Na pytanie Laurencji o synastię: tak, domicilium w synastrii ma znaczenie, ale nie w sposób bezpośredni. Wenus w Byku osoby A nie wchodzi w jakąś specjalną relację z Bykiem osoby B samym faktem, że to Byk. Liczy się to, gdzie ta Wenus pada w domu osoby B i jakie robi aspekty z jej planetami. Ale myślę, że intuicja Melanijki coś łapie, bo Wenus w domicilium jest po prostu czytelniejsza energetycznie, co w synastrii może oznaczać, że ta osoba jasno pokazuje, jak kocha i czego chce. Czy to ułatwia relację? Niekoniecznie. Można być idealnym wyrazicielem energii Wenus i nadal być zupełnie niekompatybilnym z kimś.
Wracając do tego, co Oliwka mówiła o synastrii, bo mnie to naprawdę zaciekawiło. Mam znajomą, która ma Wenus w domicilium w Wadze i rzeczywiście jest w relacjach bardzo... przejrzysta. Mówi wprost, czego chce, jak czuje, co jej nie odpowiada. I ludzie albo to uwielbiają, albo czują się przez to przytłoczeni, bo oczekują jakiejś gry. Więc może ten 'czytelny' Wenus w domicilium to nie zawsze zaleta w synastrii?
Mam pytanie, bo trochę się gubiłam w tym, o czym pisała Hortensja o systemie klasycznym i dwóch domiciliach każdej planety. Czy to znaczy, że gdy Saturn rządził Koziorożcem i Wodnikiem, to jego domicilium w tych dwóch znakach było tak samo silne? Czy jedno było ważniejsze?
To jest dobre pytanie i tradycja nie jest tu jednogłośna. Część autorów hellenistycznych traktowała oba znaki domicilium jako równorzędne. Ale jest też koncepcja, że dla planet górnych, czyli Saturna, Jowisza i Marsa, mocniejsze było domicilium nocne, a dla Merkurego i Wenus zależało to od ich sektowania. Saturn w Koziorożcu bywał opisywany jako jego domicilium dzienne, a Wodnik jako nocne, i odwrotnie w niektórych źródłach. To zależy od tego, z którym autorem i z którą tradycją pracujesz.
a to sektowanie, które wspominasz, to jest to samo co podział na horoskop dzienny i nocny? Bo słyszałem o tym, ale nigdy nie zgłębiałem.
Sektowanie to ważny element, ale żebyśmy się tu nie zagubili zupełnie, bo zaczynamy mieć już kilka równoległych wątków. Może konkretne pytanie: czy ktoś z was doświadczył w praktyce, że planeta w domicilium zachowuje się wyraźnie inaczej w porównaniu z planetą w innym znaku? Nie chodzi mi o teorię, tylko o obserwację w prawdziwych horoskopach.
Przepraszam, że pytam o coś pewnie oczywistego, ale jak rozumieć to, że planeta jest 'sprawna' w domicilium? Sprawna do czego? Do dawania pozytywnych skutków czy po prostu do wyrażania swojej własnej natury, nawet jeśli ta natura jest trudna?
Dziękuję za to wyjaśnienie, Teklo, bo właśnie tego mi brakowało. Zawsze myślałam, że planeta w domicilium to coś pięknego i pozytywnego, a tu się okazuje, że Mars w Baranie to może być bardzo trudna energia, tylko... czysta. Czy to dobrze rozumiem?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam małe pytanie. Jak to jest z Księżycem w Raku? Moja mama ma taką pozycję i jest osobą bardzo emocjonalną, silnie związaną z rodziną, czasem aż za bardzo. Czy to właśnie efekt domicilium, że ta emocjonalność jest taka... pełna?
Ale zaraz, zaraz. Jeśli domicilium oznacza energię czystą i niefiltrowaną, to czy to nie znaczy, że np. Saturn w Koziorożcu jest po prostu bardzo... surowy? Twardo ograniczający? Bo Saturn i tak jest planetą trudną, a jak jeszcze jest w pełnej sile, to brzmi jakby było go za dużo, nie za mało.
