Mars to planeta, która w astrologii uosabia czystą siłę działania. To ona decyduje o tym, jak walczy się o swoje sprawy, skąd bierze się odwaga i w jaki sposób pragnie się drugiej osoby. Jeśli Wenus opowiada o tym, kogo i co się kocha, to Mars odpowiada na pytanie, jak po to sięgać. W nowym wpisie przyglądamy się Marsowi w znakach, domach i w relacjach – oraz temu, jak świadomie korzystać z jego energii.
„Cały wpis dostępny tutaj: Mars w horoskopie – planeta pasji i działania”
Świetny temat! Jestem Baranem i zawsze czytałam, że moim władcą jest Mars. Tylko nie do końca rozumiem, co to praktycznie oznacza dla charakteru? Czy to dlatego jestem taka niecierpliwa i szybko się zapalam do rzeczy?
Ja mam Marsa w Byku (sprawdzałem w swoim horoskopie) i wcale nie czuję się porywczy. Raczej muszę się długo rozpędzać, ale jak już zacznę, to trudno mnie zatrzymać. To normalne przy takim położeniu?
Ja czytałem gdzies ze Mars to władca Wagi, bo Waga lubi rywalizacje. I chyba jest to gazowy olbrzym napewno, bo taki wielki i czerwony. Wogóle Mars to podobno najwieksza planeta w naszym ukladzie.
Ja mam Marsa w Skorpionie i przez lata myślałam, że coś jest ze mną nie tak, bo reaguję tak intensywnie. Dopiero gdy poznałam znaczenie tego położenia, poczułam się zrozumiana. Marsowa energia w Skorpionie nie wybucha na zewnątrz – ona kipi pod spodem. Trzeba nauczyć się z tym żyć.
Mój mąż jest spod znaku Barana i to jest chodzący Mars. Zapala się do dziesięciu rzeczy naraz, wszystko musi być natychmiast. Po latach nauczyłam się, że nie ma sensu go hamować – lepiej skierować tę energię na coś pożytecznego. Ostatnio przekopał cały ogród w jeden weekend.
Zawsze czułam, że Mars jest niedoceniany w kobiecych horoskopach. Mówi się o Wenus, o Księżycu, a Marsa traktuje się jak coś „męskiego”. A przecież to on pokazuje, jak walczymy o siebie, jak wyrażamy złość i czego pragniemy. Kobieta bez świadomego Marsa łatwo daje się spychać na bok.
A jak to jest z Marsem w domach? Słyszałem, że dom też ma znaczenie, nie tylko znak. Mam Marsa w Byku, ale nie wiem, w którym domu i co to zmienia.
W tarocie Marsowi odpowiada Wieża – karta gwałtownej zmiany, przełomu i uwolnienia napięcia. Znakowi Barana z kolei przypisuje się Cesarza. Kiedy w rozkładzie wypada Wieża, często mówię o marsowej energii, która musi znaleźć ujście, zanim rozsadzi od środka.
Skoro mowa o Marsie, dorzucę coś od strony kamieni. Marsowej energii sprzyja czerwony jaspis i hematyt – wzmacniają odwagę, witalność i zdolność do działania. Karneol też świetnie się sprawdza, gdy komuś brakuje zapału albo asertywności. Noszę hematyt zawsze, gdy potrzebuję się zmobilizować.
Widziałem gdzieś pojęcie „retrogradacja Marsa”. O co w tym chodzi i czy to coś, czego trzeba się bać? Brzmi trochę groźnie.
Moja wnuczka ma Marsa w Bliźniętach i to widać – cała jej energia idzie w słowa. Potrafi zagadać na śmierć i w każdej dyskusji musi mieć ostatnie zdanie. Czytałam, że w znakach powietrznych Mars walczy właśnie argumentami, nie pięściami. U niej to się sprawdza w stu procentach.
Mam jeszcze pytanie o odpowiedniki Marsa. Bo wydaje mi sie ze metalem Marsa jest srebro, a jego dniem jest piątek. Chce sobie wkońcu zrobic taki marsowy rytual i chce miec dobre skojarzenia.
Zastanawia mnie Mars u kobiet a Mars u mężczyzn. Czy działa tak samo, czy jednak inaczej się objawia? Mam wrażenie, że kobietom z silnym Marsem częściej się to wypomina, jakby asertywność była u nas „nie na miejscu”.
A czytałem, że Mars ma dużo do powiedzenia w dopasowaniu dwojga ludzi. Podobno zestawia się go z Wenus drugiej osoby? Jak to działa w praktyce?
Widzę, że wątek pięknie się rozrósł. Dorzucę myśl porządkującą: Mars to nie jest „zła” planeta, choć dawniej nazywano go małym nieszczęśnikiem. To po prostu nasza wewnętrzna energia i wola. Nieuświadomiony – wybucha albo obraca się przeciwko nam. Uświadomiony – staje się motorem, który napędza całe życie.
Ten wątek naprawdę porządkuje myślenie o Marsie. Dokładnie do tego doszłam ze swoim Marsem w Skorpionie – dopóki go tłumiłam, obracał się przeciwko mnie. Odkąd daję mu ujście w treningu i w twórczości, mam wrażenie, że wreszcie płynę z prądem, a nie pod prąd.
Wracając na chwilę do nieba – ciekawe, że Mars ma dwa maleńkie księżyce, Fobos i Deimos, czyli „Strach” i „Trwoga”, nazwane po synach boga wojny. Nawet w nazwach księżyców widać ten wojenny charakter planety. Dla mnie astronomia i astrologia pięknie się tu spotykają.
No dobra, musze przyznać ze duzo sie tu nauczyłem. Wychodzi na to ze Mars rządzi Baranem i Skorpionem, nie Wagą, jest małą skalistą planetą, a jego metalem jest żelazo i dzień to wtorek. Nawet retrogradacja to co dwa lata, a nie co roku. Dzieki wszystkim za cierpliwość, wkońcu mi sie poukładało.
Ten wątek to kopalnia wiedzy. Zaczęłam od pytania, czy moja niecierpliwość to wina Marsa, a wychodzę z gotowym przewodnikiem po całej planecie. Zapisuję sobie wszystko i idę sprawdzić dokładnie swój horoskop, dom po domu.
Dla wszystkich, którzy chcą popracować z marsową energią bardziej namacalnie – wystarczy zacząć od małych rzeczy. Kawałek hematytu w kieszeni na dzień, w którym trzeba się o coś upomnieć, potrafi zdziałać sporo. Nie chodzi o magię na zawołanie, tylko o świadome przypomnienie sobie własnej siły.
Zainspirowałam się tą rozmową i chyba zrobię sobie własne zestawienie: Mars w moim znaku, domu i aspektach, wszystko w jednym miejscu. Jak skończę, podzielę się tutaj – ciekawa jestem, czy u kogoś jeszcze Mars w Skorpionie działa podobnie jak u mnie. A jak Wasze położenia Marsa? Chętnie poczytam więcej historii.
