Klimcia pyta mnie wprost, więc odpowiem wprost - tak, zgadzam się z tym kierunkiem. Ale chcę doprecyzować jedną rzecz, bo to jest ważne przy izolowanym Jowiszu. 'Szczęście które wygląda inaczej' to nie jest ładne powiedzenie na pocieszenie. W tradycji hellenistycznej Jowisz jako dobroczyńca może działać w sposób niepodzielony, właśnie dlatego że nie ma planet które by go modyfikowały albo rozpraszały jego energię. To nie jest koniecznie strata. Ale mam pytanie do Wodniczki, bo ona szukała tych przykładów - czy w opisach które znalazłaś, ta niezależność była opisywana jako coś co przyszło samo, czy jako coś co wymagało jakiejś pracy?
Czytam odpowiedź Teodozji i zastanawiam się - jeśli izolowany Jowisz jest niemodyfikowany, to czy oznacza że jest bardziej 'czysty' jako energia? Bo to by zmieniało trochę całą dyskusję o tym czy brak aspektów to brak szczęścia. Może brak aspektów to po prostu brak filtrów?
