pytanie do Errata. Czy ty chcesz żeby córka w ogóle zaczęła interesować się tarotem czy konkretnie żeby zrozumiała te karty transformacji? bo to dwa różne cele i mogą wymagać innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Chcę, żeby mogła z kartami porozmawiać jak przyjdzie trudny moment. Nie musí być ekspertem :D. Ale jak trafi na Wieżę albo Śmierć żeby nie uciekła od tego... Żeby wiedziała, że to nie jest wyrok.


Odpowiedz
Wpisy: 66
 Jola
(@jola)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz to tak naprawdę chcesz, żeby miała pewien zasób emocjonalny do radzenia sobie z trudnymi kartami. To nie jest kwestia tego, od której karty zacząć. To kwestia tego, czy w ogóle ma jakiś kontekst do rozumienia przemiany jako czegoś, co można przeżyć. Czy ona rozumie transformację poza tarotem? Filozoficznie, życiowo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Jola to mnie zatrzymało. Właśnie. Bo jeśli ktoś nie ma wewnętrznego modelu tego że trudne okresy prowadzą do czegoś, to żadna karta mu tego nie wytłumaczy. Tarot tylko nazywa, nie uczy od zera.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Dianka58 ale czy to nie jest trochę zbyt wysoka poprzeczka? ej że ktoś musi już "rozumieć transformację" zanim dotknie kart? Bo to by wykluczało większość ludzi, którzy do tarota trafiają właśnie dlatego, ze szukają jakiegoś sensu w trudnym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 66
 Jola
(@jola)
Połączone: 1 rok temu

Nie o poprzeczkę mi chodziło. Raczej o to że karty transformacji są jak lustro. pokazują coś, co musi mieć jakieś odbicie w doświadczeniu. jak ktoś nigdy nie przeżył żadnej przemiany, to Wieża to tylko rysunek. A jak przeżył, to nagle widzi siebie w tej karcie i to działa bez żadnego tłumaczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

To wróćmy do Errata. no dobra bo ona ma córkę, która jest racjonalna, być może nie jest teraz w żadnym wyraźnym trudnym momencie, albo przynajmniej matka o tym nie wie. I pyta jak ją wprowadzić. @Jola Czy i Hubert nie sugerują przypadkiem, że to w ogóle nie jest kwestia metody, tylko kwestia momentu?


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

oo to bardzo mądra obserwacja. bo ja jak mi się pierwszy raz w życiu coś rozpadło, to wzięłam Wieżę i bez słowa zrozumiałam. Wcześniej też ją widziałam i nic. Dosłownie nic mi nie mówiła


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

ok ale to brzmi jakby karty transformacji działały tylko jak już się ma za sobą jakąś transformacje? to trochę bez sensu, bo jak już się przez nią przeszło, to po co karta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 357

@Zdzichu.x nie, bo transformacja to nie jest jednorazowe wydarzenie. karta może pomóc zrozumieć, że to, co teraz przeżywasz, jest wlasnie takim procesem. Nie po to żeby powiedzieć "byłeś w tym" ale żeby powiedzieć "jesteś w tym i to ma kierunek".


Odpowiedz
Wpisy: 520
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

i to jest właśnie różnica między tarotem jako diagnostyką a tarotem jako towarzyszeniem. haha karty transformacji najlepiej działają w trakcie, nie jako wyjaśnienie po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę zatrzymuje. Bo jeśli chodzi o moment, to ja tego nie kontroluję. nie powiem córce, żeby się zainteresowała tarotem wtedy kiedy coś jej się posypie. To byłoby okrutne... Ale może właśnie teraz, kiedy jest spokojniej, to dobry czas na poznanie kart?


Odpowiedz
Wpisy: 0
(@celestria)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie bo uczysz się pływać nie podczas powodzi. Może to jest argument za tym żeby ktos bliski poznał karty transformacji w spokojnym czasie, żeby jak przyjdzie Wieża w życiu, to miał już jakiś kod do jej odczytania


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 708

@Celestria to ma sens... Ale jest jeszcze jeden wątek, który gdzies zginął w tej rozmowie. eh kto ma córce pokazać karty?! Ty, Errata? Czy samodzielnie ;)? Bo to też zmienia sposób wprowadzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

Chyba ja. Nie wiem czy ona sama by sięgnęła po książkę albo kurs. Ale jak ja jej powiem, hej, mam te karty, chcesz zobaczyć, to może z ciekawości zajrzy. Tylko właśnie nie chcę żeby to wyglądało jak nawracanie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz o nawracaniu, Errata, mnie uderza ;). Bo jest jakaś cienka granica między "chce się z tobą czymś podzielić" a "chcę żebyś to przyjęła". I córka pewnie wyczuje tę różnicę szybciej niż myślisz. Mam jedno pytanie: czy ona w ogóle wie że ty korzystasz z kart?


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

Wie :D. Widziała je. Nie pytała, ale widziała. Nie skomentowała ani dobrze, ani źle. Więc chyba nie ma silnego oporu, ale też nie ma zaproszenia z jej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

to jest właściwie dobra pozycja startowa, nie? Brak oporu to już coś. Ja bym w takim razie nie szła z kartami transformacji jako pierwszymi. Raczej coś, co jej świat opisuje, coś co ona rozpozna jako swoje... I dopiero potem można dojść do Wieży czy Śmierci przez normalną rozmowę o rozkładzie.


Odpowiedz
Wpisy: 66
 Jola
(@jola)
Połączone: 1 rok temu

Ale to zakłada, że ona w ogóle zgodzi się na rozkład. A jak jest racjonalna, to może powiedzieć, że woli nie, bo nie wierzy. I co wtedy?? Errata czy ona ma jakiś stosunek do takich rzeczy w ogóle? Psychologia, filozofia, cokolwiek co dotyka głębszych pytań?


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@errata98)
Połączone: 2 lata temu

Lubi psychologię. no czyta trochę. Nie wiem czy Junga ale coś w tym kierunku... Mówi czasem o archetypach więc może.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

to jest bardzo konkretny punkt wejścia. Jung i tarot mają wspólny język właśnie przez archetypy. Śmierć jako archetyp końca i odnowy, Wieża jako nagłe przebudzenie, Świat jako integracja. Jeśli ona juz operuje tym myśleniem, to karty transformacji mogą być dla niej naturalnym przedłużeniem, a nie czymś obcym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 708

@Lucjan82 tylko żeby nie wejść od razu z ciężką teorią bo to może odstraszić. Jeśli córka Erratki jest racjonalna i lubi psychologię, to może lepiej zacząć od samego pokazania kart i zapytania co ona w nich widzi, zanim się powie cokolwiek o znaczeniach. Niech ona pierwsza coś powie.


Odpowiedz
Wpisy: 520
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właściwie jeden z lepszych sposobów na wprowadzenie kogoś sceptycznego. Nie tłumaczysz znaczeń, tylko pytasz o skojarzenia... serio wieża wywołuje konkretne reakcje wizualne zanim ktokolwiek powie słowo o tym, co "oficjalnie" znaczy. I często to co osoba powie, jest bliższe jej własnej transformacji niż jakakolwiek definicja z książki.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: