Mars w Lwie to jeden z tych tranzytów, o których mowi się duzo, ale rzadko precyzyjnie. Chciałem tu wywołać konkretniejszą dyskusję, bo widzę, że w większości miejsc powtarza sie to samo: "energia krolewska", "charyzma" "sila tworcza". Mnie interesuje druga strona tego ukladu. Czy Mars w Lwie rzeczywiscie szuka uwagi w konflikcie? Bo z moich obserwacji wynika, że osoby z tym polozeniem potrafią wchodzić w spory nie dlatego, że maja rację, ale dlatego że musza być widoczne. ktoś ma tu podobne spostrzezenia? Albo odwrotne doświadczenia?
To ciekawe postawienie sprawy, bo ja zawsze myślałam o Marsie w Lwie głównie przez pryzmat tej kreacyjnej mocy. Ale masz rację, że jest tam coś, co latwo przekręca się w teatr konfliktu. Pytanie, czy to Mars robi robotę, czy jednak Lew jako znak? Bo Lew bez Marsa też potrafi robić sceny. co tu tak naprawdę napędza ego: sama pozycja Marsa, czy może aspekty do niego?
Aspekty są kluczowe ale nie możemy pomijac domu w ktorym siedzi Mars. Mars w Lwie w piatym domu to zupelnie inna historia niż ten sam Mars w siódmym. W pątce ta energia idie w tworzenie, w spektakl we właściwym sensie. W siódemce zaczyna się szukanie lustra w partnerze, i tu właśnie pojawia się to, o czym piszesz, Kasjan konflikt jako scena na ktorej można zaistnieć. Widzialam to wiele razy w kartach urodzenia. 🙂
Hmm, ja mam Marsa w Lwie w natalu i szczerze, nie zawsze to jest ta "Królewska energia". Czasem to jest po prostu potrzeba żeby mnie ktos zauważył jak coś robię. Nie wiem czy to konflikt, ale jak nikt nie reaguje na moje działania to trochę jakby mi paliwo gasło. Nie wiem czy to złe, ale tak po prostu mam.
Ale czy to jest aż tak specyficzne dla Marsa w Lwie, czy to może też wychodzić z innych ukladów? Bo ja znam osoby z Wenus w Lwie, ktore są identyczne. i te z Sloncem w Lwie tez potrafią mieć to samo. Pytam serio nie podwazam, tylko zastanawiam się gdzie kończy sie wpływ znaku a zaczyna planety.
Właśnie o to chodzi, że Lew jako znak zawsze będzie dawal tę potrzebe wyrażenia siebie, ale Mars ją jakos... zaostrza? Czyni bardziej impulsywna i bardziej powiązaną z walką. Słońce w Lwie chce swiecic. mars w Lwie chce zdobyć, wywalczyc tę uwagę, jeśli trzeba to przez konfrontację. Tak to rozumiem, ale nie jstem pewny.
Myślę, że to zależy od poziomu świadomości danej osoby, nie od samego Marsa. Niska świadomość i Mars w Lwie będzie robił awantury dla poklasku. Wyższa świadomość i ta sama energia idzie w przywodztwo, tworzenie ochronę tych, których kocha. Nie wiem czy warto przypisywać planecie jedną interpretacje bez uwzglednienia tego gdzie jest człowiek. 🙁
Ale czy "działanie przez pokaz" to coś złego? Bo mi się wydaje, że w tej dyskusji powoli zmierzamy w stronę tego, że Mars w Lwie jest jakimś trudnym położeniem. A przecież liderzy, artyści, przywódcy często mają właśnie tę energię. Czy nie powinniśy oddzielić "szuka uwagi" od "umie przyciągać uwagę"?
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale nie do końca rozumiem. Mówicie o Marsie w Lwie w natalu, tak? Czy to dotyczy też tranzytów, kiedy Mars przechodzi przez Lwa? To jest ta sama energia, tylko słabsza, czy coś zupełnie innego?
Żeby to ocenic, potrzebujesz przynajmniej daty, godziny i miejsca urodzenia. Sam znak sloneczny to za mało. Jeśli masz ascendent lub planety w Lwie, wtedy tranzyt Marsa może być wyraźnie odczuwalny
Wracając do wątku o konflikcie, bo trochę odeszliśmy. Kasjan zadal na poczatku pytanie które mnie nurtuje od lat. Otóż Mars w Lwie w konflikcie nie szuka racji, szuka sceny. To fundamentalna roznica. Ktoś z Marsem w Wadze bedzie szukal sprawiedliwości. Ktoś z Marsem w Skorpionie będzie chciał zniszczyć przeciwnika. Mars w Lwie chce, żeby to, co robi, było zapamiętane. nawet jeśli przegra, to przegra spektakularnie
To co Kasjan napisał o formie walki jest dla mnie bardzo ważne. Bo kiedy forma przesłania treść to już nie ma dyskusji, jest spektakl. I właśnie tu widze największe ryzyko Marsa w Lwie, szczegolnie w aspektach napięciowych z Saturnem. Forma staje się celem samym w sobie.
To jest bardzo trafne. Jak mi cos nie wychodzi ale ktoś to widzi, jakoś znoszę to lepiej niz jak mi wychodzi a nikt nie zwraca uwagi. Nie wiem czy to dobra cecha ale tak mam.
To "bez świadka nie istnieje" jest bardzo lwia rzecza i mysle, że to nie jest tylko kwestia Marsa. Lew jako znak potrzebuje widzów do pelni. Ale Mars dodaje tę chęć wywalczenia tego swiadectwa nie tylo czekania na nie. I tu właśnie wchodzi ten konflikt, bo jeśil nikt nie patrzy, Mars w Lwie może wrecz sprowokowac sytuacje, żeby ktoś zaczal patrzeć.
I to jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, nie? Że Mars w Lwie nie szuka uwagi w konflikcie, tylko wywoluje konflikt, żeby zdobyć uwagę. To jest inna kolejność niż myślałam na początku tej dyskusji.
Ale czy to znaczy, że każdy z Marsem w Lwie będzie prowokował konflikty dla uwagi? Bo to brzmi jak bardzo ciężkie oskarżenie wobec całego układu. Znam osoby z tym Marsem, które są po prostu energiczne i przebojowe, bez tej dramaturgii.
A jak to wygląda w praktyce? Mam na myśli, czy ktoś z takim Marsem sam to widzi? Bo z zewnątrz pewnie wygląda jak ego i drama, ale od środka chyba nie tak się to odczuwa?
To jest właśnie ta różnica między tym jak wyglądamy dla innych a jak sami przeżywamy swoje wzorce. W snach ta postać lwia, o której pisałam wcześniej, zawsze była absolutnie przekonana o słuszności tego co robi. Żadnej gry, żadnej kalkulacji. Czyste poczucie misji.
No właśnie, i dlatego tak trudno rozmawiać z kiimś kto ma silne napięcia w Lwie. Nie dlatego że jest głupi albo zły, tylko dlatego że kazde podważenie jego działania odbiera jako atak personalny. Pytanie czy to specyfika Marsa w Lwie czy Lwa w ogóle?
Przepraszam że może odbiegam, ale chciałem zapytać. Czy to że ktoś ma Marsa w Lwie znaczy że zawsze będzie liderem? Bo czytałem gdzieś że to jest "Mars królów" i nie wiem czy to znaczy że każdy z tym układem jest naturalnym przywódcą.
I do tego wracając do sedna wątku, lider z Marsem w Lwie musi mieć tę widownię. Przywodca, który czuje się niewidzialny przez swój zespół, może zacząąć robić rzeczy które wymusza uwage. Niekoniecznie dobre rzeczy. I to jest według mnie najciekawszy obszar tej energii granica między przywódcą a tyranem jest cieka wlasnie tam
To co napisałeś o liderze wymuszającym uwagę brzmi dla mnie bardzo prawdziwie. Ale zastanawiam się, czy to jest zawsze destrukcyjne? Czy Mars w Lwie może wymusić tę uwagę w sposób, który ostatecznie wszystkim wychodzi na dobre? Jak dobry spektakl, który kogoś porusza?
Właśnie to mnie zatsanawia w całej tej dyskusji. Mówimy dużo o tym co idzie nie tak, o eskalacji, o prowokacji. Ale przecież ta energia ma też jasną stronę. Ktś musi stanąć na środku i powiedzieć "patrzcie tu jest problem". I często to jest właśnie ktoś z takim Marsem.
A jak w ogole odróżić w sobie te dwa tryby? Bo z zewnątrz obie wersje moga wygladac identycznie. I sam zainteresowany tez pewnie nie zawsze wie czy działa z przekonania czy z potrzeby bycia widzianym. Czy astologia daje jakis klucz do tego rozroznienia?
To jest dobre ćwiczenie ale mam wątpliwość. Czy te dwa rodzaje satysffakcji muszą być rozlaczne? Bo można być zadowolonym i z tego, że sprawa ruszyła, i z tego, że wszyscy to widza. szczegolnie jeśli czujemy że zaslugujemy na uznanie za to, że ruszyliśmy sprawe.
Jak obserwuję tę rozmowę o domach, to przypomina mi się sen, który miałam jakiś czas temu. Była tam postać z królewską energią, ale ukryta za zasłoną. I dopiero jak ktoś ją wywołał z imienia, ta postać zaczęła w pełni działać. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie obraz Marsa w Lwie w którymś z ukrytych domów, dwunastym albo ósmym.
Mars w Lwie w dwunastym domu to jest wedlug mnie jeden z najtrudniejszych układów, bo ta potrzeba widowni jest zupelnie sprzeczna z natura dwunastego. Cała ta energia cały ten ogień i gdzies tam za zasłoną. Wyobrażam sobie że to może wybuchać naprawde gwaltownie w momentach kiedy ta zasłona jest podnoszona.
