Chciałem zaproponować temat, który rzadko pojawia się w osobnym wątku - trygony, czyli aspekty 120 stopni. Mówi się dużo o kwadratach i opozycjach, bo dają napięcie, ale trygony to inna bajka. Który trygon w waszym natalu naprawdę czuć? I co wam daje w praktyce, nie na papierze?
Ja mam trygon Słońce-Jowisz i odkad świadomie zaczęłam z tym pracować to rozumiem skd u mnie ta latwosc w czytaniu rozkladow. Wiedza przychodzi jakby sama, bez wysilku. Ale zawsze zastanawiam się - czy to jest trygon dający dar, czy po prostu ulatwiajacy dostęp do tego, co i tak by było?
Właśnie chciałam zapytać o coś podobnego. Mam trygon Księżyc-Neptun i wyczytałam, że to sprzyja intuicji i snom. Rzeczywiście mam bardzo żywe sny, ale nie wiem, czy to związek z tym aspektem, czy po prostu moja natura. Jak to odróżnić?
No proszę, czyytam Was i myślę o swoim trygonie Wenus-Saturn. podobno to jeden z rzadszych, daje cierpliwosc i wytrwałość w uczuciach, ale tez pewną powściągliwość. Zastanawia mnie jednak, czy to nie jest przypadkiem więcej o strukturze wewnętrznej niż o zdolnosciach jako takich?
Ja wiem z doświadczenia, że można kompletnie nie czuć trygonu, jeśli planety w nim są nieaspektowane z resztą mapy. Mam Mars-Uran w trygonie i przez długi czas myślałam, że nic szczególnego to nie daje, a potem okazało się, że mam po prostu błyskawiczne reakcje w sytuacjach kryzysowych. Tyle że to wychodzi dopiero kiedy jest potrzeba.
To jest w ogóle kluczowe pytanie w astrologii - gdzie konczy się mapa, a zaczyna czlowiek. Wracając do trygonów, mam u siebie Merkury-Neptun i to jest dla mnie najciekawszy aspekt ze wszystkich. Pisanie, snienie na jawie, tworzenie narracji. Treści przychodzą jak ze źródła nie muszę ich szukać
Norbert, ty masz podobnie jak ja z tym Neptunem! Ale Merkury-Neptun brzmi jak coś mocniejszego niż Księżyc-Neptun jeśli chodzi o przekaz słowny. Czy ty masz też te sny symboliczne, czy u ciebie to się bardziej przekłada na słowa?
Och, dziękuję za ten temat, naprawdę! Mam pytanie bo jestem trochę zagubiona - jak sprawdzić w swoim natalu, które aspekty są właśnie trygonami? Używam Astro.com i widze tam linie ale nie zawsze rozumiem która jest która. 😉
Słońce-Mars w trygonie to jeden z przyjemniejszych aspektów w całej mapie, wcale nie gwałtowny. to jest raczej naturalny dostęp do energii i woli działania bez wewnętrznych blokad. U większości osób z tym trygon oznacza, że gdy chcą coś zrobić po prostu to robią. nie ma tej walki z sammym sobą.
Czytam to od początku i mam szczere pytanie - jak wy odróżniacie to, co daje trygon, od zwykłych talentów albo cech charakteru? Pytam serio, nie złośliwie. Bo to Słońce-Mars Zurawinka opisuje - ta zdolność do działania - to mógłby być po prostu temperament.
Wracając do samych trygonów - mnie zawsze ciekawiło, czy trygon z wolno poruszającymi się planetami jak Neptun czy Saturn jest w ogóle "twój", skoro pokolenia ludzi go mają. Rozumiem Słońce-Mars, to coś indywidualnego. Ale Neptun-Saturn w trygonie to może być cała generacja. Jak wy to w ogóle interpretujecie w natalu?
Moje Słońce-Mars to dom 1 i dom 9, właśnie sprawdziłam! To znaczy coś szczególnego? Bardzo was przepraszam, że ciągle pytam, ale naprawdę staram sie zrozumieć.
Dom 1 i dom 9 przy Słońcu-Mars w trygonie to naprawdę dobra pozycja. slonce w 1 dje silne poczucie tozsamosci i wyrazistość, Mars w 9 to energia skierowana w stronę poszukiwań, filozofii podrozy. Trygon między nimi oznacza, że twoja wola działania i twoje poszukiwanie sensu idą ramię w ramię. Nie blokujesz się.
Ja bym tu jednak uważała - dom 9 z Marsem to też możliwy dogmatyzm, szczególnie jeśli Mars ma jakieś napięcia z innymi planetami. Trygon ze Słońcem może to wygładzać, ale sama pozycja Marsa w 9 nie jest tak jednoznacznie miła. Warto sprawdzić, czy Mars coś jeszcze aspektuje.
A wracając do głównego pytania z tematu - czy ktoś z was ma trygon, który szczególnie wyraznie przekłada się na jakieś zdolnosci twórcze albo duchowe? Bo czytam o Słońcu, Marsie, układach domów i trochę tracimy z oczu ten wątek. Mnie chodzi o te "gwiazdy które wspierają" jak Norbert napisal na początku.
Czytam was od samego początku i nigdy bym sie nie odezwała ale mam trygon Wenus-Neptun i chyba właśnie przez niego mam takie silne poczucie piękna w muzyce? Nie jestem muzykiem, ale pewne dźwięki mnie po prostu zatrzymują i czuję cos bardzo glebokiego. Nie wiem, czy to "zdolność", ale jest bardzo wyraźne. 😛
Wenus-Neptun w trygonie to jeden z tyhc aspektów, ktore potrafią dawać dostęp do czegoś, co ciężko nazwać wprost. Muzyka, ktora sie śni - to jest właśnie to. Neptun rozpuszcza granice Wenus, a trgon sprawia, że to przychodzi łatwo bez wysiłku. Pytanie, czy ty próbowałaś kiedyś coś z tym robić świadomie, np. przez medytacje przy muzyce albo pisanie po takim śnie?
Wtrącę się na chwilę z innej strony - nie mam pewności co do swojego natalu, bo nie znam dokładnej godziny urodzenia. Czy bez godziny można w ogóle sensownie szukać trygonów? Połowy postów nie rozumiem, bo to moje pierwsze spotkanie z aspektami, ale chcę się nauczyć.
Przepraszam że znowu ja, ale chciałam zapytać Norberta o to, co napisał wcześniej - o tym, żeby nie zostawac tylko przy odbiorze muzyki i zastanawiać sie nad tworzeniem. Czy to znaczy, że trygon Wenus-Neptun może dawać też zdolności twórcze nie tylko tę wrażliwość? Bo ja nigdy niczego nie stworzyłam i trochę się boję nawet próbować.
sprawdziłam - Wenus w 5, Neptun w 7. Nie wiem, czy to coś zmienia. I dziękuję ci za tę odpowiedź, naprawdę. Nigdy nie myślałam o tym strachu jako o czymś astrologicznym. 🙂
Wenus w 5 i Neptun w 7 w trygonie to bardzo ciekawy uklad bo dom 5 to wlasnie ekspresja twórcza, a 7 to relacje i to co projektujemy na innych. Trygon między nimi moze oznaczać, że twoja wrażliwość estetyczna intensywnie wyraża sie przez relacje - może tworzysz "dla kogos" albo dopiero w obecnosci innych się otwierasz? Czy tak to czujesz?
To jest właśnie to, o co pytałam wcześniej w tym wątku - te bardzo konkretne przejawy trygonów w codziennym życiu. Salomejka opisuje coś, co by jej pewnie nie przyszło do głowy bez tej rozmowy. Czy ktoś jeszcze ma taki trygon, który "odkrył" dopiero przez czyjś opis, a nie własne szukanie?
Obserwuję tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, może trochę z boku - skąd wiecie, że to trygon to robi, a nie po prostu temperament albo wychowanie? Naprawdę pytam, bo ta historia z Salomejką brzmi przekonująco, ale mogłaby też pasować do kogoś bez tego aspektu.
Dodam do tego, co Kasjopeja napisała - astrologia nie jest przyczynowa w sensie fizycznym. To raczej system korespondencji. Pytanie "czy to trygon to robi" jest może niezbyyt dobrze postawione - trafniej byłoby zapytać, czy ten opis pasuje do doświadczenia. Jeśli pasuje to coś z tym można zrobić.
to rozumiem, i właściwie takie ujęcie bardziej mi pasuje niż "planet wpływ na życie". System korespondencji - to da się przemyśleć. Ale wróćcie może do tych konkretnych trygonów, bo chcę wiedzieć, czy coś w ogóle bym u siebie znalazł.
