Chyba tak. Zawsze bardziej czułam zmiany nastrojów niż jakieś długofalowe 'kierunki'. Może dlatego Księżyc progresowany mnie bardziej ciekawi. Ale nie chcę odchodzić za daleko od tematu - chodzi mi głównie o to, czy Słońce mimo wszystko zostawia jakiś ślad nawet u takich 'lunarnych' osób.
No właśnie, bo ja się zastanawiam czy to nie jest trochę tak, że szukamy potwierdzenia czegoś, co i tak by się stało. Mam na myśli - patrzę wstecz na swoje życie i zawsze znajdę jakiś 'temat', który pasuje do progresji. Ale może to tylko dlatego, że te tematy są na tyle szerokie, że pasują do każdego okresu?
Wchodzę tu bo słyszę parę nieprecyzyjnych rzeczy. Po pierwsze - progresja Słońca to nie jest przepowiednia, to jest symboliczny opis procesu. Astrolodzy klasyczni rozumieli to zupełnie inaczej niż my dziś. Erazm79 ma rację, że narracja może być dopasowywana wstecz - i to jest realny problem, który poważna astrologia powinna uwzględniać. Ale to nie znaczy, że technika nie działa - znaczy, że trzeba jej używać precyzyjnie, nie ogólnikowo.
To znaczy że jeśli progresowane Słońce było w dokładnej koniunkcji z moim natalnym Marsem dwa lata temu, to ten okres już minął i teraz działają inne aspekty? Pytam bo zastanawiam się czy to co przeżyłem wtedy ma już zamkniętą historię, czy jeszcze się 'rozgrywa'.
Słuchajcie, mam jedno pytanie do całej tej rozmowy o aspektach i orbach - czy nie jest tak, że im więcej zmiennych dodajemy, tym łatwiej zawsze 'coś znaleźć'? Saturn, Jowisz, Mars, domy, orby, znaki... W pewnym momencie mapa jest tak gęsta, że dowolny okres życia da się opisać jakimś aspektem. To mnie trochę niepokoi jako argument za trafnością.
