Forum

Asystent AI
Tarot a kreatywność...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a kreatywność - które karty inspirują twórcze działania

Strona 1 / 2

Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Siedziałam ostatnio nad tym dłużej i mam pytanie do tych, co regularnie pracują z kartami - czy zdarzyło wam się, że konkretna karta dosłownie odblokowała jakiś twórczy blok? Pytam poważnie bo mam znajomą malarkę, która mówi, że zanim zacznie nowy obraz, losuje kartę i to jej daje "kierunek". Zastanawiam się czy to bardziej działa na poziomie symbolicznym, czy po prostu skupia uwagę. I przy okazji - w tytule napisałam "może to zabrzmi śmiesznie", bo trochę mi głupio z tym pytaniem ale czy rytuał wokół kart moze zastąpić albo wspomóc leczenie bloku twórczego zamiast od razu sięgać po tabletki na koncentrację? Nie wiem jak to ugryźć i chętnie przeczytam.


Odpowiedz
117 odpowiedzi
Wpisy: 146
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

To wcale nie brzmi śmiesznie, sama tak mam od lat. Dla mnie największym "odblokowaczem" jest Głupiec - ta energia wyjścia bez planu, bez lęku przed oceną. Kiedy go ciągam, coś we mnie przestaje kontrolować i po prostu zaczynam. Ale żeby odpowiedzieć na twoje drugie pytanie - nie powiedziałabym, że rytuał "zastępuje" cokolwiek, raczej inaczej ustawia głowę przed pracą. Czy twoja znajoma malarka mówi co robi z tą kartą po wylosowaniu? Bo to ważne - czy ona ją analizuje czy po prostu patrzy i idzie malować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Cecylka99 ona mówi że patrzy przez chwilę, nie analizuje, po prostu kładzie obok siebie na stole i maluje... Mówi, że karta jest "świadkiem", nie instrukcją. Mnie to trochę rozbroiło, bo myślałam że chodzi o interpretację, a tu się okazuje, że chodzi o obecność. Czy ty też tak to czujesz z Głupcem, że on bardziej "jest" niż "mówi"?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

Głupiec to klasyk w tym kontekście, ale ja bym powiedziała że mocniej działa na mnie Gwiazda. Jest w niej coś, co przywraca wiarę że to co robię ma sens. Przy bloku twórczym problem często nie jest techniczny, tylko taki wewnętrzny - "po co w ogóle". I Gwiazda to rozbija. serio co do tabletek - rozumiem to pytanie, sama przez jakiś czas miałam epizod gdzie dosłownie nic nie szło i nie sięgnęłam po żadną farmakologię ale to była moja decyzja i moja sytuacja. każdy ma inaczej. Nie mieszałabym tych dwóch rzeczy jako "zamiast albo zamiast".


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i chcę dopytać o coś konkretnego. Kiedy mówicie że karta "odblokowuje" - czy macie na myśli efekt samego patrzenia na symbol, czy jednak odprawiacie wokół tego jakiś rytuał? Bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy. Sama pracuję z tarotem od dawna i widzę wyraźną różnicę między porannym wylosowaniem karty "na raz", a świadomym rytuałem intencji przed pracą twórczą. Ten drugi działa na mnie inaczej i głębiej, ale wymaga czasu i skupienia. Czy ktoś próbował porównać te dwie ścieżki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Franciszka o, to super pytanie, bo ja właśnie nie wiem jak to odróżnić. Co miałoby być w takim rytuale intencji, żeby różnił się od zwykłego losowania? Pytam bo jestem ciekaw czy to jest kwestia oprawy - świece, skupienie - czy chodzi o jakieś konkretne działania z kartami? Naprawdę nie wiem jak to wygląda w praktyce i chętnie przeczytam.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Rytuał intencji to nie jest tajemnica - ale też nie ma jednej wersji. Zazwyczaj chodzi o to, żeby przed sięgnięciem po karty zatrzymać się i jasno sformułować pytanie albo intencję. Nie "jaką kartę dziś dostanę", tylko "co chcę wnieść do tej pracy twórczej". Szczegóły - czy są świece, czy nie - to kwestia osobista. Ważniejsza jest ta chwila zatrzymania. Natomiast wracając do wątku z tabletkami - widzę, że to pytanie trochę zawisło w powietrzu. Czy chodzi o tabletki na ADD, na koncentrację, coś innego? Bo to mocno zmienia perspektywę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

Zaczynałam od własnych skojarzeń, gotowe interpretacje przyszły później. I naprawdę uważam, że to była lepsza kolejność dla celów twórczych, bo te moje pierwsze intuicyjne skojarzenia były bardzo osobiste i niepowtarzalne. Ale to nie jedyna droga. Znam osoby ktore szły od teorii do praktyki i też świetnie im wychodzi. @Pajeczyna Może ma inne zdanie na ten temat?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Franciszka mam inne zdanie, tak. Myślę, że dla celów twórczych lepsza jest warstwa tradycyjna jako punkt wyjścia - masz coś z czym możesz się zgadzać albo kłócić. Czyste skojarzenia bez kontekstu to jest mocno osobista praca, ale może byc pułapką jeśli ktoś jest w bloku - bo wtedy jest pusto. Archetypy dają ci cokolwiek do przepchania przez siebie. wróćmy do kwestii praktycznej - ktoś tu pytał o to "zamiast tabletek". Czy ktoś miał konkretne doświadczenie z pracą z kartami przy czymś co można nazwać blokadą twórczą, nie duchową?


Odpowiedz
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 179

As Różdżek to klasyk jeśli chodzi o kreatywność i nowe początki, więc nie dziwi że ta karta pojawiała się w takim momencie. @Franciszka Ale chcę wrócić do kwestii, którą postawiła wcześniej - rytuał versus samo patrzenie. Bo Jolanta_M opisuje coś, co bardziej przypomina codzienną praktykę niż rytuał. I to też działa. Więc może to pytanie o rytuał to trochę fałszywa dychotomia?


Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Pyromantka82 nie nazwałabym tego fałszywą dychotomią, raczej spektrum. haha rytuał to jeden koniec, codzienne losowanie to drugi - i oba mogą prowadzić do efektu, ale różnymi drogami... Mnie interesuje właśnie ten środek spektrum. Co sprawia, ze codzienność zamienia się w praktykę, a nie nawyk bez treści?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Franciszka To co nazywa "środkiem spektrum" - ja mam na to swoje określenie, choć może brzmieć dziwnie. Mówię na to "uważne losowanie". Nie ma świec, nie ma rytuału, ale jest chwila zatrzymania przed wyciągnięciem karty. Intencja bez oprawy. I to wystarczy żeby to nie było nawykowe mieszanie talii.


Odpowiedz
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Cecylka99 a co jeśli ktoś nie potrafi się zatrzymać?! Pytam serio bo ja na przykład mam takie dni, że nawet ta chwila zatrzymania mi nie wychodzi, myśli lecą w sto stron :). Czy wtedy losowanie w ogóle ma sens, czy lepiej odpuścić na ten dzień?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Też mnie to pytanie nurtowało od razu jak czytałam pierwszy post. Sama mam czasem takie stany że kompletnie nie mogę się skupić i nic mi z głowy nie wychodzi. Afirmacje trochę pomagają ale nie zawsze. Ciekawi mnie czy te karty dają coś więcej niż afirmacje - bo z afirmacją też chyba chodzi o skupienie uwagi na czymś pozytywnym, nie? Czym to się różni od patrzenia na kartę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Honoratka_Z różni się tym, że karta jest nieoczekiwana. Afirmację wybierasz sama, z góry wiesz co piszesz. Karta przychodzi z zewnątrz i może cię zaskoczyć - dostaniesz coś, czego nie planowałaś i to zmusza umysł do innej pracy. Nie mówię, że lepsze, tylko że inne. no mnie właśnie to zaskoczenie uruchamia kreatywność...


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję z dużą ciekawością, bo z zewnątrz to wygląda tak - ktoś patrzy na obrazek i nagle mu się chce pisać albo malować. Serio pytam bez złośliwości: czy nie jest tak, że to działa po prostu jak każda inna przerwa i chwila skupienia? Że mógłby to być obrazek z kalendarza i efekt byłby podobny? Skąd wiadomo, że to jest właśnie specyfika kart tarota, a nie po prostu mechanizm skupienia uwagi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Eustachy to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi... Część badaczy symboli powiedziałaby że archetypy w kartach trafiają głębiej niż losowy obrazek, bo są zakorzenione w zbiorowej symbolice. Część powie że to placebo. Ja wiem że u mnie działa, ale nie jestem w stanie udowodnić że to nie byłby też działający przypadkowy obrazek. Pytanie tylko - czy to ma znaczenie jeśli efekt jest realny?


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Eustachy ja miałam podobne wątpliwości i przez jakiś czas próbowałam obu metod - losowy obrazek z netu i karta. Szczerze? Karta działała na mnie mocniej, ale myślę że to dlatego, że ja do kart mam stosunek, przywiązanie, historię z nimi. Ktoś kto nie ma żadnej relacji z tarotem pewnie nie poczuje tej różnicy. Może to kwestia tego, co się z tym obiektem wiąże, a nie samego obrazka.


Odpowiedz
Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - i to prowadzi z powrotem do pytania o rytuał. Może mechanizm jest taki: rytuał buduje relację z kartami, a ta relacja sprawia że karty "działają"? To by tłumaczyło dlaczego dla kogoś z zewnątrz to wygląda jak patrzenie na obrazek, a dla kogoś kto praktykuje od lat to jest zupełnie co innego. Czy ktoś zaczynał od zera i pamięta kiedy karty zaczęły naprawde coś uruchamiać? Kiedy nastąpił ten przełom?


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja jestem stosunkowo świeżo z kartami i mogę powiedzieć, że na początku to był faktycznie głównie ładny obrazek. Przełom poczułam kiedy zaczęłam prowadzić dziennik do kart - zapisywać co mi karty "mówią" i co potem z tego wyszło. no dobra po jakimś czasie te karty zaczęły mieć dla mnie własne "osobowości", jeśli mogę tak to nazwać. I wtedy właśnie zaczęły działać na kreatywność - bo wylosowanie Księżyca to nie jest teraz dla mnie abstrakcja, tylko konkretne skojarzenia z mojego życia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Czarodka to bardzo ważne co mówisz - ten dziennik. To jest właśnie budowanie własnej warstwy znaczeń na symbolach. Ale chcę zapytać - czy prowadząc ten dziennik korzystałaś z gotowych interpretacji kart, czy zaczęłaś od własnych skojarzeń? Bo to robi ogromną różnicę w tym jak karty potem funkcjonują.


Odpowiedz
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 66

@Franciszka szczerze? Oba naraz, co chyba był błąd. Czytałam gotowe interpretacje i próbowałam nałożyć swoje. Teraz myślę, że lepiej byłoby zacząć od zupełnie czystej karty - bez czytania co "powinna" znaczyć. Ale nie wiedziałam tego na początku. Jak ty to robiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 658
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

ja miałam taki okres, że przez kilka miesięcy nic twórczego nie robiłam, choć wcześniej pisałam. Zaczęłam losować kartę każdego ranka, nie żeby wróżyć, tylko żeby mieć jakiś punkt zaczepienia na dzień. Nie wiem czy to były karty czy po prostu regularność i rytuał poranny ale po kilku tygodniach zaczęłam znów pisać. Czy to jest odpowiedź na pytanie o tabletki - nie wiem, u mnie nie było takiej diagnozy, po prostu byłam wypalona


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Jolanta_M a jakie karty ciągałaś najczęściej w tamtym czasie albo które z nich coś zmieniały? no ciekawi mnie czy był jakiś wzorzec, bo piszesz że po kilku tygodniach cos drgnęło - zastanawiam się czy to była jakaś konkretna karta czy sam fakt codzienności


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 658

@Honoratka_Z pamiętam, że kilka razy wyciągnęłam As Różdżek i za każdym razem miałam takie dziwne poczucie że "no dobra, dzisiaj zacznij". Nie wiem czy to karta mi to powiedziała czy ja sobie sama to powiedziałam przez kartę. Ale tak - wzorzec jakiś był, choć nie analizowałam tego na bieżąco... Zaczęłam to widzieć dopiero z perspektywy.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Jolanta_M o, As Różdżek! To ciekawe, bo ta karta to właśnie taki sygnał startowy... Ale chce się upewnić ze dobrze rozumiem - mówiłaś, że nie wiedziałaś czy to karta ci to mówi czy ty sobie przez kartę. Czy teraz, z perspektywy czasu, to ma dla ciebie znaczenie? Czy rezultat jest ważniejszy niż mechanizm? Naprawdę pytam, bo sam mam z tym kłopot.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 658

@Damianek szczerze? Teraz myślę że to nie ma znaczenia. I to chyba jest odpowiedź. Zanim zaczęłam pracę z kartami, potrzebowałam wiedzieć "dlaczego działa" zanim w ogóle spróbowałam. i to mnie blokowało bardziej niż sam brak pisania.


Odpowiedz
Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie uderza w tej dyskusji - zakładamy, że do pracy z kartami trzeba być w dobrym stanie wyjściowym. A co jeśli jest odwrotnie? że karta może być właśnie tym pierwszym krokiem do zatrzymania, a nie nagrodą za to, że już się zatrzymałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

i tu jest sedno. Karta jako wejście, nie jako podsumowanie stanu. Widziałam to u wielu osób - losowanie działa jak reset, właśnie dlatego że zmusza oczy i uwagę żeby skupiły się na czymś konkretnym przez chwilę. Nie trzeba być spokojną żeby zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam i rozumiem ale mam pytanie które może być głupie - jeśli karta działa jak reset i skupienie uwagi, to czemu nie wystarczy na przykład patrzenie przez chwilę na cokolwiek? Kamień, kubek, cokolwiek. Co ma karta, czego nie ma zwykły przedmiot?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Eustachy nie sądzę żeby to było głupie pytanie. Myślę, że odpowiedź jest w tym, że karta zadaje pytanie. Kubek po prostu jest. karta - nawet jeśli nie znasz interpretacji - przedstawia scenę, postać, sytuację. Mózg automatycznie zaczyna tworzyć narrację. I to jest właśnie ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

mogę potwierdzić to co Kamilka mówi o narracji. jeden z pierwszych momentów kiedy poczułam że coś się zmienia, to było kiedy dostałam kartę i zamiast szukać co "znaczy", zaczęłam opowiadać sobie co widzę. I ta historia którą sobie opowiedziałam - okazała się być o mnie, nie o karcie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Czarodka to jest pięknie powiedziane... Ale mam pytanie - czy to nie mogłoby działać z dowolnym obrazem? Piszesz o narracji i opowiadaniu sobie historii. Czy karty mają coś specyficznego, czy to jest efekt dowolnego obrazu z postaciami?


Odpowiedz
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Damianek karty mają strukturę, której losowy obrazek nie ma. 78 kart to system - każda jest w relacji z innymi, ma swoje miejsce w cyklu, w żywiole, w numerologii. Kiedy losujesz kartę, wchodzisz w dialog z tym systemem, nawet jeśli tego świadomie nie wiesz. To nie jest to samo co wylosowanie zdjęcia z internetu.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

Chcę tu wrzucić coś osobistego, bo czytam tę dyskusję i myślę o tym, od czego zaczęłam temat. Pisałam o tabletach i kreatywności, trochę żartem, trochę serio. @Czarodka I czytając was - Jolanta Franciszka - zaczynam myśleć, że może chodzi właśnie o to żeby mieć codzienną kotwicę, coś co mówi "jesteś tu, zacznij tu". I karta może być właśnie tym, nie terapią, ale punktem wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale Pyromantka - to co mówisz ma sens dla kogoś, kto ten system zna. Dla osoby, która pierwszy raz bierze talię do ręki, ta struktura jest niewidoczna :). Czy myślisz że mimo to działa? Czy efekt pojawia się dopiero kiedy ktoś ma kontekst?!


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Kamilka65 myślę że działa inaczej, nie że nie działa. Bez kontekstu karta mówi przez obraz - intuicja, skojarzenia, co widzę i czuję. z kontekstem dochodzi warstwa znaczeń, które wzmacniają albo komplikują to co intuicja podpowiada. Dwa różne poziomy tej samej rozmowy.


Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

To co Jolanta opisuje to jest właśnie sedno budowania osobistego słownika kart. ta pierwsza intuicja staje się kotwicą dla znaczenia. I dlatego tak trudno jest mi zgodzić się z tym, żeby zaczynać od gotowych interpretacji - bo te kotwice powinny być własne. @Pajeczyna, rozumiem twój argument o tradycji jako punkcie wyjścia, ale czy nie sądzisz że ten punkt wyjścia może zbyt mocno zakotwiczać w cudzych skojarzeniach?


Odpowiedz
Wpisy: 658
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

mogę się odezwać jako ktoś, kto zaczął bez prawie żadnej wiedzy?? kurcze kiedy losowałam te pierwsze karty, naprawdę nie wiedziałam co znaczy As Różdżek. Ale patrzyłam na tę rękę wyłaniającą się z chmury i trzymającą gałąź i czułam coś w rodzaju "to jest zaczynek, nie gotowa rzecz". To mi wystarczyło żeby coś napisać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Jolanta_M o! właśnie takie doświadczenia są dla mnie najbardziej przekonujące bo widzę, że nie trzeba znać systemu żeby cos poczuć... Mam do ciebie pytanie - czy teraz jak już trochę więcej wiesz o kartach, ta karta znaczy dla ciebie coś innego? Czy ta pierwsza intuicja nadal jest ważna?


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 658

@Honoratka_Z pierwsza intuicja jest teraz warstwą pod spodem. Jakby fundament. Gotowe znaczenie do niej doszło, ale jej nie zastąpiło. Chociaż teraz jak pytasz to nie wiem czy to nie jest bardziej kwestia pamięci niż karty - pamiętam tamten moment i dlatego karta niesie dla mnie tę historię.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Rusalka napisała na końcu - że może chodzi o to żeby mieć punkt wejścia, nie żeby być już gotową - to jest coś czego mi brakowało jako sformułowania przez długi czas. Karta jako punkt wejścia do czegokolwiek. Do pisania, do myślenia, do zatrzymania. nie pytam co mi powiedzą karty, tylko czego się trzymam kiedy wszystko się sypie.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić ze dobrze rozumiem - kiedy mówicie o karcie jako punkcie wejścia, macie na myśli dosłownie że siadacie do pisania, losujecie kartę i piszecie o tym co widzicie? Czy to jest bardziej metaforyczne :)??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 66

@Damianek u mnie to jest dosłowne. Siadam, losuję, patrzę na kartę przez może minutę, i piszę. eh nie o karcie koniecznie, ale karta daje pierwsze słowo albo obraz i od tego zaczynam. Czasem w połowie zdania zapominam że w ogóle była karta.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Czarodka i to jest właśnie to co chciałam usłyszeć. że karta znika w tle i zostaje tylko pisanie. Martwię sie trochę, ze jak zacznę, to będę tak skupiona na kartach że sam proces twórczy zejdzie na drugi plan. Ale to co opisujesz brzmi inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz - czy naprawdę zależy nam na tym, żeby karta zniknęła? serio bo mi się wydaje że im bardziej z nią pracuję, tym bardziej zostaje. Nie blokuje, ale jest obecna. Dla mnie to nie jest wejście i wyjście, to jest raczej towarzyszenie przez cały czas pisania.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Franciszka to zależy od tego co jest celem :). Jeśli szukasz impulsu do pisania - karta może zniknąć i spełniła funkcję. Jeśli piszesz z intencją pogłębionej pracy z symbolem - zostaje i powinna zostać. To nie są lepszy i gorszy sposób, to są dwie różne sesje.


Odpowiedz
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Pyromantka82 a jak rozpoznać przed sesją co mi potrzeba? Czy to w ogóle da się z góry wiedzieć czy raczej wychodzi przy losowaniu?!


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Honoratka_Z moim zdaniem wychodzi przy losowaniu. Albo nawet chwilę po. Jeśli pierwsza reakcja to opór i chęć odłożenia karty - zazwyczaj to znak że coś jest do przerobienia, że karta zostaje. Jeśli od razu zaczynasz pisać bez zastanowienia - to impuls sie zadziałał i karta robi swoje w tle.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Franciszka Wracam do tego co powiedziała że karta może towarzyszyć przez cały czas, nie tylko na wejściu. Próbowałam sobie wyobrazić jak to wygląda praktycznie. Czy masz kartę obok siebie fizycznie kiedy piszesz? Czy to jest raczej w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam was i widzę coraz wyraźniej, że ta rozmowa wyszła daleko poza moje pierwotne pytanie o to czym karta różni się od kubka. Ale mam nowe pytanie, właśnie dlatego: czy wy w ogóle doświadczyłyście bloku twórczego w kontekście kart? Nie bloku pisarskiego, ale bloku w samej pracy z kartami - że karta jest i nie ma żadnej reakcji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Eustachy tak i to nieraz. Dla mnie to się dzieje najczęściej kiedy jestem zmęczona i losuję jakby z przyzwyczajenia. Karta leży, patrzę na nią i jest po prostu ładny rysunek. Zero historii, zero impulsu. Zastanawiałam się czy to mówi coś o mnie czy o karcie.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Kamilka65 to jest bardzo ważna obserwacja. Mogę zapytać - co wtedy robisz? Odchodzisz, zostajesz, losujesz drugą?


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Cecylka99 zwykle zostaję. Ale zamiast czekać aż coś przyjdzie, zaczęłam ostatnio po prostu opisywać co literalnie widzę na obrazku. Jak opis do katalogu. I albo to nic nie uruchamia i kończę, albo przy którymś szczególe nagle coś złapię. Jakby intelekt torował drogę intuicji.


Odpowiedz
Wpisy: 658
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

To mi przypomina coś z całkiem innej dziedziny - uczyłam się kiedyś rysowania i było ćwiczenie, żeby narysować obiekt nie patrząc na papier, tylko na sam obiekt. Chodzi o to żeby wyłączyć interpretację i zobaczyć co naprawdę jest. Opis katalogowy o którym Kamilka mówi wydaje mi się podobny w działaniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Jolanta_M o, to ciekawe połączenie :). Czyli jakby chodzi o to żeby ominąć "co to znaczy" i zostać z "co to jest". Czy myślisz że to pomaga też przy kartach których się jeszcze nie zna? że zamiast szukać znaczenia po prostu się patrzy?


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 658

@Damianek tak myślę, ale to jest moje przypuszczenie, nie doświadczenie. zaczęłam nie tak dawno i raczej szukałam znaczeń od razu. Teraz żałuję trochę, że nie spędziłam więcej czasu po prostu patrząc.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

Fizycznie. ej obok klawiatury. I zdarza mi się na nią spojrzeć w połowie kiedy utknę. Nie szukam odpowiedzi, raczej reset - patrzę na obraz i wracam. Ale to nie dla każdego. Znam kogoś, dla kogo karta w zasięgu wzroku to rozpraszacz, a nie kotwica.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@wanessa94)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę bo czytam tę dyskusję od początku i jestem trochę zagubiona - czy to jest coś co trzeba specjalnie zaplanować, te sesje z kartami i pisaniem? Czy to może być spontaniczne? Bo mam wrażenie że dużo tu mówicie o intencji i przygotowaniu i nie wiem czy bez tego w ogóle ma sens próbować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Wanessa94 jak najbardziej może być spontaniczne. Intencja nie musi być wielka ani ceremonialna - wystarczy że siadasz i myślisz "chcę pisać, zobaczę co przyniesie karta". To już jest intencja. Nie potrzebujesz rytuału żeby to zadziałało.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Wanessa94 cieszę się że zapytałaś bo ja miałam dokładnie ten sam lęk kiedy zaczęłam ten temat. że trzeba najpierw wiedzieć jak, mieć plan, mieć system. A ta cała rozmowa pokazuje mi że właściwie nie - każda z nas ma trochę inaczej i każda zaczęła po swojemu


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Rusalka.2 No dobra, trochę się wstydzi zadać takie pytanie, ale napisałaś w tytule coś o rytuałach zamiast tabletek i ja jakoś tego nie rozwinęłaś. Co miałaś na myśli?? Bo to brzmi jakby tarot miał działać leczniczo, a to już inna rozmowa niż ta o impulsach twórczych


Odpowiedz
Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację, mam to wyjaśnić. Chodzi mi konkretnie o blok twórczy, nie o żadne poważniejsze sprawy. mam okresy kiedy nie jestem w stanie pisać i lekarz zaproponował kiedyś małą dawkę czegoś na dopaminę bo podobno to kwestia chemii motywacji. Nie wzięłam. Ale pomyślałam czy regularny rytuał z kartami mógłby zastąpić taki zewnętrzny impuls. To było może naiwne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@pyromantka82)
Połączone: 10 miesięcy temu

To nie jest naiwne pytanie, ale wymaga uściślenia. ej jedno to impuls twórczy - tu karty jak najbardziej mogą dać jakiś ruch. Drugie to kwestia neurologiczna jeśli lekarz ocenił że coś tu jest do zrobienia. Tych dwóch rzeczy bym nie mieszała. Czy ten blok o którym mówisz ma jakiś rytm, pojawia się w konkretnych okolicznościach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Pyromantka82 raczej sezonowy. Jesień i wiosna. Wiosna zwłaszcza - paradoks, bo wszyscy mówią że to czas energii a mnie właśnie wtedy wszystko zamiera. Może to dlatego teraz szukam czegoś co by ruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@cecylka99)
Połączone: 10 miesięcy temu

ten sezonowy rytm jest bardzo charakterystyczny. Mam podobnie z jesienią. Czy pracując z kartami zauważyłaś, że inne karty cię pociągają w różnych porach roku? Bo u mnie na przykład jesienią niemal zawsze wybieram Pustelnika, a latem Słońce samo przychodzi do ręki :)... Zastanawiam się czy to jest przypadek czy ciało wie co potrzebuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Cecylka99 to jest obserwacja którą mam też przy runach. Że pewne symbole wracają w określonych kontekstach i nie wiesz do końca czy to ty je wybierasz czy one tobą... przy tarocie jeszcze wyraźniej bo obrazy są bogatsze. Ale to mnie prowadzi do pytania - jak odróżnić że karta coś ci "mówi" od tego że po prostu projektujesz swój stan?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@franciszka)
Połączone: 2 lata temu

A czy to w ogóle wymaga rozróżnienia? Bo ja się z tym pytaniem borykałam długo i w pewnym momencie przestało mieć dla mnie znaczenie. Jeśli projektuję swój stan na kartę i to mi daje coś do pisania - to działa. Mechanizm jest mniej ważny niż efekt, przynajmniej w kontekście kreatywności.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Franciszka ale czy to nie jest trochę jak z efektem placebo :)?? czyli działa ale tylko jeśli wierzysz że działa? eh pytam serio bo sam nie wiem co myśleć - używam kart od jakiegoś czasu i mam wrażenie że pomagają ale nie umiem powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Damianek a co złego w placebo? Jeśli efekt jest realny - piszesz, rysujesz, tworzysz - to efekt jest realny. Sposób dojścia do niego jest wtórny. Martwisz się że to "nie jest prawdziwe"?


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 44

@Pajeczyna nie martwię się, bardziej chcę zrozumieć. Dziękuję za to ujęcie, bo rzeczywiście stawiałem złe pytanie. Zastanawiam się raczej teraz czy da się świadomie wzmocnić ten efekt wiedząc że jest "psychologiczny" czy to go osłabia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: