Zaczęłam ostatnio głębiej przyglądać sie Eris w swoim horoskopie i szczerze mowiac troche mnie to zaskoczylo. Eris siedzi u mnie w 7 domu i jak zaczelam cofac sie myslami, to wszystkie relacje w ktorych czulam sie zepchnięta na bok dosłownie szły przez ten dom. partnerzy którzy mnie ignorowali, znajomości w których bylam piatym kolem u wozu. Zastanawiam sie czy ktos inny tez mapował swoją Eris pod kątem odrzucenia i czy czujecie ze dom mowi więcej niz znak?
Kurczę dobre pytanie co do domu. u mnie Eris jest w 11 czyli dom przyjaciol i grup. i rzeczywiscie, zawsze czylem sie jakby poza grupą, nawet gdy fizycznie byłem w srodku. ludzie gadaja, smieja sie, a ja mam wrazenie ze jestem niewidzialny. ale bardziej mnie interesuje jedno: czy patrzysz na to przez aspekty Eris czy czysto przez dom? bo domyslam sie ze w 7 bez napieciowych aspektow to moze inaczej wygladac.
Przepraszam ze wchodze ale ja wogole nie wiedzialam ze Eris jest w horoskopach. to jest ta planeta karlowata tak? myslalam ze astrologia obejmuje glownie te znane planety. gdzie w ogole moge sprawdzic gdzie mam te Eris?
Ja Eris mam w 12 domu i to chyba najbardziej wymowne miejsce ze wszystkich jeśli chodzi o to odrzucenie. 12 dom to juz sam w sobie cos ukrytego, wyizolowanego, zamkniętego. Mam wrażenie że moje poczucie bycia zapomnianą jest tak głęboko zakorzenione, że sama często o tym nie wiem dopóki coś nie uruchomi tego bólu. Czy ktoś ma Eris w 12 i wie o czym mówię?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do was wszystkich. Czy Eris w waszych interpretacjach jest bardziej symbolem rany którą niesiemy, czy miejscem gdzie ta rana jest wywoływana przez zewnętrzne okoliczności? U mnie Eris jest w 3 domu i myślę o tym w kontekscie komunikacji i rodzeństwa. faktycznie zawsze byłem tym który mówił coś ważnego i nikt nie słuchał. Ale nie wiem - czy Eris kreuje te sytuacje czy po prostu opisuje mój schemat.
Franek, to rozróżnienie które stawiasz jest według mnie kluczowe dla całej tej dyskusji. Eris jest powolna, siedzi w jednym miejscu przez dziesiatki lat wiec jej wpływ na konkretne zdarzenie jest watpliwy. Raczej opisuje strukturę, predyspozycje. Jak brzeg rzeki, nie woda. Pytanie gdzie ta rzeka płynie to już kwestia aspektów i tranzytów. Ale to co opisujesz z 3 domem i byciem niesłyszanym, to jest bardzo charakterystyczny obraz.
A czy Eris ma swój odpowiednik w numerologii? pytam bo znam osoby które pracują głownie z liczbami i zastanawiam sie, czy jest jakaś liczba albo wibracja odpowiadająca tej energii odrzucenia i wyizolowania. W numerologii jest przeciez 11 jako liczba osoby czujacej sie miedzy swiatami i 7 jako liczba wyizolowanego mysliciela. czy to moze wspolgrac z pozycja Eris??
Wróćmy moze do horoskopow bo mi sie wydaje ze za bardzo schodzimy w strone liczb. mam do was pytanie od strony praktycznej. kiedy Eris jest aktywowana przez tranzyty, na przyklad gdy Jupiter przechodzi przez jej punkt, czy ktos z was obserwowal konkretne momenty poczucia wykluczenia? albo przeciwnie jakiegos przelomu w rozumieniu tego wzorca? bo ja obserwuje tranzyty od jakiegos czasu i mam kilka zapiskov
Mam pytanie do Klimek i Rozmaryn, bo oboje wydaje mi się dobrze znacie ten temat. Czy przy analizie Eris patrzycie najpierw na dom, potem aspekty, czy odwrotnie? Próbuję się uczyć tego podejścia i nie wiem czy jest jakaś kolejność interpretacji która ma sens.
Strasznie dziekuje za te cala rozmowe, ucze sie tu mnostawa rzeczy ktore nie znalazlam nigdzie indziej!!! mam pytanie, moja Eris jest w 1 domu i zastanawiam sie co to znaczy dla wizerunku własnej osoby. Czy to oznacza ze to ja sama siebie odrzucam??
Jestem tu zupelnie nowy jesli chodzi o Eris, czytam te dyskusje i mam takie podstawowe pytanie: czy Eris ma regencje, czyli ktory znak zodiaku ona rzadzi?? i czy ma cos wspolnego ze znakiem Wagi albo Blizniąt, bo te klimaty odrzucenia i niezaproszenia kojarzą mi sie z tymi znakami jakos.
Wracając do tego co pytała Paprotka kilka postow wyzej, bo chce dodac cos od siebie. mam notatki z kilku lat obserwacji i u mnie lepiej działa podejście aspektowe jako pierwsze. eris w aspekcie z Neptunem da zupelnie inny smak tej samej pozycji domowej niz Eris w aspekcie z Marsem. dom mowi gdzie, ale aspekty mowia jak bardzo i w jakiej formie. i szczerze nie rozumiem dlaczego ktos mialby zaczyna od domu jesli aspekty tak bardzo zmieniaja obraz
Ta dyskusja o aspektach jest ważna, ale chcę wrócić do czegoś co Chiromantka pisała o 12 domu i nieświadomości. Jeśli Eris opisuje ranę wykluczenia, to w 12 domu ta rana może być całkowicie poza zasięgiem introspekcji bez głębszej pracy. Macie wrażenie że u osób z Eris w 12 to poczucie odrzucenia jest trudniejsze do nazwania właśnie dlatego?
Słuchajcie, chodzi mi po głowie jedna rzecz. Skoro Eris siedzi w jednym znaku przez dziesiatki lat i prawie wszyscy urodzeni w tym samym czasie mają ją w tym samym miejscu na ekliptyce, to co roznicuje jej działanie między konkretnymi ludźmi? Chyba tylko dom i aspekty? bo jesli tak, to moze ta numerologia daty urodzenia jednak cos dopowiada jako dodatkowy klucz roznicujacy.
Rozmaryn, dziękuję ci tak bardzo za odpowiedź o moim 1 domu, naprawdę dużo mi to dało do myślenia!!! chcę zapytać dalej bo mam Eris w 1 domu w kwadracie z Ksiezycem. czy ten aspekt z Ksiezycem wzmacnia to poczucie ze sama siebie odrzucam, czy raczej dodaje element emocjonalny i przeszłości??
Sprawdzilam na astro.com jak pisal Lucjan i mam Eris w 7 domu. przeczytalam ze 7 dom to relacje i partnerzy. czy to znaczy ze odrzucenie czuje glownie w zwiazkach?? bo to by duzo wyjasnialo szczerze mowiac
Dopiero tu wpadłem i czytam od dłuższego czasu i mam pytanie które mi nie daje spokoju. Mówicie dużo o Eris jako o ranie, o wykluczeniu. Ale Eris w mitologii nie jest tylko ofiarą - ona też odpowiada na wykluczenie poprzez działanie, przez to złote jabłko. Czy w horoskopie jest jakaś strona Eris która mówi o tym jak ktoś reaguje na odrzucenie, a nie tylko że je odczuwa?
Wracając do tego co zacząłem podnosić, bo Klimek rozwinął to ładnie. Ten bunt o którym mówiłem to niekoniecznie krzyk. Czasem Eris aktywna to takie ciche ale konsekwentne nie-podporządkowywanie się. Ktoś z Eris w trygonie z Uranem może wogóle nie wyglądać na zbuntowanego, a jednak systematycznie wychodzi poza schematy tam gdzie czuł się wykluczony. Ktoś rozpoznaje u siebie ten wzorzec?
Rozmaryn ładnie to ujęła, dodam tylko jedno spostrzeżenie. Trygon potrafi sprawić że ktoś w ogóle nie rozpoznaje tematu jako problemu, bo tak płynnie przetwarza tę energię. Znałam jedną osobę z Eris w trygonie z Uranem która przez lata myślała że temat wykluczenia jej zupełnie nie dotyczy. Dopiero analiza partnerów przez całe życie pokazała wyraźny wzorzec. Wiec trygon to nie brak tematu - to niewidoczność tematu.
