Mars w Raku to jedno z tych położeń, które astrologowie tradycyjnie nazywają detrimentem - czyli planet działającą w znaku dla niej trudnym. Mars lubi działać bezpośrednio, impulsywnie, a Rak go dusi, uwewnętrznia. Ten gniew nie wybucha od razu, zbiera się tygodniami, a potem albo wylatuje jak ukrop, albo człowiek zamknął się w skorupie i nie odzywa się w ogóle. Ale mnie ostatnio zastanawia właśnie ten wątek ochrony rodziny. Czy ktoś z was obserwował u siebie albo bliskich, że Mars w Raku potrafi być wyjątkowo zacięty właśnie wtedy, gdy ktoś zagraża temu, co bliskie? Nie mówię o agresji, raczej o takiej cichej, stalowej determinacji.
Tak, dokładnie to widzę u swojej mamy, ktra ma Mars w Raku w urodzeniówce. Nigdy nie krzyczy, nigdy nie podnosi głosu na nikogo obcego. Ale jak ktoś jej chłopcom nawet slowem ubliżył - potrafiła miesiącami prowadzic cichą wojnę. Nieoddzwanianie, zimne spojrzenia, omijanie na ulicy. I to takie bardzo konsekwentne, wiesz? Jakby ta uraza była przechowywana w lodówce i serwowana po kawałku przez lata
Może się wtrącę z podstawowym pytaniem, ale czy to jest cecha tylko urodzeniowego Marsa w Raku, czy też tranzyt Marsa przez Raka działa podobnie? Mam tranzyt teraz i od tygodnia czuję się dziwnie napięta wokół spraw domowych, ale nie wiem czy to powiązane.
Glownie to że każda rozmowa w domu kończy sie albo ciszą z mojej strony albo tym, że mówię coś ostrego i zaraz żałuję. Jakby prog irytacji był niższy, ale sama irytacja nie jest na zewnątrz tylko gdziśe w środku bulgocze.
To co opisujesz, Lirka to jest właśnie ten paradoks Marsa w Raku. energia Marsa potrzebuje ujścia, ale Rak ją wciaga do srodka. I ta energia nie znika - ona się kumuluje. Tyle że zmiast rozladowac się w działaniu fermentuje emocjonalnie. Stad te wybuchy z przesadą albo odwrotnie - całkowite zamknięcie i komunikat "wszystko gra" kiedy nic nie gra.
Chciałam zapytać - czy ten Mars w Raku ma też coś wspólnego ze snami albo z tym, że człowiek w nocy przeżywa konflikty, których w dzień nie rozwiązał? Ostatnio mi się śni, że bronię kogoś bliskiego i budzę się zmęczona, jakbym naprawdę walczyła. Mam Marsa w Raku w siódmym domu.
Obserwuję ten wątek i mam pytanie może trochę z boku - czy Mars w Rau to tylko sprawa ochrony rodziny, czy też może dotyczyć ochrony tego, co się sam stworzył, na przykład własnego domu przestrzeni, rutyn? Bo mam Marsa w Raku i ja raczej reaguję agresją kiedy ktoś rusza mi w głowę moją codzienność, nie tyle samych bliskich.
Trochę sceptycznie podchodzę do tych opisów, bo wydaje mi się, że część z tych cech można przypisać praktycznie każdemu. Kto nie broni tego, co mu bliskie? Skąd wiadomo, że to akurat Mars w Raku, a nie po prostu charakter danej osoby albo jej wychowanie?
To jest właśnie ta pułapka w asrologii - atrybucja przyczyn. Mam tę samą zagwozdke w swoich notatkach. Zestawiam horoskopy z historiami życia i często nie wiem, co jest jajkiem, a co kurą. Ale dla mie astrologia nie musi być przyczyną - wystarczy, że opisuje wzorzec. Czy to wzorzec wynikający z planet, z genów, z wychowania - to osobna dyskusja.
Mam Marsa w Raku i muszę się przyznać, że przez lata myślałam, że jestem spokojąn osobą bo rzadko krzyczę. Dopiero jak zaczęłam się interesować astrologia, zorientowalam się że ta "spokojność" to było po prostu zamrożenie. Złość była, tylko ukryta nawet przede mna. Czy ktoś mial podobne odkrycie? Że Mars w Raku to taki "niewidoczny gniew"?
Wchodzę tu z pytaniem bo jestem ciekawa tego mechanizmu - czy to znaczy, że osoba z Marsem w Raku jest bardziej skłonna do tłumienia złości ogólnie, czy tylko w kontekście rodziny i domu? Pytam bo mam w tej chwili doćś napięte relacje z siostrą i zastanawiam się jak to czytać.
Trwa od dość dawna, ale ostatnio się zaogniło przez sprawy rodzinne, których wolę tu nie opisywać dokladnie. Mnie bardziej ciekawiło właśnei to, co powiedziałaś - że przy obcych ta zlosc się maskuje. Bo sama to czuję, chyba mam Marsa w Raku i w pracy jestem spokojna, a przy siostrze coś mnie odpala natychmiast. Czy to znaczy, że im bliższy ktoś, tym bardziej ta energia uderza?
A ja mam pytanie do tego co mówi Taurus - czy to znaczy, że Mars w Raku jest jakby "silniejszy" w stosunku do osób, ktore zna od dziecka? Bo miałam taką obserwację przy analizie własnych relacji, że najbardziej zapalcywa jestem właśnie wobec tych z ktorymi mam najdłuższą historię. Czy to specyfika Raka jako znaku czy jest coś więcej?
Księżyc to świetny trop, Ircia. Księżyc rządzi Rakiem, więc jeśli ktoś ma Marsa w Raku plus Księżyc na przykład w Skorpionie - to te emocje mogą być jeszcze bardziej zakopane i trudniejsze do wydobycia. A Księżyc w Baranie przy Marsie w Raku to z kolei taka wewnętrzna sprzeczność - impuls chce wybuchnąć, ale znak go dusi. Lirka, a ty wiesz gdzie masz Księżyc? Bo to mogłoby dużo wyjaśnić w kontekście tego napięcia, które opisywałaś.
Mam Księżyc w Pannie. Nie wiem czy to coś zmienia ale pamiętam, że jak kiedyś robiłam podstawowy odczyt to ktoś mi mówił że Księżyc w Pannie dużo analizuje zamiast czuć. Czy to mogłoby powodować, że ta złość nie wychodzi bo ja ją cały czas próbuję zrozumieć zamiast po prostu wyrazić?
To co Piwoniowa opisuje z tym napięciem w barkach po snach - ja mam to samo i zawsze myślałam, że to kwestia materaca. Dopiero przy okazji takich rozmów zaczęłam łączyć kropki, że to moze mieć coś wspólnego z tym, jak moje ciało przeżywa rzeczy, których głowa nie przepracowuje. Czy ktoś wie czy Mars w Raku ma jakis szczegolny związek z konkretnymi partiami ciała? Bo czytałam gdzieś coś o piersi i żołądku jako obszarach Raka, ale barki mnie zastanawiają.
Czytam tę rozmowę o zgrzytaniu zębami i ciłao mnie tu trochę sceptycznie reaguje 🙂 Rozumiem analogię z Rakiem i emocjami, ale bruksizm ma chyba jednak głównie przyczyny w napięciu mięśniowym i stresie, nie w pozycji Marsa? Czy naprawdę astrologia twierdzi, że znak zodiaku wpływa na konkretne objawy fizyczne? Pytam serio, nie złośliwie.
Okej, tak rozumiana ta interpretacja ma sens. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy to nie jest tak, że każdy znak mógłby "pasować" do jakiegoś objawu, jeśli się wystarczająco mocno szuka? Jak wygląda w praktyce żeby nie dopasowywać post hoc?
Wróciłam tu i właściwie ta rozmowa o weryfikacji mnie trzyma. Bo rozmawiamy już o snach, barkach zębach i ja rozumiem, że to wszystko może sie łączyć przez emocje - ale nie trcimy trochę z oczu tego głównego tematu? Mars w Raku jako ochrona bliskich to jest ciekawe, a my teraz jesteśmy przy bruksizmie. Może ktoś odpowie na to pierwotne pytanie Melanijki - jak w praktyce odróżnić obronę rodziny u Marsa w Raku od zwykłej zazdrości albo kontroli?
Trochę mnie ta rozmowa poniosła w kierunku bruksizmu i materacow, ale rozumiem skąd to sie wzięło. Chciałam jednak dopytać o ten główny wątek - bo Mars w Raku jako ochrona bliskich to jedno, ale Melanijka na początku pisała też o gniewie konserwatywnym. Co to właściwie oznacza w praktyce? Że broni się tego, co znane i ustalone?
Oj, dokładnie o to chodzi. Gniew konserwatywny w tym kontekście to złość, która wybucha wtedy, kiedy ktoś zagraża temu, co jest "nasze" - tradycji, domowi, rodzinnym rytuałom, nawet niepisanym zasadom panującym w rodzinie. Mars w Raku nie walczy o nowe terytorium, on broni starego. I to jest sedno tego placu.
To wyjaśnia dużo jeśli chodzi o moją mame. Ona potrafi być zupełnie obojętna na nowe rzeczy, zmiany w pracy, przeprowadzki innych. Ale jak ktoś kwestionuje coś co "w naszej rodzinie zawsze tak było" - to wtedy jest reakcja. Jakby Mars w Raku miał wbudowany radar właśnie na zagrożenie ciągłości.
Bez godziny urodzenia domy są niestety niepewne - możesz mieć tylko orientacyjne wskazanie. Ale sam Mars w Raku już dużo mówi. Ta cecha z obroną pamięci i przodków jest bardzo rakowa. Interesuje mnie jednak coś innego w tym co piszesz, Emilka - czy ta obrona pamięci babci powoduje u mamy konflikty z innymi członkami rodziny? Bo Mars w Raku potrafi tworzyć wewnątrzrodzinne podziały właśnie wzdłuż takich linii "kto szanuje, a kto nie".
Czytam i mysle o swoim Marsie w tranzycie i tej obronie przeszłości. bo ja też mam coś takiego, że jak ktoś z moich bliskich przekręca jakieś wspomnienie albo zaprzecza temu jak było - to mnie to złości nieproporcjonalnie do sytuacji. Nie wiedziałam, że to może mieć związek z astrologia.
Obserwuję ten wątek od jakiegos czasu i chciałam się dopytać o jedną rzecz. Czy Mars w Raku może przejaawiać się też jako ochrona przez przewidywanie? Tzn. nie reaguje na zagrożenie które już jest tylko reaguje z wyprzedzeniem, bo czuje że coś moze zaburzyć ten rodzinny spokój?
To czuwanie z wyprzedzeniem - ja to też mam. I powiem wam, że to jest wyczerpujące. Jakby Mars w Raku nigdy do końca nie pozwalał odpuścić, bo zawsze jest jakiś potencjalny front do pilnowania. Jak wy sobie z tym radzicie? Bo ja nie znalazłam jeszcze żadnego sposobu żeby wyłączyć tę czujność kiedy jest niepotrzebna.
Pozwolę sobie wtrącić z boku, ale czy mogłabym zapytać o coś podstawowego? Cały wątek zakłada że ktos wie że ma Marsa w Raku. Ale ja sprawdziłam kalkulator i mam Marsa w Raku i nie wiedziałam co to znaczy dopóki nie trafiłam na ten temat. To ta czujność o której piszecie, ta obrona rodziny, ten gniew który się nagromadza - to jest coś co człowiek odczuwa bez wiedzy astrologicznej? Tzn. czy wy to "wiedzieliście" zanim to sprawdziliscie?
