Zastanawiam sie czy ta precyzja intencji nie jest troche sprzeczna z tym co Edek pisal wczesniej - ze projekcja jest czescia procesu. Jesli bardzo precyzyjnie formuluje czego szukam, to czy nie zawezam z gory tego co moge zobaczyc?
Dodam do tego bo Lutosław dotknął czegoś ważnego: w tradycji rozkładów pokoleniowych intencja często nie jest pytaniem, tylko zaproszeniem. Różnica jest subtelna ale znacząca. Pytanie zakłada że istnieje odpowiedź do odkrycia. Zaproszenie zakłada że coś może się pokazać - albo nie. To drugie podejście jest mniej frustrujące przy trudnych liniach rodzinnych.
Mam w notatkach cos podobnego z jednego warsztatu ktory robilam - nazywali to "ustawianiem pola" przed rozkladem. chodzi o to zeby nie wchodzic w talie z pusta glowa, ale tez nie z gotowa teza do potwierdzenia. srodek miedzy tymi dwiema skrajnosciami. Bolek, czy czujesz ze wiesz juz mniej wiecej co chcesz wniesc jako te rame dla linii ojcowskiej? 😛
chyba tak. chce zobaczyc co z jego milczenia we mnie zostało - on nie rozmawial o trudnych rzeczach, po prostu je omijal. Czy to jest wystarczajaca rama? nie wiem czy to pytanie czy zaproszenie, ale czuje ze to jest wlasciwy punkt.
To jest bardzo konkretna rama i dobry punkt wyjścia. Milczenie jako wzorzec to coś co karty mogą pokazac na różne sposoby - i tu Rider-Waite jest pomocny, bo postacie na kartach dużo komunikują gestem i pozycją ciała, nie tylko atrybutami. Dziewiątka Mieczy albo Czwórka Kielichów mogą mówic o milczeniu zupełnie inaczej niż np. Eremita.
To pytanie "co jeszcze" jest bardzo dobre. Mam wrazenie ze właśnie tego brakowalo mi we wczesniejszych rozkladach - zatrzymywalem sie na pierwszym skojarzeniu i myslałem ze mam odpowiedz. Bolek, trzymaj sie tego przy kazdej karcie.
Wracam jeszcze do tego co Wisia mówiła o pionowej linii - góra dziadkowie, środek rodzice, dół ty. Bolek, jak zamierzasz to ułożyć? Będziesz kładł po jednej karcie na poziom, czy kilka? Bo jeśli ma to byc praca z milczeniem ojca, to czy kładziesz też kartę dla dziadka - żeby zobaczyć skąd to milczenie przyszło?
Ewunia, właśnie nad tym siedziałem dzis rano. chyba bede kładł po jednej karcie na poziom, przynajmniej na poczatek. bałem sie ze kilka kart na poziom mnie przytłoczy i znaczenia sie zmieszaja. ale mam pytanie do Filomeny albo Oleandry - czy jedna karta na dziadkow ojcowskich to nie za malo? oni sa jakby bardziej odlegli, mniej ich czuje. moze wlasnie dlatego powinienem dac im wiecej miejsca, nie mniej?
To zależy od tego co chcesz wiedzieć o dziadkach. Jeśli linia milczenia o której mówiłeś zaczyna się u ojca, to dziadkowie mogą byc właśnie jej źródłem - i jedna karta może pokazać coś bardzo wyraznego. Ale jedna karta to też ryzyko że będzie zbyt ogólna. Kompromis który widziałam u kilku osób pracujących z tym rozkładem: jedna karta na dziadków i jedna dodatkowa "karta cienia" - kładzona obok, jako to co się nie powiedziało, co zostało pod spodem. Nie interpretuje się jej osobno, tylko razem z pierwszą.
