Szukam rozkładu który nadawałby się specjalnie do czytania dla par będących razem od wielu lat, najlepiej małżeństw. Nie chodzi mi o to 'czy on mnie kocha' ani 'co z nami będzie', ale o coś głębszego - jak para funkcjonuje teraz, co ją trzyma razem, gdzie są napięcia. Standardowe rozkłady miłosne, które znam, są albo za ogólne, albo pisane z myślą o nowych związkach. Czy ktoś ma jakiś swój sprawdzony układ kart dla długoletnich par? :))
To ciekawe pytanie bo faktycznie większość popularnych rozkładów miłosnych jest pisana pod 'czy coś się zacznie' albo 'dlaczego on odszedł'. dla par z historią to za mało. Ja stosuję rozkład siedmiopozycyjny, który sama złożyłam z kilku różnych - dwie pozycje na każdego z partnerów osobno (co wnosi, czego potrzebuje), jedna na dynamikę między nimi, jedna na to co ich łączy w tej chwili, dwie na wyzwania - zewnętrzne i wewnętrzne, i ostatnia na kierunek. Ale powiedz mi - dla siebie to chcesz robić czy dla kogoś innego? xd
Słuchalem i mam inny punkt widzenia. Myśle że dla par małżenskich lepiej nie szukać gotowego rozkładu, tylko zbudować go pod konkretne pytanie. Para po 16 latach ma zupełnie inne dynamiki niż para po 5. Jeśli Wincentyna chce czytać dla siebie, to pytanie brzmi - co konkretnie chcesz sprawdzić? Bo 'jak funkcjonujemy' to jest bardzo szerokie
Przeczytałam ten wątek z ciekawością, bo sama nie pracuję z tarotem ale z runami. I mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy takie czytanie dla pary powinno robić się w obecności obojga, czy wystarczy tylko jedna osoba? Pytam, bo w runach bardzo czuję różnicę w energii kiedy pytasz o kogoś, kto siedzi obok, a kiedy tej osoby nie ma. xd
a ja mam pytanie troszkę z boku - czy jak robicie rozkład dla pary, to dobieracie jakąś konkretną talię czy to nie ma znaczenie? Czytałam gdzieś że do czytań relacyjnych lpsiej nadają się talie z dużą ilością kart dworskich bo jest więcej energii ludzkiej. Nie wiem czy to prawda czy mit 🙂
Wracając do tematu rozkładów dla par - próbowałam ostatnio takiego układu celtycki krzyż, ale podzielonego: lewa strona dla mnie, prawa dla partnera, środek wspólny. Czy to ma sens czy to zbyt amatorskie podejście? Bo wyniki były ciekawe ale nie wiem czy dobrze interpretuję.
Zaciekawił mnie wątek, bo pracuję z kartami od dawna i muszę powiedzieć - nie ma jednego 'właściwego' rozkładu dla par małżeńskich. Jest kilka tradycji: rozkłady wywodzące się z Etteilli, gdzie relacja jest czytana jako osobny byt, oraz nowsze podejścia psychologiczne, gdzie każdy partner ma swoją sekcję. Oba mają sens, ale mają też inne założenia o tym, czym w ogóle jest związek. Zanim ktoś zacznie budować własny rozkład, warto wiedzieć z jakiej filozofii wychodzi.
ehh, w uproszczeniu - zamiast pytać 'co ona wnosi, co on wnosi', pytasz o związek jako trzecią energię. Tak jak w alchemii: połączenie dwóch pierwiastków daje coś nowego co ma własne właściwości. W tej tradycji rozkłada się karty na pytanie o naturę tej 'trzeciej energii' - co ją napędza, co blokuje, dokąd zmierza. Karty partnerów są wtedy kontekstem, nie centrum czytania. To zmienia całą perspektywę.
Ciekawe co tu piszecie, ale mam jedno zastrzeżenie. Jeśli ktoś chce robić takie czytania dla innych - dla znajomych czy szerzej - to naprawde powinien wiedzieć co robi. Widziałem przypadki, gdzie nieumiejętne czytanie dla pary skończyło się tym, że jedna osoba wzięła kartę dosłownie i zrobiła z tego problem. Tarot to nie jest poradnia małżeńska i warto mieć tego świadomość, szczególnie przy czytaniach relacyjnych.
oj tam, robiłam kiedyś taki odczyt dla pary, którą dobrze znam. Powiem wam - to jest zupełnie inne doświadczenie niż czytanie dla siebie. Oboje siedzą, każde reaguje inaczej na te same karty, i nagle stajesz się kimś w środku. Jedna karta może dla jednej osoby być potwierdzeniem, a dla drugiej zagrożeniem. Nie wiem czy umiałabym to robić regularnie, szczerze mówiac.
jedna metoda, która mi pomogła - po zakończonym czytaniu pytam siebie, czy to co powiedziałam mogłoby dotyczyć każdej pary, czy jednak było specyficzne dla tej konkretnej sytuacji. Jeśli interpretacja jest tak ogólna, że pasuje do wszystkich, to znak, że coś poszło nie tak. Przy czytaniu dla siebie trudniej to ocenić obiektywnie, ale może ktoś inny mógłby spojrzeć na twoje notatki?
do weryfikacji interpretacji jest jeszcze jedna metoda - wyciągasz te same karty po tygodniu i patrzysz czy twoja interpretacja się zmieniła. Jeśli za każdym razem widzisz coś innego, to znaczy, że projektujesz na karty swój aktualny stan, a nie czytasz. Czy tak masz z którąś konkretną kartą?
A właśnie - to jest ten moment, gdzie wiele osób sie myli przy rozkładach dla par. Pozycja zmienia semantykę karty. Wieża w pozycji 'co niszczy' to jedno, Wieża w pozycji 'co lączy' to drugie. Ludzie uczą się kart jako słownika, a potem nie rozumieją czemu interpretacje nie działaja.
Też nie rozumiem jak to ogarnąć - czy to przychodzi samo po czasie czy można jakos przyspieszyć? Bo mam wrażenie że już czytam od roku i nadal wychodzi mi albo za ogólnie albo za bardzo trzymam sie tego co w ksiażce.
Wtrące się bo mam wrażenie, że wątek o tym czy karty można rozumiec wogóle odbiega od tego co Wincentyna pytała. Ona ma konkretny problem - ma rok notatek i nie wie jak je czytać razem. Może ktoś mógłby zaproponować co z tym zrobić zamiast uczyć teorji?
To jest naprawde ciekawe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Powtarzające się karty w tych samych pozycjach mogą być dwiema różnymi rzeczami - albo faktycznym wzorcem energetycznym w tej relacji, albo Twoim nieświadomym pytaniem, które ciągle wracasz. Jak brzmiało pytanie, które zadawałaś za każdym razem kiedy wypadała Gwiazda?
Jeśli za każdym razem pytasz o to samo, to tarot za każdym razem odpowiada na to samo pytanie. To nie znaczy, że Gwiazda jest nieistotna - może naprawdę jest czymś stałym w tej relacji - ale sposób w jaki formułujesz pytanie wpływa na to jak interpretujesz odpowiedź. Może warto spróbować zupełnie inaczej - zapytać o coś konkretnego, nie o ogół. 😀
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że tak naprawdę nikt jeszcze nie powiedział wprost - czy tarot wogóle może dać odpowiedź o parze jako całości, czy tylko o poszczególnych osobach? Bo to by dużo tłumaczyło, nie? :/
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale właśnie próbuję zrozumieć tę rozmowę. Co to znaczy, że relacja jest osobnym bytem? Że karty czytamy tak, jakby związek sam w sobie był osobą? :))
eh, notatki nie są bezużyteczne - to jest właśnie materiał do analizy wzorców, tylko w inny sposób niż myślisz. pytanie źle postawione i tak daje dane. tylko trzeba wiedzieć co z nimi zrobić. Wincentyna, mam konkretne pytanie: czy ta Gwiazda wypadała zawsze w tej samej pozycji rozkładu, czy w różnych pozycjach?
i wlaśnie tu jest clou. Raz prosto, raz odwrócona, raz prosto. To nie jest powtorzenie tej samej odpowiedzi - to są trzy różne odpowiedzi na to samo pytanie. Gwiazda prosto to jedno, odwrócona to co innego. Kiedy wypadła odwrócona - czy coś się wtedy działo w relacji?
To co teraz opisujesz Wincentyna to jest chyba dokładnie to, o czym mówiła Dosia wcześniej - żeby notatki miały sens, trzeba je czytać razem z tym co się działo. Mam podobne doświadczenie z moimi rozkładami, ale u mnie to była Szóstka Kielichów, ktura wypadała kiedy byliśmy po kłótni. Zawsze. Dopiero po czasie zobaczyłam wzorzec.
