Ostatnio wpadłem na coś ciekawego przy synastrii - chodzi o Część Sporu, czyli jedną z arabskich części. Liczy się ją jako Ascendent + Saturn - Mars (chyba, bo widziałem różne wersje wzoru). Zastanawia mnie, czy ta część faktycznie pokazuje w którym obszarze życia para będzie miała tarcia. Bo przy mojej byłej ta część wypadła mi akurat w jej 7. domu i kurde, kłóciliśmy się o związek non stop, o to kto czym jest dla kogo, granice itd. Może to przypadek, ale chciałem zapytać czy ktoś to w ogóle śledzi w synastrii? Czy arabskie części to dla was za bardzo niszowy temat?
O, fajny temat. Sama bardziej siedzę w numerologii niż astrologii, ale arabskie części zawsze mnie intrygowały właśnie dlatego, że to takie stare obliczenia, niemal zapomniane. Mam pytanie do ciebie - wzór, który podałeś, brzmi jak wersja dzienna. Czy wiesz, że dla wykresów nocnych wzór jest odwrócony? Mars i Saturn zamieniają się miejscami. To może zmieniać wynik o kilka znaków. Sprawdzałeś, czy twój wykres jest dzienny czy nocny?
Słuchajcie, zanim wejdziecie za głęboko w obliczenia, chcę dopytać o jedno. Mówimy o tym, że Część Sporu pada w czyjimś domu i że to pokazuje obszar konfliktu - ale czy ta część działa tak samo jak planeta? Czy raczej jak punkt wrażliwy, który trzeba aktywować tranzytami albo aspektami? Bo jeśli po prostu leży sobie w 7. domu bez aspektów, to ja bym się nie przejmowała.
Wchodzę, bo temat jest ciekawy i mam pytanie może trochę z boku. Tytuł wątku pyta o arabskie części, a w kontekście dodatkowym jest wzmianka o numerologii i liczbach. Czy ktoś z was liczy pozycję Części Sporu i patrzy na to jaki to stopień, znak, i czy ta liczba coś mówi? Sama numerologicznie bym pewnie coś z tego wyciągnęła, ale nie wiem, czy astrologowie to stosują.
Czytam ten wątek i mam pytanie, może podstawowe - gdzie w ogóle można policzyć tę Część Sporu? Astro.com ją liczy automatycznie? Bo znam Część Fortuny, zawsze ją sprawdzam, ale nigdy nie szukałam Części Sporu w swoim wykresie.
A mam takie pytanie do wszystkich - czy nie jest tak, że jeśli w synastrii macie już mocne napięcie Mars-Saturn między wykresami, to Część Sporu tylko to potwierdza i nie wnosi nic nowego? Czy ona może pokazać coś, czego nie widać przez samą analizę aspektów?
Słucham tej dyskusji i mam jedno skojarzenie spoza astrologii. W tarota karta Wieży - klasycznie Jupiter uderzający w wieżę, nagłe starcie - często pojawia się przy parach, które mają silne Marsy w synastrii. Zastanawiam się, czy ktoś próbował łączyć pozycję Części Sporu z jakąś kartą lub układem tarota przy czytaniu dla pary. Nie wiem, czy to w ogóle ma sens, ale rzucam.
Słuchajcie, wróćcie na chwilę do tematu stopni, bo Mietek podał konkretną liczbę - 14 stopień Skorpiona. I teraz numerologicznie 14 to jest 1+4=5. Piątka to zmiana, niestałość, dynamika. Nie mówię że to jest wyrocznią, ale czy ktoś z was kiedykolwiek patrzył na zredukowane stopnie arabskich części i widział jakiś wzorzec? Pytam serio, nie z przekory.
Wchodzę po dłuższej obserwacji, bo ten wątek jest naprawdę gęsty. Mam jedno pytanie do całości - wszyscy mówicie o Części Sporu jako o czymś z góry negatywnym. Ale czy arabskie części, tak jak planety, nie mogą też działać konstruktywnie? Może Część Sporu w VII domu nie musi oznaczać destrukcyjnych kłótni, tylko... zdolność do prawdziwego starcia się z partnerem, które oczyszcza?
Słuchajcie, ja się trochę zgubiłem. To znaczy rozumiem że jest Część Sporu i że to punkt arabski, ale jak ją obliczyć to wiem z wcześniejszego wątku. Natomiast teraz mówicie o stopniach i numerologii naraz - czy to jest standardowa astrologia czy już coś dodatkowego? Bo chcę się uczyć i nie wiem co jest podstawą a co jest nadbudową.
Wróciłam do wątku - mam pytanie do tej koniunkcji Wenus Mietka z Częścią Sporu. Czy po drugiej stronie też coś takiego jest? Znaczy: czy jej jakiś punkt lub planeta ląduje blisko Części Sporu Mietka? Bo to byłoby symetryczne i mogłoby coś dodatkowo mówić o tym związku.
Sprawdzałem. Z byłą partnerką miałem jej Marsa dokładnie na mojej Części Sporu, orb 1 stopień. I to nie było subtelne, to były dosłownie regularne awantury o granice - ona wchodziła w moje sprawy, ja się zamykałem, eskalacja. W pewnym momencie zrozumiałem że ona nawet nie robiła tego złośliwie, po prostu jej Mars był w tym miejscu jak naciśnięty spust.
Prowadzę notatki synastrii od jakiegoś czasu i nigdy nie włączałam numerologii stopni systematycznie, ale kilka razy zauważałam że stopnie 11 i 22 przy ważnych punktach jakby... ciążyły bardziej. Nie mam twardych danych, to tylko obserwacja z notatek. Może warto by zacząć to śledzić osobno.
A ja mam takie pytanie, może naiwne, ale czy ta Część Sporu to jest zawsze tylko o kłótniach? Znaczy czy może ona w synastrii pokazywać też miejsca głębokiego napięcia które jest twórcze, nie destrukcyjne? Bo jak patrzę na Mietka i na to co tu opisuje, to jest ból, ale też jest jakieś szukanie, próba zrozumienia.
Miałem taką relację gdzie Część Sporu drugiej osoby leżała dokładnie na moim Słońcu. Przez lata myślałem że po prostu do siebie nie pasujemy, że ona mnie nie rozumie. Dopiero jak zacząłem patrzeć na to przez astrologię zobaczyłem że ona dosłownie aktywowała moje Słońce - moją tożsamość, moje ego - i każda rozmowa stawała się gdzieś głęboko o to: kim jestem i czy mi na to pozwala. To było twórcze i niszczące jednocześnie.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie do wszystkich: czy jest jakiś sposób żeby świadomie "pracować" z Częścią Sporu w relacji? Znaczy nie żeby ją neutralizować, bo chyba się nie da, ale żeby jakoś lepiej ją rozumieć w bieżącym życiu, nie tylko retrospektywnie?
A jak w praktyce to wygląda - mam siedzieć w środku awantury i analizować własną mapę? Serio pytam, bo to brzmi pięknie w teorii ale nie bardzo wyobrażam sobie moment kiedy to stosować.
Słuchajcie, ja właśnie tak mam z Kingą. Nie że myślę o Saturnie w trakcie kłótni, ale po - siadam i widzę wzorzec. I ten wzorzec już nie jest losowy, jest znajomy. To dziwne uczucie: coś boli, ale boli w znajomym miejscu, nie w nieznanym. Czy to jest właśnie ta praca o której piszecie?
to brzmi jak tak. Znajomość wzorca nie usuwa bólu, ale odbiera mu element paniki. Przestajesz myśleć że relacja się rozpada, zaczynasz rozumieć że dotknęła konkretnego miejsca. Pytanie co z tym dalej robisz, bo sama obserwacja to za mało.
Ale to wymaga dużo zaufania w relacji żeby tak powiedzieć. Czy nie ma ryzyka że ta rozmowa sama w sobie stanie się kolejnym polem sporu? Mam wrażenie że powiedzieć komuś "twój Mars aktywuje moją Część Sporu" to albo go otworzy albo całkowicie zamknie.
Mam wrażenie że ta rozmowa cały czas krąży wokół jednego: czy można tę Część Sporu "rozbroić"? Wszyscy opisują świadomość, naming, analizę. Ale czy ktoś tu ma doświadczenie gdzie para z trudną Częścią Sporu w synastrii faktycznie znalazła jakiś trwały spokój, nie tylko chwilowe zawieszenie broni?
Mam jedno. Długo trwało, ale obecna partnerka ma jej Wenus dokładnie na mojej Części Sporu, nie Marsa. I to jest inne. Napięcie jest, ale nie ma tego ostrza. Więcej negocjacji, mniej wybuchu. Jakby ta sama strefa wrażliwości ale aktywowana inaczej. Może to nie tylko o tym co trafia w punkt, ale czym trafia.
Ale czy to w ogóle można zmienić? Jeśli to jest w mapie synastrii to znaczy że tak po prostu jest i będzie, tak? Pytam bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie że to brzmi jak wyrok którego nie można odwołać.
Ale jednak powróćmy do pytania Zanetki81 z wcześniejszego postu, bo nadal nie mamy na nie odpowiedzi. Czy ktoś zna parę która miała Część Sporu mocno aktywowaną w synastrii i znalazła trwały spokój? Nie teorię, konkretne doświadczenie. Bo tu dużo mówimy o świadomości i obserwacji ale nie wiem czy to faktycznie coś trwale zmienia czy tylko sprawia że rozumiemy dlaczego boli.
Wracam bo ta rozmowa o Księżycu u Whispera dotknęła czegoś co u mnie działa podobnie. Kinga ma Księżyc w Raku i on gdzieś pada blisko mojej Części Sporu - nie sprawdzałem dokładnego stopnia, ale emocjonalnie rozpoznaję to co Whisper opisuje. To nie są wybuchy, to jest narastanie. I pytanie które mam do Lady albo Igorka - czy warto w ogóle liczyć to do minuty czy przybliżenie wystarczy?
Księżyc przesuwa się ok. 12-13 stopni na dobę, więc godzina robi różnicę ale kilka godzin rano to jeszcze nie dramat. Jeśli wiesz że urodziła się np. między 6 a 10 rano to możesz sprawdzić zakres i zobaczyć czy Księżyc mieści się w tym przedziale w pobliżu twojej Części Sporu. Spróbuj.
