Słucham tej całej rozmowy i mam wrażenie że Wenus retro w tym wątku stała się trochę wieszakiem na wszystko - milczenie, sny, blokady, nieodwzajemnione uczucia. Czy ktoś może powiedzieć co konkretnie astrologia mówi o tym okresie co do dat i zakresu, bo może wtedy łatwiej byłoby ocenić co faktycznie jest "pod wpływem" a co jest po prostu życiem?
Myślę że pytanie "czy mam rację" i pytanie "jaki jest właściwy moment" to są dwa różne pytania i często je mieszamy. Pierwszego astrologia ci nie odpowie. Drugiego też tak naprawdę nie, bo tranzyt daje klimat, a nie rozkład jazdy.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale co to znaczy że dekanat "wnosi analityczność"? Czy to jest tak że ludzie urodzeni w środku Byka inaczej przeżywają miłość niż ci z początku? Bo to by tłumaczyło czemu ja i moja przyjaciólka obie Byki a zupełnie różnie reagujemy na tą samą sytuację.
Słuchajcie, ale czy nie zaczęliśmy znowu uciekać od Bogusi? Ona zadała konkretne pytanie i teraz rozmawiamy o dekanatach Anietty. To może skończyć ten wątek z Bogusią i potem wrócić do dekanatów?
Słucham od jakiegoś czasu i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówimy o tym że Wenus retro sprzyja powrotom, ale nie gwarantuje że powrót będzie dobry - tylko że wróci temat. Czy to jest zgodne z tym co tu rozumiemy przez tę retrogradację?
A mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tej rozmowie - czy ta retrogradacja dotyczy wszystkich znaków jednakowo, czy jest jakiś znak który teraz jest w centrum tego oddziaływania bo Wenus akurat cofa się przez jego obszar?
No to skoro Wenus cofa się przez konkretne stopnie - jak to sprawdzić? Czy wystarczy wiedzieć gdzie teraz jest Wenus w stopniach i porównać z własnym wykresem, czy to bardziej skomplikowane?
Mam pytanie do całego wątku - czy to znaczy że Wenus retro można świadomie "używać" do otwierania trudnych rozmów właśnie dlatego że nie zamyka? Jakby celowo wchodzić w niejednoznaczność żeby zobaczyć co wyplynie?
Słuchajcie, to co mówi Anetta99 brzmi surowo ale chyba prawdziwie. Sama wielokrotnie szukałam znaku z zewnątrz kiedy w środku wiedziałam co chcę zrobić. I żaden horoskop, żadna retrogradacja mi tego nie zastąpiły. Pytanie tylko - czy można to powiedzieć i wrócić do tematu dekanatów bo to mnie naprawdę interesuje?
Czekaj, czy to znaczy że ta sama retrogradna Wenus, która teraz trwa, dotyka kogoś z pierwszego dekanatu Byka zupełnie inaczej niż kogoś z drugiego? Jakby jedna osoba czuje to pełną piersią a druga przez jakiś filtr?
To jest niesamowite bo dokładnie to mnie spotkało - jestem Bykiem i mam właśnie to że wróciły wiadomości. Dosłownie - osoba z przeszłości odezwała się przez starą platformę której prawie nie używam. Teraz rozumiem skąd to.
Ale jak masz nie wiedzieć czy dobrze zrobiłaś to po co w ogóle to robić? Sorry że tak wprost, ale to mnie frustruje. Szukam czegoś konkretnego a wychodzi że i tak wszystko jest niepewne. Dekanat, retro, nie retro... czy gdzieś jest jakaś klarowność?
Słucham tej rozmowy i muszę powiedzieć jedno - Wenus retro nie jest terminem. Nie ma końcówki po której wszystko się zamknie. To co jest do rozwiązania, jest do rozwiązania niezależnie od tego czy Wenus jest retro czy nie. Retro tylko to uwypukla.
Ale skąd się wie czy to jest impuls retro czy coś prawdziwego? Serio pytam, bo też mam teraz sytuację gdzie nie wiem czy to jest stara historia która wróciła bo to jest czas żeby ją zakończyć, czy dlatego że coś jest jeszcze żywe. Jak to odróżnić?
To "zbieg okoliczności" to jest pytanie które się pojawia w każdym wątku o retrogradacji. Może zamiast szukać odpowiedzi czy to retro czy zbieg - zapytaj co chcesz z tym zrobić teraz, niezależnie od przyczyny.
Mogę dodać swoje trzy grosze - ja w poprzedniej Wenus retro podjęłam decyzję o zakończeniu związku i to była najlepsza rzecz jaką zrobiłam. Nie czekałam, nie analizowałam. Po prostu wiedziałam. I nie musiałam tego potem rewidować. Więc ta zasada "czekaj" działa chyba inaczej u różnych ludzi.
