Właśnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej pisałem o osobach bez narracji. Ta zmiana, którą opisuje Czeremcha - "jest inaczej, choc nie wiem jak" - to jest dokladnie ten moment, o ktorym mowilem. Nie analiza, tylko przesuniecie. chiron w pierwszym często działa przez takie male przesuniecia, nie przez olsnienia.
Zatrzymuję się na chwilę przzy tym, co mówi Sabineczka. Bo to jest chyba jedno z najtrudniejszych pytań w całej tej dyskusji: gdzie jest granica między tym, co jest "astrologia w działaniu", a tym, co jest po prostu ludzkim doswiadczeniem, które da się opisać na tysiąc sposobów? Czy my tu nie nakładamy interpretacji post factum?
O rany, wracam do Czeremchy bo ta dyskusja o systemach jest ciekawa ale trochę nas odciągnęła. Napisałaś, że czujesz, że masz sens przze pomaganie. mam pytanie, które może byc trudne: czy kiedykolwiek pozwoliłaś, żeby ktos pomogl tobie tak gleboko, jak ty pomagasz innym?
To jest bardzo trudne pytanie. Szczerze? Nie. Zawsze jakoś to przekierowuję. Albo mówię "daję radę", albo zmieniam temat na kogoś innego. Nawet teraz przez chwilę miałam odruch, żeby napisać, że "ta rozmowa mi pomogła, ale martwię się, że zajęłam za dużo miejsca". I złapałam się na tym.
To, co właśne powiedzialas, to jest Chiron w pierwszym bardziej niż cokolwiek innego w tym wątku. Zlapanie się na odruchu to nie jest mała rzecz naprawdę.
Pozwolę sobie wtrącić z boku, ale chcę zapytać o coś podstawowego. Cały czas mówicie, że Chiron w pierwszym "leczy przez przykład". Ale co to znaczy konkretnie dla tych, którzy go nie mają? Czy to znaczy, że osoby bez tej pozycji po prostu nie mają tego wzorca? Czy Chiron w innych domach też może dawać podobny efekt?
Mam Chirona w siódmym i od razu pomyslalam o tym, co piszę Pyromanta. U mnie chyba rzeczywiście to przychodzi przez relacje, nie przez samą obecność. Ale zastanawiam sie, czy osoby z Chironem w pierwszym odczuwają to saamo napięcie co ja - że pomaganie innym w danym obszarze idzie jakoś naturalnie, a własna rana w tym samym miejscu boli najbardziej?
Czytam to ostatnie zdanie i myślę, że to jest właśnie to pytanie, z którym weszłam do tego wątku i z którym pewnie wyjdę. Tylko że teraz to pytanie nie boli mnie tak samo. Dziękuję wam. Naprawdę.
To zdanie Czeremchy zostaje ze mną. "Pytanie nie boli tak samo" - to jest chyba jeden z tych momentow, ktore w medytacji nazywamy przesuniętym centrum ciezkosci. nie znika problem, ale cos sie zmienia w tym jak go nosisz. Mam pytanie do Czarnoboga, bo jego sformułowanie o darze i przekleństwie zostalo bez odpowiedzi - czy uważasz, że da sie w ogole dojść do punktu, gdzie Chiron w pierwszym przestaje być jedno i drugie na raz? Czy to zawsze jest napięcie?
