Miałem raz coś podobnego. Trzy-cztery Wielkie w pięciokartkowym rozkładzie. I właśnie wtedy poczułem, że brakuje mi Małych jak kontekstu. Wielkie powiedziały mi "co", ale nie "jak" ani "gdzie". Bez Małych to była poetycka, ale bezużyteczna odpowiedź.
I właśnie przy figurach ludzie często robią błąd, że od razu przyklejają im konkretną osobę z życia. Zamiast pytać, jaką energię ta figura tu reprezentuje, pytają, kto to jest. I wtedy Małe Arkana znowu tracą na znaczeniu, bo zamiast opisywać sytuację, stają się obsadą serialu.
A czy jest jakaś zasada, kiedy uznać figurę za osobę, a kiedy za energię? Bo teraz to brzmi jakby każda interpretacja mogła być obie naraz i nic nie jest pewne.
Teoria piękna, ale jak uczysz się czytać całościowo, jeśli nie znasz znaczenia poszczególnych kart? To trochę jak mówić, że najlepiej uczyć się pływać od razu na głębokiej wodzie. Niektórym wychodzi, większości nie.
A wracając do sedna tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Ta dyskusja o nauce i rozkładach całościowych pokazuje coś ważnego. Małe Arkana są trudniejsze do przyswojenia, bo jest ich więcej i są mniej widowiskowe. I myślę, że właśnie dlatego ludzie im przypisują "mniejsze znaczenie", a nie dlatego, że naprawdę mają mniejszą wagę w rozkładzie. To chyba taka wymówka, żeby się z nimi nie męczyć?
