Mam ostatnio do czynienia z kilkoma kartami urodzenia, gdzie oś dom 4 - dom 10 jest bardzo mocno aktywowana i za każdym razem wychodzi ten sam schemat. Człowiek wyrósł z domu, w którym albo oczekiwano, że przejmie rodzinne wzorce, albo wręcz przeciwnie, wpojono mu, że cokolwiek robi, nie ma prawa odejść za daleko. Dom 4 to nie tylko rodzina, to jest grunt, z którego wyrastamy. I kiedy Saturn lub Pluton siedzi w tym domu, ten grunt potrafi być jak bagno - ciągnie w dół, nawet jeśli człowiek wspina się po drabinie zawodowej. Czy ktoś miał w swojej karcie planety w opozycji między tymi domami? Ciekawi mnie, jak to poczuliście w praktyce.
Dokładnie o tym myślałem, kiedy analizowałem jedną kartę znajomej. Słońce w domu 10, Księżyc w domu 4 w opozycji. Klasyczny przykład - na zewnątrz sukcesy, kariera, ambicja, a w środku ciągłe pytanie, czy ma prawo odejść od tego, czego chciała rodzina. Ale Terenia62, zapytam wprost: jak rozróżniasz, kiedy ten konflikt jest twórczym napięciem, a kiedy realnie blokuje? Bo moim zdaniem nie każda opozycja 4-10 jest destrukcyjna.
A da się to jakoś szybko sprawdzić bez liczenia całego horoskopu? Mam urodziny w maju, zawsze miałem wrażenie, że rodzina i praca to u mnie jak dwa magnesy odpychające się. Ojciec chciał, żebym przejął warsztat, a ja poszedłem w IT. Do dziś jest z tego temat.
Ja mam ascendent w Raku i od zawsze słyszałam, że to oznacza silne przywiązanie do rodziny. Ale dom 10 mam w Baranku i Saturn tam siedzi. Czuję to bardzo fizycznie - dosłownie każdy awans zawodowy kończył się jakimś kryzysem w domu. Czy to może być właśnie ta oś?
Przepraszam że się wtrącam ale trochę się zgubiłam. Ascendent w Raku oznacza że ktoś jest wrażliwy tak? I to ma związek z tym konfliktem kariery i domu? Pytam bo sama mam Raka ale nie wiem gdzie mi wypada ten asendent, nie przeliczałam jeszcze dokadnie.
A jak to jest z tarotem w takim razie? Znaczy, czy jak wyciągnę kartę do pytania o karierę, to mogę na niej odczytać ten konflikt z domem czwartym? Bo ja częściej pracuję z kartami niż z horoskopem i zastanawiam się, czy to się jakoś przekłada.
Okej ale skoro można to zobaczyć w karcie, to da się to jakoś przepracować astrologicznie? Mam na myśli - czy zmiana jakiegoś ustawienia czy transit mogą odblokować ten konflikt, czy człowiek po prostu zostaje z tym do końca życia?
A skąd w ogóle wiadomo w jakiej kolejności liczyć te domy? Czytałem gdzieś że są różne systemy i że dom czwarty nie zawsze wychodzi tak samo. To jak wybrać właściwy?
No dobra, to rozumiem, że system Placidusa jest najczęściej używany, ale co to dokładnie zmienia w tej osi 4-10? Jak zmienię system, to te domy mogą mi całkiem przeskoczyć na inne znaki?
To może ktoś mi powie wprost - czy jak nie mam godziny urodzenia, to w ogóle jest sens patrzeć na domy? Bo rodzice nie pamiętają, zapis zniszczyłem przypadkowo lata temu, i za każdym razem jak pytam na tym forum to słyszę, że bez godziny nic nie da się powiedzieć. Ale jakoś ten temat mnie ciągnie, bo ta historia z tatą i warsztatem nadal gdzieś we mnie siedzi.
Przepraszam, mam głupie pytanie może, ale co to jest ten krzyż kąt? Słyszałam pierwsze raz i nie do końca łapie o co chodzi z tą siecią domów. Czy to są cztery domy razem połączone czy coś innego?
To może brzmi głupio, ale czy w tarocie jest coś, co odpowiada temu krzyżowi kąt? Bo gdy robię układ Celtic Cross, to centralny krzyż też wydaje mi się pokazywać takie napięcia. Zastanawiam się, czy to nie jest przypadkowe, że oba systemy mają krzyż w centrum.
Wróćmy może do głównego wątku, bo rozmowa pięknie się rozwinęła, ale zapomnieliśmy trochę o tym, co Terenia pierwotnie poruszyła. Konflikt między korzeniami a ambicją to nie tylko mechanika astrologiczna. Mnie interesuje, czy ktoś tu rzeczywiście przepracował ten schemat i co z tego wyszło. Bo jedna rzecz to wiedzieć, że Saturn w 10 w detrymencie, a inna - co z tym zrobisz w życiu.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać, bo to mnie zastanawia - czy ta oś 4-10 może mieć jakiś związek z energią czakry podstawy i czakry gardła? Bo jak słucham o korzeniach i ambicjach, to mi to brzmi bardzo podobnie do tego napięcia między bezpieczeństwem a wyrażaniem siebie. Czy ktoś łączył te systemy?
Ja też chcę zapytać, bo trochę zgubiłem wątek - czy jeśli nie mam domów przez brak godziny, ale mam opozycję Słońce-Księżyc z natury, to czy ten konflikt korzenie versus ambicja i tak u mnie działa? Bo opozycja Słońce-Księżyc to chyba coś podobnego?
To ja podsumowuję dla siebie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli oś 4-10 to nie jest coś, co się da naprawić, tylko coś co się rozumie i z czym się żyje inaczej? Czy dobrze to uchwciłem? Bo jak tak, to trochę smutne, ale też w jakiś sposób ulżyło mi.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy numerologia ma coś co odpowiada tej osi? Bo czytałam że liczba ścieżki życia kontra liczba przeznaczenia to też jakiś konfilkt. Czy to jest podobne do tego 4-10?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne, ale czy są jakieś kamienie albo przedmioty, które pomagają pracować z tą osią? Bo gdzieś czytałam o labradorcie jako kamieniu równoważącym przeszłość z przyszłością i myślałam, czy to ma sens przy tym konflikcie.
Wracamy powoli do tematu, bo rozmowa się trochę rozchodzi na kamienie i numerologię. Mam wrażenie, że nie odpowiedzieliśmy jeszcze na jedno ważne pytanie. Korzenie kontra ambicja to często nie jest abstrakcja. To są konkretni rodzice, konkretne oczekiwania, konkretny wstyd albo duma. Czy ktoś chce powiedzieć, jak to u niego wygląda nie symbolicznie, ale dosłownie, w relacjach z rodziną, gdy pnie się wyżej niż jej poziom?
Znam to uczucie. Bardzo dobrze. Nie wiedziałam tylko, że to może mieć takie konkretne umiejscowienie w mapie. Myślałam że to po prostu mój charakter albo że jestem niezdecydowana. A tu się okazuje, że to może być coś więcej.
Słucham i próbuję to odnieść do siebie. Moja rodzina jest z małego miasteczka i ja wyjechałam duże miasto i do dziś czuję dziwne poczucie winy gdy mi się powodzi. Jakbym nie powinna mieć więcej niż oni mieli. Czy to jest właśnie ten dom 4 który ciągnie w dół? Bo nigdy tego tak nie nazywałam ale jak teraz czytam to wątek nagle mi się otworzył.
Dobra ale w takim razie jak ktoś ma Saturna w 4 a nie w 10, to gdzie szukać tego napięcia? Bo wydaje mi się że tu wszyscy skupiliśmy się na 10 i trochę gubimy ten dom 4.
Mnie to pytanie bardzo dotknęło. Bo ja właśnie teraz jestem na etapie kiedy zawodowo mi idzie lepiej niż kiedykolwiek i zamiast czuć się dobrze, to dzwonię do mamy częściej. Jakby coś mnie ciągnęło z powrotem kiedy idzie dobrze. Czy to może być właśnie to?
Czytam i mam pytanie może głupie ale zapytam. Czy to że ktoś nie mówi rodzinie o sukcesach to jest zawsze ten dom 4? Bo ja też tego nie robię ale myslałam że po prostu jestem prywatna. Czy to da się rozróznić?
Bardzo dziękuję za tę wskazówkę, już wchodzę na astro.com i sprawdzam. Widzę ten krzyż na środku mapy, domyślam się że to właśnie ta oś. Mam coś przy samym dole, jakaś planeta blisko tego IC. Jak mam napisać co widzę, to napisać symbol i stopnie?
Księżyc w 4 w Byku i Mars w 10 w Skorpionie to klasyczna oś napięcia na tym wątku. Byk i Skorpion to znaki opozycyjne, a tu są jeszcze wzmocnione przez domy które naturalnie im odpowiadają. Księżyc w domu 4 chce spokoju i trwałości, Mars w 10 ciągnie w stronę walki, ambicji, przebicia się. Jak to u ciebie wygląda w praktyce?
Brzmi bardzo znajomo. Ja to samo opisywałam kilkanaście postów wyżej. To uczucie że sukces i dom są po dwóch stronach i nie można mieć obu na raz. U mnie nie ma Marsa w 10, ale to co czujesz, to wydaje mi się dosyć wspólne dla wielu osób na tej osi.
