Tak, ma sens. Waga w 10 domu generalnie wiąże kwestie kariery z relacjami i wizerunkiem w kontekście społecznym. Pluton to intensyfikuje i transformuje właśnie przez te relacje. Choć przyznam że Pluton w Wadze to ciekawy case bo Waga jest znakiem równowagi a Pluton to destrukcja i odbudowa - te energie są w pewnym napięciu.
Ten wątek ze znakiem Plutona jest istotny. Ciekawi mnie czy ktoś z was ma Plutona w 10 w Strzelcu - bo to byłoby pokolenie urodzonych w drugiej połowie lat 90. I ciekawi mnie czy ich doświadczenie zawodowe jest inne - Strzelec to ideologia, filozofia, wiara, więc transformacja mogłaby polegać na porzuceniu systemów przekonań związanych z karierą.
Dobra, ale wracając do tej propozycji - skąd mam wiedzieć czy to jest akurat ten moment kiedy Pluton 'chce' żebym rozszerzyła pole działania, czy może właśnie próbuje mnie ostrzec żebym nie brała na siebie za dużo? Te sny mogą iść w dwie strony.
Ten wątek z 'widzę w tobie potencjał którego ty sama nie widzisz' jest klasyczny dla plutońskiej dynamiki w 10 domu. Ktoś z zewnątrz lustrem pokazuje ci coś ukrytego. Pytanie nie brzmi czy on ma rację - pytanie brzmi czy jesteś gotowa wziąć za to odpowiedzialność. Bo Pluton w 10 nie pozwala zajmować nowych ról połowicznie.
A czy jest w ogóle jakaś wskazówka w układzie planety która mówi 'jestem gotowa' versus 'jeszcze nie'? Bo to co piszesz brzmi jak albo pełne wejście albo nic, a to może być paraliżujące dla kogoś kto jest dopiero w środku procesu.
Słuchajcie, mam głupie pytanie. Czy Pluton w 10 domu to jest pozycja natalna, która działa cały czas, czy mówicie też o tranzytach? Bo czytam ten wątek od początku i nie jestem pewna czy te wszystkie przykłady dotyczą układu urodzeniowego czy aktualnych przejść planety.
Mam Plutona natalnie w 10 i pamiętam że gdy tranzyt Plutona był jeszcze w 9 domu, zaczął się etap filozoficznego szukania - co właściwie chcę osiągnąć, jaki jest sens kariery. Dopiero gdy wszedł do 10 zaczęły się realne trzęsienia ziemi zawodowe. Więc te dwa mechanizmy dla mnie działały sekwencyjnie, jeden przygotowywał grunt pod drugi.
Hej, trochę się gubię w tych tranzytach i kwadraturach. Jak sprawdzić co właściwie teraz przechodzi przez mój 10 dom? Mam astro.com ale nie wiem jak tam odczytać te tranzyty wizualnie.
Przepraszam że się wtrącam, ale czy Pluton w 10 może oznaczać że będę miała problemy ze znalezieniem pracy? Bo mam słabe wyniki w astro.com i nie wiem jak to czytać, a potrzebuję się dowiedzieć coś konkretnego o swojej sytuacji zawodowej teraz.
Słuchajcie, bo tu pojawił się wątek który mnie bardzo ciekawi - ta kwestia zewnętrznego lustra o którym pisała Eleonorka. Czy ktoś miał sytuację gdzie Pluton w 10 zamanifestował się nie przez utratę pracy czy zmianę kariery, ale przez to że ktoś publicznie was 'ujawnił' - wyjął na światło dzienne coś co trzymaliście w cieniu? Bo to też może być ta transformacja wizerunkowa.
To co opisujesz Eleonorko jest dla mnie kluczowe - że to co runęło, było wizerunkiem który i tak nie był prawdziwy. Tylko jak to odróżnić w momencie gdy się dzieje? Bo kiedy coś się wali, to rzadko masz komfort obserwacji że 'o, to jest tylko skorupa'. Zazwyczaj boli jak prawdziwe.
Właśnie dlatego Pluton jest taki bezlitosny. On nie pyta czy jesteś gotowa na odróżnienie. On po prostu usuwa. I dopiero w pustce po tym widzisz co było budulcem a co było ozdobą. Może to brzmi okrutnie ale nie znam łagodniejszej metody tej planety.
A czy według ciebie jest jakiś sposób żeby współpracować z tą energią zamiast być przez nią rozjeżdżaną? Pytam serio, bo 'Pluton usuwa i tyle' to nie jest zbyt konstruktywna perspektywa dla kogoś w środku procesu.
Moim zdaniem kluczowe jest to co pisała Eleonorka o wejściu w rolę z właściwego miejsca. Jak idziesz za zmianą z lęku to Pluton to wyczuje i nie odpuści. Jak idziesz z autentyczności to transformacja boli mniej, nawet jeśli nadal boli.
Ta dyskusja o tym czy Pluton 'wyczuwa' jest interesująca ale trochę nas oddala od praktycznego wymiaru. Wróćmy może do pytania Otylki - bo ona zapytała o konkretną manifestację przez publiczne ujawnienie. Czy ktoś jeszcze miał coś podobnego, nie utratę pracy, ale właśnie tę kwestię wizerunku?
Ja nie mam Plutona w 10 natalnie, ale miałam tranzyt przez 10 kilka lat temu i właśnie ta manifestacja była u mnie dominująca. Nie straciłam pracy, ale środowisko zawodowe nagle zaczęło mnie widzieć inaczej niż wcześniej. I sama nie wiedziałam czy to dobrze czy źle bo obraz był bardziej prawdziwy ale też bardziej wymagający.
Słucham tego wątku i mam wrażenie że Pluton w 10 działa bardzo podobnie do tego co opisuje się przy przebudzeniu Ajna - ta czakra też usuwa zniekształcone obrazy siebie. Ciekawe że planety i ośrodki energetyczne mogą tak harmonijnie korespondować.
Wracając do sedna - bo Ruta powiedziała coś ważnego o zdwojonym efekcie lustra. Czy ta manifestacja Plutona przez 10 dom jest zawsze tak dwustronna? Czy może być tak że tylko zewnętrzny obraz się zmienia bez wewnętrznej transformacji?
Przepraszam że znowu wchodzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie że Pluton transformuje wizerunek i karierę, ale co konkretnie robić jak się jest w środku takiej zmiany i trzeba jakoś funkcjonować? Nie ma jakiejś praktyki albo czegoś do zrobienia?
Sprawdziłem w końcu to astro.com jak pokazała Joasia. Mam teraz Saturna przechodzącego przez 10 dom, Plutona nie. Czy Saturn w 10 to jest ten sam typ transformacji czy zupełnie inna historia?
To rozróżnienie które zrobiła Joasia jest dobre, ale chciałam zapytać - czy te dwa tranzyty mogą działać jednocześnie? Bo wyobrażam sobie sytuację gdzie Saturn blokuje i weryfikuje, a Pluton w tle już zaczyna rozbierać. Czy to byłby szczególnie trudny moment?
Wracając do tego co mówiłam wcześniej o zmianie tego jak środowisko zawodowe mnie widziało - chciałam dopowiedzieć jedną rzecz której nie skończyłam. Ten 'bardziej wymagający' komentarz który napisałam dotyczył właśnie tego że inni zaczęli traktować mnie poważniej niż ja sama byłam na to gotowa. I to było dziwne uczucie, jakby rola wyprzedziła wewnętrzne przygotowanie.
Nikt nie odpowiedział na moje pytanie o to co konkretnie robić. Rozumiem że to jest skomplikowane, ale czy jest jakiś punkt zaczepienia? Jakiś rytual, medytacja, cokolwiek? Nie chcę tylko siedzieć i czekać aż Pluton skończy.
Sprawdziłam na tym astro.com i mam Plutona natalnie w 10 domu, ale nie wiem czy coś go teraz aktywuje. Zawodowo to mam wrażenie że cokolwiek próbuję zbudować, coś to niszczy. Ostatnio skończyło się coś co budowałam przez kilka lat.
To co opisuje Grazynka o niszczeniu tego co buduje - to brzmi jak klasyczny Pluton w 10. Ale chciałem wrócić do wątku który Wajdelota skwitował dość ostro, bo myślę że niesłusznie. Jeśli Pluton odpowiada archetypowi Persefony czy Hadesa, to te archetypy w mitologii mają charakter i reagują na to jak się do nich podchodzi. Skąd pewność że planety to tylko neutralne opisywacze procesów?
Trochę się gubię w tej debacie i chcę ją spróbować zebrać. Czy to spór o to jak Pluton działa, czy o to jak o nim mówić? Bo mam wrażenie że Wajdelota i Tomir zgadzają się co do doświadczenia, a kłócą o słowa.
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do Grazynki, bo jej sytuacja mnie zastanawia. Piszesz że coś niszczy wszystko co budujesz - czy to jest zewnętrzna siła, okoliczności, ludzie? Czy raczej masz wrażenie że sama w jakimś momencie sabotażujesz, może nieświadomie?
