To znaczy - skoro to tak spojne i rozpoznawalne to czy Mars w Raku mozna jakoś świadomie ukierunkować? Zapytam inaczej: czy ta czujność i obrona bliskich może być czymś, co się kontroluje, czy ona po prostu działa sama z siebie?
Czytam to i myślę, że moje próby medytacji na siedząco po prostu nie trafiają w tę energię. Może dlatego nie działa. Ale czy to nie dziwne, że Mars - planeta działania - żeby go przepracować, też wymaga działania, nie wyciszenia?
Ogród to ciekawe - moja mama, którą podejrzewam o Marsa w Raku zawsze idzie do ogrodu jak jst napiecie w domu. Myślałam, że to ucieczka, ale może to jest właśnie ten mechanizm? Że ona dosłownie wychodzi żeby "odpuścić parę"?
Rak to znak ziemno-wodny w swojej symbolice - woda emocji i ziemia jako dom, zakorzenienie. Mars w Raku szukający ujścia w ogrodzie to ma głęboki sens. Ale wróćmy do Magdusi i jej pytania o kontrolę - bo to ważny wątek. Czy ktoś z was faktycznie świadomie pracował z tą pozycją i widział efekt, nie tylko teorię?
Pracowałam. Długo. I powiem szczerze: nie chodzi o wygaszenie tej czujności, bo to niemożliwe i chyba nie o to chodzi. Raczej o rozpoznanie skali - kiedy to jest uzasadniona obrona bliskich, a kiedy to stary strach który nie ma już czego pilnować. To rozróżnienie przyszło mi dopiero po roku świadomej pracy.
Śledzę ten wątek z ciekawością bo jestem raczej sceptyczna wobec astrologii w ogóle, ale to co tutaj opisujecie - ta czujność, obrona wspomnień konflikty bardziej z bliskimi niż z obcymi - brzmi jakbyscie opisywały styl przywiazania, nie horoscop. Naprawdę uważacie że to Mars w Raku a nie po prostu psychologia?
Czytam i mam pytanie trochę z boku - czy Mars w Raku różnie działa u kobiet i mężczyzn? Bo wszystkie które tu piszą, opisują tę czujność i obronę. ciekawi mnie czy mężczyźni z tą pozycją mają to inaczej skierowane
