Mam w natalu Słońce w Bliźniętach i Księżyc w Pannie i przez lata nie rozumiałam czemu ciągle mam wrażenie że walczę sama ze sobą. Chcę jedno, a czuję drugie. Czytałam dużo na ten temat i w końcu to mnie uderzyło - to klasyczny obraz napięcia między Słońcem a Księżycem. U mnie to kwadratura. Czy ktoś inny ma podobny aspekt i rozpoznaje ten opis? Bo ciekawi mnie jak to wygląda u innych znaków, nie tylko u mnie.
Mam opozycję Słońce-Księżyc i powiem szczerze, że to jeden z tych aspektów, które długo zajęło mi zrozumieć. Przez całe życie miałem wrażenie że inni mnie nie rozumieją, ale tak naprawdę to ja nie rozumiałem siebie. To co czuję i to co myślę idzie w zupełnie różnych kierunkach. Ciekawi mnie jedno - czy kwadratura według was działa inaczej niż opozycja? Bo opozycja przynajmniej jest świadoma konfliktu, a z kwadratury człowiek często nie zdaje sobie sprawy?
Ale czy to znaczy że osoby z trygonem Słońce-Księżyc po prostu nie mają tego problemu wcale? Bo mam koleżankę z trygonem i ona jest jakby... spójna wewnętrznie. Zawsze wiem czego chce i jak się czuje. Czy to rzeczywiście może być wpływ tego aspektu?
Księżyc w 12 to dla mnie jeden z najtrudniejszych układów właśnie dlatego, że emocje są stłumione lub ukryte nawet przed samym sobą. Mam to u klientki którą konsultuję i ona dosłownie nie wie czego chce emocjonalnie - racjonalnie potrafi wszystko zanalizować, ale kiedy pytam ją co czuje, jest cisza. Tamarka, jak ty to u siebie obserwujesz na co dzień?
Chcę tu dorzucić coś o symbolice tych dwóch planet, bo myślę że to pomaga zrozumieć skąd ten konflikt. Słońce to świadomość, wola, to co budujemy i pokazujemy światu - persona w głębszym sensie. Księżyc to pamięć ciała, wzorce z dzieciństwa, automatyczne reakcje. Kiedy te dwie energię są w napięciu, człowiek dosłownie żyje w dwóch różnych trybach. I bardzo rzadko oba tryby działają jednocześnie. Jeden zawsze musi ustąpić.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem - czy aspekt Słońce-Księżyc widać tylko w natalu czy też może się uaktywniać przez tranzyty? Tzn. czy ktoś bez tego aspektu w natalu może go nagle poczuć?
Powiem z własnego doświadczenia - mam kwadry Słońce w Skorpionie i Księżyc w Lwie. I to jest bardzo konkretne: Słońce w Skorpionie chce się chować, analizować, działać w cieniu. Księżyc w Lwie chce uwagi, uznania, bycia widzianym. Przez długi czas żyłem jakby dwiema wersjami siebie i nie rozumiałem dlaczego ludzie mówią że jestem niespójny. To nie jest kwestia charakteru, to kwestia aspektu.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że wszyscy mówimy o tym aspekcie jakby był tylko przekleństwem. Ale mam pytanie - czy ktoś widzi w tym też jakiś potencjał? Czytałam że napięcie między Słońcem a Księżycem może dawać dużą wrażliwość, zdolność do rozumienia sprzeczności w innych ludziach, empatię. Czy ktoś to u siebie zauważył?
Czytam i szczerze mówiąc trochę mi to brzmi jak tłumaczenie zwykłych cech charakteru językiem astrologii. Bo każdy człowiek ma w sobie jakiś wewnętrzny konflikt, nie trzeba do tego kwadratury. Skąd wiecie że to aspekt a nie po prostu życie?
Mam kwadraturę i czytam cały ten wątek z otwartą buzia. Nigdy nie myślałam o tym przez pryzmat astrologii, ale opis konfliktu między tym co czuję a tym co myślę - to jest moje codzienne życie. Czy ktoś mógłby powiedzieć jak to wygląda konkretnie dla różnych kombinacji znaków? Bo pewnie inaczej działa dla Tamarka z Bliźniętami i Panną, a inaczej dla Astrala ze Skorpionem i Lwem?
No właśnie, kombinacja znaków to klucz. Napięcie Słońce Bliźnięta - Księżyc Panna to coś innego niż Słońce Baran - Księżyc Koziorożec. W tym pierwszym mamy konflikt między myśleniem rozproszone a myśleniem analitycznym, a to jest bardziej subtelne. W tym drugim mamy impuls versus kontrolę - to już jest wulkan. Ciekawa jestem jakie kombinacje tu macie bo to naprawdę zmienia obraz.
Mam pytanko - a co jak ktoś nie zna dokłądnie godziny urodzenia i nie jest pewny czy ma kwadrature czy nie? Jak wtedy podejść do tego tematu? Czy da się to jakoś odczuć bez wiedzy z natalu?
Wracam do tego co pisała Tamarka80 o Księżycu w 12 domu bo to mnie nie opuszcza. Jeśli Księżyc jest ukryty nawet przed samą sobą, to jak w ogóle zacząć pracę z tym aspektem? Skoro nie wiesz co czujesz, to nie wiesz z czym pracować. Czy ktoś to przeszedł i ma jakiś pomysł od czego zacząć?
Czytam Wieszczkę i mam pytanie do siebie samej właściwie - czy to dlatego ja też sny mam bardzo intensywne i często symboliczne? Nigdy nie łączyłam tego z Księżycem w 12, myślałam że po prostu tak mam. Ale teraz jak patrzę wstecz, te najdziwniejsze sny miałam kiedy byłam pod dużym napięciem emocjonalnym, a na co dzień rzadko wiedziałam czemu tak się czuję. Może naprawdę to był Księżyc.
To co opisuje Tamarka80 pasuje do klasycznego obrazu Księżyca w 12 - emocje które nie mają ujścia w dzień, szukają wyjścia nocą. I tu wracamy do sedna tego wątku bo napięcie Słońce-Księżyc w tym układzie jest podwójnie skomplikowane: Słońce w 9 domu szuka znaczenia, filozofii, chce rozumieć. A Księżyc w 12 odpowiada mu z miejsca całkowicie poza racjonalnym dostępem. To jest jakby rozmawiać przez ścianę.
Przybijam do tego co napisała Eleonorka56 bo sama dokładnie tak samo to widzę. Ale dorzuciłabym jedną rzecz - chodzi o to, żeby nie próbować Słońcem naprawiać Księżyca. To znaczy, nie analizować emocji na śmierć. Słońce w 9 domu ma pokusę, żeby każde uczucie zamienić w filozofię. A Księżyc w 12 potrzebuje po prostu być - bez oceniania, bez szukania sensu. Tamarka80, czy masz tendencję do tego żeby tłumaczyć sobie własne emocje zamiast je czuć?
Karolciaa trafiłaś w sedno i trochę mnie to zatrzymało. Tak, absolutnie. Jak coś czuję i nie rozumiem po co, to od razu szukam wyjaśnienia. Filozoficznego, astrologicznego, jakiegokolwiek. Może to właśnie ta dynamika - Słońce w 9 bierze Księżyc w 12 i próbuje go poskładać w teorię. A on się nie składa.
Czytam i mam pytanie może trochę z boku - czy ta praca nad aspektem Słońce-Księżyc to jest coś co można robić samodzielnie? Czy to wymaga pracy z astrologiem albo terapeutą? Pytam bo niekoniecznie mam dostęp do jednego ani drugiego, a chciałabym zrozumieć swój układ.
A ja mam pytanie bo siedzę i czytam i ciągle nikt nie powiedział - czy ten konflikt da się jakoś przyspieszyć w integrowaniu? Tzn. czy jest coś co można zrobić żeby szybciej go przepracować, jakiś rytuał, medytacja, cokolwiek? Bo rozumiem że 'zajęło lata' ale może są jakieś skróty.
Czytam tę rozmowę o cyklu księżycowym i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - mówimy o śledzeniu jak się czujemy w nowiu, pełni i po drodze, tak? I potem zestawiamy to z tym co mamy w natalu? Czy to wymaga jakichś specjalnych tabel, czy wystarczy zwykły księżycowy kalendarz?
Wracam do tego co mówiła Karolciaa o niepróbowaniu naprawiania Księżyca Słońcem, bo to zostało ze mną. Spróbowałam dzisiaj rano po prostu posiedzieć z tym co czuję bez szukania wyjaśnienia i było to... dziwnie niekomfortowe. Jakby mój umysł od razu chciał uciec w analizę. Czy tak to ma wyglądać na początku, że jest niekomfortowo?
Tak, dokładnie tak to wygląda. Ten dyskomfort to jest właśnie punkt styku między Słońcem a Księżycem - Słońce w 9 jest przyzwyczajone do tego, że rozumienie jest bezpieczne. Jak tylko nie rozumiesz, to jest zagrożenie. Ale to jest złudzenie bezpieczeństwa, nie prawdziwe bezpieczeństwo. Pytanie do Ciebie - co się stało po tym jak zostałaś z tym niekomfortem? Uciekłaś w analizę, czy coś innego?
To co opisuje Tamarka80 to jest klasyczny pierwszy krok w pracy z tym aspektem - ta chwila zanim uciekniesz w myślenie. I ona ma wartość. Nie trzeba wysiedzieć całej godziny w kontakcie z emocją żeby to coś znaczyło. Mam pytanie do Karolciaa bo mnie to interesuje z perspektywy praktycznej - czy w Twojej pracy z klientami widzisz różnicę między osobami z kwadraturą a tymi z opozycją Słońce-Księżyc jeśli chodzi o ten wzorzec ucieczki w racjonalizację?
Czytam tę rozmowę o opozycji i kwadraturze i chcę się upewnić że dobrze to rozumiem - mówimy o dwóch różnych aspektach napięciowych, ale o podobnej dynamice? Bo Joasieńka77 pytała wcześniej o swoje Słońce w Wadze i Księżyc w Koziorożcu - to jest raczej kwadratura, nie opozycja, prawda? Więc u niej byłby ten chaotyczny wzorzec o którym mówiła Karolciaa?
Orb to jest margines, w którym aspekt jeszcze działa. Kwadratura to 90 stopni, ale jak masz 85 stopni między planetami, to nadal liczymy że aspekt istnieje - ten margines to właśnie orb. Im mniejszy orb, tym aspekt ściślejszy i zazwyczaj bardziej wyrazisty w życiu. Sam mam kwadraturę Słońce-Księżyc z orbem 3 stopni i naprawdę czuję tę dynamikę o której piszecie. Przy 8 stopniach orbu już może być łagodniej.
Czytam ten wątek o Astralu i zastanawiam się czy ta nieregularność nie jest właśnie cechą charakterystyczną kwadraturowego napięcia, że ono nie puluje równo jak metronom. U mnie przy kwadraturze Słońce-Księżyc te trudniejsze momenty potrafią przyjść bez ostrzeżenia, a nie ze stałą częstotliwością. I wtedy szukanie wzorca w cyklu księżycowym niewiele daje, bo wzorzec jest w czymś innym.
Dorzucę się do tego bo śledzę swój cykl od dobrych dwóch lat i rzeczywiście - samo pełnia/nów to za mało. Musiałam zacząć notować też gdzie tranzytowy Księżyc przechodzi przez mój natalny układ. I dopiero zestawienie tego z moją kwadraturą Słońce-Księżyc dało jakiś obraz. Ale to była praca na wiele miesięcy, nie tydzień.
