Wiolka dotknęła czegoś bardzo istotnego. Myślę że Wenus w Skorpionie nie zmienia swojej natury zależnie od partnera - ona zawsze będzie pełna, zawsze będzie wchodziła głęboko. Ale to co robi z tym partnerem - czy to staje się obsesją czy połączeniem - zależy od tego czy ta intensywność ma gdzie pójść. Kiedy partner przyjmuje, rozumie i odwzajemnia, to jest połączenie. Kiedy partner nie przyjmuje lub jest niedostępny emocjonalnie, ta sama energia zawraca i staje się obsesją.
Nasturcja, to co napisałaś brzmi tak prosto a jednocześnie tak trudno to zobaczyć kiedy jest się w środku. Bo jak rozpoznać czy partner 'przyjmuje' czy tylko sprawia wrażenie że przyjmuje? Ja miałam sytuację gdzie myślałam że jest połączenie a to była obsesja z mojej strony i chyba z jego też, tylko inaczej skierowana. Jak odróżnić jedno od drugiego zanim jest za późno?
Romcia, to co opisujesz jako 'drażnienie' mnie zatrzymuje. Czy możesz powiedzieć więcej o tym jak to wygląda? Bo to słowo może oznaczać bardzo różne rzeczy - prowokację, napięcie, ale też po prostu nieuchronne starcie dwóch silnych energii które się przenikają. W kontekście Wenus w Skorpionie te rzeczy mogą wyglądać podobnie a mieć zupełnie inne znaczenie.
Ale Andromeda, czy naprawdę potrzebujemy aż tyle analizy żeby powiedzieć Romci że jak coś ją drażni to może nie jest dobre? Nie wszystko musi być astrologicznie złożone. Czasem drażnienie to po prostu drażnienie.
Wracając do sedna - Agatka zapytała jak rozpoznać obsesję od połączenia zanim jest za późno. Jacek powiedział że to niemożliwe od środka. Ale ja bym jednak nie była taka pewna. Są sygnały. Połączenie daje spokój nawet w intensywności - jest takie poczucie że coś się zgadza. Obsesja daje niepokój, ciągłe sprawdzanie, potrzebę kontrolowania. Wenus w Skorpionie zna oba smaki, bo sama może generować oba. Agatka, który z tych trybów czujesz częściej?
Czytam to co Agatka opisuje i myślę czy to jest specyficzne dla Wenus w Skorpionie czy może po prostu dla miłości w ogóle? Też mam takie chwile spokoju i chwile niepokoju w relacji i moja Wenus jest w zupełnie innym miejscu. Więc zastanawiam się gdzie jest granica - co jest typowe dla tej pozycji, a co jest po prostu ludzkie?
Pytanie może głupie ale czemu ta Wenus jest akurat w Skorpionie tak silna? Inne planety też mają jakieś specjalne miejsca gdzie są mocniejsze? Słyszałem o egzaltacji ale nie wiem czy tu o to chodzi.
Rgielka trafiła w coś bardzo ważnego i chcę to rozwinąć. Tak, detriment to nie jest tylko 'słabość' - to jest pozycja gdzie planeta musi znaleźć nowy sposób wyrażenia siebie. Wenus w Scorpionie nie może być po prostu słodka i lekka, bo Skorpion jej na to nie pozwala. Więc ta sama energia miłości wyraża się przez głębię, lojalność, intensywność i właśnie przez tę ochronę o której mówi Agatka. To nie jest wada tej pozycji - to jest jej szczególny charakter.
Nasturcja, to co napisałaś o detrimencie jako presji a nie słabości - to chyba najlepsze wytłumaczenie jakie dostałam. Bo ja zawsze myślałam o swojej Wenus w Skorpionie jako o czymś 'trudnym', coś z czym trzeba walczyć. A może po prostu chodzi o to że ta energia musi inaczej się wyrazić, nie że jest gorsza? Ale mam pytanie - czy ta presja jest odczuwalna na co dzień? Bo ja czasem mam wrażenie jakby coś we mnie cały czas szukało głębi, nawet kiedy sytuacja tego nie wymaga.
Agatka, to 'szukanie głębi kiedy sytuacja tego nie wymaga' - właśnie to jest sedno. Wenus w Skorpionie nie potrafi być przy powierzchni, nawet gdy powierzchnia byłaby wystarczająca. I tu wracam do pytania o obsesję kontra połączenie - obsesja często zaczyna się właśnie tam, kiedy ta potrzeba głębi nie ma gdzie pójść w relacji i zaczyna krążyć sama w sobie. Nasturcja, czy zgadzasz się z tym?
Paradoxa trafia w sedno. Tak, ta potrzeba głębi która nie ma ujścia - to jest moim zdaniem mechanizm powstawania obsesji przy tej pozycji. Ale powiedziałabym jeszcze inaczej: obsesja to jest głębia skierowana do wewnątrz, kręcąca się we własnym kręgu. Połączenie to głębia która ma dokąd płynąć, bo trafia na kogoś kto ją przyjmuje. To jest różnica. Nie w natężeniu, ale w kierunku przepływu.
Ten 'kierunek przepływu' - to jest coś co naprawdę mnie zatrzymało. Zastanawiam się teraz czy ta osoba o której mówię... czy ona przyjmuje tę głębię czy tylko ją odbija? Bo drażnienie o którym mówiłam - może to jest właśnie sygnał że coś się odbija zamiast wchłaniać? Nie wiem jak to sprawdzić.
No właśnie, przynajmniej Andromeda mówi konkretnie. Bo ta cała rozmowa o 'przepływie głębi' i 'kierunku energii' to troche za bardzo poetycko jak dla mnie. Jak ktoś jest w relacji to albo mu dobrze albo nie - po co owijać w bawełne?
Zgadzam się z Ninka. I chcę jeszcze wrócić do pytania które zadałem wcześniej o dwie Wenus w Skorpionie - bo celestyna powiedziała że to albo najgłębsza relacja albo kataklizm. Nasturcja, używając tego obrazu przepływu - jak to by wyglądało? Dwa silne przepływy idące w tym samym kierunku, czy zderzające się?
Micela zadaje dobre pytanie. Ale myślę że tu chodzi nie o porzucenie tej potrzeby, tylko o jej przekierowanie. Wenus w Skorpionie zamiast kontrolować partnera - zaczyna dogłębnie rozumieć relację. To ta sama energia, inny obiekt. Czy to ma sens, Nasturcja?
