No ale co zrobić jak ktoś, tak jak ja, rozkłada w kółko te same karty i za każdym razem wychodzi jakiś konflikt? Bo mam wrażenie, że cokolwiek wyciągnę, to i tak szukam tam czegoś złego :P.
nie ma takich kart :(... żadna karta nie mówi "zakończ". Tarot nie podejmuje za ciebie decyzji i nie powinien. Karty mogą pokazać, że relacja cię wyczerpuje, że jest w niej wzorzec który się powtarza że jedna ze stron się wycofuje - ale czy to koniec, czy punkt zmiany, to jest twój wybór, nie kart.
A Dziesiątka Mieczy? Bo gdzieś czytałam że to karta zakończenia i właśnie w kontekście relacji ludzie ją tak odczytują.
Dziesiątka Mieczy to zakończenie cyklu, nie wyrok. Tak, jest dramatyczna wizualnie - ta postać z mieczami w plecach. Ale ona też mówi o tym, że coś się skończyło i jest juz po. Nie że ty masz to zakończyć, ale że jakiś etap dobiegł końca. To może być oczyszczające, niekoniecznie tragiczne.
to zmienia trochę moje spojrzenie na tę kartę... Zawsze myślałam o niej jako o najgorszej z Mieczy, a tu wychodzi, że może być po prostu - koniec, czas iść dalej? Czy to nie jest trochę zbyt optymistyczna interpretacja jak na tę ikonografię?
Trochę optymistyczna, trochę nie - to zależy jak na to patrzysz. Dziesiątka Mieczy ma tę dwoistość wpisaną w siebie. Tak, ikonografia jest brutalna ale zauważ, że na wielu wersjach tej karty niebo na horyzoncie jest jasne. Jakby noc już się skończyła. Więc nie mówię, że to karta radosna - mówię, że to karta zamkniętego rozdziału. i to nie jest optymizm na siłę, to po prostu inna warstwa znaczenia.
dobra ale jeśli ta karta mówi "rozdział zamknięty", to jak ją odróżnić od Śmierci? bo Śmierć też jest o końcu i przejściu. Mam wrażenie że te dwie karty za bardzo mi się zlewają w kontekście relacji.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale właśnie sobie uświadomiłam - nigdy nie pytałam, jak wy w ogóle decydujecie który rozkład używać do pytań o relacje? Bo może mój problem z interpretowaniem kart konfliktu bierze się stąd, że używam rozkładów, które nie są do tego dostosowane?
@Kasjan_x Zwykły krzyż celtycki. Bo go znałam i wydawał mi się ogólny, więc myślałam że pasuje do wszystkiego.
Krzyż celtycki do relacji to nie jest zły pomysł, tylko trzeba wiedzieć jak czytać pozycje relacyjnie, a nie personalnie. Problem pojawia się, gdy pytasz o drugą osobę, a cały rozkład interpretujesz przez pryzmat siebie. Karty konfliktu wtedy albo wszystko przykrywają, albo znikają w tłumaczeniu.
a istnieje jakiś rozkład, który jest lepszy do relacji z kartami konfliktu?? Bo teraz mi się wydaje, że mój problem z czytaniem w kółko tych samych rzeczy może właśnie stąd wynikać - używam złego układu i dostaję zamazany obraz.
Ta trzecia pozycja to ciekawy pomysł. Ale mam pytanie - co konkretnie oznacza dla ciebie "przestrzeń między"? Bo to brzmi trochę abstrakcyjnie i nie wiem, czy bym umiała to zinterpretować.
W astrologii mamy coś podobnego - synergia synastrii versus kompozyt :). Kompozyt to właśnie ta "przestrzeń między", związek jako osobny byt. serio ciekawe że tarot dochodzi do podobnego miejsca innymi środkami.
Dobrze, ale wróćmy do kart konfliktu bo trochę zaczyna mi się tu mieszać astrologia z tarotem. Mam konkretne pytanie: jak interpretować kartę konfliktu w pozycji "wynik" lub "możliwy rezultat" rozkładu relacyjnego?? bo to chyba najtrudniejsza pozycja - nie chce, żeby to oznaczało, że konflikt to nieuchronne zakończenie.
To jest dla mnie kluczowe zdanie - "jeśli nic się nie zmieni". Bo ja zawsze czytam pozycję wyniku jako pewnik i potem się boję każdej karty tam.
Kasjan_x to dobry punkt, ale mam pytanie do reszty - czy ktoś kiedyś celowo wyciągnął kartę konfliktu jako pierwszą, zeby zobaczyć, co ona "mówi" o relacji zanim zada pytanie? Bo mi sie wydaje że może to dać jakiś bazowy obraz, bez obciążenia konkretnym pytaniem.
Dobra, ale wróćmy do pytania Kasjan_x sprzed chwili - czy ktoś miał tak, ze karta konfliktu w pozycji wyniku ostatecznie okazała się czymś pozytywnym?? Bo ja właściwie tego nigdy nie doświadczyłam i teraz się zastanawiam, czy to kwestia mojej interpretacji czy jednak te karty są zawsze złe na tej pozycji.
A jak to jest z Księżycem w relacjach? Bo to nie jest karta konfliktu w oczywistym sensie, ale dla mnie zawsze oznacza jakiś zamęt i niepewność, i nie wiem czy traktować ją jako sygnał konfliktu czy nie.
