Mam w natalu Plutona dokładnie w 10 domu, koniunkcja z MC, i przez lata zastanawiałam się dlaczego moje życie zawodowe wygląda jak seria katastrof i odbudowań od zera. Dopiero kiedy zaczęłam głębiej wchodzić w astrologię, wszystko zaczęło nabierać sensu. Pluton w 10 domu to nie jest łatwa pozycja. On nie pozwala na spokojną, linearną karierę. Albo sam burzysz swój wizerunek zawodowy, albo okoliczności go burzą za ciebie. Pytanie które mnie najbardziej nurtuje: czy ta pozycja rzeczywiście zmusza do całkowitego przewartościowania drogi zawodowej, czy może da się z nią jakoś funkcjonować bez rewolucji?
To bardzo ciekawe pytanie, ale chciałbym doprecyzować jedną rzecz - mówisz o Plutonie natywnym czy o tranzycie Plutona przez 10 dom? Bo to zupełnie inne zagadnienia i często ludzie je mylą. Pluton w 10 domu urodzeniowy to kwestia całego życia i pewnego wzorca, natomiast tranzyt to konkretny, długi, ale jednak ograniczony czasowo proces. Co masz na myśli?
Moja siostra ma Plutona w 10 domu i jej historia zawodowa to jeden wielki rollercoaster. Trzy razy zmieniała kompletnie branżę, za każdym razem zaczynała niemalże od zera. I co ciekawe, za każdym razem po tym krachu wychodziła mocniejsza i na wyższej pozycji. Jakby ta destrukcja była wpisana w jej ścieżkę jako konieczność. Czy ktoś z was widzi ten wzorzec u siebie albo bliskich?
To co opisujesz to klasyczna energia Plutona - śmierć i odrodzenie. Moim zdaniem ta pozycja uruchamia też czakrę podstawy i splotu słonecznego jednocześnie, bo chodzi zarówno o przetrwanie jak i o ego w sferze publicznej. Jak są zablokowane te czakry, to transformacja idzie bardzo boleśnie. Trzeba najpierw wyczyścić energię na poziomie czakralnym zanim w ogóle przejdzie się przez plutońską transformację zawodową.
Wracając do samego Plutona w 10 - myślę że kluczowe jest to, czy człowiek ma do tego domu inne planety i jaki jest stan jego władcy. Bo sama pozycja Plutona mówi sporo, ale nie wszystko. Znam osoby z tą pozycją które zrobiły błyskotliwe kariery polityczne albo w psychiatrii, w kryminologii - jakby szły w stronę tego co ukryte i władcze. I ani jedna rewolucja zawodowa ich nie zniszczyła, tylko umocniła. Pytanie czy to kwestia tego jak cały horoskop wspiera tę pozycję.
Przyznam szczerze, że niezbyt rozumiem tę astrologię domów, dopiero się uczę. Ale czytam ten wątek z ciekawością bo ostatnio kilka razy słyszałam że mam Plutona gdzieś mocno w horoskopie i rzeczywiście moje życie zawodowe to kompletny chaos. Czy można to jakoś sprawdzić samodzielnie bez płacenia astrologowi?
Sprawdziłem właśnie swój horoskop po tym co napisała Joasia71 i wyszło mi że mam Plutona w 10 domu, Strzelec, i MC też w Strzelcu. Nie wiem za bardzo co to znaczy ale faktycznie od kilku lat ciągle coś mi się wywraca w pracy. Zmieniłem już dwie firmy i myślę o kolejnej zmianie. Czy to jest ta plutońska energia o której mówicie?
Lalik, Pluton w Strzelcu w 10 domu to ciekawa pozycja - Strzelec to wiedza, filozofia, podróże, ekspansja. Pluton tam mógł dawać głębokie przekonania o swojej misji zawodowej, i jednocześnie brutalnie weryfikować czy ta misja jest naprawdę twoja, czy tylko to co otoczenie w ciebie wpakowało. Te zmiany firm - czy były efektem twoich decyzji czy raczej okoliczności które nie zależały od ciebie?
Trochę i tak i tak. Raz odszedłem sam bo nie mogłem wytrzymać z szefem, raz firma upadła. Nigdy nie myślałem że to może mieć jakieś astrologiczne tło, myślałem że po prostu mam pecha.
Pluton w 10 domu to jedno, ale trzeba też patrzeć na aspekty do Plutona. Pluton square Saturn albo Pluton square Mars to zupełnie inna historia niż Pluton tryn Jowisz. Bez znajomości aspektów mówienie o samej pozycji to jak czytanie połowy zdania. Eleonorka, ty masz te aspekty opisane? Bo koniunkcja z MC to jedno, ale co reszta horoskopu robi z tym Plutonem?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy osoby z Plutonem w 10 domu jakoś inaczej niż inni postrzegają kwestię autorytetu i władzy w miejscu pracy? Bo słysząc te opisy, mam wrażenie że ta pozycja generuje bardzo intensywne relacje z przełożonymi albo z systemami władzy w ogóle.
Hej, mam pytanie może głupie ale - czy można zrobić jakiś rytuał żeby złagodzić tego Plutona w 10? Bo brzmi to dosyć ciężko i nie wiem czy chcę przez to przechodzić 🙂
A jak taki rytuał integracji miałby wyglądać konkretnie? Bo Herga napisała że można pracować z tą energią świadomie, ale nie wiem co to w praktyce oznacza. Zapalić świeczkę? Pomedytować?
To bardzo dobre pytanie Herga. Moim zdaniem Pluton w 10 domu nie niszczy kariery bez celu - on niszczy fałszywe struktury. U mnie za każdym razem gdy coś się waliło zawodowo, patrząc wstecz widzę że to był element który był zbudowany na cudzych oczekiwaniach albo na tym kim chciałam być dla innych, nie dla siebie. Czy to pasuje z wami którzy macie podobne doświadczenia?
No to faktycznie pasuje do mnie. Ta firma co upadła to była praca gdzie szłem bo mama mówiła że dobra pensja i stabilne. Niespecjalnie mnie to kręciło. A ta gdzie odszedłem od szefa - tam już sam wybrałem ale szef był toksyczny do granic. Więc jakby oba przypadki to były sytuacje w których coś było nie tak od podstaw.
A ile masz lat Lalik, jeśli wolno zapytać? Pytam bo zastanawiam się czy wiek i cykl Plutona mają znaczenie - Pluton bardzo wolno się porusza i tranzyt przez 10 dom może trwać wiele lat.
To niemożliwe geometrycznie - Pluton krąży tak wolno że jeśli masz go urodzeniowego w 10 domu, to tranzyt Plutona przez 10 dom będzie miał miejsce dopiero po ok. 248 latach. Ale możesz mieć tranzyt Plutona przez inne planety w 10 domu, albo progresje aktywujące tę pozycję. To też potrafi być bardzo intensywne.
Właśnie, a do tego dochodzą jeszcze solarne powroty, gdy Pluton w solarze trafia do 10 domu - to może być zapowiedź bardzo intensywnego roku zawodowo. Miałem taki rok jakiś czas temu i to był czas kiedy zmieniłem całkowicie podejście do swojej ścieżki, zacząłem też mocniej pracować z energią splotu słonecznego bo czułem że tam są zablokowania...
Wróćmy może do pytania Eleonorki z początku - czy ta pozycja zmusza do całkowitego przewartościowania drogi zawodowej. Bo ja obserwując siostrę i inne osoby z Plutonem w 10 powiedziałabym że nie tyle zmusza co sprawia, że tradycyjna linearna kariera jest dla tych osób praktycznie niemożliwa. Nie w sensie że nie mogą jej mieć, ale że życie nie pozwala żeby stała w miejscu.
Sny są zazwyczaj dosłowne kiedy podświadomość nie ma innego języka do opisania sytuacji. A wracając do Plutona w 10 - chcę zapytać Eleonorkę: czy ta pozycja kiedykolwiek dawała ci poczucie że musisz ukrywać pewne aspekty siebie publicznie? Bo mówię tu o plutońskiej 'shadow' w sferze MC.
No to wróćmy do tego co napisałaś, Eleonorko - że pod wypolerowaną wersją zawodową kryje się coś ciemniejszego. Jak to rozumieć? Bo Pluton w 10 kojarzę właśnie z tą dwuwarstwowością - świat widzi jedno, a ty wiesz że napędza cię zupełnie coś innego. Ale czy to coś ciemniejszego to jest złe? Czy po prostu zbyt głębokie żeby to pokazywać publicznie?
Nie złe. Po prostu niepasujące do oczekiwanego wizerunku. Przez lata pracowałam w środowisku gdzie liczyła się prezentacja, profesjonalizm, pewne schematy. A mnie napędzało coś co trudno wytłumaczyć - poczucie misji może za duże słowo, ale coś w tym stylu. Władca 10 w 8 domu sprawia że cel zawodowy jest głęboko spleciony z transformacją, z tym co ukryte. Nie da się tego ładnie opakować w CV.
To co opisujesz brzmi jak klasyczny konflikt między maską społeczną a prawdziwą motywacją. Ale mam pytanie - czy w pewnym momencie zdecydowałaś się to ujawnić, czy nadal funkcjonujesz na tych dwóch poziomach jednocześnie?
Ten wątek z filtrowaniem jest bardzo celny. Pamiętam że czytałam kiedyś analizę przypadku kobiety z Plutonem w 10 i Scorpio na MC - jej kariera wyglądała z zewnątrz jak ciąg niepowodzeń, ale każda 'klęska' usuwała z jej drogi osoby które miałyby nad nią władzę. W efekcie po latach była jedną z nielicznych całkowicie niezależnych w swoim środowisku. Ty masz podobne odczucie patrząc wstecz?
Hmm, przy mnie chyba nie ma jeszcze tego kierunku bo ciągle szukam. Chociaż... może jest. Po tej pracy od mamy byłem bardziej zagubiony ale wolny. Po odejściu od toksycznego szefa - mam mniej kasy ale nikt mi nie stoi nad głową. Może to jest właśnie ta rosnąca autonomia o której mówisz?
To co Lalik opisuje to mi się kojarzy z procesem który w astrologii nazywa się rozjaśnianiem ścieżki - Pluton nie pokazuje ci od razu gdzie iść, najpierw zdejmuje to co przeszkadza widzieć. Miałem podobny etap i dopiero gdy odpuściłem szukanie konkretnego celu, sam się pojawił. Wtedy też zacząłem pracę nad czakrą gardła bo czułem że mam problem z wyrażaniem siebie zawodowo i to było powiązane...
Wracając do samej astrologii - bo tu jest ciekawy aspekt którego jeszcze nie poruszyliśmy. Pluton w 10 w różnych znakach będzie się inaczej manifestował. Pluton w Skorpionie w 10 to co innego niż Pluton w Wadze czy Strzelcu w 10. Eleonorko, w jakim znaku masz tę pozycję? Bo myślę że to doprecyzowałoby całą rozmowę.
