Od jakiegoś czasu próbuję używać tarota nie do przepowiadania przyszłości, ale do lepszego rozumienia sytuacji innych ludzi. ej szczególnie chodzi mi o bliskich, którzy przeżywają trudny czas, a ja nie wiem jak ich wesprzeć... Czytałem o rozkładach do empatii, ale większość opisów pochodzi z anglojęzycznych źródeł i coś mi w tłumaczeniu umyka. Czy ktoś wypracował własny rozkład albo modyfikował istniejący tak żeby naprawdę działał w kontekście zrozumienia cudzego cierpienia, a nie tylko swojego :(? Bo to jednak różnica.
Też się z tym zmagałam. Anglojęzyczne rozkłady zakładają często zupełnie inny kontekst kulturowy, te z kręgu celtyckich tradycji szczególnie. u nas relacje rodzinne, poczucie winy, wstydu działają inaczej i karty to jakoś wychwytują, ale opisy pozycji już niekoniecznie. Jakie rozkłady konkretnie próbowałeś?
to ciekawy problem z tą trzecią pozycją. Możliwe że ambiwalencja karty tam to nie błąd odczytu, tylko informacja sama w sobie. Czego ta osoba potrzebuje to pytanie, na które ona sama często nie zna odpowiedzi. Co wychodziło najczęściej?
ja mam pytanko, może głupie ale przepraszam. Czy w ogóle można czytać tarota dla kogoś bez jego wiedzy? Chodzi mi o to że chcę zrozumieć siostrę ale nie wiem czy to etyczne. Słyszałam że trzeba zgody.
Szczerze mówiąc sceptycznie podchodzę do całej idei "zrozumienia cudzego cierpienia" przez karty. Skąd wiadomo, że to co wyciągamy to nie jest projekcja naszych własnych lęków na tę osobę? Pytam poważnie, bo to mnie blokuje przed używaniem tarota w takich sytuacjach 😀
Ja to widzę trochę inaczej. U mnie taki rozkład nie zastępuje rozmowy, on ją przygotowuje. Wchodzę z jakąś hipotezą po sesji i w rozmowie albo to pasuje albo nie. Kilka razy byłam mocno zaskoczona, bo karty wskazały na żal, a nie złość, i faktycznie tak było. Ale to na pewno nie jest dowód, bardziej jakiś punkt wyjścia :).
Dobra ale konkretnie jaki rozkład? Bo czytam ten wątek i nie widzę żadnych konkretów. Czy ktoś może po prostu podać gotowy układ który działa?
jedna karta może być zupełnie wystarczająca jako sygnał ostrzegawczy. Jeśli wyciągasz na pozycji zero Księżyc albo Siedem Mieczy, to już wiesz, że dzisiaj możesz nie być najlepszym świadkiem dla kogoś innego. To nie musi być pełna analiza :P.
Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie z innej strony. Czy te rozkłady pomagają też gdy się rozumie czyjś ból ale nie umie się nic z tym zrobić? Bo ja czuje czasem bliskich ale ni wiem co powiedzieć i myślę, że tarot by mi powiedział co zrobić.
Czytam ten wątek od początku i jedno mi nie daje spokoju. Czy ktoś miał sytuację gdzie takie czytanie dla kogoś zmieniło wam sposób myślenia o tej osobie, ale nie na lepsze? bo boję się że wejdę w taki rozkład i wyjdę z jakimś obrazem który mi zaszkodzi w relacji.
ale to trochę za proste, nie? Można powiedzieć "tak, jestem gotowy" i nadal nie byc. Gotowość to nie jest coś co się deklaruje.
Wracam do pytania Zawilcowej bo mnie to też dotyczyło... Miałam kiedyś czytanie gdzie w pozycji "co ta osoba czuje naprawdę" wyszła Dziewiątka Mieczy. I owszem, zaczęłam inaczej patrzeć na tę osobę ale chyba na lepsze?? Zaczęłam mieć więcej cierpliwości. Nie zawsze to musi szkodzić relacji.
to ile tych pozycji ma być w końcu? Bo widzę: zero, pierwsza, trzecia, czwarta :)... a pierwsza i druga gdzie? Chętnie bym zobaczyła jakiś jeden spójny schemat zamiast składać to z kawałków.
Genio.2 a gdzie u ciebie jest miejsce na to, czego ta osoba nie mówi? Bo to jest dla mnie często najważniejsze w takich czytaniach i nie widzę tego w tym schemacie.
Uważajcie tylko żeby nie rozbudować tego do dziesięciu pozycji gdzie każda jest filozoficznie osobna, ale w praktyce te karty i tak będą ze sobą gadać. Duże rozkłady mają swoje problemy, szczególnie w czytaniach emocjonalnych gdzie łatwo się zagubić...
A ja mam inne pytanko. Czy jak się wyciągnie złą kartę na tej czwartej pozycji, co ja mogę wnieść, to co to znaczy? Ze nie powinnam się w ogóle angażować?
Ale jak to poruszyć bez że będzie wiedziała ze robiłam te czytanie? Bo nadal nie rozumiałam jak to się robi "naturalnie" żeby nie wyszło ze szpiegowałam.
To jest bardzo konkretne pytanie i właściwie to piąta pozycja którą proponowałeś mogłaby to adresować. "Co ja mam zrobić z tym co zobaczyłem" to inna karta niż "co mogę wnieść". Jedna dotyczy relacji, druga twojego procesu wewnętrznego.
Nie, bo pozycja zero to nie "czego ja chcę" tylko "czy jestem czysty". To higiena przed czytaniem, nie element czytania. oj jak sprawdzasz czy ręce masz czyste przed gotowaniem, nie po to żeby o sobie myśleć tylko żeby nie zepsuć jedzenia.
A co jak w tej pozycji zero wychodzi coś związanego z moją własną przeszłością? Np. Trójka Mieczy :)? Czy to znaczy że już mam nie robić tego czytania czy że mam swoja historię na boku zostawić?
To jest właśnie coś co mi się przydarzyło przy tej osobie o której mówiłam wcześniej. Bałam się że zobaczę siebie, nie ją. I chyba dlatego tak długo odkładałam to czytanie... Ale teraz jak czytam tę rozmowę zaczynam myśleć że może lepiej zrobić to czytanie i zobaczyć co wychodzi, zamiast się bać w ciemno.
