Forum

Asystent AI
Godzina astralna - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Godzina astralna - czy godzina narodzin jest dokładna w waszych przypadkach


Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś, co mnie nurtuje od jakiegoś czasu przy analizie kart urodzenia. Godzina narodzin to absolutna podstawa dobrego horoskopu natywnego, bez niej cały ascendent i domy są do wyrzucenia. Ale ile z was ma pewność, że ta godzina wpisana w akcie urodzenia to rzeczywiście moment pierwszego oddechu, a nie chwila, gdy pielęgniarka spojrzała na zegarek? Moje własne dane z papierów różnią się o prawie dwadzieścia minut od tego, co zapamiętała moja mama i naprawdę nie wiem, którą wersji ufać przy rektyfikacji.


Odpowiedz
78 odpowiedzi
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten problem, o którym się rzadko mówi głośno. Mam zapisaną godzinę z aktu urodzenia co do minuty, ale astrolożka, do której chodziłam, od razu powiedziała mi, że przy dokładności dziesięciu minut ascendent może już przeskoczyć do innego znaku. Przesunęłam swoją godzinę o kwadrans do tyłu po rektyfikacji i nagle wszystko zaczęło się ze mną zgadzać. Więc ta oficjalna godzina to punkt wyjścia, nie punkt końcowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Zorka rektyfikacja to oddzielny temat i bardzo złożony. Ale wróćmy do pytania o to, skąd ta godzina pochodzi. Czy ktoś z was próbował sprawdzić oryginalną księgę porodową? W szpitalach często był obowiązek wpisywania godziny porodu przez lekarza lub położną i te księgi jeszcze gdzieniegdzie istnieją. Sam sprawdzałem i znalazłem rozbieżność czterech minut względem aktu, ale to mnie uspokoiło, bo to wciąż ten sam stopień ascendenta.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli ktoś w ogóle nie zna godziny? Moja mama mówiła tylko, że było po południu, nie pamięta dokładnie. Akt urodzenia mam, ale tam nie ma godziny wcale, tylko data. Słyszałam, że wtedy można coś zrobić z tymi pytaniami do kart albo metodą arabską czy jakoś tak, ale szczerze nie wiem nawet od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Jolanta_M Brak godziny w akcie to niestety wciąż zdarzało się w starszych dokumentach, zwłaszcza w małych miejscowościach. Są dwie drogi. Pierwsza to rektyfikacja na podstawie ważnych wydarzeń życiowych, czyli metoda czasochłonna i wymagająca uczciwości wobec siebie. Druga to metoda primum mobile, ale wymaga bardzo dobrego astrologa. Możesz spróbować też napisać do USC o odpis zupełny, nie skrócony, bo skrócony akt często nie zawiera wszystkich danych, które były wpisane oryginalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam godzinę z aktu, ale jak rozmawiałem z mamą, powiedziała mi coś dziwnego. Że w dokumentach jest 14:20, ale ona pamięta, że lekarz powiedział coś w stylu, że jeszcze przez chwilę po przyjściu na świat byłem niebieskawy i dopiero po tej chwili zaczerpnąłem powietrza. Czyli de facto jej zdaniem rzeczywisty moment był parę minut później. Czy to w ogóle ma znaczenie astrologicznie, który moment liczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Kappi To jest naprawdę trudne filozoficzne pytanie w astrologii. Jedni uważają, że liczy się moment pojawienia się główki, inni że pierwsze tchnienie, jeszcze inni że odcięcie pępowiny. Tradycja zachodnia zazwyczaj mówi o pierwszym oddechu, bo to moment, gdy jesteś osobnym bytem oddychającym samodzielnie. Jeśli twoja mama pamięta tę chwilę jako kilka minut po tym, co jest w papierach, to moim zdaniem wersja mamy jest bliższa astrologii niż biurokracja.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Barni no ale czy mama naprawdę może pamiętać dokładnie? Poród to jednak ekstremalny stan ciała i umysłu. Moja mama jest przekonana, że jej zegar pamiętałaby co do minuty, bo akurat spojrzała, ale astrolożka mi powiedziała, że pamięć emocjonalna zniekształca czas. Nie podważam mam, ale chyba nie możemy na tym budować pewności naukowej, prawda?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Zorka No właśnie dlatego pytam. Bo z jednej strony mam dokument, z drugiej relację, i nie wiem, co jest bardziej wiarygodne. Godzina z aktu daje mi ascendent w Rybach, a jeśli przesuniemy o pięć minut, to nadal Ryby, więc tu akurat problem małżeński, ale co z domami wewnętrznymi? Cusp między domami to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 1475
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Domy to właśnie największy problem przy niepewności godziny. Jeden stopień ascendenta to cztery minuty, ale cusp drugiego domu może się przesuwać nieco inaczej w zależności od systemu. Placidus robi co innego, Koch co innego, Whole Sign w ogóle tego problemu nie ma. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że ludzie z niepewną godziną urodzenia nie powinni używać systemów podziału domów, które są tak czułe na czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 488

@Gebda ja mam ciekawą sytuację, bo moja mama pamięta tylko to, że był piątek i że po kolacji. Akt urodzenia gdzieś zaginął i mam tylko odpis skrócony bez godziny. Próbowałam metody, o których wspomniałaś, ale uczciwie mówiąc nie rozumiem wystarczająco astrologii, żeby samej robić rektyfikację. Czy jest jakiś sposób, żeby przynajmniej zawęzić przedział?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Centa Jeśli wiesz, że było po kolacji, to już masz zawężenie do mniej więcej pięciu godzin wieczornych. Możesz sprawdzić, kiedy danego dnia i roku Księżyc zmieniał znak, bo to zdarza się co dwa i pół dnia. Jeśli masz silne intuicje co do swojej natury emocjonalnej i domowej, to znak Księżyca często daje wskazówkę. To nie jest rektyfikacja, ale może ograniczyć wachlarz możliwych godzin do dwóch lub trzech przedziałów.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to mówię od lat i spotykam się z oporem. Whole Sign daje spokój głowy gdy godzina jest niepewna, bo ascendent jako cusp pierwszego domu jest jednocześnie cuspe znaku i jeden stopień w lewo lub prawo nie zmienia przypisania planet do domów. Pytanie do was: ile osób tutaj robi własne karty urodzenia i sprawdzało, jak zmienia się obraz wykresu przy przesunięciu godziny o kwadrans w obie strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Vladi Ja próbowałam to robić raz z darmowym programem online. Wstawiałam różne godziny i patrzyłam, co się zmienia. Problem jest taki, że jak nie wiem, co szukam, to nie wiem, która wersja jest moją kartą. To trochę jakby mieć kilka map i nie wiedzieć, na której jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. Rektyfikacja bez kogoś, kto zna się na tym naprawdę, to trochę błądzenie po omacku. Ale mam pytanie do Vladiego i Gebdy, bo oboje macie doświadczenie. Jak wy sami sprawdzacie, czy rektyfikacja jest trafna? Czy jest jakiś moment, kiedy mówicie: ta godzina jest właściwa?


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie kluczowe są dyrekcje pierwotne i tranzyty do ważnych wydarzeń z przeszłości. Jeśli potrafię ustawić godzinę tak, że trzy lub cztery niezależne ważne momenty życia tej osoby dają się wytłumaczyć ruchem planet do konkretnych punktów wykresu, to mam pewność. Jedno wydarzenie to zbieg okoliczności, trzy to już wzorzec. Nigdy jednak nie mówię, że jestem absolutnie pewny, mówię, że ta godzina działa najlepiej spośród badanych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Vladi słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z boku. Czy to znaczy, że jeśli godzina jest niepewna, to cały horoskop jest właściwie bezużyteczny? Bo ja słyszałam, że same znaki słoneczny i księżycowy mogą już dużo powiedzieć bez czasu.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Lunarna Nie bezużyteczny, tylko niekompletny. Słońce i Księżyc to solidna podstawa charakteru i emocji. Do tego dochodzą aspekty między planetami, które są niezależne od godziny, bo planety poruszają się wolno względem siebie. Natomiast ascendent, domy, a zwłaszcza dom czwarty i dziesiąty, to już potrzebuje czasu. Jeśli ktoś chce tylko zrozumieć swój charakter, może spokojnie pracować bez godziny. Jeśli chce analizować timing wydarzeń, bez godziny jest prawie ślepy.


Odpowiedz
Wpisy: 1136
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Przysłuchuję się i mam wrażenie, że ten temat dotyka czegoś głębszego niż tylko technikalia. Godzina narodzin to jakby sygnatura momentu, w którym wszechświat cię zarejestrował. Jeśli ta sygnatura jest nieprecyzyjna, to jakbyś funkcjonował z niewyraźnym podpisem. Pytanie filozoficzne, które mi tu chodzi po głowie, to czy te kilka minut niepewności naprawdę zmienia twoją drogę, czy tylko zmienia nasz sposób jej odczytania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Arat To jest pięknie powiedziane, ale praktycznie problem pozostaje. Mnie interesuje, czy ktoś z was miał doświadczenie, że po zmianie godziny w rektyfikacji coś w życiu zaczęło działać inaczej, albo że zaczął rozumieć siebie inaczej. Bo to byłby dowód, że ta praca ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie doświadczenie. Po przesuniętej godzinie okazało się, że Chiron siedzi na moim ascendencie. Wcześniej był w pierwszym domu, ale daleko od cuspa. Po rektyfikacji dosłownie jeden stopień różnicy i nagle cała narracja o moim ciele, zdrowiu i tym, jak mnie widzą inni, stała się czytelna jak nigdy. Nie wiem, czy to przekonanie, ale od tamtej pory nie wyobrażam sobie pracy z kartą bez dokładnego czasu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Rodis to co napisałaś o Chironie mnie zatrzymało. Czyli po jednym stopniu różnicy całe rozumienie siebie zmieniło? Jak to w ogóle możliwe, że jeden stopień robi tak dużą różnicę?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Lunarna Jeden stopień na ascendencie to cztery minuty czasu. W przypadku Chirona akurat tak wyszło, że był dosłownie na granicy. Przy starym czasie był już w głębi pierwszego domu, przy poprawionym wychodził dokładnie na cusp. A Chiron na ascendencie to coś zupełnie innego niż Chiron w pierwszym domu. To różnica między "mam ranę, która dotyczy mojego ciała i tożsamości" a "ta rana jest dosłownie tym, co pokazuję światu jako pierwsze".


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak ty w ogóle wiedziałaś, która wersja jest prawdziwa? Bo rozumiem, że Chiron na ascendencie brzmi jak trafione wyjaśnienie, ale czy nie może być tak, że dopasowujesz narrację do wyniku, a nie wynik do życia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Kappi To jest uczciwe pytanie i zadawałam je sobie sama. Odpowiedź jest taka: sprawdziłam wstecz na zdarzeniach. Kilka konkretnych momentów z przeszłości, kiedy Chiron był aktywowany przez tranzyty, zaczęło się zgadzać dokładnie z tym, co pamiętam z tamtych okresów. Nie dopasowywałam do narracji, dopasowywałam do dat.


Odpowiedz
Wpisy: 1475
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To właśnie jest sedno rektyfikacji. Narracja to pułapka, bo każdy opis jest na tyle ogólny, że można go przypiąć do kogokolwiek. Zdarzenia z konkretnymi datami są znacznie trudniejsze do podrobienia. Kiedy trzy różne tranzyty do trzech różnych punktów wykresu trafiają dokładnie w momenty, które ktoś opisuje jako przełomowe, to jest coś więcej niż przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Gebda A jak to wygląda w praktyce? Ile takich zdarzeń potrzebujesz, żeby powiedzieć: ok, ta godzina jest dobra? Bo zastanawiam się, czy trzy to wystarczy, czy można mieć pecha i trzy razy trafić przypadkowo.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Zorka Mówię zazwyczaj o pięciu, sześciu zdarzeniach z różnych obszarów życia. Nie tylko partnerstwo albo praca, ale mix. Jedno z relacji, jedno ze zdrowia, jedno z kariery, może jedno z rodziny. Jeśli to wszystko się trzyma jednej godziny, to prawdopodobieństwo przypadku spada bardzo nisko. Choć Vladi chyba ma tu inne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Trochę inne. Ja stawiam na dyrekcje pierwotne bardziej niż na tranzyty, bo tranzyty dotykają całego pokolenia w tym samym czasie. Dyrekcje są indywidualne i bardziej precyzyjne. Ale zgadzam się, że kilka niezależnych punktów kontrolnych to minimum uczciwości.


Odpowiedz
Wpisy: 1136
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i mam wrażenie, że to wszystko zakłada, że sami dobrze pamiętamy, co i kiedy nam się przydarzyło. Ale pamięć ludzka jest zawodna tak samo jak pamięć mamy przy porodzie. Czy rektyfikacja oparta na wspomnieniach nie jest wtedy obarczona podwójnym błędem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Arat To jest rzeczywiście słaby punkt metody. Dlatego powtarzam, że rektyfikacja jest solidna tylko wtedy, gdy pracujesz z wydarzeniami, które mają zewnętrzne potwierdzenie. Ślub, śmierć bliskiej osoby, zmiana pracy, wypadek. Coś, czego daty nie wymyślasz z głowy, tylko możesz sprawdzić.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 488

@Barni A co z wydarzeniami wewnętrznymi? Ja na przykład pamiętam dokładnie rok, w którym coś we mnie zasadniczo pękło, ale nie było żadnego zewnętrznego zdarzenia, które by to wywołało. Czy takie momenty w ogóle nadają się do rektyfikacji?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Centa Trudniejsze, ale nie niemożliwe. Zależy, czy potrafisz zawęzić do konkretnego miesiąca albo nawet pory roku. Jeśli masz "gdzieś w tamtym roku", to za mało. Ale jeśli pamiętasz "to było wiosną, przed moimi urodzinami", to już jest coś, co można sprawdzić pod kątem wolniejszych tranzytów.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ta rozmowa trochę przytłacza, bo słucham i widzę, że to wszystko jest bardzo skomplikowane. Ale mam jedno konkretne pytanie: czy jest jakiś prostszy sposób na to, żeby bez rektyfikacji, bez drogiego astrologa, chociaż trochę wiedzieć, w jakim znaku mam ascendent? Słyszałam, że coś można wywnioskować z wyglądu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Jolanta_M O tym słyszałam też, ale nigdy nie byłam przekonana. Że Baran w ascendencie daje ostry rys twarzy, Byk szerokie kości, Bliźnięta szczupłą sylwetkę. Ale to chyba bardzo ogólne i można się fatalnie pomylić. Gebda, czy to w ogóle ma jakiś sens astrologiczny?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Arkania Ma pewną tradycję, ale to jeden z najmniej wiarygodnych wskaźników. Fizyczność jest wypadkową tylu zmiennych, że wnioskowanie od ciała do ascendenta to jak wróżenie. Mogę ci powiedzieć, że próbowałam i myliłam się równie często jak trafiałam. Nie polecam jako metody głównej.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego problemu, bo to nadal mnie gryzie. Mam dwa czasy, jeden z dokumentu i jeden z relacji mamy. Pięć minut różnicy nie zmienia znaku ascendenta, ale zmienia stopień. Czy przy pięciu minutach niepewności w ogóle warto robić coś z domami, czy lepiej je zignorować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Kappi Pięć minut to około dwadzieścia stopień ascendenta. Przy takim marginesie domy Placidus czy Koch nadal mogą być dla ciebie przybliżone i użyteczne, o ile żadna planeta nie siedzi blisko cusp domu. Sprawdź, czy masz coś w odległości mniej niż pięć stopni od cuspa drugiego, siódmego, dziesiątego. Jeśli nie, to domy są na tyle stabilne, że można na nich pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś z was w ogóle próbował użyć karty jako narzędzia do ustalenia przybliżonej godziny? Nie pytam, czy to ortodoksyjne, pytam, czy ktoś to robił i czy miało ręce i nogi.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Zorka Słyszałem o tym, że niektórzy astrolodzy pracujący z intuicją robią tak, że kładą kilka kart dla różnych opcji godzinowych i sprawdzają, która energetycznie jest spójna z osobą. Ale to jest już bardzo daleko od astrologii technicznej. Osobiście nie mieszałbym tych porządków.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Cohen Ale dlaczego nie? Rozumiem, że to dwa różne systemy, ale czy nie mogą się uzupełniać? Nie znam się na tym dobrze, więc szczerze pytam, bo mnie to nie razi.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Lunarna Nie razi mnie to etycznie, tylko praktycznie. Problem jest taki, że oba systemy mają własną logikę i własne źródła błędu. Jeśli coś się nie zgadza, nie wiesz, który system się myli. A jeśli się zgadzają, możesz mieć złudzenie potwierdzenia, bo szukałeś tego samego oczekując tego samego. To nie znaczy, że się nie da, ale trzeba być bardzo ostrożnym.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Cohen Czyli mówisz, że mieszanie systemów jest ryzykowne nie dlatego, że to grzech metodologiczny, ale dlatego, że nie wiesz potem, co się sprawdziło i dlaczego. To rozumiem. Ale wracając do mojego problemu z tymi pięcioma minutami, to czy stopień ascendenta w ogóle robi aż taką różnicę przy interpretacji? Bo mam wrażenie, że skupiamy się na precyzji, a może to jest jeszcze inna skala problemu.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Kappi Stopień ascendenta robi różnicę, bo każdy stopień ma swoją symbolikę w systemie Sabiańskim i w tradycji dekanatem. Ale ważniejsze jest coś innego: pięć minut różnicy przy szybkim ascendencie, powiedzmy Baran, to mniejsza sprawa niż pięć minut przy wolnym ascendencie, na przykład Byk. Sprawdziłeś, w którym miejscu ekliptyki był twój ascendent w tamtej chwili?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Gebda Zaraz, możesz to rozwinąć? Bo nie wiedziałam, że szybkość ascendenta zależy od znaku. Myślałam, że to stały ruch. To znaczy, że dla jednych znaków pięć minut to dużo, a dla innych mało?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Zorka Tak. Ascendent przemieszcza się po ekliptyce nierównomiernie, bo zależy to od kąta, pod jakim dany odcinek zodiaku wschodzi nad horyzontem w danej szerokości geograficznej. W naszych szerokościach znaki letnie wschodzą bardzo szybko, a zimowe wolno. Koziorożec może na ascendencie spędzić nawet dwie godziny, Rak kilkadziesiąt minut. To jest absolutnie kluczowe przy ocenie błędu godzinowego.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Kappi to jest jeden z powodów, dla których szerokość geograficzna urodzenia jest równie ważna jak czas. Im dalej od równika, tym bardziej dramatyczne są te różnice. Ktoś urodzony w Gdańsku i ktoś urodzony w Krakowie z tą samą godziną urodzenia może mieć inny stopień ascendenta. gdzie się urodziłeś, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Vladi Wrocław. Ale czy różnica między Gdańskiem a Wrocławiem jest aż tak duża? To nie jest ogromna odległość geograficzna.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Kappi Dla ciebie to może nie być problem, bo różnica jest mała. Ale wyobraź sobie kogoś urodzonego w Warszawie, kto myśli, że dane z aktu urodzenia są wystarczające, a tymczasem błąd leży w tym, że ktoś wpisał czas lokalny, a nie czas urzędowy, albo odwrotnie. Takie rzeczy się zdarzały w dokumentach z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Przy okazji tych dat i dokumentów, czy ktoś wie, jak to było z czasem letnim w Polsce przed wojną i po wojnie? Bo moja mama urodziła się w 1951 roku i jej mama nie ma pojęcia, czy w akcie urodzenia jest czas letni, czy zimowy. To chyba komplikuje wszystko jeszcze bardziej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Jolanta_M To jest bardzo konkretne i bardzo ważne pytanie. Polska miała po wojnie kilka zmian w zasadach czasu letniego i w strefach czasowych. Lata pięćdziesiąte to w ogóle jest piekło dla astrologa, bo przepisy się zmieniały i nie zawsze lekarze, pielęgniarki czy urzędnicy wiedzieli, co wpisać. Powiedz mi, czy masz dostęp do oryginalnego aktu urodzenia mamy?


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Barni Mam kopię, nie oryginał. Jest tam godzina, ale nie ma żadnej adnotacji o czasie letnim czy zimowym. To znaczy, że nie wiem, co to jest.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Jolanta_M to jest problem, który pojawia się bardzo często przy starszych dokumentach. Są strony z historycznymi danymi o zmianach czasu w Polsce i można to odtworzyć, ale wymaga to dokładnej daty, żeby sprawdzić, czy w tamtym konkretnym dniu obowiązywał czas letni. podaj sobie miesiąc urodzenia mamy do sprawdzenia, na pewno to ustalisz.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 488

@Barni mam pytanie do ciebie i Gebdy razem, bo oboje mówiliście o rektyfikacji przez zdarzenia. Czy przy rektyfikacji bierzecie pod uwagę tylko tranzyty i dyrekcje, czy też progressje wtórne? Bo czytałam, że progressje są często pominięte, a podobno mogą być bardzo precyzyjne.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Centa Progressje secondarne to jedno z moich głównych narzędzi właśnie dlatego, że są bardzo osobiste i działają w innym rytmie niż tranzyty. Dobra rektyfikacja powinna mieć potwierdzenie w co najmniej dwóch technikach niezależnie. Jeśli tranzyt, dyrekcja i progressja wskazują na ten sam czas, to jest dużo trudniejsze do podważenia.


Odpowiedz
Wpisy: 1136
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Cała ta dyskusja o dokumentach prowadzi mnie do pytania, które mam od dłuższego czasu. Czy znacie przypadki, kiedy ktoś miał absolutnie pewny czas urodzenia, potwierdzony przez kilka źródeł, a mimo to rektyfikacja wskazywała na coś innego? Bo to by znaczyło, że albo rektyfikacja się myli, albo że sama astrologia nie działa tak, jak myślimy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Arat Znam jeden taki przypadek z rozmów z astrologiem, któremu ufam. Kobieta miała czas urodzenia z dokumentów szpitalnych, potwierdzony przez matkę, i karta nie pasowała do zdarzeń z jej życia przy żadnej sensownej interpretacji. Po bardzo długiej pracy doszli do wniosku, że czas w dokumentach mógł być zapisany jako czas zakończenia porodu, a nie urodzenia dziecka. Różnica wynosiła kilkanaście minut, ale wystarczyła.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Cohen To jest ważna uwaga, bo "czas urodzenia" nie jest nawet jednoznaczny. Urodzenie to pierwsze uderzenie serca poza łonem? Pierwsze odcięcie pępowiny? Pierwszy oddech? Pierwszy krzyk? Różne tradycje astrologiczne mówią różne rzeczy i żadna nie daje pewnej odpowiedzi. Ja pracuję z pierwszym oddechem jako punktem orientacyjnym, ale to jest umowne.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 467

@Gebda Naprawdę różne szkoły to różnie definiują? Myślałam, że jest jakaś standardowa odpowiedź. Skoro nie ma standardu, to czy dwie osoby liczące horoskop dla tej samej osoby mogą dostać dwie różne karty, bo każda z innym rozumieniem "momentu urodzenia"?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Arkania Tak, i to się zdarza. Na szczęście w praktyce większość astrologów bierze czas z dokumentu bez pytania o szczegóły, więc karty wychodzą takie same. Problem pojawia się dopiero przy rektyfikacji albo kiedy karta nie pasuje i zaczynasz szukać przyczyny.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może być naiwne, ale nie mogę się powstrzymać. Czy ktoś, kto nie zna się za bardzo na tych technikach, w ogóle może samodzielnie spróbować rektyfikacji, czy to jest coś, gdzie bez doświadczonego astrologa łatwo się pomylić i wyciągnąć złe wnioski?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Lunarna Samodzielna rektyfikacja jest możliwa, ale musisz być bardzo uczciwa wobec siebie. Największa pułapka to dopasowywanie wykresu do obrazu, który chcesz widzieć. Ludzie mają tendencję do znajdowania potwierdzenia tego, w co wierzą. Jeśli zaczniesz od hipotezy, że masz Skorpiona na ascendencie, bo tak czujesz, to bardzo łatwo znajdziesz zdarzenia, które to "potwierdzają". Dlatego zdarzenia zewnętrzne z datami, a nie odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To chyba najważniejsza rzecz powiedziana w tym wątku. I trochę smutna, bo oznacza, że większość z nas, robiąc to samodzielnie, może się łudzić. Ale też zastanawiam się, czy astrolog z zewnątrz nie ma swojej własnej skłonności do potwierdzania. Jak to ryzyko ograniczyć po obu stronach?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Zorka Dobre pytanie i nie mam na nie idealnej odpowiedzi. Astrolog z zewnątrz też ma swoje schematy interpretacyjne, swoje ulubione techniki, swoje przekonania o tym, jak życie powinno wyglądać. Jedyna ochrona to chyba świadomość tego problemu i aktywne szukanie zaprzeczenia, a nie potwierdzenia. Czyli zamiast pytać "co w tej karcie pasuje do tego zdarzenia", pytasz "co w tej karcie powinno było zadziałać, a nie zadziałało".


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1136

@Barni To jest w sumie metoda falsyfikacji przeniesiona do astrologii. Ale czy astrologowie naprawdę tak pracują? Bo mam wrażenie, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczególnie kiedy pracujesz z kimś, kto sam chce widzieć pewien obraz siebie.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Arat Rzadko który pracuje tak konsekwentnie. To wymaga pewnego rodzaju chłodu emocjonalnego, który jest trudny, kiedy siedzisz z człowiekiem i widzisz, że bardzo chce usłyszeć coś konkretnego. Wrócę jednak do pytania Zorki, bo myślę, że kluczowe jest to, ile niezależnych technik daje ten sam czas. Jeden tranzyt to za mało. Tranzyt plus dyrekcja plus progressja na ten sam stopień to już jest coś.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Gebda rozumiem, że chodzi o potwierdzenie z kilku kierunków, żeby nie dać się złapać w pułapkę jednej metody. Ale mam inne pytanie, może bardziej podstawowe. Zakładamy, że rektyfikacja ma dotrzeć do "prawdziwego" momentu urodzenia. A co jeśli ten moment jest z natury rozmyty, tak jak mówiłaś o tym, który oddech liczyć? Czy rektyfikacja może nas wtedy w ogóle gdzieś doprowadzić?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Zorka To mnie bardzo zajmuje od jakiegoś czasu. Moja hipoteza jest taka, że rektyfikacja nie szuka jednego absolutnie prawdziwego momentu, tylko szuka najlepiej działającej karty. To nie musi być to samo. Karta, która najdokładniej opisuje człowieka i jego zdarzenia, może nie odpowiadać dokładnie chwili pierwszego oddechu, ale może działać lepiej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale skoro rektyfikacja może dawać kartę, która "działa", ale niekoniecznie jest "prawdziwa", to po co w ogóle szukać precyzyjnej godziny? Czy nie wystarczyłoby powiedzieć, że bierzemy tę wersję, która pasuje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Kappi To właśnie jest sedno całego problemu z precyzją godziny, który próbuję tu poruszyć. Jeśli bierzesz wersję, która pasuje, to jesteś w pętli, bo nie wiesz, czy pasuje, bo jest trafna, czy pasuje, bo ją dostosowałeś do swojego obrazu. Precyzyjna godzina z niezależnego źródła, na przykład z dokumentacji szpitalnej, daje ci punkt wyjścia spoza tej pętli.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Rodis właśnie tego szukam od jakiegoś czasu. Znajdowałam różne tabele na stronach astrologicznych, ale nie do końca im ufam, bo nie podają źródeł. Wspomniałaś wcześniej, że są strony z historycznymi danymi. Czy chodzi o jakieś konkretne archiwa, czy może o zagraniczne bazy?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Jolanta_M Najbardziej rzetelne dane mają bazy takie jak Astro.com w sekcji historycznej, ale dla Polski polecam też skonfrontować to z tym, co można znaleźć w dokumentach Głównego Urzędu Miar. Problem w tym, że przepisy z lat pięćdziesiątych były naprawdę niespójnie stosowane i sama data urodzenia twojej mamy niewiele powie, jeśli nie masz pewności, co do godziny.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Barni Czyli mogę siedzieć z datą i godziną i nadal nie wiedzieć, czy ta godzina jest w czasie letnim czy zimowym, i nie ma sposobu, żeby to rozstrzygnąć bez dodatkowych informacji z tamtego okresu?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Jolanta_M W najgorszym przypadku tak. Ale możesz podejść do tego inaczej, przelicz kartę dla obu wersji, z czasem letnim i bez, i sprawdź, która daje ascendent i układ domów bardziej zgodny z tym, co wiesz o mamie. To nie jest idealne, ale przy różnicy jednej godziny możesz dostać zupełnie inny ascendent i to samo w sobie bywa rozstrzygające.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz ma sens, ale wróćmy na chwilę do konkretów. Jolanta pytała wcześniej o ten czas letni w dokumentach jej mamy. Czy ktoś wie, gdzie można sprawdzić takie historyczne dane dla Polski? Chodzi mi o coś w miarę pewnego, a nie strony astrologiczne, które same mogą mieć błędy.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Nie jestem ekspertką, ale chcę się upewnić, że rozumiem. Czyli różnica jednej godziny to może być różnica nie tylko w stopniach ascendentu, ale w całym znaku? To brzmi jak ogromna zmiana w całym horoskopie, nie tylko w jednym punkcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Arkania Dokładnie tak. Przy znakach szybko wschodzących ascendent może się zmienić w ciągu kilkudziesięciu minut, przy wolno wschodzących ta sama zmiana zajmuje dużo dłużej. Zależy od szerokości geograficznej i pory roku. Jedna godzina w marcu w Warszawie to zupełnie inny problem niż jedna godzina w sierpniu.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Skoro mówimy o tym, jak bardzo ascendent jest czuły na czas, mam pytanie, które może być trochę obok, ale nasuwa mi się naturalnie. Czy w progressjach i dyrekcjach ten błąd godziny narodzin kumuluje się z czasem, czy raczej działa na stałym poziomie? Bo skoro ascendent może się mylić o kilkanaście stopni, to po kilkudziesięciu latach dyrekcji to już musi być zupełny rozjazd.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Centa Kumuluje się i to drastycznie. W dyrekcjach solarnych jeden stopień to mniej więcej rok życia. Jeśli ascendent jest przesunięty o cztery stopnie przez błąd godziny, to w okolicach czterdziestki twoje dyrekcje mogą być rozjechane o kilka lat względem rzeczywistych zdarzeń. I właśnie dlatego rektyfikacja przez zdarzenia z późniejszego życia bywa skuteczniejsza niż próba ustalenia precyzji przez sam akt urodzenia.


Odpowiedz
Udostępnij: