To co Frania98 pisze to jest chyba klucz do rozumienia Księżyca w Baranie - intensywność nie jest proporcjonalna do wagi sytuacji. Emocja jest zawsze pełna, tylko czas jej trwania się różni. Znam kogoś kto powiedział że przeżywa każdą drobnostkę jak koniec świata ale koniec świata mija mu w pięc minut. Może o to chodzi w tym znaku?
To co napisałaś o tej teraźniejszości emocji - że dla Barana ona naprawdę odeszla - bardzo mnie to uderza, bo nie pomyślałam o tym w ten sposób wcześniej. ale mam pytanie: czy to znaczy, że taki Księżyc w Baranie w ogóle nie rozumie, że ktoś inny jeszcze to nosi? Czy on to wie i po prostu nie rozumie dlaczego, czy w ogóle nie widzi że coś zostało? 😀
No nie wiem, ale czy to nie jest trochę podobne do tego co mówiłyśmy wcześniej o intensywności bez proporcji do sytuacji? Księżyc w Baranie przeżywa w stu procentach, ale krótko - i może właśnie dlatego zakłada, że sto procent wystarczyło. Że się "zapłaciło" emocjonalnie i koniec. Tylko że ktoś z Księżycem w Rybach albo w Skorpionie nie działa na tej zasadzie w ogóle. Tam emocja nie ma końca w tym samym sensie. Zastanawiam się, czy te dwa typy mogą się w ogóle dobrze rozumieć bez świadomości tej różnicy.
Oj czytam to wszystko i mam wrażenie, że właśnie opisujecie mojego bylego chłopaka co do słowa. On zawsze po awanturze wracal za godzinę w normalnym nastroju i naprawdę nie rozumiał, czemu ja jeszcze siedzę cicho. raz powiedzial dosłownie że "juz po wszystkim czego chcesz". Nigdy nie skojarzyłam tego z astrologia, ale on ma Słońce i chyba wlasnie Ksiezyc w Baranie.
