Ostatnio dużo myślę o tej fazie i zastanawiam się, czy naprawdę jest coś w tym, że ludzie urodzeni podczas Ostatniej Ćwiartki mają taką intensywną potrzebę szukania sensu. Znam kilka osób z tym układem i wszyscy oni w pewnym momencie życia przechodzili przez coś, co mogę nazwać tylko kryzysem znaczenia. Nie chodzi o depresję, to coś innego. Jakby coś w nich wiedziało, że stary rozdział się kończy, ale nowy jeszcze nie zaczął. Czy ktoś tu analizował swój wykres urodzeniowy pod tym kątem? Bo może to nie tylko faza, ale też to, w jakim znaku ta ćwiartka przypadała.
To bardzo ciekawe pytanie, bo Ostatnia Ćwiartka to faza, w której Księżyc jest w kwadraturze ze Słońcem, ale już po opozycji. Energetycznie to moment, kiedy to, co pełnia ujawniła, zaczyna się rozpadać, i nie zawsze w złym sensie. Ale żebym mogła powiedzieć coś konkretnego - co masz na myśli mówiąc 'szukanie sensu'? Bo to może być napędzane przez zupełnie różne konfiguracje. Sama Ostatnia Ćwiartka to jedno, ale jeśli np. Księżyc natywny jest przy tym w Skorpionie albo w 12. domu, to zupełnie inaczej to działa niż w Byku czy w 2. domu.
Ale chwila - czy to nie jest tak, że każda faza księżycowa 'tworzy' jakiś typ człowieka według tej logiki? Bo czytałem, że Nów to ludzie nowych początków, Pełnia to ekstrawertycy, więc nie wychodzi na to, że fazy to tylko kolejna wersja tarczy urodzeniowej? Zapytam wprost: czy Ostatnia Ćwiartka naprawdę jakoś wyróżnia tych ludzi, czy to po prostu rozpoznawanie wzorców, które przykładamy do każdego?
Zgadzam się z tym obrazem progu. W tarota Ostatnią Ćwiartkę często łączę z energią Księżyca w odwróceniu albo z kartą Świata - nie jako triumf, ale jako moment, gdy cykl dobiegł końca i trzeba zdecydować, co wziąć dalej. Ale wracając do pytania - czy macie konkretne przykłady ludzi urodzonych w tej fazie, którzy przez to 'szukanie sensu' przeszli coś przełomowego? Nie teorie, tylko doświadczenia.
Mogę się podzielić. Sam jestem urodzony w Ostatniej Ćwiartce, Księżyc w Koziorożcu. I faktycznie, przez długi czas czułem coś, co trudno opisać inaczej niż - że wszystko, co buduję, jest tymczasowe i to jest OK, ale nie wiem po co. Nie depresja, Hortensja dobrze to określiła. Raczej takie ciągłe pytanie w tle: 'dla czego to robię?'. Przełom nastąpił, kiedy zacząłem śledzić tranzyty Księżyca i zauważyłem, że moje kryzysy sensu wracają właśnie przy kolejnych Ostatnich Ćwiartkach. To nie przypadek chyba.
Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem dość zielona z astrologii. Jak właściwie sprawdzić, w jakiej fazie Księżyca się urodziłam? Gdzieś czytałam, że wystarczy data urodzenia, ale nie wiem, gdzie to obliczyć i czy każda strona da ten sam wynik.
Dobra, sprawdziłem i jestem właśnie z Ostatniej Ćwiartki. I teraz co? Jak to ma mi pomóc w praktyce? Bo jeśli to tylko oznacza, że będę pytał 'po co' przez całe życie, to za przeproszeniem, nie jest to zbyt pomocne. Czy jest jakiś sposób, żeby tę energię jakoś ukierunkować?
Mam takie przeczucie, że to 'szukanie sensu' przy Ostatniej Ćwiartce to nie jest wada, tylko właśnie ten mechanizm uwalniania działa na poziomie pytań. Jakby psychika czyściła się przez zadawanie pytań, na które nie ma prostej odpowiedzi. Czy nie jest tak, że osoby z tą fazą mają często za sobą jakiś wyraźny moment zerwania - z pracą, związkiem, przekonaniem - który potem okazał się punktem zwrotnym?
Chciałbym tu wrzucić inną perspektywę. Ostatnia Ćwiartka w tradycji magicznej to nie jest faza 'szukania sensu' w psychologicznym rozumieniu. To faza baniszmentu, oczyszczenia, kończenia. Jeśli ktoś urodzony w tej fazie ma tę potrzebę uwalniania wbudowaną w schemat natywny, to nie oznacza to ciągłego kryzysu - oznacza, że ta osoba jest naturalnie ustawiona na cykliczne zakończenia. Pytanie, które warto zadać, brzmi: czy te osoby równie dobrze radzą sobie z zaczynaniem na nowo po tym uwolnieniu?
To jest naprawdę niesamowite, co tutaj piszecie. Też sprawdziłam swój wykres i mam Ostatnią Ćwiartkę i teraz dużo rzeczy nabiera dla mnie sensu. Kalikst, czy mógłbyś powiedzieć więcej o tych cyklicznych zakończeniach? Jak można z tym pracować, żeby nie utknąć tylko w zwalnianiu?
Właśnie to notuję od kilku cykli i mogę potwierdzić, że wzorzec jest bardzo czytelny. Przy Ostatniej Ćwiartce mam tendencję do rozliczania się z planami, które postawiłam przy Nowiu. I nie zawsze jest to przyjemne, ale zawsze jest oczyszczające. Ciekawi mnie natomiast, czy osoby urodzone w tej fazie mają ten rytm niejako na stałe, czy to jest coś, co trzeba świadomie aktywować?
To co opisuje Rozmarynka naprawdę daje do myślenia. Kalikst, jeśli mogę zapytać - czy ta praca z cyklami miesięcznymi powinna jakoś uwzględniać natal, czyli na przykład to, że ktoś urodził się właśnie w Ostatniej Ćwiartce? Czy te dwa poziomy - natal i bieżący cykl - działają inaczej?
Hm, ale czy to 'podwójne natężenie' nie jest trochę arbitralną interpretacją? Bo skąd wiemy, że natal i tranzyt tej samej fazy się wzmacniają, a nie np. neutralizują? Pytam, bo nie widzę tu logiki astrologicznej, która by to uzasadniała.
Mogę to potwierdzić ze swojego podwórka. Przy każdej Ostatniej Ćwiartce w ciągu roku mam mniej więcej ten sam schemat - najpierw wzmożona potrzeba oceniania, co ma sens, potem pewien rodzaj wyciszenia. Nie wiem, czy to 'podwojenie', ale regularność jest naprawdę uderzająca. Czy ktoś inny z natalną Ostatnią Ćwiartką obserwuje podobny miesięczny rytm?
Wracając do tego, co powiedział Astral o regularności - to mnie zastanawia od początku tego wątku. Czy ta cykliczna konfrontacja, którą opisuje, jest raczej darem, czy obciążeniem? Bo jeśli co miesiąc przeżywasz ten sam schemat oceniania i wyciszenia, to brzmi to trochę jak coś, z czym trudno budować ciągłość.
To bardzo celne pytanie. Przez długi czas to było obciążenie, bo nie wiedziałem, że to rytm, i czułem, że kręcę się w kółko. Kiedy zacząłem to rozumieć jako cykl, stało się czymś innym - nie pętlą, ale spiralą. Wciąż te same pytania, ale za każdym razem jakby z innego piętra.
Spirala zamiast pętli - to jest bardzo trafny obraz. I właśnie tu widzę odpowiedź na pytanie Hortensji. Dar czy obciążenie zależy chyba od tego, czy masz świadomość tego mechanizmu. Bez świadomości to cierpienie. Ze świadomością - praca.
Tylko kiedy jest ta następna Ostatnia Ćwiartka? Bo chciałabym zacząć te notatki, o których mówił Kalikst, i nie wiem od czego zacząć, żeby nie stracić najbliższego momentu.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z innej strony. Mówicie o uwalnianiu, o końcu cykli - ale czy ta energia Ostatniej Ćwiartki nadaje się do jakiejś pracy rytualnej? Czy można to jakoś wzmocnić intencją albo rytuałem oczyszczenia?
To co opisuje Profeta to jest właśnie ta 'desperacja' z tytułu wątku, prawda? Bo ja zawsze czytałam to słowo w kontekście Ostatniej Ćwiartki jako stan poprzedzający uwolnienie, nie jako samo cierpienie. Czy ktoś tu widzi to inaczej?
Przepraszam, że wejdę z boku, ale to co mówi Hortensja bardzo mnie trafia. Skąd wiadomo, że się jest jeszcze na progu, a nie już utknęło? Bo dla kogoś z zewnątrz to chyba wygląda tak samo?
A da się jakoś przyspieszyć to przejście przez próg? Pytam serio - bo czekanie miesiąc na kolejną fazę to dla mnie abstrakcja, jak coś ciągnie za mocno.
Nawiązując do Bazylki - w tarocie ten etap to dla mnie moment Księżyca zanim pojawi się Słońce. Zdezorientowanie, niepewność, ale już ruch. Szeptun, pytasz o konkret, to konkret: wyciągnij kartę z pytaniem 'co trzymam, co powinienem puścić'. To nie przyspiesza, ale wskazuje kierunek.
Hej, a wracając do dat - sprawdziłam w aplikacji i najbliższa Ostatnia Ćwiartka jest za osiem dni. Czy to jest za mało czasu na jakiekolwiek przygotowanie, czy lepiej zacząć już teraz?
Ja prowadzę notatki od roku i mogę powiedzieć, że u mnie pewne tematy mają wyraźny rytm. Przy Ostatniej Ćwiartce regularnie wraca temat granic i tego, czego nie mówię wprost. To nie jest zbieżność, bo sprawdziłam to dla siedmiu kolejnych cykli. Czarodziej - rozumiem sceptycyzm, ale dane są dane.
Rozmarynka, ta spirala którą opisujesz - masz na myśli, że temat wraca, ale za każdym razem jesteś na innym poziomie rozumienia? Czy raczej dosłownie to samo, bez postępu?
To co opisujesz Rozmarynko jest takie... no bardzo celne. Dzięki, że to napisałaś, bo właśnie sobie uświadomiłam, że u mnie coś podobnego dzieje się z tematem wartości własnej - wracał już chyba z cztery razy, ale za każdym razem miałam go inaczej w środku. Nie wiedziałam, że to może być właśnie ten rytm Ostatniej Ćwiartki.
