To zależy od tego co rozumiesz przez 'naprawienie'. Jeśli masz na myśli wyciszenie lęku przed rozkładem - tak, tasowanie może w tym pomóc, bo jest fizycznym rytuałem przejścia. Ale jeśli masz silną narrację w głowie, że wiesz już co wyjdzie, to tasowanie jej nie wymaże. Bertramka, jak długo tasowałaś przed tym rozkładem?
moim zdaniem tak, i to spory. Ja z własnego doświadczenia wiem, że jak wchodzę w rozkład nakręcona, to i tak odczytuję wszystko przez tę samą emocję. Nawet pozytywne karty wtedy jakoś wypadają blado. As Denarów może wyglądać jak 'może kiedyś' zamiast 'masz to teraz'.
Ale czy tasowanie w pośpiechu automatycznie psuje rozkład? Bo ja kiedyś czytałam, że karty i tak trafią tam gdzie mają trafić - że to nie długość tasowania robi różnicę, tylko intencja. Czy ktoś to widzi inaczej?
Wróćmy na chwilę do samego rozkładu, bo mam wrażenie, że uciekamy w meta-dyskusję. Bertramka miała As Denarów jako zasób - to jest karta zaczątku, prawda? Nowego potencjału materialnego. Czy to mogło oznaczać, że ten potencjał dopiero się formuje, a nie że go nie ma? 😉
O, to jest inne odczytanie niż to, co słyszałam wcześniej. Bo ktoś wcześniej mówił, że As Denarów to mocna karta zasobu i żebym się cieszyła. A tu wychodzi, że to bardziej obietnica niż fakty? To ktory odczyt jest blizej prawdy w kontekście niezależnosci finansowej? :/
Obie interpretacje są możliwe i to jest właśnie ta trudność. As w pozycji zasobu może znaczyć zarówno 'masz gotowy potencjał', jak i 'twoj zasób to zdolność do zaczęcia od nowa'. Kontekst robi różnicę - w twoim życiu, nie tylko w kartach. Pytanie do ciebie: czy finansowo czujesz, że stoisz w miejscu zupełnego startu, czy masz jakieś podstawy?
To co opisujesz to jest właśnie punkt, gdzie As Denarów nabiera sensu jako karta zaczątku - stały dochód to grunt, z którego można coś zbudować. Wiele osób nie ma nawet tego. Karta może mówić, że masz fundament, ale jeszcze nie zaczęłaś na nim budować. I tu wchodzi Cesarzowa w działaniu - ona mówi: zacznij coś z tego, co masz, nie czekaj na idealne warunki.
Ale czy to nie jest tak, że Cesarzowa zawsze będzie 'zacznij budować, dbaj o siebie' i jakoś nijak się ma do konkretnej sytuacji finansowej? Trochę jakby każda karta dawała się wyjaśnić jako 'działaj świadomie'. To nie jest zbyt ogólne?
Mam inne pytanie - skoro Dziesiątka Denarów wyszła jako wynik, to co to wlaściwie znaczy? Bo widzę, ze skupiliśmy się na zasobie i działaniu, ale wynik chyba powinien być najwazniejszy. Dziesiątka Denarów to dostatek dla rodziny, stabilnosć pokoleniowa - to bardzo konkretny obraz. Czy ten wynik nie mowi wprost, dokąd to zmierza?
Chcę tu wejść z czymś troche innym, bo przez chwilę nie śledziłam watku. Bertramka, mam pytanie - czy robilaś ten rozkład sama czy ktoś ci go czytał? Bo mam wrażenie, że rozklad z tak silnymi kartami materialnymi powinien być czytany przez kogoś z zewnątrz, bo sama sobie zawsze będziesz przykładać własne lęki.
To ważne pytanie i dobrze, że je zadałaś. Z mojego rozumienia energetycznego - leki psychotropowe zmieniają stan świadomości i poziom 'szumu' w głowie, ale nie blokują intencji ani połączenia z kartami. Mogą natomiast wpływać na to, jak interpretujesz - czyli jeśli lek wycisza lęk, możesz paradoksalnie czytać spokojniej i trafniej. A co do rytuałów - tu bym ostrożniej, bo to bardzo indywidualna sprawa energetyczna
Zgadzam się z Lunellą w kwestii czytania kart - stan umysłu ma znaczenie, a leki stabilizujące nastrój mogą sprawić, że jesteś bardziej wycentrowana, nie mniej. co do rytuałów i 'blokowania' - tego bym nie formułowała w kategoriach 'blokuje albo nie'. to nie jest przełącznik. Czy możesz powiedzieć, jakie rytuały masz na myśli? Bo to robi duże różnicę przy ocenie.
Wróćmy na chwilę do tego pytania Bertramki o antydepresanty, bo to naprawde ważny temat, który pojawia się rzadko otwarcie. Mam znajomą, która brała leki przez ponad rok i mówiła, że czuje się jakby miała watę w głowie podczas medytacji. Ale przy kartach - nie zauważyła różnicy. Czy ktoś z was ma bezpośrednie doświadczenie z tym?
Właśnie to mnie trapi. Biorę już trzeci miesiąc i od jakiegoś czasu mam wrażenie, że rozkłady są jakieś... płaskie? Jakby nie dochodziło do mnie to, co widzę. Nie wiem, czy to leki, czy po prostu jestem teraz inaczej uziemiona. Tarocistka pisała, że mogę być bardziej wycentrowana - ale ja to odczuwam jako stępienie, nie jako spokój.
to bardzo ważne rozróżnienie, kture właśnie zrobiłaś. Stępienie to nie jest to samo co wycentrowanie. Możesz opisać dokładniej, co się dzieje? Czy nie czujesz kart w ogóle, czy czujesz je, ale nie wiesz co z tym zrobić? Bo to dwa różne problemy.
chce dopytać o jedno - kiedy mówisz 'płaskie', to masz na myśli że karty ci nic nie mówią intuicyjnie, czy że rozumiesz co widzisz, ale nie czujesz żadnego odzewu emocjonalnego? Pytam, bo z perspektywy energetycznej to może być kwestia zamknięcia czakry serca albo splotu słonecznego, a niekoniecznie samych leków
Ale czy to nie jest tak, że antydepresanty właśnie po to działają, żeby stępić emocje? Tzn. to ich cel - zebyś nie czuła tak ostro. I wtedy czytanie kart, ktore wymaga czucia, musi być trudniejsze. Czy to w ogóle da się obejśc, skoro leki robią to celowo?
Słuchajcie, ja tu wrócę do rozkładu bo trochę odeszliśmy od tematu. Mam wrażenie, ze to, co opisuje Bertramka z tym 'myślę zamiast czuć', to może być akurat dobra informacja dla tej konkretnej Dziesiątki Denarów jako wyniku. Bo ta karta mówi o czyms zbudowanym, solidnym, przemyślanym - nie o impulsie. Może leki paradoksalnie pomogły jej w tym rozkładzie?
Mam pytanie do Tarocistki albo Lunelli - czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, czy rozkład był 'dobry', niezależnie od tego, w jakim stanie się robiło? Tzn. czy jest jakaś weryfikacja wewnętrzna? Bo Bertramka nie wie, czy tamten rozkład był wiarygodny.
Hmm. Szczerze mówiąc to chyba tak. Ten As Denarów jako zasób - zaczęlam brać nadgodziny. Nie planowałam, po prostu wyszło. Czy to jest 'potwierdzenie' karty? To może być zbieg okoliczności.
A czy zbieg okoliczności w tarocie wogole ma znaczenie jako kategoria? Bo jesli karta pokazala potencjał do zarabiania i zaczęłaś brać nadgodziny, to czy to ważne, skąd to przyszło? Wynik jest ten sam.
Wróćmy do Bertramki i tego stępienia przy kartach - bo to mnie zastanawia. Mówiłaś, że teraz analizujesz zamiast czuć. Czy próbowałaś kiedyś zrobić rozkład rano, zaraz po przebudzeniu, zanim leki w pełni zadziałają? Słyszałam, że wtedy jest inne okno.
Tak, rozumiem. Nie chcę kombinować z lekami, to jasne. Ale cieszę się, że w ogóle to powiedziałam bo nosiłam to w sobie przez kilka tygodni i nie byłam pewna, czy w ogóle wypada o tym mówić na forum o tarocie. A wracając do rozkładu - chcę zapytać jeszcze o Cesarzową w pozycji działania. Aleksy pisał wcześniej o inwestowaniu w umiejętności. Czy to mogłoby być dosłowne, tzn. jakiś kurs albo coś podobnego? 😉
Cesarzowa i kurs to całkiem spójna kombinacja - ona lubi tworzenie czegoś z czegoś. Ale zastanawiam się, czy w kontekście niezależności finansowej Cesarzowa nie mówi bardziej o zmianie relacji z pieniędzmi niż o konkretnym działaniu. Tzn. zanim zapiszesz się na kurs, co czujesz, kiedy myślisz o oszczędzaniu? Strach, obowiązek, coś innego?
to, co opisujesz - 'nie dla mnie' przy oszczędzaniu - to klasyczny materiał dla Cesarzowej odwróconej, gdyby była w rozkładzie. Ale skoro jest prosta, to pytanie brzmi: czy ta blokada jest czymś co sama rozpoznajesz od dawna, czy to coś, co dopiero teraz, przy kartach, wyszło na wierzch?
Bo to ma znaczenie dla interpretacji. Cesarzowa prosta przy takim 'nie dla mnie' może znaczyć, że zasoby są, ale dostęp do nich jest zablokowany czymś z zewnątrz - przekonaniem, środowiskiem, historią rodzinną. A nie że ich nie ma.
Ale czy to nie jest właśnie coś, co psycholog powinien przepracować, a nie karty? Nie mówię złośliwie, serio pytam. bo jeśli problem jest tak głęboko, to czy tarot może tu realnie pomóc?
