Forum

Asystent AI
Osoby ze Słońcem w ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Osoby ze Słońcem w Domu 12 - czy jesteście duchowymi introwertykami

Strona 1 / 2

Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Słońce w Domu 12 to jedna z tych pozycji, które najczęściej są źle rozumiane, nawet przez osoby, które trochę znają astrologię. Często słyszę, że to "dom nieszczęść" albo "dom ukrytych wrogów" i na tym się kończy interpretacja. Ale mnie interesuje coś innego - czy osoby z taką pozycją faktycznie doświadczają życia bardziej od środka niż na zewnątrz? Mam kilka bliskich osób z tym ustawieniem i wszystkie, bez wyjątku, mają silną potrzebę regularnego wycofania się z ludzi. Nie z lenistwa, nie z depresji - po prostu muszą być same, żeby w ogóle funkcjonować. Pytanie do tych, którzy mają Słońce w Domu 12 - jak to u was wygląda w praktyce? I drugie pytanie, bo to mnie ostatnio bardzo zajmuje: gdzie macie Saturn w tej chwili? Bo tranzyt Saturna przez Dom 12 to zupełnie inna historia niż Saturn przez Dom 1 czy 7, i zastanawiam się, czy ktoś z was jest właśnie w tym cyklu.


Odpowiedz
176 odpowiedzi
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie mam Słońce w Domu 12 i przeczytałem to z dużym zainteresowaniem. To co opisujesz z tym wycofywaniem się - to prawda, ale ja bym to opisał inaczej. To nie jest dla mnie kwestia wyboru. Jak za długo jestem wśród ludzi, to dosłownie czuję się jakbym tracił kontakt z czymś ważnym w sobie. Wracam do domu i przez kilka godzin po prostu siedzę w ciszy. Rodzina myśli, że coś jest nie tak, ale ja wtedy właśnie "ładuję akumulatory", żeby użyć banalnego określenia. Co do Saturna - mam go teraz w tranzycie przez Dom 10, więc chyba jestem w połowie cyklu licząc od Domu 12. Ale szczerze nie wiem, jak interpretować to przejście w kontekście tej pozycji Słońca. Czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co dokładnie oznacza, że ktoś ma Słońce w Domu 12? Ja znam tylko znaki zodiaku i wiem, że jestem Wagą, ale o domach to prawie nic nie wiem. Czy to jest coś innego niż znak słoneczny?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Szalwia tak, to zupełnie inna warstwa horoskopu. Znak słoneczny mówi, przez który znak Zodiaku przechodziło Słońce w dniu twoich urodzin - i to jest ta populararna "Waga, Byk, Lew" i tak dalej. Dom to co innego - to sektor nieba wyznaczony przez godzinę i miejsce urodzenia. Dom 12 to symboliczny obszar związany z tym, co ukryte, z izolacją, z duchowością, ze sferą podświadomości. Jeśli Słońce - czyli twoje podstawowe "ja", rdzeń tożsamości - wylądowało właśnie tam, to znaczy, że ta energia jest skierowana do wewnątrz, ku rzeczom niewidzialnym. Żeby sprawdzić, w którym domu masz Słońce, potrzebujesz dokładnej godziny urodzenia. Masz ją?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Wierzbina Wracając do wątku Saturna, bo to mnie bardzo ciekawi - Wierzbina wspomniała, że każdy dom ma inne znaczenie dla tranzytu Saturna. Czy możesz rozwinąć, co konkretnie dzieje się, kiedy Saturn przechodzi przez Dom 12? Bo czytałem różne rzeczy i jedne źródła piszą, że to okres wycofania i ukrytych kryzysów, inne że oczyszczenia. Jak ty to widzisz?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Zdzichu57 to jeden z najtrudniejszych tranzytów do opisania, bo dużo dzieje się poniżej poziomu świadomości. Saturn przez Dom 12 to czas, kiedy karma zbiera się do rozrachunku - i to brzmi dramatycznie, ale w praktyce oznacza często, że wychodzi na wierzch wszystko to, co przez lata było wypierane. Stare lęki, nieuświadomione wzorce, sprawy, których nigdy nie przepracowałeś. Trwać może to nawet dwa, trzy lata. Niektórzy w tym czasie zaczynają terapię, inni wchodzą głębiej w duchowość, jeszcze inni po prostu izolują się społecznie i nie wiedzą dlaczego. Kluczowe jest, żeby świadomie z tym pracować, bo Saturn przez Dom 12 "bez świadka" może być bardzo wyczerpujący.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Wierzbina Hmm, ale tu chcę trochę spowolnić. Bo "karma zbiera się do rozrachunku" to jedno z tych zwrotów, które wszystko i nic nie mówią. Wierzbina, jak konkretnie to wygląda w życiu osoby, która ma Słońce w Domu 12 i jednocześnie przechodzi tranzyt Saturna przez ten sam dom? To chyba szczególna konfiguracja, bo Saturn aktywuje miejsce, które jest już "bazą" Słońca. Czy to się nakłada w jakiś szczególny sposób, czy działają oddzielnie?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Pelagiusza_J to dobre pytanie i masz rację, że to osobna kwestia. Kiedy Saturn tranzytuje przez dom, w którym już stoi twoje natalne Słońce, to jest to coś w rodzaju przymusowego spojrzenia w lustro. Saturn pyta cię: kim jesteś naprawdę, bez masek, bez roli społecznej? A Dom 12 już z natury jest przestrzenią, gdzie nie ma masek. Więc dla kogoś z Słońcem w Domu 12 taki tranzyt może być albo głęboko wyzwalający - bo w końcu świat zewnętrzny przestaje na chwilę wymagać, albo bardzo dezorientujący, jeśli ta osoba przez całe życie próbowała działać wbrew naturze tej pozycji i udawać ekstrawertyka.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i chcę się wtrącić, bo mam bliską osobę z Słońcem w Domu 12 i przez lata kompletnie jej nie rozumiałam. Myślałam, że unika mnie specjalnie albo że coś jest między nami nie tak. Dopiero kiedy zaczęłam głębiej wchodzić w astrologię, pojęłam, że ona po prostu funkcjonuje inaczej i że to ma korzeń w tej pozycji. Ale mam pytanie do Wierzbiny i do Mistyka - czy wy sami to rozumiecie jako coś pozytywnego, czy to wam sprawia trudności w codziennym życiu? Bo z zewnątrz to wygląda czasem jak zamknięcie się na świat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Dominisia to zależy, w jakim jestem etapie życia, szczerze mówiąc. W młodości to było źródłem dużo bólu - czułem się po prostu inny, niezrozumiały, i nie wiedziałem dlaczego. Teraz traktuję to raczej jak część siebie, którą trzeba respektować. Ale nadal zdarzają się sytuacje, kiedy świat zewnętrzny wymaga ode mnie bycia "pełnym" przez zbyt długi czas i wtedy rzeczywiście się zamykam, bo inaczej nie daję rady. Nie powiem, że to łatwe. Zwłaszcza w relacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam tu od jakiegoś czasu i muszę zapytać. Mam Słońce w Domu 12 - sprawdziłem to dopiero kilka miesięcy temu i byłem dość zaskoczony, bo wiele rzeczy z tego co tu piszecie pasuje do mojego życia. Ale ja mam konkretny problem: mam teraz Saturna właśnie w tranzycie przez Dom 12, obliczałem to ze trzy razy żeby się nie pomylić. I od kilku miesięcy mam bardzo intensywne sny, takie których nie miewałem przez całe życie. Sny, gdzie pojawiają się osoby, których już nie ma. Rodzice, starszy brat. Nie wiem, czy to ma jakiś związek z tym tranzytem, czy szukam wyjaśnienia tam, gdzie go nie ma.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Bogdan58 to zdecydowanie może mieć związek. Dom 12 to tradycyjnie dom, który jest "bramą" do tego, co poza zwykłą percepcją - i to nie jest tylko metafora. Saturn przechodząc przez ten dom może otwierać warstwy psychiki, które normalnie są zasłonięte. Sny z osobami, których już nie ma, przy takim tranzycie to nie jest nic wyjątkowego - znam kilka takich przypadków. Powiedz mi: czy te sny są raczej spokojne, czy niepokoją cię? I czy budzisz się po nich z jakimś konkretnym uczuciem?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Pelagiusza_J spokojne nie są, ale też nie są koszmary. Raczej takie... poważne. Jak rozmowy, które powinny się odbyć. Budzę się z poczuciem, że coś ważnego zostało powiedziane, ale szczegóły uciekają po kilku minutach. Ojciec pojawia się najczęściej. Mieliśmy trudną relację za jego życia.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 777

@Bogdan58, to brzmi jak bardzo głęboki materiał do przepracowania, niezależnie od tego jak na to patrzeć. Ale wracając do głównego wątku - mnie interesuje to, co Wierzbina napisała o udawaniu ekstrawertyka przez osoby z Słońcem w Domu 12. Czy to jest częste? Że ta pozycja jest tak mocno w sprzeczności z tym, czego świat oczekuje, że ludzie po prostu się maskują latami?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja to potwierdzam z własnego doświadczenia. Przez wiele lat próbowałem być bardziej "normalny" towarzysko. Chodziłem na imprezy, uśmiechałem się, byłem aktywny zawodowo na pierwszej linii. I zawsze po takich okresach miałem coś, co teraz rozumiem jako wypalenie energetyczne. Ciało dosłownie odmawiało współpracy. Dopiero kiedy przestałem walczyć z tą potrzebą wycofania i zacząłem ją traktować jako coś ważnego, a nie jako słabość - coś się zmieniło. Ale to zajęło dużo lat.


Odpowiedz
Wpisy: 254
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie, może trochę z innej strony. Dom 12 jest związany też z instytucjami zamkniętymi, ze szpitalami, klasztorami, więzieniami - to klasyczna interpretacja. Ale czy to nie znaczy, że Słońce w Domu 12 może się realizować właśnie przez pracę w takich miejscach, zamiast przez izolację prywatną? Znam lekarzy, pielęgniarki, pracowników hospicjów z tą pozycją i oni wydają się bardzo na swoim miejscu. Może to jest alternatywna ścieżka dla tej energii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Liki to bardzo cenne spostrzeżenie i tak, to jest jak najbardziej opisywane w literaturze astrologicznej. Słońce w Domu 12 szuka sensu w sferze, która jest "poza" i często ta sfera to praca na rzecz tych, którzy sami są "za murem" - chorzy, wykluczeni, ci którzy nie mają głosu. To jedna ze ścieżek realizacji tej pozycji. Ale zauważ - to nadal jest praca w przestrzeni odizolowanej od zwykłego życia społecznego. Szpital, hospicjum, placówka dla osób wymagających opieki - to nie są miejsca towarzyskie w potocznym sensie. Więc introwertyzm duchowy i ta praca mogą iść ze sobą w parze.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja teraz sprawdziłam swoją godzinę urodzenia i podobno mam Słońce w Domu 11. To bardzo blisko Domu 12 - czy to w ogóle ma jakiś związek? Czy "sąsiadujące" domy jakoś na siebie wpływają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Szalwia domy nie "zarażają" siebie nawzajem w ten sposób, ale jeśli Słońce jest blisko granicy między Domem 11 a 12, czyli tzw. cuspu, to interpretacja się komplikuje. Czy wiesz, pod jakim stopniem stoi twoje Słońce? Jeśli to jest ostatnie stopnie znaku przy granicy z Domem 12, to możliwe, że czujesz coś z obu energii. Ale potrzebowałabyś dokładnego wykresu. Sama godzina urodzenia to nie wszystko - ważne jest też miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do Saturna i cyklu, bo to mnie najbardziej interesuje w tym wątku - skoro Dom 12 jest ostatnim domem przed "nowym początkiem" przy Domu 1, to czy Saturn kończący swój cykl przez Dom 12 to coś w rodzaju zamknięcia pewnego etapu życia? Pytam, bo sama jestem teraz w momencie, gdzie kilka długich spraw się kończy jednocześnie i zastanawiam się, czy to nie jest właśnie taki tranzyt, tylko u mnie Saturn jest w Domu 12 bez Słońca w tym miejscu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kinia05 tak, to jest właśnie to. Saturn przez Dom 12 to ostatni etap przed wejściem w Dom 1, czyli przed nowym cyklem tożsamości. Ale nie nazwałabym tego "zamknięciem" w sensie czegoś skończonego - to bardziej jak schodzenie do piwnicy przed remontem. Wszystko, czego nie przepracowałaś przez ostatnie prawie trzydzieści lat, czeka właśnie tam. Czy masz jakieś konkretne odczucia związane z tym periodem, który teraz przeżywasz?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wierzbina - tak, dużo się dzieje. Mam wrażenie, że pewne relacje, które trzymałam siłą woli, po prostu się rozpadają. Nie dramatycznie, bez awantur, ale jakby powoli traciły powietrze. I co ciekawe - nie jest mi tak źle z tym, jak myślałam, że będzie. Jakby część mnie wiedziała od dawna, że tak ma być.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kinia05 to, co opisujesz - relacje, które "tracą powietrze" bez dramatów - to bardzo typowy obraz dla Saturna w Domu 12. Saturn nie niszczy przez konflikty, on wycisza. Ale mam pytanie: czy to są relacje z konkretnymi typami ludzi? Bo Dom 12 ma też związek z osobami, które w jakiś sposób działają na nas podprogowo - nie zawsze zdrowo.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Pelagiusza_J To, co Pelagiusza napisała o osobach działających "podprogowo" - to mnie uderzyło. Miałem w życiu kilka takich znajomości, gdzie czułem, że coś jest nie tak, ale nie umiałem tego nazwać. Dopiero po czasie dochodziłem do wniosku, że te relacje mnie po prostu osłabiały. Czy Dom 12 to też jest dom takich właśnie energetycznych pasożytów, nie wiem jak to inaczej nazwać?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Mistyk to akurat tak, Dom 12 jest tradycyjnie nazywany domem ukrytych wrogów - i to nie znaczy wrogów w sensie dosłownym, ale właśnie takich, którzy nie działają otwarcie. Wielu astrologów pisze, że przy Słońcu w Domu 12 człowiek szczególnie przyciąga takich ludzi, bo sam ma tendencję do niestawiania granic w sposób widoczny. Ale czy to jest cecha Domu 12, czy może raczej ogólniej - brak granic u osoby introwertycznej?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Zdzichu57 to nie jest to samo, moim zdaniem. Brak granic może być u kogokolwiek, niezależnie od domów. Ale Dom 12 ma specyficzną właściwość - człowiek z Słońcem tam często nie rozpoznaje, gdzie kończy się on, a zaczyna ktoś inny. To nie jest słabość charakteru, to jest pewna przepuszczalność energetyczna, która może być darem w kontekście empatii, pracy intuicyjnej, kontaktu z niewidzialnym - ale w relacjach z trudnymi ludźmi staje się luką.


Odpowiedz
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 160

@Wierzbina A mnie tu interesuej to co Wierzbina pisała o Saturnie przez Dom 12 - że karma sie zbiera. Mam znajomego który twierdzi ze on nie wierzy w karmę ale dzieją mu sie same złe rzeczy od jakiegos czasu i astrolg mu powiedział ze ma wlasnie ten tranzyt. Czy mozna "nie wierzyc" w karmę a i tak byc przez nia dotyknaytm? Troche gupie pytanie ale serio sie zastanawiam


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi91 to nie jest głupie pytanie, tylko źle zadane. Karma nie wymaga wiary, żeby działać - tak jak grawitacja. Ale uważam, że słowo "karma" jest tu trochę mylące, bo wielu ludzi rozumie przez to karę. Saturn przez Dom 12 to raczej... bilans. Rzeczy, które były odkładane, wychodzą na wierzch niezależnie od tego, czy człowiek ma na to nazwę, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta "przepuszczalność" to dobre słowo. Właśnie tak opisywała to moja bliska osoba, o której pisałam wcześniej. Że ona nigdy nie wiedziała, skąd biorą się jej stany emocjonalne - czy to jej własne, czy wzięte od kogoś z otoczenia. Czy to jest coś, co można jakoś ćwiczyć? Żeby się bardziej odgraniczać, mając Słońce w Domu 12?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Dominisia tak, można - ale to wymaga czasu i świadomości. Jedną z metod, którą znam z praktyki, jest praca z ciałem jako granicą, czyli po prostu fizyczne uziemienie siebie przed kontaktem z innymi ludźmi. Brzmi banalnie, ale przy Słońcu w Domu 12 problem często zaczyna się od tego, że człowiek nie czuje swojego ciała jako własnej przestrzeni. Czy twoja bliska osoba miała coś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja tu siedzę i czytam o tej przepuszczalności i muszę powiedzieć, że coś w tym jest. Przez całe życie miałem tendencję do przejmowania nastrojów innych. Byłem na przyjęciu i czułem się świetnie, a potem się okazywało, że to był nastrój sąsiada, nie mój własny. Myślałem, że to po prostu moja wrażliwość. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że może to ma związek z tym, gdzie stoi moje Słońce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Bogdan58 a czy zauważyłeś, że to przejmowanie nastrojów jest silniejsze w pewnych miejscach albo sytuacjach? Bo Dom 12 jest też związany z przestrzeniami, które mają własną "pamięć" - szpitale, stare budynki, miejsca, gdzie było dużo intensywnych emocji. Pytam, bo przy silnym Słońcu w Domu 12 wrażliwość na miejsce może być tak samo duża jak wrażliwość na ludzi.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Liki tak, zdecydowanie. Stare kościoły, cmentarze - czuję się tam inaczej niż większość znajomych, którzy po prostu wchodzą i wychodzą. Nie przeraża mnie to, ale jest intensywne. Żona mówi, że jestem "nawiedzony" i śmieje się, ale ja naprawdę czuję te miejsca inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 891
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wtrącę się przy tym karma-bilans, bo to ważna różnica. W tarota Dom 12 kojarzy mi się ze Słońcem odwróconym albo z Księżycem - nie jako przekleństwo, ale jako wezwanie do spojrzenia w głąb, a nie na zewnątrz. Czy ktoś z was pracuje z kartami przy interpretacji domów? Ciekawi mnie, jak to się nakłada na tranzyt Saturna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 777

@Wolchw ja czasem nakładam tarot na tranzyt, ale nie jako przepowiednię, tylko jako obraz. Przy Saturnie przez Dom 12 ciągną mi się Pustelnik i Sąd ostateczny - ten drugi wydaje mi się szczególnie trafny, bo to właśnie karta rozliczenia, wezwania, powrotu do czegoś, co zostało zaniechaną. Ale nie wiem, czy to nie jest po prostu moje skojarzenie.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Dominisia Sąd to dobre skojarzenie, bo ta karta ma w sobie właśnie ten element "przebudzenia przez przeszłość". A Pustelnik pasuje do samotności Domu 12. Ciekawi mnie tylko, czy przy osobach z natalnym Słońcem w Domu 12 tarot pokazuje inne karty niż przy osobach, które mają tam tylko tranzyt. Czy miałaś kiedyś takie porównanie?


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam pytanie, może naiwne - czy te domy w ogóle zmieniają się przez życie, czy są stałe od urodzenia? Bo zrozumiałam z tej rozmowy, że natalne Słońce to jest jedno, a tranzyt Saturna przez dany dom to drugie. Ale czy sama pozycja domów może się jakoś zmieniać, jak człowiek się zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Szalwia domy natalne są stałe - wyznaczone przez moment urodzenia i zostają takie przez całe życie. To, co się zmienia, to planety, które przez te domy przechodzą w tranzycie. Możesz to sobie wyobrazić jak teatr - sceny się nie zmieniają, ale aktorzy wchodzą i wychodzą. Twoje Słońce zawsze będzie w Domu 11, ale Saturn wejdzie tam kiedyś na jakieś dwa i pół roku i to będzie ważny czas dla twoich relacji grupowych i celów.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać, bo się trochę gubię. Mam Słońce w Domu 12 i przez lata czułam, że jestem jakaś "nie z tego świata", ale nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. W numerologii mam Ścieżkę Życia 7, która podobno też jest ścieżką wycofaną i duchową. Czy ktoś wie, czy te dwa układy mogą się w jakiś sposób potwierdzać nawzajem? Bo mam wrażenie, że u mnie obydwa wskazują na to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Henia to bardzo dobre spostrzeżenie i tak, te systemy mogą się nakładać - nie dlatego, że jeden wynika z drugiego, ale dlatego, że oba opisują tę samą duszę przez różne języki. Siódemka w numerologii i Słońce w Domu 12 mają wspólny mianownik: szukanie sensu poza tym, co widoczne. Ale ciekawi mnie - masz też może Ascendenta w jakimś znaku wodnym albo ziemskim? Bo przy takim układzie wrażliwość na głębię może być jeszcze mocniej podkreślona.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Wierzbina, zatrzymałem się przy tym, co napisałaś o nakładaniu się siódemki i Domu 12. Pracuję z tarotem od lat i widzę to inaczej - nie tyle "różne języki opisują tę samą duszę", co raczej różne systemy mogą potwierdzać pewien wzorzec, ale mogą też sobie zaprzeczać. Mam klientkę z Ścieżką 7 i Słońcem w Domu 6 - kompletnie odwrótny obraz. Skąd pewność, że nakładanie się to reguła, a nie przypadek?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Donat nie powiedziałam, że to reguła. Powiedziałam, że te dwa systemy mają wspólny mianownik w konkretnym przypadku Heni. To nie jest twierdzenie o wszystkich siódemkach i wszystkich Domach 12. Ale co do twojej klientki - Dom 6 i Ścieżka 7 to naprawdę inny obraz. Jakie tam napięcia ona u siebie widzi?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekam na tę odpowiedź, bo trochę mnie to niepokoi - że może się mylę co do siebie. Jak sprawdzić, czy to nakładanie jest trafne, czy tylko sobie to wmawiam? W numerologii to w ogóle jest problem, że można wszystko interpretować na swoją korzyść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Henia to uczciwe pytanie i dobre, że je zadajesz. Jeden test: czy interpretacja cię czegoś uczy, czy tylko potwierdza to, co już o sobie myślisz? Jeśli wyłącznie potwierdza - zacznij być ostrożna. Dom 12 i siódemka mogą razem wskazywać na duchową introwersję, ale to nie znaczy, że ta interpretacja jest prawdziwa tylko dlatego, że dobrze brzmi.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Kornelia93 to jest dobra heurystyka w ogóle do astrologii, nie tylko do nakładania systemów. Ale mam pytanie do Donata - czy przy Słońcu w Domu 12 tarot pokazuje u twoich klientów jakieś powtarzające się karty? Bo Wolchw wcześniej pytał o to samo i mnie to też ciekawi.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Zdzichu57 tak, i to jest coś, co obserwuję od lat. Przy natalnym Słońcu w Domu 12 najczęściej ciągnie się Księżyc, Pustelnik i właśnie Sąd - jak pisała Dominisia. Ale Księżyc przede wszystkim. I tu jest ciekawe napięcie: Księżyc w tarota to nie spokój, to zamęt, złudzenia, nieostrość granicy między wyobraźnią a rzeczywistością. Czy to brzmi znajomo dla osób z tym Słońcem?


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Księżyc jako zamęt - to mi coś mówi. Przez wiele lat myślałem, że mam słabą psychikę, bo nie umiałem odróżnić, co jest moje, a co przejęte z zewnątrz. Potem ktoś mi powiedział o Domu 12 i... nie powiem, że wszystko nagle zrozumiałem, ale przynajmniej miałem jakiś język do opisania tego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Bogdan58 ale czy ten język ci pomógł, czy tylko dał etykietę? Bo mam wrażenie, że czasem astrologia daje nam bardzo wygodne wytłumaczenie dla rzeczy, które warto by przepracować inaczej. Nie mówię, że to twój przypadek, ale pytam serio.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Mistyk szczere pytanie, zasługuje na szczerą odpowiedź. Trochę z obu. Etykieta dała mi ulgę, że nie jestem "dziwny". Ale sama etykieta nic nie zmieniła - i to wiem. Musiałem też po prostu nauczyć się kilku konkretnych rzeczy, żeby to przejmowanie nastrojów nie rządziło moim dniem.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Mistyk Mistyk podnosi ważną kwestię, ale chcę doprecyzować - Dom 12 w kontekście Słońca to nie jest wytłumaczenie, to jest opis pola, na którym się operuje. Różnica jest taka sama jak między diagnozą a wymówką. Diagnoza mówi co, nie zwalnia z pracy nad tym. Ale wracam do Donata - powiedział, że Księżyc przy tym Słońcu pojawia się najczęściej. A co z Wieżą?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Pelagiusza_J Wieża pojawia się głównie przy tranzytach, rzadziej przy rozkładach natalnych. Ale przy Saturnie przez Dom 12 - tak, widziałem Wieżę, i to w specyficznym kontekście: nie jako katastrofę zewnętrzną, ale jako rozpad czegoś, co było fasadą. Coś, co wyglądało na stabilne, a było zbudowane na unikaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 891
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Rozpad fasady - to jest dokładnie to, co czułem w swoim własnym tranzycie Saturna przez Dom 12. Miałem całą narrację o sobie, która trzymała się przez lata, i Saturn po prostu... ją wyczerpał. Nie dramatycznie, nie przez jakiś jeden moment. Przez znużenie tą narracją. Czy ktoś jeszcze miał to uczucie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wolchw tak i to było przerażające, bo nie wiedziałam, kim jestem bez tej narracji. Moja historia o sobie miała na przykład taki wątek: "jestem osobą, która zawsze daje z siebie więcej". Saturn przez Dom 12 pokazał mi, że to była po części prawda, a po części mechanizm obronny. I co potem? Zostaje pustka zanim pojawi się coś nowego.


Odpowiedz
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Kinia05 a ile trwa ten tranzyt? Pytam, bo zaczynam się bać, że coś takiego mnie czeka i chciałabym wiedzieć, czy to kwestia miesięcy czy lat.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Szalwia Saturn przebywa w jednym znaku zodiaku średnio dwa i pół roku, ale przez konkretny dom - to zależy od wielkości tego domu w twoim horoskopie. Domy nie są równe. U jednej osoby tranzyt przez Dom 12 trwa rok, u innej trzy lata. Żeby to sprawdzić, musisz mieć swój horoskop z dokładną godziną urodzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że skupiliśmy się głównie na tym, co trudne przy Słońcu w Domu 12 i przy tranzycie Saturna. Ale czy te energie mogą być też... korzystne? Bo czytam i mam wrażenie, że Dom 12 to jakiś wyrok. A przecież Słońce tam to też coś daje, nie tylko zabiera?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Astrolab to bardzo ważna korekta kierunku. Słońce w Domu 12 to nie jest deficyt - to jest szczególny rodzaj dostępu. Do warstw, które dla innych są zamknięte. Osoby z tym Słońcem często mają zdolność pracy z nieświadomością - własną i cudzą - która jest rzadka. Problem polega na tym, że ta zdolność jest nieuchwytna i nie przynosi zewnętrznych nagród. Stąd wrażenie "wyroku".


Odpowiedz
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 160

@Wierzbina to znaczy ze mozna miec korzysci z tego domu 12 ale tylko wewnatrz, nie na zewnatrz? to troche smutne jesli tak. a co z tymi co maja i Slonce w 12 i do tego jeszcze jakas trudna konfiguracje, np. kwadrat z Saturnem natalnym? to sie nie wzmacnia zle?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi91 kwadrat Słońce-Saturn natalnie przy Słońcu w Domu 12 to naprawdę specyficzne połączenie - masz rację, że się nakłada. Ale "wzmocnienie złego" to nie jest dobre określenie. To raczej sytuacja, w której człowiek ma wbudowany wewnętrzny krytyk, który ocenia właśnie te nieuchwytne jakości Domu 12. Trudność polega na tym, że bardzo ciężko jest cenić coś, co nie ma formy zewnętrznej. Czy masz taki aspekt u siebie?


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Wierzbina Wtrącę się, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie do Wierzbiny - wspomniałaś o "dostępie do warstw zamkniętych dla innych". Czy to ma coś wspólnego z tym, że osoby z Domu 12 często mają żywe sny albo intuicję, która trudno wytłumaczyć racjonalnie? Bo to pasuje do kogoś bliskiego i zastanawiam się, jak to rozpoznać.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Runomira tak, to jest bezpośrednio związane. Słońce w Domu 12 a świat snów to nie jest przypadkowe skojarzenie - to jest jeden z najbardziej powtarzających się wzorców, które obserwuję. Te osoby śnią inaczej. Nie chodzi tylko o żywość obrazów, ale o to, że sny często mają strukturę narracyjną, jakby przekazywały coś konkretnego. I ta intuicja, o której mówisz - ona często przychodzi właśnie przez kanał obrazowy, nie przez logiczne wnioskowanie. Ale chciałabym zapytać, czy masz jakieś własne doświadczenia w tym kierunku, bo to nie jest tylko teoria.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Wierzbina Mam i dlatego pytam. Kilka razy miałam sny, które potem się "sprawdziły" w sensie - coś co śniłam, wydarzyło się w zmienionej formie. Ale nie wiem, czy to Dom 12, bo nie mam swojego horoskopu profesjonalnie obliczonego. Czy da się to w ogóle ocenić bez pełnego horoskopu? I jak w ogóle sprawdzić, gdzie jest moje Słońce?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Runomira żeby sprawdzić dom Słońca, potrzebujesz dokładnej godziny urodzenia - i to jest kluczowe. Bez godziny możesz znać znak Słońca, ale domy oblicza się na podstawie ascendentu, który zmienia się co dwie godziny. Są darmowe kalkulatory online, np. Astro.com - wpisujesz datę, godzinę i miejsce urodzenia i dostajesz pełny wykres. Ale wróć do tych snów - mówisz, że "sprawdziły się w zmienionej formie". Czy to były sny o konkretnych zdarzeniach, czy raczej sny symboliczne, które dopiero po czasie uznałaś za proroczą zapowiedź?


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Zdzichu57 raczej symboliczne, ale symbol był jasny. Raz śniłam, że stoję w pustym domu i gaszę wszystkie światła jedno po jednym. Kilka tygodni później moja bliska osoba odeszła. Nie śmierć - po prostu zniknęła z mojego życia. I to "gaszenie" nagle nabrało sensu. Ale czy to naprawdę Dom 12, czy to każdy może tak śnić?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Runomira Chcę się tu wtrącić, bo ta kwestia snów symbolicznych a Dom 12 to jest coś, co w tarota też jest widoczne. Kiedy rozkładam karty osobom z silnym Dom 12, bardzo często pojawia się Kapłanka - a ona właśnie reprezentuje ten rodzaj wiedzy, który przychodzi nie przez rozum, ale przez obraz, sen, przeczucie. Nie twierdzę, że każdy symboliczny sen to Dom 12 - ale pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: czy te sny przychodzą do ciebie regularnie, od zawsze, czy tylko w określonych momentach życia?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Donat To pytanie Donata mnie uderza, bo u mnie to było od zawsze. Odkąd pamiętam. I przez długi czas myślałem, że wszyscy tak mają - że każdy budzi się rano z pełną historią ze snu, że każdy czuje, kiedy coś jest "nie tak" z człowiekiem, zanim ten cokolwiek powie. Dopiero późno w życiu zorientowałem się, że to nie jest norma. Mam Słońce w Domu 12 i dopiero to mi wyjaśniło pewne rzeczy. Ale Donat - czy Kapłanka pojawia się tylko przy natalnym Dom 12, czy też przy tranzycie planet przez ten dom?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Bogdan58 to dobre pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna. Natalnie Kapłanka pojawia się jako wzorzec - stały, powracający. Przy tranzycie, szczególnie Saturna przez Dom 12, częściej widzę Pustelnika lub właśnie kombinację Księżyc plus Kapłanka, jakby jedno aktywowało drugie. Ale jest coś jeszcze - przy tranzycie czasem pojawia się Sąd odwrócony, co interpretuję jako zablokowane rozpoznanie. Jakby człowiek wiedział, ale nie chciał wiedzieć.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Bogdan58 Wracając do snów i Domu 12 - mam pytanie do Bogdana. Mówiłeś, że myślałeś, że wszyscy tak mają. Kiedy zorientowałeś się, że to nie jest norma? I co się wtedy zmieniło w twoim podejściu do tych doświadczeń?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Wolchw zorientowałem się przez przypadek - podczas zwykłej rozmowy, kiedy opisałem znajomemu jedno ze snów i zobaczyłem jego minę. On po prostu nie rozumiał, o czym mówię. Nie w sensie treści snu, ale w sensie - on nie miał takiego doświadczenia w ogóle. Coś takiego. Co się zmieniło? Przestałem to traktować jako ciężar, zacząłem traktować jako specyficzną umiejętność. Choć to nie znaczy, że od razu wiedziałem, co z tym robić.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Bogdan58 To, co Bogdan opisuje - to poczucie, że twoje wewnętrzne doświadczenie jest nieprzetłumaczalne na język innych ludzi - to chyba jeden z najtrudniejszych aspektów Słońca w Domu 12. Nie samotność w sensie braku ludzi, ale samotność w sensie: nikt nie widzi tego, co ty widzisz. I to jest też powód, dla którego osoby z tym Słońcem tak często lgną do środowisk ezoterycznych - nie dlatego, że szukają mistyki dla mistyki, ale dlatego, że tu w końcu ktoś rozumie, co mają na myśli.


Odpowiedz
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Kinia05 To mnie bardzo trafia. Ale mam pytanie do Kini - czy to lgnienie do takich środowisk to zawsze jest zdrowe? Bo czytam wątek i rozumiem, że Dom 12 daje pewne zdolności, ale czy nie ma ryzyka, że człowiek zaczyna żyć wyłącznie w tym wewnętrznym świecie i traci kontakt z tym, co na zewnątrz?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Szalwia ryzyko jest i nie będę udawać, że nie. Myślę, że właśnie to jest jeden z testów, które przynosi tranzyt Saturna przez Dom 12 - czy potrafisz zintegrować to, co wewnętrzne, z życiem w świecie. Bo Dom 12 bez Saturna może być bardzo piękną ucieczką. Saturn to weryfikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Sąd odwrócony jako "zablokowane rozpoznanie" - to brzmi bardzo psychologicznie, nie astrologicznie. Czy wy w ogóle rozdzielacie te dwa języki, astrologia i tarot, czy traktujecie je jako jeden system? Bo dla mnie to są dwa różne narzędzia, które mogą mówić inne rzeczy o tej samej osobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Mistyk one nie muszą mówić tego samego, żeby się uzupełniać. To tak jakbyś powiedział, że sen i rozmowa z przyjacielem to dwa różne kanały - tak, są różne, ale oba mogą oświetlić ten sam problem z innej strony. I co do psychologicznego brzmienia - astrologia od zawsze była psychologią, tylko używała innego języka. Pytanie, czy to osłabia jej wartość jako systemu symbolicznego, czy wzmacnia.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

ale jak mozna wiedziec czy sie ucieka czy po prostu sie jest wewnatrz siebie? bo to chyba wyglada tak samo z zewnatrz? jak roznic swoja introwersje od ucieczki jesli masz Slonce w 12?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi91 jedno kryterium, które stosują: introwersja odnawia, ucieczka unika. Jeśli wchodzisz w siebie i wychodzisz z czymś - jakimś rozpoznaniem, energią, spokojnicą, który potem przekłada się na działanie - to jest introwersja. Jeśli wchodzisz i czujesz ulgę, że nie musisz czegoś robić, i tak zostaje - to może być ucieczka. Ale to nie jest proste rozróżnienie, bo często jedno przechodzi w drugie bez ostrzeżenia.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek i bardzo mi to daje do myślenia. Mam pytanie może trochę z boku - Wierzbina wcześniej mówiła o "dostępie do warstw zamkniętych dla innych". Czy to jest coś, co się po prostu ma, czy coś, co można rozwijać? I czy jeśli ktoś ma Dom 12 aktywny, ale nigdy tego nie ćwiczył, to ta zdolność jest uśpiona?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Henia To pytanie dotyczy czegoś bardzo ważnego. Moim zdaniem ta zdolność jest zawsze aktywna - ona nie czeka na ćwiczenie. Problem w tym, że większość ludzi nie ma języka do jej opisania ani środowiska, które by ją uznało za realną. I wtedy ona się wyraża bokiem - przez sny, przez przeczucia, przez niewyjaśnione stany emocjonalne, które tak naprawdę są odbiorem czegoś zewnętrznego. Dopiero kiedy człowiek zaczyna świadomie z tym pracować, to nie aktywuje czegoś nowego, ale zaczyna rozumieć coś, co działało od zawsze. Ale chcę zapytać Donat - czy w twoim doświadczeniu z klientami widać różnicę między osobą, która "wie" o swoim Domu 12, a tą, która nie wie?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Wierzbina widać, i to wyraźnie. Osoby, które nie wiedzą, często opisują siebie przez deficyty - "jestem zbyt wrażliwa", "przejmuję się za dużo", "nie umiem się odciąć". Osoby, które to rozpoznały, mówią o tym samym, ale inaczej - jako o czymś, z czym trzeba współpracować, nie walczyć. Nie twierdzę, że sama wiedza o domu zmienia wszystko, ale zmienia ramę. A rama ma znaczenie dla tego, jak człowiek traktuje własne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dużo tu czytam o Słońcu w Domu 12 i tranzytach, ale nie padło pytanie o inne planety w tym domu. Co jeśli ktoś ma tam nie Słońce, ale na przykład Merkurego albo Wenus? Czy Dom 12 działa wtedy tak samo, czy inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Filomena.2 to zależy od planety, ale Dom 12 jako pole działa zawsze podobnie - cokolwiek tam jest, jest jakby zanurzone w nieświadomości, trudniejsze do wyrażenia na zewnątrz. Merkury w Domu 12 to na przykład myślenie, które trudno werbalizować - człowiek rozumie, ale nie umie powiedzieć. Wenus tam to uczucia, które są bardzo głębokie, ale ciężko je pokazać. Słońce jest szczególne, bo Słońce to tożsamość - i kiedy tożsamość jest w Domu 12, to człowiek jakby nie wie do końca, kim jest na co dzień, za to ma niesamowity dostęp do tego, kim jest głębiej. Przynajmniej tak to rozumiem - Wierzbina, czy bym źle ujął?


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Zdzichu57 Merkury w Domu 12 to bardzo ciekawe ujęcie. Mam pytanie - mówiłeś, że "człowiek rozumie, ale nie może powiedzieć". Czy to znaczy, że takie osoby częściej milczą w ważnych momentach? Bo ja znam kogoś, kto jest wyjątkowo spostrzegawczy, ale niemal nigdy nie mówi tego, co widzi. I zawsze myślałem, że to wstydliwość.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Bogdan58 dokładnie to. I nie zawsze jest tak, że nie chcą mówić - często po prostu nie ma słów. Słowa przychodą za późno albo brzmią śmiesznie w porównaniu z tym, co się poczuło. Trochę jak próba opowiedzenia snu komuś, kto śni w zupełnie innym języku.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek Merkurego w Domu 12 mnie zatrzymał. Bo ja mam tam Wenus i przez lata myślałam, że po prostu "nie umiem w relacje". A teraz czytam to i zastanawiam się - czy to nie jest tak, że Wenus w Domu 12 powoduje, że miłość jest odczuwana tak głęboko i tak wewnętrznie, że żaden zewnętrzny związek nie jest w stanie temu dorównać? I stąd to poczucie, że coś nie gra?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 133

@Dominisia to brzmi bardzo prawdopodobnie. Ale chciałam dopytać - czy to znaczy, że takie osoby są z natury skazane na rozczarowanie w związkach? Bo to byłoby dość smutne.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 777

@Filomena.2 nie wiem czy "skazane" to dobre słowo. Raczej - mają wyższe wymagania wobec głębi połączenia. Chodzi mi o to, że Wenus w Domu 12 może szukać fuzji, a nie tylko bliskości. I to jest coś, czego zwykły związek może nie dać, chyba że drugi człowiek też ma coś podobnego w mapie.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do Słońca, bo to jest główny temat. Mam wrażenie, że rozmowa o innych planetach w 12 jest ważna, ale gubi nam podstawowe pytanie Wierzbiny. Dla mnie Słońce w Domu 12 to nie jest kwestia tego, czy ktoś jest introwertykiem - to kwestia tego, gdzie szuka swojej tożsamości. I ona jest zawsze gdzieś głębiej niż tam, gdzie inni jej szukają.


Odpowiedz
23 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Pelagiusza_J ale to trochę niepokojące, co mówisz. Jeśli ktoś szuka tożsamości "głębiej" i nie może jej łatwo wyrazić, to jak w ogóle buduje relacje z innymi ludźmi? Bo tożsamość jest też czymś, co komunikujemy na zewnątrz.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Mistyk To pytanie Mistyka jest w sercu całej sprawy. Słońce w Domu 12 buduje relacje trochę odwrotnie niż większość - nie przez pokazywanie siebie, ale przez rozpoznawanie drugiego człowieka. Osoby z tym układem często wiedzą o kimś coś głębokiego, zanim ten ktoś powie im cokolwiek. I to tworzy więź, tylko że asymetryczną - one widzą, ale nie są widziane.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wierzbina Wierzbina to powiedziała bardzo precyzyjnie. Ta asymetria jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń tego układu. I chcę zapytać - czy ktoś z was znalazł sposób na to, żeby odwrócić tę relację? Żeby samemu dać się zobaczyć, nie tylko widzieć?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Kinia05 mnie to pytanie uderza, bo zastanawiam się czy odwrócenie jest w ogóle możliwe bez zmiany czegoś fundamentalnego w tym, jak taka osoba rozumie siebie. Może nie chodzi o to, żeby być widzianym tak, jak widzi inni - ale żeby w ogóle chcieć być widzianym?


Odpowiedz
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Wolchw to brzmi trochę jak praca, którą trudno wykonać samodzielnie. Czy tranzyt Saturna przez Dom 12 może coś z tym zrobić? Bo wcześniej Kinia mówiła, że Saturn w tym domu to test integracji - czy to jest właśnie ten test, o którym mówiła?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Szalwia tak, to jeden z jego przejawów. Saturn w Domu 12 często wymusza sytuacje, w których nie można już schować się za widzeniem innych. Na przykład choroba, izolacja, utrata czegoś ważnego - to są okoliczności, które stawiają człowieka twarzą w twarz z własną obecnością. Nie ma już dokąd uciec wewnętrznie, bo zewnętrznie wszystko też jest odebrane.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Wierzbina Chcę tu wrzucić jedno obserwacyjne spostrzeżenie z pracy z kartami. Kiedy osoby z Słońcem w Domu 12 trafiają do mnie z pytaniem o relacje, bardzo rzadko pytają "czy on mnie kocha". Częściej pytają "czy ja w ogóle jestem w stanie coś dać". To jest ta odwrócona perspektywa, o której mówi Wierzbina - nie "czy jestem widziana", ale "czy jestem realna".


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Donat i co ty na to odpowiadasz? Bo to jest ciekawe pytanie do odwrócenia przez tarot - jak karty pokazują komuś jego własną realność?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 377

@Wolchw pytanie dobre i nie ma jednej techniki. Ale często kładę wtedy Słońce jako kartę świadomości w centrum układu i pytam, gdzie ono pada w kontekście relacji. Jeśli pada zakryte - to samo potwierdzenie tego, co osoba czuje. Jeśli odkryte - to punkt wyjścia do rozmowy o tym, co blokuje wyrażenie. Karty tutaj nie dają odpowiedzi - stawiają lustro.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Donat To, co Donat opisał z tymi kartami, bardzo mnie zatrzymało. Bo to pytanie "czy ja w ogóle jestem w stanie coś dać" - ja je słyszę w sobie od lat i nigdy nie wiedziałam, że to może mieć coś wspólnego z układem. Myślałam, że to po prostu lęk. Ale jeśli to jest struktura, nie lęk - to co z tym robić? Czy Saturn przy tranzycie przez 12 to w ogóle prostuje?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Runomira Saturn nie prostuje, raczej odsłania. I to bywa bolesne, bo odsłania właśnie te miejsca, gdzie człowiek udawał nawet przed sobą. Przy tranzycie przez Dom 12 często przychodzi moment, kiedy nie można już stosować strategii, które działały przez całe życie. To nie jest kara, ale coś w rodzaju... wymuszenia uczciwości wobec siebie.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Kinia05 rozumiem to "wymuszenie uczciwości", ale mam wrażenie, że różnie to działa zależnie od tego, co jeszcze jest w 12. Bo jak ktoś ma tam samotne Słońce bez aspektów, to inne doświadczenie niż jak Słońce jest w koniunkcji z Saturnem natywnym, nie? Pytam, bo mój znajomy ma właśnie taki układ i przy tranzycie Saturna przez 12 dosłownie się rozsypał.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Zdzichu57, dokładnie tak - aspekty do Słońca w 12 zmieniają całe doświadczenie. Koniunkcja z Saturnem natywnym to jeden z najtrudniejszych układów, bo Saturn podwaja to napięcie między potrzebą widzialności a odruchem wycofania. Twój znajomy się rozsypał - czy wiesz mniej więcej w którym kierunku? Bo "rozsypanie" przy tym tranzycie może oznaczać bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Wierzbina, wycofał się zupełnie. Rzucił pracę, zerwał kontakt z większością znajomych, przez jakiś czas właściwie nie wychodził. Mówił, że potrzebuje ciszy, ale po kilku miesiącach zaczął wychodzić z tego inaczej - jakby spokojniejszy i bardziej świadomy siebie. Ja się wtedy bałem, że coś poważnego, ale on teraz mówi, że to był najważniejszy czas w jego życiu.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Zdzichu57 To, co opisuje Zdzichu, brzmi jak coś, przez co i ja przechodziłem, choć nie wiedziałem wtedy, że Saturn był w moim 12. To wycofanie nie jest ucieczką - przynajmniej tak to rozumiałem po czasie. To było bardziej jak... zejście pod wodę, żeby sprawdzić, co tam jest. Tylko że nikt z zewnątrz nie rozumie, że ty nie topisz się, tylko szukasz.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Bogdan58 "zejście pod wodę" - to dobre określenie, ale mam pytanie: czy ty wiedziałeś w trakcie, że z tego wyjdziesz? Bo to, co mnie niepokoi w całym tym opisie Saturna w 12, to kwestia granicy między pożytecznym wycofaniem a prawdziwą depresją. Jak je odróżnić, jeśli jest się w środku?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Mistyk to jest bardzo ważne pytanie, ale też trochę za duże na ten wątek - bo to już jest kwestia zdrowia psychicznego, nie tylko astrologii. Nie chcę go ucinać, ale chciałabym zaznaczyć: astrologia może dać kontekst i nazwę dla doświadczenia, ale nie zastąpi oceny przez kogoś kompetentnego, jeśli ktoś faktycznie się martwi o siebie lub kogoś bliskiego.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 353

@Pelagiusza_J masz rację i nie chciałem mieszać tych poziomów. Wróćmy więc do struktury - bo mam inne pytanie. Słońce w Domu 12 jako "ukryty rdzeń tożsamości" - to nie brzmi jak coś stałego przez całe życie. Czy jest jakiś wiek, etap, w którym to Słońce zaczyna wychodzić? Wierzbina wcześniej mówiła o rozpoznawaniu - ale kiedy to się dzieje?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Mistyk To pytanie wraca w różnych wariantach i nie ma jednej odpowiedzi, ale jest pewien wzorzec. Słońce w 12 często zaczyna "wychodzić" po pierwszym powrocie Saturna, czyli około trzydziestki. Ale to nie jest automatyczne - to zależy od tego, czy człowiek miał jakieś spotkanie z własną głębią wcześniej, czy nie. Niektórzy czekają do drugiego Saturna.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 777

@Wierzbina Mam pytanie do Wierzbiny - jak to rozumieć "spotkanie z własną głębią" w kontekście 12 domu? Pytam, bo u mnie to spotkanie nastąpiło przez kryzys w relacji, ale nie wiem, czy to jest typowe czy przypadkowe. Czy coś konkretnego wyzwala to "wychodzenie Słońca", poza tranzytem Saturna?


Odpowiedz
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 190

@Dominisia ja się też nad tym zastanawiam. Nie mam Słońca w 12, ale mam tam Venus i Merkurego i coś podobnego - że siebie spotykam przez innych, nie sama. Nie wiem, czy to ta sama zasada, ale wydaje mi się, że Dom 12 w ogóle potrzebuje jakiegoś "zwierciadła" z zewnątrz, żeby zobaczyć to, co wewnętrzne.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Henia "zwierciadło z zewnątrz" - to ciekawe i chyba coś w tym jest. Ale mam wątpliwość: jeśli Słońce w 12 jest z natury ukryte, to czy zwierciadło, które je odbija, też musi być jakoś specjalne? Nie każda relacja chyba to daje, skoro Dominisia mówiła, że kryzys w relacji był tym momentem - a nie sama relacja.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wolchw Wolchw dotknął czegoś istotnego. Z mojego doświadczenia - i z obserwacji - to nie jest każde zwierciadło, lecz takie, które zdejmuje z człowieka maski. Kryzys to robi brutalnie, ale robi. Są też drogi łagodniejsze - głęboka medytacja, praca terapeutyczna, niekiedy odosobnienie. Różne ścieżki, ten sam punkt docelowy: spotkanie z tym, co w 12 mieszka.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

czytam to i mysle o moim ojcu, ktory ma chyba slonce w 12 i cale zycie mam wrazenie ze go nie znam. nie dlatego ze jest nieobecny, bo jest, ale jakby zawsze byl za szybą. czy to wlasnie to? ze on sam siebie tak chowa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Idzi91 to, co opisujesz, brzmi bardzo znajomo. Nie chodzi koniecznie o chowanie - raczej o to, że część tej osoby żyje w warstwie, do której nie ma zwykłego wejścia przez rozmowę. Można być z kimś całe życie i nie dotrzeć do tej warstwy, bo ona wymaga innego rodzaju kontaktu.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Idzi91, mam podobne doświadczenie z kimś bliskim. I przez długi czas brałam to jako odrzucenie. Dopiero kiedy zaczęłam rozumieć Dom 12, zobaczyłam to inaczej - że ta osoba nie odrzuca, ona po prostu nie potrafi wyjść z miejsca, w którym mieszka.


Odpowiedz
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 190

@Runomira to zmienia perspektywę. Mam pytanie może naiwne - czy takie osoby wiedzą o sobie, że są "za szybą"? Czy one to czują jako coś naturalnego i nie rozumieją, dlaczego inni się od nich oddalają?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Henia to zależy od tego, czy mają świadomość mapy. Bez niej - często interpretują oddalenie innych jako własną wadę, coś w rodzaju "jestem zbyt trudna", "nikt mnie nie rozumie". Ze świadomością - mogą zacząć odróżniać to, co jest strukturą natury, od tego, co można przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

czytam to i mysle ze moj ojciec nigdy nie mial zadnego kryzysu, przynajmiej nie takiego widocznego, i dalej jest "za szybą". wiec moze nie kazde slonce w 12 samo z siebie wychodzi? moze niektore tam zostaja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Idzi91 myślę, że masz rację i to jest ważne, żeby powiedzieć wprost: nie każde Słońce w 12 "wychodzi" samo z siebie. Są ludzie, którzy żyją całe życie w tej warstwie i nie mają do niej słów ani świadomości. Twój ojciec może nawet nie wiedzieć, że jest "za szybą" - bo dla niego to po prostu jest normalny sposób bycia w świecie.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@szalwia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie zmienia. Przez całą rozmowę myślałam, że Dom 12 to coś, co się "przepracowuje" i potem jest lepiej. A teraz słyszę, że niektórzy po prostu żyją w tym całe życie i niekoniecznie coś jest z nimi nie tak. Tylko - jak wtedy rozumieć Saturna w 12 u kogoś, kto tej świadomości nie ma? Czy ten tranzyt coś zmienia nawet bez wiedzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Szalwia Saturn działa niezależnie od tego, czy jesteś świadomy jego tranzytu, czy nie. Różnica jest taka, że ze świadomością możesz się do tego procesu odnieść, skierować energię, coś zintegrować. Bez świadomości - tranzyt przechodzi, ale często w formie zewnętrznych okoliczności, które "wymuszają" to, czego człowiek nie zrobił dobrowolnie. Twój ojciec, Idzi, mógł mieć właśnie takie okresy w życiu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: