Forum

Asystent AI
Tarot a choroby - c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a choroby - czy karty mogą wskazać na problemy zdrowotne?


Wpisy: 581
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy karty mogą cokolwiek powiedzieć o zdrowiu osoby, dla której robimy rozkład. Mam na myśli nie tylko ogólne "coś jest nie tak z energią", ale konkretniejsze sygnały. Kilka razy trafiły mi się sytuacje, gdzie w rozkładzie pojawiały się karty, które jakby... wskazywały na coś fizycznego. Nie wiem jak to nazwać inaczej. Czy ktoś z was ma doświadczenia z takimi odczytami? I jak podchodzicie do kwestii mówienia o tym osobie, dla której czytacie?


Odpowiedz
112 odpowiedzi
6 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

To jest jeden z bardziej drażliwych tematów w tarocie, szczerze mówiąc. Karty mogą pokazywać pewne wzorce energetyczne, które mają odzwierciedlenie w ciele, ale skakanie od "ta karta tu wyszła" do "masz problem z wątrobą" to przepaść, przez którą wielu wróżbitów niestety przechodzi bez mrugnięcia okiem. Co konkretnie ci wychodziło w tych rozkładach? Pytam, bo to dużo zmienia w kontekście interpretacji.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Simma A ja zawsze słyszałam, że 10 Mieczy to karta chorób albo w ogóle złego stanu zdrowia. Robiłam ostatnio rozkład znajomej i wyszła jej ta karta i od razu jej powiedziałam, żeby poszła do lekarza. Czy to był błąd? Bo teraz nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Mara No właśnie, i to jest sedno problemu. 10 Mieczy to karta zakończenia, często bolesnego, ale niekoniecznie dosłownie fizycznego. Mówienie komuś wprost "idź do lekarza, bo wyszła ci ta karta" to duże uproszczenie. A co poczuła ta znajoma? Przestraszyła się?


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Cohen No trochę tak, ale potem powiedziała, że faktycznie od jakiegoś czasu czuje się zmęczona i miała zaplanowane badania, więc może i dobrze że powiedziałam? Chociaż teraz myślę, że może przesadziłam z tym bezpośrednim mówieniem.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Simma Właśnie o to mi chodzi, że granica między "energia wyczerpania" a "choroba" jest strasznie cienka w interpretacji. Simma, a ty jak rozróżniasz jedno od drugiego przy rozkładzie? Czy w ogóle próbujesz to rozróżniać?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Kinsia Nie rozróżniam tego w sensie medycznym i celowo tego nie robię. Mogę powiedzieć, że widzę karty sugerujące przeciążenie, stagnację, coś wymagającego uwagi w obszarze ciała. Ale nigdy nie stawiam czegoś w rodzaju diagnozy. Pytanie, które zadaję sobie przy takim rozkładzie, brzmi: czy ta informacja komuś pomoże, czy tylko go przestraszy bez możliwości działania?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem gdzieś, że w dawnych systemach tarota karty faktycznie były łączone z konkretnymi częściami ciała, szczególnie w tradycji hermetycznej. Ale to było inne podejście niż dzisiejsze psychologiczne. Ciekawe, czy ktoś jeszcze tym systemem pracuje.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Fanar Ja miałam raz taką sytuację, gdzie robiłam rozkład dla siebie i wyszła mi Księżycowa i Śmierć blisko siebie. I akurat w tym czasie okazało się, że mam problemy z tarczycą. Więc chyba coś w tym jest, że karty mogą to sygnalizować? Ale też nie wiem, czy to nie był przypadek.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Dagma To ciekawe, ale właśnie pytanie o przypadek jest tutaj kluczowe. Jeden taki zbieg okoliczności trudno traktować jako dowód na cokolwiek. Mnie natomiast bardziej interesuje strona etyczna, bo Simma poruszyła coś istotnego. Co robimy, kiedy naprawdę coś niepokojącego wychodzi w rozkładzie? Milczymy? Mówimy ogólnikowo?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

Pracuję od lat z ludźmi i powiem wam jedno: najgorsze, co można zrobić, to serwować komuś strach bez wyjścia. Widziałam przypadki, gdzie osoby po takiej "diagnozie z kart" przez miesiące żyły w przekonaniu, że są poważnie chore. A karta była o czymś zupełnie innym. Odpowiedzialność wróżbity to nie jest pusty slogan.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Kapturek A co jeśli ktoś sam pyta o zdrowie podczas rozkładu? Bo rozumiem, że nie wyskakujemy z tym sami, ale jeśli pytający chce wiedzieć, czy jego choroba minie, czy operacja wyjdzie dobrze, to jak to ugryźć?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Vormik To jest właśnie najtrudniejszy scenariusz. Gdy ktoś pyta wprost, oczekuje odpowiedzi, a ty balancujesz między tym, co widzisz w kartach, a tym, żeby nie wejść w rolę lekarza. Ja w takich sytuacjach staram się przesuwać pytanie z "czy wyzdrowieję" na "co mogę zrobić, co mi w tym pomaga". Karty lepiej odpowiadają na pytania o działanie niż o wyniki.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Cohen Ale to trochę omijanie tematu, nie? Jak ktoś pyta, czy przeżyje operację, to chce konkretnej odpowiedzi, a nie porady w stylu "zadbaj o siebie". Nie mówię, że to złe podejście, ale rozumiem, dlaczego ludzie mogą się frustrować.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Kasia_W Rozumiem tę frustrację, ale właśnie dlatego nie jesteśmy lekarzami i nie powinniśmy udawać, że nimi jesteśmy. Tarot nie powie ci z prawdopodobieństwem 80 procent, że operacja się uda. Może za to pokazać, jaki jest stan emocjonalny osoby, jak ona sama podchodzi do tej sytuacji, co ją blokuje albo co wspiera. To jest realny obszar, w którym karty mają coś do powiedzenia.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma A czy astrologia nie robi podobnie? Bo czytałem, że pewne planety są kojarzone z konkretnymi organami i choroba może się objawiać w transytach. Zastanawiam się, czy tarot i astrologia razem nie dałyby pełniejszego obrazu zdrowotnego niż samo jedno z nich.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Karrot Połączenie systemów nie zmienia fundamentalnego problemu, który tu omawiamy. Czy to tarot, czy astrologia, czy numerologia, jeśli ktoś nie ma wykształcenia medycznego, to żaden system wróżebny nie zastąpi diagnozy. Bardziej rozbudowany odczyt to wciąż nie diagnoza.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

Chciałam zapytać, bo jestem w tej sytuacji w pewnym sensie po drugiej stronie. Ktoś mi kiedyś powiedział podczas rozkładu, że "widzi coś z moim układem nerwowym". Byłam wtedy przerażona przez kilka tygodni. Skończyłam na badaniach, wszystko wyszło dobrze, ale ten stres był realny. I zastanawiam się, czy ta osoba miała prawo mi to mówić w takiej formie.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Micela Właśnie o to mi chodziło, kiedy pisałam o etyce. Twoja historia pokazuje, że słowa mają konsekwencje. I że "coś widzę w kartach" bez żadnego kontekstu ani odpowiedzialności za to, co się z tym dalej dzieje, to problem. Czy ta osoba w ogóle zapytała cię potem, jak się czujesz z tą informacją?


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Anima No właśnie, bo to jest moje pytanie od początku tej rozmowy. Mam takie poczucie, że coś niepokojącego wychodzi, serce mi mówi, że to nie jest metafora, i co wtedy? Milczeć? Powiedzieć? Jak w ogóle odróżnić własne przeczucie od prawdziwego sygnału?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Dagma Właśnie tu jest pies pogrzebany. Bo co to znaczy, że serce mówi, że to nie jest metafora? Skąd wiesz, że twoje przeczucie jest trafne akurat w tym konkretnym przypadku, a nie dwa razy wcześniej, kiedy nic nie powiedziałaś i też nic się nie stało?


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Simma No nie wiem, właśnie o to pytam. Ale czy całkowite milczenie to też nie jest jakiś błąd? Że widzę coś i udaję, że nie widzę?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dagma Myślę, że to fałszywa dychotomia. Między powiedzeniem "widzę chorobę" a milczeniem jest dużo przestrzeni. Możesz powiedzieć, że karty pokazują coś wymagającego uwagi w obszarze fizycznym, i zapytać, jak ta osoba się ostatnio czuje, czy dba o siebie. To nie jest diagnoza, to jest otwarcie rozmowy.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Micela Ale czy wtedy ta osoba i tak nie zacznie się bać? Jak powiesz "karty mówią, że coś wymaga uwagi w ciele", to chyba każdy od razu myśli o chorobie. Może to niby łagodniejsze, ale efekt ten sam co u Miceli.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Mara Nie do końca, bo słowa naprawdę robią różnicę. "Coś widzę z twoim układem nerwowym" a "karty sugerują, że twoje ciało potrzebuje odpoczynku" to są zupełnie inne komunikaty. Pierwsze to pseudodiagnoza, drugie to zaproszenie do refleksji. Panika po pierwszym jest prawie pewna, po drugim niekoniecznie.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Kapturek A skąd wiadomo, gdzie leży ta granica w trakcie samego rozkładu? Bo w teorii to brzmi sensownie, ale jak siedzisz naprzeciwko kogoś i karty są na stole, to chyba nie ma czasu na takie precyzyjne ważenie słów?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Kinsia Właśnie dlatego te rzeczy wypracowuje się wcześniej, nie na miejscu. Jeśli ktoś regularnie robi rozkłady dla innych, to powinien mieć przemyślane, co robi z trudnymi tematami, zanim w ogóle usiądzie z klientem. Bo jak tego nie ma, to zostaje improwizacja, a improwizacja w takich momentach rzadko wychodzi dobrze.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Micela Wracając jeszcze do tego, o czym pisała Micela. Ona wspomniała, że ta osoba w ogóle nie zapytała, jak ona się z tym czuje ani co dalej. I to chyba jest sedno tego, o czym od początku piszę w tym wątku. Nie tylko co mówisz, ale czy w ogóle sprawdzasz, co z tym zrobiłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ta rozmowa utwierdziła w przekonaniu, że chyba jednak nie powinnam wspominać o zdrowiu podczas rozkładów, chyba że sama osoba o to prosi. Ale nadal zastanawiam się, co zrobić, kiedy coś naprawdę niepokojącego wychodzi i mam takie przeczucie, że to nie jest tylko metafora energetyczna. Jak wy wtedy postępujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Hm, ale to zakłada, że każda osoba robiąca rozkłady jest jakimś profesjonalistą z wypracowanymi zasadami. Większość ludzi robi to dla znajomych, dla zabawy albo dla siebie. Czy te same zasady powinny obowiązywać przy rozkładzie dla przyjaciółki przy herbatce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Vormik A czy jeśli powiesz przyjaciółce coś, co ją przestraszy na tygodnie, to fakt, że to był nieformalny rozkład przy herbatce, zmienia cokolwiek z jej perspektywy? Skutek jest taki sam, niezależnie od kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Tak, właśnie. I nie chodziło mi nawet o to, że ta osoba w ogóle to powiedziała, bo może rzeczywiście coś wyczuła. Ale powiedziała i tyle, jakby to była informacja do zabrania do domu, nie rozmowa. Czułam się trochę jak z wyrokiem bez uzasadnienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Micela To jest właśnie coś, czego nie rozumiem u niektórych wróżbitów. Jakby prestiż polegał na tym, żeby rzucić tajemnicze stwierdzenie i zostawić człowieka z tym samego. Przecież to nie jest żadna pomoc.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem trochę o podejściu terapeutycznym do tarota i tam właśnie kładzie się duży nacisk na to, żeby nie zostawiać osoby z ciężkimi informacjami bez przepracowania tego razem. Ale to wymaga innej wiedzy niż sama symbolika kart, prawda? To już trochę inna dziedzina.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Fanar Tak i to jest ważne rozróżnienie. Tarot terapeutyczny to jednak specyficzne podejście, które wymaga pewnego przygotowania, żeby nie wejść przypadkowo w rolę terapeuty bez żadnego przygotowania psychologicznego. To też może być niebezpieczne w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś z was w ogóle prowadzi rozkłady zdrowotne jako oddzielną kategorię, z jakimiś specjalnymi zasadami? Bo może to jest coś, co w ogóle powinno być wydzielone i traktowane inaczej niż rozkład relacyjny czy zawodowy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Karrot Ja nie wydzielam tego formalnie, ale de facto mam inne podejście, gdy temat zdrowia wypływa. Bardziej uważam na słowa, częściej pytam zamiast stwierdzać, szybciej kieruję do specjalisty jeśli coś niepokojącego się pojawia. Czy to powinno być sformalizowane, nie wiem. A ty po co pytasz, masz jakiś pomysł na to?


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma Nie mam konkretnego pomysłu, bardziej myślę o tym, że może problem polega na tym, że zdrowie jest wrzucane do jednego worka z innymi pytaniami, a to jednak zupełnie inna odpowiedzialność. Trochę jak różnica między rozmową o uczuciach a rozmową o finansach.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś zadaje pytanie o zdrowie, to co, odmawiać rozkładu? Bo jeśli chcemy to wydzielić i traktować specjalnie, to może właściwsze byłoby powiedzenie, że w ogóle się tego nie robi?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Mara Odmowa też jest możliwością i myślę, że jest mocno niedoceniana. Powiedzieć komuś "nie czuję się kompetentna, żeby rozmawiać o zdrowiu przez karty, ale możemy porozmawiać o tym, jak się teraz czujesz" to nie jest porażka. To jest uczciwe postawienie granic.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Kapturek No dobra, ale to co mówisz zakłada, że każdy, kto siada z kartami dla kogoś, ma świadomość, że w ogóle powinna mieć takie zasady. A co z osobami, które po prostu nie wpadły na to, żeby się nad tym zastanowić? Oni nie wiedzą, że nie wiedzą.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Kinsia I to jest chyba clou całej tej dyskusji, bo jeśli ktoś nie wie, że nie wie, to nie ma jak mu przekazać, że powinien się zatrzymać. Dlatego w ogóle uważam, że temat zdrowia powinien być w jakiś sposób wyraźniej stawiany jako trudny, nie tylko w kuluarach takich jak ten wątek.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Simma Tylko gdzie to stawiać? Tu na forum? Bo forum ezoteryczne raczej nie dociera do osób, które dopiero co kupiły pierwszą talię i robią rozkłady dla koleżanek.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Vormik To trochę pesymistyczne podejście. Gdzieś te osoby jednak trafiają po informacje, czy to na YouTube, czy właśnie na fora. Nie możemy zakładać, że edukacja w tym zakresie jest z góry niemożliwa.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Fanar Ale to i tak nie rozwiązuje problemu tu i teraz. Ktoś siada dziś z kartami i zadaje pytanie o zdrowie. Co wtedy? Czekamy aż przeczyta odpowiedni artykuł?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Mara A co konkretnie miałoby się wydarzyć "tu i teraz"? Bo rozumiem frustrację, ale chyba chodzi o to, żeby każdy, kto robi rozkłady, sam wypracował sobie jakieś minimum. Nie ma jednego momentu, kiedy ktoś z zewnątrz to rozwiązuje.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Mara Myślę, że Mara dotknęła czegoś ważnego, bo my tu rozmawiamy dość abstrakcyjnie. Czy ktoś z was miał realną sytuację, w której pytanie o zdrowie pojawiło się podczas rozkładu i musieliście zdecydować, co z tym zrobić? Jak to wyglądało w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 2385
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Miałam kilka takich sytuacji. Jedna zapamiętałam szczególnie, bo osoba pytała o energię i samopoczucie, a w rozkładzie pojawiło się sporo kart wskazujących na wyczerpanie i ignorowanie sygnałów ciała. Powiedziałam jej wprost, że widzę dużo kart związanych z przeciążeniem i zapytałam, czy śpi, je regularnie, kiedy ostatnio miała badania. Okazało się, że od dawna coś odkładała. Nie powiedziałam, że jest chora, ale sprowokowałam, żeby to sama zobaczyła.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Simma I jak zareagowała? Bo to brzmi tak, jakbyś to zrobiła naprawdę umiejętnie, ale zastanawiam się, czy ona poczuła się zaproszona do refleksji, czy jednak trochę wystraszył ją sam kierunek rozmowy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Kasia_W Powiedziała, że nie spodziewała się, że karty "tak trafią". Nie widziałam, żeby się bała, bardziej jakby coś w niej kliknęło. Ale wiem, że nie zawsze tak jest i zależy bardzo od tego, jak ktoś w ogóle podchodzi do siebie.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Simma @Cohen To co opisuje Simma to chyba właśnie ta przestrzeń, o której wcześniej pisał Cohen między milczeniem a diagnozą. Pytania zamiast stwierdzeń. Tylko czy to naprawdę takie proste do zrobienia na żywo, bez treningu?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Dagma Nie, nie jest proste, ale da się to ćwiczyć. Możesz np. podczas każdego rozkładu zwracać uwagę, ile razy mówisz coś w trybie twierdzącym zamiast pytać. To już uczy uważności na własny sposób komunikowania. Nie trzeba kursu, żeby zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy w ogóle karty nadają się do pytań zdrowotnych z samej swojej natury. Znaczy, Wielkie Arkany mają dużo symboliki związanej z przejściem, transformacją, ciemnością, ale czy to nie jest przypadkowe, że my to mapujemy na ciało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Karrot To jest naprawdę dobre pytanie. Historycznie karty tarota nie były projektowane jako system diagnostyczny, ich symbolika jest szeroka i otwarta na interpretację. Fakt, że możemy czytać je przez pryzmat zdrowia, nie oznacza, że to jest ich pierwotne ani najbardziej trafne zastosowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Ale skoro symbolika jest szeroka, to właśnie dlatego da się to czytać na różne sposoby, nie? I wtedy pojawia się problem, że jedna osoba zobaczy wyczerpanie, a inna poważną chorobę, i obie będą twierdzyć, że "karta to pokazuje".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Micela I to jest właśnie argument za tym, żeby nie używać kart do komunikowania diagnoz, bo ta sama karta może być wyczerpaniem, przełomem, końcem etapu, śmiercią symboliczną, i dosłowną. Projektowanie jednej z tych interpretacji na kogoś jako fakt to nadużycie.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie dotyczy w zasadzie każdej interpretacji w tarocie? Każda karta ma wiele znaczeń i zawsze możemy zapytać, skąd wróżbita wie, która interpretacja jest trafna. Dlaczego akurat ze zdrowiem robimy z tego problem?


Odpowiedz
Wpisy: 581
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Bo konsekwencje są inne. Jeśli ktoś powie, że karta wskazuje na trudności w związku i się myli, to może być przykre. Ale jeśli ktoś powie, że karta wskazuje na chorobę i osoba zacznie się tym przejmować, szukać objawów albo odwrotnie, zacznie ignorować lekarza, bo "karty powiedzą kiedy będzie gorzej", to to jest już realnie groźne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Anima To co mówi Anima, to chyba najważniejsza rzecz w tym wątku. Ten asymetryczny wpływ. Błąd w temacie zdrowia niesie inne ryzyko niż błąd przy pytaniu o pracę czy miłość.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Kasia_W Ale z drugiej strony czy my jako osoby robiące rozkłady możemy naprawdę tak w pełni kontrolować, jak ktoś odbiera to, co mówimy? Simma mówiła ostrożnie i trafnie, a inna osoba mogłaby odebrać to samo zdanie jako diagnozę. Gdzie tu jest granica odpowiedzialności?


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o granicę odpowiedzialności chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo zależy od zbyt wielu rzeczy naraz. Od tego, jak ktoś mówi, jak ktoś słyszy, w jakim stanie emocjonalnym jest pytający. Czy w ogóle da się ustalić jakiś wspólny standard, skoro każda sesja jest inna?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dagma To jest dobre pytanie i myślę, że właśnie tu jest pułapka. Szukamy standardu, który "rozwiąże" problem, a tymczasem odpowiedzialność jest zawsze kontekstualna. Można mieć zasadę "nie diagnozuję" i mimo to powiedzieć coś w sposób, który ktoś odbierze jako diagnozę. Zasada bez uważności to za mało.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Cohen Ale jeśli sama uważność nie wystarczy i sama zasada nie wystarczy, to co w ogóle wystarczy? Bo trochę wychodzi z tego, że nic nie daje gwarancji, więc można robić co się chce.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Kasia_W Nie, to nie o to chodzi. Chodzi o to, że oba elementy razem dają więcej niż każdy z osobna. Zasada bez uważności to automat. Uważność bez zasady to chaos. Razem dają jakiś szkielet.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Cohen Zgadzam się z Cohenem, ale chciałabym dodać jedną rzecz. Nawet przy dobrej uważności i jasnej zasadzie zdarzają się sesje, gdzie czuję, że powiedziałam coś, co zostało odebrane inaczej niż chciałam. I nie zawsze mam szansę tego naprawić w tym samym momencie. Czy ktoś z was ma sposób na "sprawdzanie" na bieżąco, czy rozmówca jest z wami?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Simma Ja próbuję pytać wprost w trakcie. Coś w stylu "jak to brzmi dla ciebie?" albo "czy to ma dla ciebie sens?". To nie jest idealne, bo część ludzi powie "tak" żeby nie przedłużać, ale przynajmniej stwarza moment, gdzie mogą się zatrzymać.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Kapturek To brzmi dobrze w teorii, ale jak pytasz kogoś "czy to ma dla ciebie sens" po tym jak powiedziałaś coś o zdrowiu, to chyba nieraz ta osoba i tak zostaje z tym sama po wyjściu? Sesja się kończy, a myśli zostają.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Mara No właśnie. I to jest chyba jeden z najtrudniejszych aspektów, że my nie wiemy, co ta osoba robi z tym potem. Możesz prowadzić sesję świetnie, a godzinę później ona gogluje objawy na podstawie tego, co usłyszała.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Simma Właśnie to mnie zastanawia od początku tego wątku. Czy jest coś, co można powiedzieć na końcu sesji, kiedy pojawiły się wątki zdrowotne, żeby nie zostawić osoby z niepokojem, ale też nie zbagatelizować tego, co się pojawiło w kartach?


Odpowiedz
Wpisy: 1740
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Ja staram się zamykać taki wątek konkretnie, czyli jeśli widzę wyczerpanie w kartach, mówię coś w stylu "to co tu widzę to sygnał, że warto zadbać o siebie, i jeśli cokolwiek cię niepokoi fizycznie, to lekarz jest od tego". Nie zostawiam otwartego znaku zapytania.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Kapturek To ma sens, ale zastanawiam się, czy to działa, gdy ktoś przyszedł z bardzo konkretnym pytaniem o chorobę. Jeśli ktoś pyta "czy mam raka" i ty mówisz "zadbaj o siebie", to chyba nie odpowiedziałaś na jego pytanie, a on i tak wróci z tym niepokojem.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Karrot To prawda i to jest właśnie moment, gdzie trzeba powiedzieć wprost, że tarot nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że unikam odpowiedzi, ale dlatego, że takie pytanie wymaga lekarza, a nie kart. I mówię to zanim zacznę w ogóle rozkładać.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Kapturek Ale wtedy ta osoba może pójść do kogoś innego, kto nie ma twoich skrupułów i powie jej dokładnie to, czego chce usłyszeć. Czy twoja odmowa czemuś w ogóle służy, jeśli ona i tak to gdzieś znajdzie?


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Vormik To trochę jak argument, że skoro ktoś może kupić coś nielegalnie, to może równie dobrze sprzedawać to legalnie. Fakt, że ktoś inny zrobi coś źle, nie zdejmuje z ciebie odpowiedzialności za to, co ty robisz.


Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Dagma Okej, to rozumiem. Ale nadal mam wrażenie, że to trochę mycie rąk. "Ja się zachowuję etycznie, a reszta to nie mój problem". Nie mówię, że masz robić coś złego, ale czy nie powinniśmy gdzieś mówić głośniej, że to jest problem?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Chyba właśnie to jest pytanie, które wraca w tej rozmowie od dłuższego czasu. Czy to kwestia indywidualnej postawy każdej osoby robiącej rozkłady, czy jest tu jakaś wspólna odpowiedzialność tej społeczności? Bo jeśli tylko indywidualna, to naprawdę mało możemy zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do osób z większym doświadczeniem. Czy zetknęłyście się kiedyś z sytuacją, gdzie ktoś po sesji naprawdę poszedł do lekarza właśnie dlatego, że coś w kartach go do tego skłoniło? Nie diagnoza, tylko jakiś impuls. Bo cała ta rozmowa brzmi bardzo ryzykownie, a może tarot w zdrowiu ma też swoją jasną stronę?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Micela Tak, miałam taką sytuację. Osoba nie planowała wizyty, mówiła, że "pewnie nic nie jest". Po sesji, gdzie pojawiło się sporo kart ignorowania, napisała mi po kilku tygodniach, że poszła i okazało się, że coś jednak było, niepoważnego na szczęście, ale trafiła wcześniej. Nie powiem, że karty to "wykryły", ale może otworzyły przestrzeń na pytanie, którego sama sobie nie zadawała.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Simma To jest właśnie ta subtelna granica, o której myślę. Nie diagnoza, nie przepowiednia, ale otwarcie pytania. Może właśnie o to powinien chodzić tarot w kontekście zdrowia, nie dawać odpowiedzi, ale pozwalać na postawienie pytania, które ktoś w sobie blokował.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Anima To co powiedziała Anima brzmi naprawdę dobrze, ale zastanawiam się, czy da się to powiedzieć komuś, kto przychodzi z bardzo konkretnym lękiem. Bo jeśli ktoś boi się poważnej choroby, to czy on w ogóle jest w stanie usłyszeć "karty otwierają pytanie", czy on chce tylko "tak" albo "nie"?


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Anima To co powiedziała Anima brzmi naprawdę dobrze, ale zastanawiam się, czy da się to powiedzieć komuś, kto przychodzi z bardzo konkretnym lękiem. Bo jeśli ktoś boi się poważnej choroby, to czy on w ogóle jest w stanie usłyszeć "karty otwierają pytanie", czy on chce konkretu i tyle?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Kasia_W To jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że dotykasz czegoś ważnego. Lęk blokuje słuchanie. Osoba, która przyszła z pytaniem "czy mam raka", nie jest w stanie przetworzyć subtelności, bo jej układ nerwowy jest w trybie poszukiwania zagrożenia albo jego zaprzeczenia. Pytanie brzmi, co z tym zrobić, nie jak ominąć lęk, ale jak z nim pracować zanim w ogóle wyjmiemy karty.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Cohen A jak ty to robisz? Pytasz o ten lęk na początku, zanim zaczniesz rozkład?


Odpowiedz
Wpisy: 1426
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Tak, staram się. Nie zawsze wychodzi gładko, ale próbuję zapytać, co ta osoba chce wiedzieć i co zrobi z odpowiedzią, jakąkolwiek ona będzie. Czasem samo to pytanie już coś otwiera. Ludzie rzadko zastanawiają się nad tym, zanim przyjdą.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Cohen To co mówi Cohen jest dla mnie kluczowe właśnie dlatego, że to pytanie "co zrobisz z odpowiedzią" oddziela osoby, które szukają potwierdzenia swoich obaw, od tych, które naprawdę chcą się skonfrontować z czymś. I to dużo mówi o tym, jak prowadzić dalej sesję.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Simma Ale co jeśli ktoś odpowie szczerze, że nie wie co zrobi z odpowiedzią? Że po prostu się boi i nie ma planu? Czy wtedy odmawiasz rozkładu?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Mara Nie odmawiam, ale zmieniam podejście. Zamiast szukać odpowiedzi na pytanie "czy coś mi jest", staram się razem z tą osobą zobaczyć, co stoi za tym lękiem. Często w kartach wychodzi coś zupełnie innego niż choroba, jakaś kontrola, jakieś poczucie bezradności.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma Ale to trochę zakłada, że wiesz lepiej niż pytający, o czym tak naprawdę jest jego pytanie. Jak odróżnić, kiedy lęk jest zasłoną dymną od czegoś głębszego, a kiedy jest po prostu lękiem o zdrowie, który jest jak najbardziej uzasadniony?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Karrot Nie zakładam, że wiem lepiej. Ale karty i tak nie odpowiedzą "tak masz raka" albo "nie masz", więc jedyne co mogę zrobić to poszerzać kontekst, a nie zawężać do diagnozy. Czy to rozwiązuje problem? Nie zawsze. Ale to jedyne co mam.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 410

@Simma @Micela Wracam do tego, co mówiła Micela kilka postów wyżej. Czy ktoś jeszcze miał sytuację, gdzie ktoś po sesji poszedł do lekarza? Bo Simma podała jeden przykład, ale zastanawiam się, czy to jest rzadkość czy coś, co zdarza się częściej.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Fanar Mnie też się zdarzyło, raz bardzo wyraźnie. Kobieta, która odkładała wizytę od miesięcy, po sesji napisała, że "coś ją tknęło". Nie żebym powiedziała cokolwiek wprost o chorobie, ale pojawiło się kilka kart ignorowania i wyparcia. Ona sama wyciągnęła wniosek. Nie ja.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Kapturek To właśnie mnie zastanawia. Czy w takim razie karta sama w sobie zrobiła robotę, czy to ty swoim sposobem mówienia o niej doprowadziłaś ją do tego wniosku? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Dagma Szczerze? Nie wiem. I chyba nie muszę wiedzieć. Nie chodzi o to, co zadziałało mechanicznie, tylko o to, że coś się otworzyło w tej osobie. Czy to był obraz, słowo, atmosfera sesji, to już jej historia, nie moja.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie to jest dla mnie trochę niepokojące, że nie wiemy co zadziałało. Bo jeśli nie wiemy, to nie możemy tego kontrolować i czasem może zadziałać coś, co wcale nie powinno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Kasia_W To jest bardzo uczciwa uwaga. I myślę, że ta niemożność pełnej kontroli jest wpisana w to, co robimy. Nie chodzi o to, żeby kontrolować efekt, ale żeby minimalizować ryzyko szkody. To nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, może naiwne, ale, czy istnieje jakiś rozkład, który jest bardziej bezpieczny do kwestii zdrowia niż inne? Chodzi mi o to, że może sposób ułożenia kart zmienia też to, jak bardzo wchodzimy w diagnozę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Micela Nie słyszałam o takim rozkładzie, który byłby "bezpieczniejszy", ale rozumiem skąd pytanie. Myślę, że bezpieczeństwo zależy bardziej od intencji i pytania, niż od układu kart. Możesz zrobić Celtic Cross i być bardzo ostrożna, albo zrobić prosty rozkład trójkowy i nabroić.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

To trochę mnie zaskakuje, że całą tę rozmowę prowadzimy bez odpowiedzi na jedno bardzo podstawowe pytanie. Czy karty w ogóle mogą coś wskazać jeśli chodzi o zdrowie, niekoniecznie diagnozę, ale w jakiś sposób? Bo mam wrażenie, że połowa tu mówi tak, a połowa unika odpowiedzi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Vormik Mogę powiedzieć, jak ja to rozumiem. Karty dla mnie nie wskazują na choroby w sensie medycznym. Mogą pokazywać energię, napięcie, ignorowanie czegoś w sobie, wyczerpanie. Czy to jest "wskazanie zdrowotne"? Zależy jak to nazwiesz. Ale to nie jest diagnoza i nigdy nią nie będzie.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma No ale właśnie, to jest ta przestrzeń, w której się poruszamy. Karty mówią o energii, a my jako ludzie i tak to mapujemy na ciało, na objawy, na obawy. I może to jest problem samej interpretacji, nie kart.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma Ale to trochę jest tak, że problem z mapowaniem energii na ciało jest problemem interpretacyjnym, ale czy to nie jest też problem samego języka, którym opisujemy karty? Jak mówimy "wyczerpanie", "napięcie", "ignorowanie ciała", to już jesteśmy bardzo blisko diagnozy, tylko bez nazwy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2385

@Karrot I właśnie dlatego pilnuję słów. Mówię "jest tu coś, co prosi o uwagę" zamiast "tu widzę chorobę". To nie jest unik, to jest inny poziom opisu. Ale masz rację, że granica jest cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Tylko czy ta granica w ogóle ma znaczenie dla osoby siedzącej po drugiej stronie? Jeśli ktoś przychodzi z lękiem o zdrowie i słyszy "coś prosi o uwagę", to i tak od razu to czyta jako potwierdzenie, że coś jest nie tak. Czy zmiana słów naprawdę zmienia odbiór?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1426

@Dagma To jest sedno dla mnie. Słowa mają znaczenie, ale kontekst jeszcze większe. Dlatego ważne jest, co się dzieje przez całą sesję, a nie tylko jakie słowo padnie w kluczowym momencie. Ale Dagma pyta o coś ważnego, czy macie poczucie, że ta zmiana języka faktycznie dociera?


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja na przykład bardzo mocno reaguję na słowa, nawet jak ktoś mówi coś łagodnie, to i tak mój mózg to dopowiada. Więc z mojej perspektywy, jako osoby, która byłaby po tej drugiej stronie, ta różnica słowna nie zawsze działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1740

@Mara Ale to chyba nie znaczy, że słowa są bez znaczenia, tylko że same słowa nie wystarczą. I tu wracamy do tego, co mówił Cohen o całości sesji. Jeden zwrot nie zrobi roboty, jeśli reszta nie tworzy bezpiecznej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że im dłużej czytam tę rozmowę, tym bardziej wychodzi, że to wszystko zależy od osoby prowadzącej, nie od kart. Czy karty w ogóle są tu czymś więcej niż punktem wyjścia do rozmowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 616

@Micela Właśnie o to mi chodziło, jak zadawałem to pytanie wcześniej. Bo jeśli karty są tylko pretekstem, to cały ten temat o "wskazaniach zdrowotnych" w kartach jest tak naprawdę pytaniem o kompetencje osoby, która je czyta. Nie o karty.


Odpowiedz
Wpisy: 2385
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Nie zgodziłabym się z tym w stu procentach. Karty to nie jest tylko pretekst. Obraz na karcie działa na wyobraźnię niezależnie od tego, co powie czytający. Ktoś może siedzieć w ciszy i patrzeć na kartę sam i coś mu się otworzy. To nie jest tylko kwestia interpretatora.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Simma Ale jeśli ktoś siedzi sam z kartą i otwiera się na nią, to jest to już coś innego niż sesja z czytającym. Mówimy o dwóch różnych rzeczach, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Zgubiłem się trochę w tym wątku. Znaczy, rozumiem i jest ciekawe, ale mam wrażenie, że odeszliśmy od tego, czy karty mogą wskazywać na problemy zdrowotne, w stronę tego, jak rozmawiać z klientem. Czy ktoś ma jakieś konkretne doświadczenie z kartą, która dosłownie wskazała na zdrowie? Nie jako metaforę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 581

@Fanar pyta o coś, o czym chyba boimy się tu mówić wprost. Ja miałam raz sytuację, gdzie wyciągnęłam dziewiątkę mieczy dla siebie, kiedy czułam się fizycznie źle. I przez chwilę naprawdę próbowałam w niej szukać odpowiedzi, co mi dolega. Nie znalazłam, bo znaleźć się nie da. Ale ten odruch był silny.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Anima I co z tym odruchem zrobiłaś? Zostałaś z tą kartą, czy poszłaś do lekarza, czy jedno i drugie? Bo to jest dla mnie ciekawe, jak to się przekłada na działanie, nie tylko na odczucie.


Odpowiedz
Udostępnij: