Przy okazji tego co Hilary pisze - ja też tak mam że moja osoba łatwiej coś wyrazi przez jakiś pośredni gest niż wprost. Ostatnio zostawiła mi przy kawie coś napisanego, zamiast po prostu powiedzieć. Czy to też jest ten Skorpion?
No właśnie i to jest ta plutońska głębia o której pisałem wcześniej - komunikacja przez symbole zamiast słów. To nie jest unikanie, to jest język Skorpiona. Tylko problem jest taki że nie każdy ten język rozumie i stąd te wszystkie nieporozumienia w związkach.
Wracając do pytania Romci - to co opisuje brzmi jak coś co faktycznie pasuje do natalu, nie do tranzytu. Romcia, czy wiesz jaki znak ma ta osoba? Bo Wenus w Skorpionie u Scorpio urodzonych albo u kogoś z silnym Plutona w mapie to jest zupełnie inny stopień natężenia niż u kogoś z przykładowo Bliźniętami.
O jejku, właśnie weszłam w tę rozmowę i jest naprawdę głęboka! Mam pytanie bo mnie to dotyczy bezpośrednio - mam Wenus w Skorpionie i zawsze myślałam że to coś złego, że jestem 'za intensywna'. Czy ta pozycja to naprawdę wyrok na trudne związki czy można to jakoś przepracować? Przepraszam że tak wprost pytam.
że jak coś czuję to czuję to całym sobą i ludzie mówią że przesadzam. Albo że za szybko chcę bliskości. Albo że za bardzo zależy mi na lojalności i reaguję zbyt mocno gdy ktoś mnie zawiedzie. Słyszę 'uspokój się' bardzo często i to jest frustrujące.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i chciałam zapytać - mówicie cały czas o Wenus w Skorpionie jakby to była tylko trudność. Ale czy ktoś może powiedzieć co w tej pozycji jest pięknego? Bo sama mam Księżyc w Skorpionie i zawsze słyszę że to ciężkie, a ja lubię to w sobie.
Dokładnie to. I jeszcze jedno - ta pozycja daje umiejętność transformacji przez miłość, nie mimo niej. Każda głęboka relacja zmienia tę osobę, i ona na to pozwala. To jest coś czego wielu ludzi się boi. Więc pytanie z tytułu wątku - obsesja czy głębokie połączenie - chyba ma jedną odpowiedź: to zależy od tego czy ta osoba spotkała kogoś kto jest w stanie to połączenie unieść.
To co napisała Andromeda na końcu to jest chyba najlepsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku jaką tu widziałam. Że to nie jest albo obsesja albo głębokie połączenie, tylko że głębia jest możliwa właśnie przez tę intensywność. Ale chcę zapytać - czy ta transformacja przez miłość działa tylko wtedy kiedy związek się kończy, czy też kiedy trwa?
Dziękuję za tę rozmowę, naprawdę dużo mi to daje do myślenia o tej osobie o której pisałem. Mam jeszcze jedno pytanie - jeżeli ktoś ma tę pozycję i bardzo się broni przed otwarciem, to czy jest coś co może mu pomóc to przełamać? Albo czy to musi przyjść od niego samego?
Ale jak ktoś ma silnego Plutona w mapie to on może latami czekać zanim sprawdzi czy ci ufa. Nie ma co na to naciskać bo im bardziej naciskasz tym bardziej się zamyka. Hilary, ile czasu znacie się z tą osobą?
To co Hilary opisuje - te małe testy, stopniowe odsłanianie - to jest klasyczny tryb Wenus w Skorpionie. Oni nie rzucają się w relację, oni ją budują jak architekci. I sprawdzają każdy fundament zanim położą kolejną warstwę. Hilary, jak reagujesz na te małe sygnały które wysyła?
Dokładnie to samo co Hilary - u mnie też są takie małe testy. Raz powiedziała coś dość osobistego i zamilkła czekając jak zareaguję. Byłam wtedy cicha przez chwilę bo nie wiedziałam co powiedzieć i widziałam że się zamknęła. Bardzo tego żałuję.
tak, wróciłam po kilku minutach i powiedziałam że to co powiedziała jest dla mnie ważne i chcę wiedzieć więcej. I wtedy trochę się otworzyła. Więc może to naprawiłam?
Słucham tej rozmowy o testach i zastanawiam się - czy Wenus w Skorpionie testuje świadomie czy to jest nieświadome? Bo to robi dużą różnicę w tym jak się do tego podejść.
Micela pyta o świadomość i to jest dobre pytanie bo to zmienia całą dynamikę. Jeśli to nieświadome to jest trudniej bo nie można po prostu 'porozmawiać o tym'. A jeśli ktoś ma Wenus w Skorpionie i czyta ten wątek, to teraz pewnie patrzy na siebie inaczej. Agatka, jak ty to widzisz u siebie?
No ale to nie jest tak że Wenus w Skorpionie to jakiś defekt który trzeba naprawiać. Ta intensywność ma swoje plusy - tacy ludzie gdy już zaufają, są partnerami na całe życie. Problem jest tylko wtedy gdy natrafiają na kogoś powierzchownego.
To co Jacek napisał o patrzeniu na własny cień - to mnie bardzo dotknęło. Bo przez całe życie słyszałam że jestem 'skomplikowana' i to brzmiało jak zarzut. A teraz widzę że ta skomplikowanie ma jakąś logikę. Że ja nie jestem trudna, ja jestem... ostrożna? Nie wiem czy to dobre słowo.
Słucham i myślę o tym co Agatka opisuje - ten impuls cofania. Czy to jest coś typowego tylko dla Wenus w Skorpionie, czy może każde Wenus w znaku wody tak działa? Mam znajomą z Wenus w Rybach i ona też chyba ma podobne wzorce.
No ale Jacek, skąd ta pewność że Ryby boją się zniknąć? Moja żona ma Wenus w Rybach i ona po prostu jest naiwna w miłości, żadnego znikania. Może to bardziej kwestia całej mapy niż jednej pozycji?
Wracając do tego co Agatka powiedziała o impulach - to jest dla mnie serce tej pozycji. Wenus w Skorpionie reaguje całym sobą zanim umysł zdąży zareagować. I w miłości to jest niesamowite, bo ta osoba czuje więcej niż większość. Ale to samo sprawia że ból też jest innej skali. Agatka, czy ty kiedy coś boli w relacji, to boli długo?
bardzo długo. I wracam do tego w głowie nawet jak myślę że już dałam spokój. Jakby to zostawiało ślad. Moja koleżanka mówi że za długo przeżywam, ale ja nie umiem inaczej.
Agatka, to co opisujesz jest bardzo podobne do tej osoby u mnie - ona też wraca do rzeczy które już powinny być zamknięte. Jakby nie potrafiła czegoś puścić. Czy to jest obsesja czy po prostu głębokość? Bo to jest właśnie pytanie z tytułu tego wątku i teraz rozumiem je inaczej.
Hilary zadaje ważne pytanie. Bo jak myślę o Wenus w Skorpionie to właśnie ta nierozdzielność jest kluczowa - intensywność która sprawia że kochają głębiej, jest tym samym co sprawia że potrafią zranić głębiej. To nie są dwie cechy, to jedna cecha patrzona z różnych stron.
Czytam tę rozmowę i chcę tylko dorzucić jedną rzecz, bo widzę że wszyscy skupiacie się na tym jak Wenus w Skorpionie jest odbierana przez innych. Ale co z tym jak oni sami odbierają swoją miłość? Agatka jest tu wyjątkową perspektywą - Agatka, czy ty sama czujesz że twoja miłość jest ciężarem dla innych?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, może naiwne - czy Wenus w Skorpionie jest z natury bardziej kompatybilna z konkretnymi innymi znakami? Czy naprawdę każda relacja może się udać jeśli jest świadomość i praca? Pytam bo sama mam Wenus w Koziorożcu i zastanawiam się czy w ogóle mogłabym rozumieć kogoś z tą pozycją.
Kompatybilność to zawsze trochę uproszczenie. Znam pary gdzie według wszelkich reguł powinno nie działać, a działa świetnie. I odwrotnie. Sama Wenus to nie wszystko, liczy się cały synastry, Marz, Księżyc, ASC. Bez tego gadamy o połowie obrazka.
Słucham tej rozmowy o kompatybilności i mam wrażenie że gdzieś uciekamy od rdzenia tematu. Bo pytanie o to z kim Wenus w Skorpionie jest kompatybilna to inne pytanie niż to co zaczęła Nasturcja - czy ta pozycja niesie obsesję czy głębokie połączenie. A może właśnie kompatybilność jest tu kluczem? Czyli że ta sama Wenus w Skorpionie może być obsesyjna z jedną osobą, a budować głębokie połączenie z inną?
