Właśnie to mi się tu podoba w tej rozmowie - że nie mówicie że Saturn retro to wyrok i trzeba z tym żyć. Bo ja z tym 8 domem trochę tak to odbierałam. Jakby zaufanie było dla mnie po prostu niedostępne. A tu słyszę że to bardziej rytm i praca niż coś stałego.
Rysiek, tak, ale ta praca musi być konkretna, nie tylko w głowie. Saturn lubi działania. Jak ktoś tylko myśli i analizuje to Saturn się nie porusza. Trzeba coś robić - rytuał, zmiana nawyku, cokolwiek fizycznego. Inaczej ta energia kręci się w kółko i nic nie drga.
No dobra, Wrotycz ma rację że byłem za ogólny. Przy Saturnie retro w 7 konkretny rytuał to może być na przykład cotygodniowe pisanie - siadasz i piszesz co w danym tygodniu zrobiłeś żeby relacja była lepsza. Nie co poczułeś, tylko co zrobiłeś. Saturn chce dowodów działania, nie uczuć. To proste ale działa, bo Saturn lubi rutynę i czas.
Tak, widzę. Zawsze wybierałem kobiety które były bardzo wymagające albo trudno dostępne emocjonalnie. Z żoną jest inaczej - ona jest dostępna, otwarta - i paradoksalnie właśnie to mnie chyba bardziej blokuje. Jakbym nie wiedział co z tą dostępnością zrobić.
To jest bardzo ważna obserwacja. Saturn retro w 7 często wiąże się z tym że relacje które 'powinny' być łatwe czujemy jako bardziej podejrzane albo mniej bezpieczne niż te trudne. Bo trudność daje poczucie znajomego gruntu. Eliksira, czy zgadzasz się że tu może leżeć właśnie ta korekta - nie 'jak komunikować', ale 'dlaczego dostępność partnera budzi dyskomfort'?
Czy to znaczy że osoby z Saturnem retro w 7 częściej wybierają sobie trudnych partnerów celowo? Bo ja też mam wrażenie że zawsze wchodziłam w relacje gdzie coś musiało być skomplikowane. Myślałam że to po prostu pech albo coś ze mną nie tak.
Przepraszam że wchodzę z bokiem, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że Saturn retro w domu 7 to nie jest coś złego samo w sobie, tylko pewien wzorzec który można zmienić? Bo jak czytam te posty to trochę tak to rozumiem, ale chcę się upewnić.
Dokładnie tak to rozumiesz. To nie jest defekt ani wyrok - to jest określona dynamika energetyczna która wymaga świadomości. Ktoś bez Saturna retro w 7 może mieć dokładnie te same trudności, tylko z innej przyczyny. Saturn retro po prostu mocno i czytelnie pokazuje gdzie jest praca do wykonania.
Wracam do tematu kamieni bo Eliksira wcześniej dobrze to zarysowała i chcę dopytać. Hematyt i onyks przy Saturnie - czy to chodzi o to żeby nosić je przez cały czas, czy może przy konkretnych momentach, na przykład przy trudnych rozmowach z partnerem? Zastanawiam się czy to ma znaczenie kiedy kamień jest przy ciele.
Przy rytuale nowiowym z Saturnem ważne jest też żeby nie robić go w pośpiechu. Saturn dosłownie wymaga czasu i spokoju. Jak robię cokolwiek z energią Saturna to zawsze rezerwuję co najmniej godzinę, nie robię nic na szybko między jedną a drugą sprawą. To zmienia jakość całego rytuału.
A czy przy Saturnie retro rytuał nowiu wyglada inaczej niż przy Saturnie bezpośrednim? Bo czytałam gdzieś że retrogradacja odwraca kierunek energii i trzeba dostosować rytuał, ale nie wiem czy to prawda.
Rysiek, ogólna zasada retrogradacji w natalu jest podobna we wszystkich domach - ta energia jest bardziej zinternalizowana, pracuje przez refleksję i przeżycia wewnętrzne zanim wychodzi na zewnątrz. Ale dom mocno zmienia obszar. Saturn retro w 10 to kariera i autorytet, w 7 to relacje i partnerstwo. Mechanizm podobny, teren zupełnie inny.
Słuchajcie, to co Eliksira powiedziała o intencji skierowanej do środka - że nie 'przyciągnij dobrego partnera' tylko 'pokaż co blokuje' - to chyba właśnie jest zmiana której potrzebuję. Bo przez lata szukałem problemu na zewnątrz. Albo że nie ta kobieta, albo że złe okoliczności. A teraz siedzę tu i widzę że zawsze byłem tym elementem.
Mietek, to co napisałeś na końcu mocno do mnie trafia. 'Szukałem problemu na zewnątrz' - ja robiłam dokładnie to samo przez lata. Zawsze myślałam że kolejny facet będzie inny, że to kwestia trafienia na właściwą osobę. A może właśnie o to chodzi z tym Saturnem retro - że on nas zmusza do zatrzymania się i spojrzenia do środka, czy chcemy czy nie?
To jest sedno całej tej rozmowy. Saturn retro w 7 działa trochę jak lustro które ktoś ustawił tak żebyś nie mógł go ominąć. Możesz latami zmieniać partnerów i za każdym razem ten sam wzorzec wróci. Dopiero kiedy pytasz 'co ja w tym tworzę' zamiast 'co oni mi robią' - coś zaczyna się ruszać. Mietek, mam pytanie do ciebie - od kiedy zacząłeś to widzieć? Bo to nie przychodzi nagle.
Ale czy 'stracony czas' to właściwe określenie? Saturn właśnie tak działa - te doświadczenia były potrzebne żebyś teraz mógł to zobaczyć. Gdybyś wiedział wcześniej to może by to nic nie znaczyło, nie miałoby ciężaru. Chociaż rozumiem ten żal, sama go znam.
Zgadzam się z Wrotycz. Saturn nie daje skrótów i to jest właśnie jego trudny dar - musi być odpowiedni moment dojrzałości żeby dana lekcja w ogóle dotarła. To co Mietek opisuje - że widzi wzorzec dopiero teraz - to jest klasyczny moment saturniański. Pytanie do tych z was które mają Saturn retro w 7: czy też był jakiś konkretny moment, punkt przełomowy, kiedy zaczęłyście to widzieć?
U mnie był rozstanie po siedmioletnim związku. Byłam załamana ale jednoczeście czułam dziwną ulgę i dopiero wtedy zaczełam zadawać sobie pytania dlaczego ciągnełam coś co bolało tak długo. Wcześniej by mi do głowy nie przyszło że to ja mam jakiś wzorzec. Myślałam że to on był problemem.
