Zastanawia mnie cos o czym rzadko sie mowi wprost przy okazji pelni. kazda pelnia Ksiezyca ma swoj wlasny klimat emocjonalny, zalezny od znaku w ktorym akurat przebywa. I tu pojawia sie pytanie ktore mnie ostatnio nie daje spokoju: czy pelnia w Lwie naprawde intensyfikuje potrzebe bycia widzianym, czy to tylko popularny skrot myslowy, ktory wrzucamy do kazdego opisu? bo czytalam w kilku miejscach ze Ksiezyc w Lwie "szuka potwierdzenia" i "zyje dla aplauzu", ale mam wrazenie ze to uproszczenie. Co wy na to? Czy podczas takich pelni sami to czujecie, ze cos w was wola o uznanie, czy moze to bardziej kwestia wrazliwosci na odrzucenie?
Ciekawe pytanie, ale zanim przejdziemy do Lwa chciałabym dopytać o jedną rzecz. Czy mówisz o pełni w Lwie jako ogólnym zjawisku dla wszystkich, czy o tym jak ta pełnia uderza konkretnie w osoby które mają Księżyc w Lwie w natalu? Bo to są według mnie dwie różne rozmowy. Ogólna pełnia w Lwie działa na każdego, ale osoby z natalnym Księżycem w Lwie mogą w tym czasie przeżywać coś na zupełnie innym poziomie nasilenia.
A nie jest tak ze kazda pelnia generalnie wyciaga emocje na wierzch, niezaleznie od znaku? Zastanawiam sie czy w ogole da sie oddzielic to co "lwie" od tego co po prostu "pelniowe". Bo ja przy kazdej pelni czuje sie bardziej rozchwiana emocjonalnie, bez wzgledu na to w ktorym znaku ona wypada
Czytam i własnie sobie uswiadamiam ze podczas ostatniej pelni w Lwie mialam bardzo dziwny wieczor. Siedzialam sama i mialam wrazenie ze musze zadzwonic do kazdej osoby ktora mnie kiedykolwiek zranila i powiedziec jej kim jestem teraz. Brzmi absurdalnie ale tak to czulam. Czy to wlasnie o to chodzi z tym "szukaniem potwierdzenia"?
A przepraszam ze sie wtrace, bo ja dopiero zaczynam cos rozumiec z astrologii. Czy to znaczy ze przy kazdej pelni w Lwie WSZYSCY czuja to samo? Czy moze tylko te osoby ktore maja jakies szczegolne polaczenie z Lwem w swoim horoskopie?
Ja sie nie znam na tych wszystkich domach i tranzytach, ale opowiem tylko tyle ze za kazdym razem gdy jest pelnia cos we mnie staje sie nieznosnie czule. Jak otwarta rana. Pamietam jedna pelnie, nie wiem czy to byl Lew, ale mialam wrazenie ze wszyscy wokol mnie mnie nie widza, ze jestem przezroczysta. I to bylo bardzo fizyczne uczucie, nie tylko w glowie.
Ale wlasnie, bo mnie zawsze uczono ze Lew to proznosc i ego. I teraz tu piszecie ze to cos glebszego. To jak to jest naprawde? Pytam szczerze, bo mam Ascendent w Lwie i zawsze mialam z tym problem, ze mi mowiono iz jestem za bardzo skupiona na sobie.
Mam pytanie do tematu, bo próbuję to poukładać praktycznie. Jeżeli pełnia w Lwie wyciąga tę potrzebę bycia widzianym, to co z pełnią w znakach które są z natury bardziej wewnętrzne, powiedzmy Ryby albo Koziorożec? Czy tam ta "emocja pełni" ma zupełnie inny kierunek?
Czytam tę rozmowę i mam wrazenie ze kazda pelnia to troche jak lustro ktore pokazuje cos czego na co dzien nie chcemy widziec. Czy to jest słuszne rozumienie? Pytam bo próbuje to polaczyc z tym co wiem o runach i obrazach ktore przychodza podczas pelni.
To moze głupie pytanie ale czy Ksiezyc w Lwie podczas pelni moze tez dzialac pozytywnie? Czytam tu glownie o jakims bolu i deficytach, a ja zawsze myslalam ze pelnia to taki dobry, swietlisty czas.
Zastanawiam sie czy to co czujemy podczas pelni w Lwie nie jest zwiazane tez z czakra serca i splotu slonecznego? bo Lew jest przeciez zwiazany z sercem energetycznie, i moze ta potrzeba bycia widzianym to jest wlasnie zablokowana lub nadaktywna czakra serca ktora wybucha podczas pelni? 😉
Pytam wprost bo chce zrozumiec, nie mieszac systemow na sile. Jesli pelnia w Lwie dosłownie otwiera cos w okolicach serca to czy to znaczy ze mozna to poczuc fizycznie? bo ja podczas ostatniej pelni mialam dziwne uczucie ucisku w klatce, nie chorobowe, ale jakby cos chcialo wyjsc. Nie wiedzilam wtedy ze to byl Lew.
Wracając do pytania o czakry i Lwa, bo widze ze ten watek idzie w ciekawym kierunku. nawet jesli traktujemy to jako metafore, to metafora tu jest bardzo spojna. czakra serca to centrum dawania i przyjmowania milosci, a Lew wlasnie przy pelni otwiera pytanie: czy moge dawac siebie i czy to co daje ma dla kogos znaczenie? to nie jest proznosc. To bardzo podstawowe pytanie o sens istnienia w relacji z innymi.
To co piszesz o sensie istnienia w relacji bardzo mi sie laczy z tym co widze w runach podczas pelni w Lwie. ciagnie mnie wtedy do Sowulo, runy Slonca. I zastanawiam sie czy to przypadek ze Lew jest rzadzony przez Slonce, a ja intuicyjnie siegam po te rune. Czy ktos jeszcze ma takie skojarzenia ze rozne systemy zdaja sie mowic to samo?
Przepraszam ze pytam o podstawy, ale czy ten spread pod pelnie to cos standardowego? Tzn. czy jest jakis konkretny uklad kart ktory robia astrologowie przy pelni, czy kazdy robi po swojemu?
To co Lelja76 pisze o kurczowym trzymaniu sie tego jak sie wyglada to mi bardzo do czegos pasuje. Mam wrazenie ze moje najgorsze momenty przy pelni byly wlasnie wtedy kiedy sie tego nie spodziewalam. Jakbym byla pewna ze juz jestem ponad to, a potem cos wychodziło z zupelnie bocznej strony i okazywalo sie ze wcale.
Ale wlasciwie, dlaczego mowimy o Lwie jak o czyms co robi cos czlowiekowi? To jest znak zodiaku, uklad planetarny, a nie zywa istota. Czy nie przenośnia tu idzie za daleko? Pytam bo sama to czuje, ale chce wiedziec czy to jest metafora czy cos wiecej w tym rozumieniu.
Czytam tę dyskusje i mam wrazenie ze to co Mandragoria56 pyta, to jest w sumie pytanie o cały fundament astrologii, czy to system opisowy czy cos co naprawde działa na czlowieka? bo jesli tylko opisowy, to pelnia w Lwie to tylko metafora wewnetrznych procesow. Ale jesli jest cos wiecej to juz inne pytanie. Jak wy to rozumiecie??
Czytam tę rozmowę od jakiegos czasu i właściwie to jest dla mnie pierwsza dyskusja o astrologii ktora nie brzmi jak horoskop z gazety. Chcialam zapytac bo nadal nie do konca rozumiem: czy to co opisujecie przy pelni w Lwie, ta potrzeba bycia widzianym i to całe emocjonalne wydobywanie, to dotyczy tylko momentu samej pelni, jednej nocy, czy to działa dłużej?
