No dobra, no to teraz rozumiem, czemu rozmowy z moim kuzynem zawsze koncza się tym, że on sie obraza na coś czego nie mialem na myśli. On ma chyba wlasnie ten układ będę musial sprawzdic dokładnie ale jak w takim razie w ogóle rozmawiać z kims u kgoo ta granica jest tak rozmyta?
Ale tu mam watpliwosc - czy to nie jest po prostu uczenie kogoś, zeby chodzil na paluszkach wokol wrazliwosci tej osoby? Rozumiem że to jest wzorzec astrologiczny, ale nie wiem, czy to jest zdrowe. Czy ktos to rozgryza z punktu widzenia tego, co jest dobrego dla samej tej osoby, nie tylko dla otoczenia?
I tu wracamy wlasnie do pytania z tytułu watku - czy Merkury w Lwie naprawdę potrzebuje bycia słuchanym, czy potrzebuje bycia potwierdzanym? Bo to są dwie rozne rzeczy. Sluchanie to odbiór. potwierdzanie to odzwierciedlenie wartości. Jeśil to drugie - to potrzeba jest głębsza i trudniejsza do zaspokojenia.
Właśnie. I dlatego uważam, że Merkury w Lwie jako izolowany placement bywa przeceniany w kontekście tej "dramatyczności". To nie jest cecha sama w sobie zła - to jest cecha, która bez integracji z resztą wykresu może tworzyć trudne wzorce, a z integracja daje komuś realny dar wyrazu i pewność w komunikacji.
Dobra, ale to pytanie o integracje zostalo bez odpowiedzi - Arnold co to znaczy w praktyce? Bo słyszę to slowo i wyobrazam sobie jakiś dlugi proces terapeutyczny a nie wiem, czy w ogole chodzi o coś takiego czy bardziej o swiadome obserwowanie siebie. 😀
Śledzę ten wątek od jakiegos czasu i mam pytanie, które mnie nurtuje - czy to, o czym mówicie nie dotyczy właściwie każdego dominującego Lwa w wykresie? Mam Słońce w Lwie i te opisy brzmią bardzo znajomo, ale nie wiem, czy to mój Merkury, czy właśnie Słońce tak robi.
Wlasnie, i tu wychodzi ta granica, o której Czarownica mówiła wczesniej - że nie możesz powiedzieć "ta wypowiedź była niejasna" bez ryzyka. ale czy to rzeczywiscie jest specyfika Merkurego w Lwie czy po prostu kzda osoba ktora bardzo dużo inwestuje w słowa, tak to odczuje? Bo znam kogoś z Merkurym w Skorpionie i on tak samo reaguje na krytykę swoich slow.
To, co opisuje Marianka z tym Skorpionem, mi się zgadza. Mam w notatkach kilka obserwacji gdzie właśnie ten wzorzec bywa mylony. ale przy Lwie jest jeden wyroznik, który zawsze widzę - oni po chwili chcą wrócić do tematu. nie w sensie pretensji, tylko dosłownie wracają i probuja raz jeszcze, inaczej sformulowac. Jakby druga szansa na bycie usłyszanym.
Oj ale jak to rozróżnić w praktyce - kiedy to jset jeszcze ta autentyczna potrzeba połączenia a kiedy już ten pokaz? Bo u kuzyna nigdy nie wiem, w którym momencie jestem w rozmowie. Czasem mam wrazenie że on napawde chce zebym go rozumial, a chwile potem wyglada to jakby chodzilo tylko o to, zeby miał racje.
Ojoj, to co Zaria pisze o tym przełączaniu - energetycznie to wygląda jak nagłe zamkniecie kanału. Rozmawiasz z kims, kto jest otwarty potem cos się staje i nagle pole się kurczy. Czy ktoś probowal to obserwować somatycznie? Znaczy czy sami czujecie, kiedy ta granica się zamyka, czy to jest bardziej nieswiadome?
Heniek, a skąd ta piątka przy Lwie? Zawsze myślałam, że Lew to jedynka albo w ogóle Słońce nie cyfra. Nie rozumiem tej numerologicznej zależności.
Wracam do pytania, które zadalem wcześniej i które troche ucieklo - czy nie idziemy za daleko w tłumaczeniu trudnych zachowan przez placement? Bo zagladam w ten watek i mam wrażenie że coraz bardziej budujemy uzasadnienie dla czegoś, co w relacjach bywa po prostu uciążliwe. Astrologicznie ciekawe, ale czy to komuś pomaga?
I tu jest właśnie sedno całego pytania z tytulu - czy potrzebują bycia sluchanymi. odpowiedź brzmi: tak ale ta potrzeba sama w sobie nie jest problemem. Problem zaczyna się, gdy staje sie warunkiem ich funkcjonowania w relacji. A to już nie jest kwesstia wykresu, to jest kwestia tego, co z wykresem zrobiło zycie. Merkury w Lwie u kogos kto był jako dziecko regularnie wyciszany, bedzie wygladal zupełnie inaczej niz ten sam placement u kogoś, kto mial przestrzeń do mowienia.
No dobra, tylko jak to praktycznie sprawdzic? Bo u kuzyna, o ktorym pisałem wcześniej - on ma ciezkie dziecinstwo malo słuchanny przez ojca. I teraz nie wiem czy to jest Merkury w Lwie który po prostu dostal dodatkowy ladnek przez tę historie, czy to jest czysto psychologia i astrologia nie ma tu nic do gadania. Czy da sie w ogóle to rozplatac?
To, co Baltazar opisuje, jest bardzo charakterystycznym wzorcem. Ta strategia z "rzucam raz, patrzę, czekam" - to nie jest wstydliwość, to jest test. Merkury w Lwie, szczególnie z silnym aspektem do Saturna albo w retrogradzie, może nauczyć się chronić tę potrzebę przez limitowanie liczby prób. Ekonomia ekspozycji. Ale ból nieodebrania jest ten sam, tylko bardziej skoncentrowany.
Ekonomia ekspozycji - to jest dobre określenie i chyba bardzo je rozumiem. Sama tak mam, że nie odzywam się często, ale każde słowo ktore mówię, ma dla mnie duże znaczenie. I kiedy to przechodzi bez echa, jest gorzej niż gdybym gadała dużo i jedno zdanie komuś umknęło.
