To co Herga wyciągnęła od Grazynki jest właśnie sercem tego jak Pluton w 10 pracuje. Nieświadomy sabotaż własnej pozycji publicznej to jeden z klasycznych przejawów tej pozycji natalnej - szczególnie zanim się ją przepracuje. Pluton w tym domu często tworzy wewnętrzny konflikt między autentyczną potrzebą władzy i znaczenia a jakimś głębszym lękiem przed byciem naprawdę widzianym. I ten konflikt rozładowuje się właśnie przez takie momenty gdy nie ratujemy tego co moglibyśmy uratować.
To co napisała Eleonorka o nieświadomym sabotażu... siedzi mi to w głowie. Bo jeśli to jest nieświadome, to jak w ogóle można to zmienić? Skoro nie wiem że to robię, to jak mam przestać?
To ma bardzo duży związek. Pluton w 10 natalna pozycja często koreluje z przekazami rodzinnymi dotyczącymi tego co się stanie jeśli staniesz się zbyt widoczna. I to nie musi być wprost powiedziane - wystarczy obserwowanie jak rodzic reaguje na własny lub cudzy sukces. To się zapisuje głębiej niż słowa.
Ale tu wchodzi kwestia której jeszcze nie poruszaliśmy - czakra splotu słonecznego. Jeśli jest zablokowana przez tego rodzaju przekazy rodzinne, to żaden tranzyt Plutona nie ruszy dopóki ta energia nie zostanie odblokowana na poziomie energetycznym. Czy Grazynka pracuje z czakrami w ogóle?
Przy okazji tego co powiedział Nikodem - chcę wrócić do głównego wątku, bo dyskusja o czakrach przy Plutonie w 10 to jednak dość luźne połączenie. Pluton w 10 to przede wszystkim dom publicznego wyrazu, kariery i autorytetu. Pytanie do tych którzy mają tę pozycję natalnie: czy zauważyliście tendencję do pracy w obszarach związanych z transformacją innych - psychologia, medycyna, prawo, kryzysy?
Nie mam Plutona w 10, ale to pytanie Wajdeloty mnie uderzyło. Bo moja koleżanka która ma tę pozycję jest terapeutką i doszła do tego przez totalną zmianę - wcześniej pracowała w korporacji przez lata. Czy to jest typowe że ta transformacja kariery następuje przez coś destrukcyjnego, nie przez spokojny wybór?
Ale 'właściwa droga' - skąd wiadomo że ta po destrukcji jest właściwsza niż ta poprzednia? To brzmi trochę jak post-hoc racjonalizacja. Coś się skończyło, więc szukamy znaczenia. Nie twierdzę że Pluton w 10 nie działa, ale ten wzorzec 'poprzednia droga była zła, obecna jest właściwa' mógłby opisywać niemal każdą zmianę kariery.
Moim zdaniem kryterium jest to czy stara tożsamość zawodowa może współistnieć z nową. Przy zwykłej zmianie - można powiedzieć 'byłam księgową, teraz jestem menedżerką'. Przy plutonowej nie możesz bez dyskomfortu nosić obu tożsamości naraz. Stara musi umrzeć żeby nowa mogła istnieć. Nie chodzi o stanowisko, ale o to kim jesteś zawodowo w swoich własnych oczach.
To co Eleonorka napisała o niemożności noszenia obu tożsamości - to mi daje do myślenia o mojej sytuacji. Bo ja próbuję właśnie to robić. Jestem w trakcie czegoś co może być zmianą, ale wciąż trzymam się starej tożsamości. I to jest właśnie to co opisywałem wcześniej jako opór. Może jednak to nie jest tylko Saturn?
To co opisujesz, Lalik - to jest bardzo plutonowy obraz. Saturn daje poczucie ściany, Pluton daje poczucie przepaści. Warto sprawdzić dokładnie pozycje obu planet względem twojego 10 domu, bo możliwe że jednak oba tranzyty działają, tylko Saturn jest głośniejszy.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie nurtuje. Mówicie o tożsamości zawodowej i o tym co umiera. Ale co jeśli ktoś jeszcze nie zbudował żadnej spójnej tożsamości zawodowej - jest na początku drogi i ma Plutona w 10 natalnie? Czy ta pozycja utrudnia w ogóle zaczęcie?
Wera_T zadała bardzo dobre pytanie i chcę się przy nim zatrzymać. Pluton natalny w 10 u kogoś kto jeszcze nie zbudował tożsamości zawodowej działa inaczej niż u osoby w połowie kariery. Nie ma co niszczyć, więc ta energia może się wyrażać jako głęboki lęk przed w ogóle budowaniem czegokolwiek - jakby z góry wiedziało się że to i tak kiedyś upadnie. Znacie taki wzorzec?
Właśnie to miałam na myśli. Bo to co opisujesz - lęk przed budowaniem bo i tak to upadnie - to brzmi jak coś co mogłoby bardzo mocno blokować na starcie. I teraz pytanie: czy to jest do przepracowania astrologicznie, czy to jest raczej praca z samą energią Plutona bez czekania na jakiś tranzyt który to uruchomi?
Wracając do pytania Wery - i do tego co powiedziała Eleonorka - ten wzorzec lęku przed budowaniem to jest coś co widzę u Plutona w 10 bardzo często gdy jest on w napięciowych aspektach do władców 4 domu. Dom 4 to fundament, dom 10 to struktura którą na nim stawiasz. Jeśli Pluton rozkłada 10 a jednocześnie jest połączony z 4, to ta destrukcja kariery ma korzenie w samym fundamencie. Nie w kariererze.
Dobra, ale wróćmy do sedna. Eleonorka mówiła o niemożności noszenia dwóch tożsamości - stara musi umrzeć. Ale co z ludźmi którzy przechodzą przez tę transformację i... nie stają się nikim innym? Bo znam przypadki gdzie ktoś stracił pracę, miał ciężki okres i po prostu wrócił do tego samego rodzaju zajęcia, tylko u innego pracodawcy. Gdzie tu Pluton?
To co Eleonorka napisała teraz uderzyło mnie inaczej. Bo ja sprawdziłem - mam Plutona w tranzytach przez mój 10 dom, ale natalnie nie stoi tam. I teraz zastanawiam się czy mój opór przed zmianą to właśnie to - że to tranzyt, nie natalna pozycja, więc mogę to przeżyć i wrócić do czegoś podobnego, tylko inaczej?
Przepraszam że znowu, ale chcę doprecyzować swoje własne pytanie. Mówiłam o kimś na początku drogi z Plutonem natalnym w 10. I teraz Wajdelota powiedział o lęku przed budowaniem. Czy to znaczy że ktoś taki może całe życie odkładać budowanie kariery właśnie dlatego, że ta plutonowa destrukcja jest jakby zaprogramowana z góry?
Pluton w 10 rzadko daje komfortowy start. To nie jest pozycja która prowadzi przez drzwi - raczej przez wyburzony mur. Ruta, twoja koleżanka opisała to bardzo trafnie. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie Wery - ktoś na początku drogi z tą pozycją prawdopodobnie nigdy nie poczuje że 'teraz jest dobry moment'. Musi się nauczyć działać bez tego sygnału.
A może po prostu tak mają wszyscy i nie trzeba tego tłumaczyć Plutonem? Ja też nigdy nie czuję się gotowy na nic ważnego.
Dobra, ale jak mam rozumieć to co Kornelia napisała? Że ten lęk nie jest zwykły, tylko jakiś specjalny plutonowy? Skąd wiadomo że to nie jest po prostu niska samoocena albo zły start w życiu?
