Wenus właśnie weszła w retrogradację i od razu poczułam to w powietrzu. Stare sprawy wróciły, ex napisał po miesiącach milczenia, a ja sama zaczęłam myśleć o ludziach, których dawno skreśliłam. Ciekawi mnie, czy inni też to odczuwają tak fizycznie, czy może to tylko moje Byki dostają w kość? Przy okazji chciałam zapytać o dekanaty i stopnie - czy ktoś z was naprawdę śledzi, w którym dokładnie stopniu Wenus jest retro i patrzy, przez jaki dekanat aktualnie przechodzi? Bo mam wrażenie, że większość czyta ogólny horoskop dla znaku i na tym koniec, a ta retrogradacja przez dekanaty działa zupełnie inaczej.
Ja właśnie szukam odpowiedzi na to samo bo mój Lew dostał ważny cios w tym tygodniu. No i właśnie - pisze się wszędzie że Wenus retro to nie czas na nowe związki, ale co z tymi, co są w związku od lat? Czy to znaczy że wszystko stanie w miejscu czy odwróci się do góry nogami? Chciałabym wiedzieć kiedy to się skończy bo nie mogę tak czekać w kółko.
Też to czuję i zastanawiam się czy retrogradna Wenus nie cofnęła mnie do zachowań, które miałam lata temu w związkach. Jakbym znowu była tą samą osobą co wtedy. Tylko nie wiem czy to planeta czy po prostu zbieg okoliczności. Jak wy w ogóle odróżniacie wpływ planety od zwykłego życia?
A możecie mi wytłumaczyc czym są te dekanaty? Słyszałam o tym ale nigdy nie rozumiałam po co się nimi przejmuowac skoro jest 12 znaków i chyba to wystarczy? Przepraszam jeśli głupie pytanie ale wolę zapytać.
Dobra, a jeśli ktoś nie zna swojej godziny urodzenia, to w ogóle ma sens śledzenie tych dekanatów? Bo ja nie wiem kiedy dokładnie się urodziłem i podobno bez tego Ascendent jest nieznany.
Słucham tej rozmowy i mam takie może naiwne pytanie - skąd w ogóle pewność, że planeta oddalona o miliony kilometrów wpływa na to, czy ktoś napisał do mnie sms? Nie mówię złośliwie, naprawdę jestem ciekawa jak wy to rozumiecie od środka.
Można wejść na astro.com i tam wygenerować pełny wykres, podajesz datę i miejsce urodzenia, godzinę jeśli znasz, i masz wszystkie pozycje planet z dokładnością do stopnia. Ja tak zrobiłam jakiś czas temu i dopiero wtedy zobaczyłam że moja Wenus jest w drugim dekanacie Skorpiona i zupełnie inaczej zaczęłam rozumieć swoje wzorce w relacjach. Przy retrogradacji Wenus te wzorce dosłownie wyszły na powierzchnię.
Moim zdaniem wszyscy za bardzo komplikujecie. Jak Wenus jest retro to po prostu uważasz na siebie w miłości i tyle. Po co wchodzić w dekanaty stopnie i w ogóle te systemy, skoro i tak każdy czuje to na swój sposób. U mnie ex zawsze wraca jak Wenus jest retro niezależnie od żadnych stopni 🙂
No dobra, może i synastria coś mówi, ale ja patrzę na to prościej - jak coś się powtarza za każdym razem gdy Wenus jest retro, to chyba nie jest przypadek. Nie potrzebuję wykresu żeby to zauważyć.
A wracając do mojego pytania bo chyba przepadło - ile jeszcze ta retrogradacja potrwa? Bo mój związek jest dosłownie zamrożony i czekam aż coś ruszy. Ktoś wie konkretnie?
A wracając do tych dekanatów bo chciałam się upewnić - to znaczy że jak ktoś jest Baranem urodzonym np. na początku kwietnia to ma inne właściwości niż Baran z końca marca? To brzmi jakby znaki w ogóle niewiele znaczyły bez tego doprecyzowania...
Ja mam Wenus w Wadze, drugi dekanat, i to co teraz czuję to dosłownie niemożność podjęcia jakiejkolwiek decyzji w związku. Wiem że Waga i tak ma problem z decyzjami, ale teraz to jest jakiś paraliż. Czy to brzmi znajomo dla kogoś z Wenus w Waga?
Słuchajcie ale mi się wydaje że za dużo szukacie astrologii tam gdzie po prostu trzeba porozmawiać z tym człowiekiem. Nie mówię że astrologia nic nie znaczy, ale te wszystkie dekanaty i trigony nie zastąpią normalnej rozmowy.
A ja mam Wenus w 22 stopniu Wagi, czyli trzeci dekanat. Który to jest współrządca w chaldejskim? Nie pamiętam.
Dzienink astrologiczny to ciekawy pomysł. Ale skąd wiedzieć co notować? Bo jak mam cały wykres to jest milion czynnikow i nie wiem od czego zacząc żeby to miało sens.
Czekam na odpowiedź bo to mnie naprawdę nurtuje - czy retro Wenus może odwrócić harmonijny trygon? Bo mam Wenus w Rybach i u mnie i u niego wszystko się posypało właśnie teraz mimo że mamy niby te dobre aspekty.
No ale jak długo ta retrogradacja trwa? Bo ja już nie mogę czekać w nieskończoność. Macie jakiś konkretny termin kiedy to się kończy? Bo czuję że tracę czas.
Słuchajcie - rozumiem że dekanaty to jeden z systemów interpretacji, ale mam wrażenie że w tej rozmowie robimy z nich klucz do wszystkiego. Trygon, dekanat, stacja, cień - to już jest dość dużo zmiennych. Czy nie ma momentu kiedy tak naprawdę nie wiadomo co na co wpływa?
Mam pytanie może z innej strony - czy ktoś z was zauważył że w tym okresie sny są intensywniejsze? Pytam bo mam jakieś konkretne sny o przeszłości ostatnio i zastanawiam się czy to może być powiązane z tym cofaniem się Wenus.
a jak rozpoznać że Neptun "ma coś do powiedzenia" w wykresie w tym czasie? Pytam bo nie umiem czytać tranzytów i nie wiem czy mój Neptun jest aktywny czy nie. Czy to widać po czymś konkretnym?
No właśnie - czas. Znowu czas. Słucham tej rozmowy i cały czas wychodzi że trzeba czekać, obserwować, nie wiemy, może tak może nie. Czy naprawdę nie da się powiedzieć nic bardziej konkretnego?
Słuchajcie, powiem jedno - retro Wenus to nie jest czas zawieszenia życia. To jest czas kiedy pewne rzeczy są wyraźniejsze. Ale decyzje podejmują ludzie, nie planety. Pytanie o "kiedy działać" jest tak naprawdę pytaniem o to czy ufasz temu co widzisz. I to jest wewnętrzna praca, nie astrologiczna.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że Bogusia robi to samo co ja robiłam - szuka w astrologii czegoś co zastąpi rozmowę z tą osobą. Mówię to bez osądzania, bo ja to rozumiem. Ale czy ktoś się zastanawia skąd w ogóle pochodzi ten impuls żeby szukać tu wyjaśnienia zamiast np. napisać do niego?
to jeśli to jest tylko język opisu, to skąd bierze się podział na dekansje i inne podziały znaków? Bo wcześniej w tym wątku wspominałaś o dekanatach jako czymś co zmienia interpretację. Ale jeśli to tylko metafora, to te podziały są arbitralne, nie?
To wracając do Bogusi i Byka - czy wiedzieć z którego dekansji jest Byk coś by zmieniło w tej konkretnej sytuacji? Pytam bo widzę że ona szuka czegoś praktycznego a rozmowa robi się coraz bardziej teoretyczna.
ja też chcę to zrozumieć, bo sama jestem Bykiem - koniec kwietnia, więc chyba pierwszy dekanat. I jak słucham tego co mówisz o Saturnie, to zastanawiam się czy dlatego ostatnio poczułam że coś we mnie jakby zwolniło, ale tak zupełnie bez zewnętrznej przyczyny?
Czekajcie, ja się gubię w tych dekanatach trochę. Skoro różne szkoły mają różne przypisania, to kiedy patrzymy na kogoś cudzego bez wykresu i mówimy "trzeci dekanat Byka - Saturn" - to czy to jest w ogóle rzetelne? Nie podważam, naprawdę pytam, bo chcę wiedzieć na ile to jest spójna wiedza a na ile zależy od tego kto jakiego systemu używa.
