A czy przy pracy z aspektem Słońce-Księżyc kamienie mogłyby pomóc? Pytam bo słyszałam że labradoryt łączy świadomość z intuicją, a to brzmi jak coś co pasuje do tego konfliktu. Czy to ma sens czy za bardzo upraszczam?
Czytam to i mam pytanie może podstawowe, ale ważne dla mnie - jak w ogóle rozpoznać że ten wewnętrzny konflikt to właśnie kwadratura Słońce-Księżyc, a nie po prostu zwykły stres albo zły dzień? Bo boję się że za dużo przypisujemy horoskopowi tego co jest po prostu życiem.
Do Joasieńki i Astrala - właśnie dlatego ten dziennik o którym mówiłam wcześniej jest dla mnie ważny. Bo jak zaczęłam zapisywać, okazało się że moje 'trudne dni bez powodu' mają pewien wzorzec niezależny od zewnętrznych wydarzeń. To nie dowód że to kwadratura, ale jest przynajmniej coś do weryfikacji zamiast samych wrażeń.
Wracając do pytania Tamary o świadomą pracę z aspektem - chcę powiedzieć coś co może być niepopularne. Część osób szuka metody żeby ten konflikt 'wyciszyć'. Ale w interpretacji astrologicznej kwadratura Słońce-Księżyc często daje energię twórczą właśnie przez to napięcie. Osoby z tym aspektem bywają bardzo productywne w momentach wewnętrznego tarcia, bo to tarcie coś napędza. Pytanie czy chcemy to napędzanie wygasić.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam podobne doświadczenie co Tamarka. Mam kwadraturę Słońce w Bliźniętach i Księżyc w Pannie i to wyczerpanie po intensywnych okresach jest u mnie bardzo wyraźne. Ale nigdy nie łączyłam tego z aspektem, myślałam że to po prostu mój temperament. Czy ktoś może rozwinąć ten wątek?
Przepraszam że się wtrącam z podstawowym pytaniem ale nie rozumiem jednego - jak to jest że dwa znaki maja tego samego władcę a robia taki konflikt? Myślałam ze wspolny władca to powinnien łączyć a nie tworzyc napięcie? Czy to dlatego że aspekt jest ważniejszy niż władca?
No właśnie i ja to tak czuję fizycznie. Jak mam dobry dzień to ta analiza i to zbieranie informacji idą razem, jakby Panna organizowała to co Bliźnięta złapały. Ale jak coś idzie nie tak, to one obie krzyczą naraz i nie ma żadnego efektu, tylko szum. Czy ktoś z kwadraturą w innych znakach ma podobne 'szumowe' momenty?
Ten 'szum' i 'zawieszenie' to dwa bardzo różne odczucia i zastanawiam się czy to nie jest właśnie kwestia żywiołów, nie tylko znaków. Bo mam kwadraturę ogień-ziemia i u mnie to wygląda bardziej jak tarcie niż jak chaos informacyjny. Ogień chce wybuchu, ziemia chce fundamentu i żadne nie odpuszcza. Eleonorka mówiła wcześniej o energii twórczej z napięcia - ale jak tę energię skierować kiedy dwa żywioły dosłownie blokują jeden drugi?
Tamarka pyta o konkret, więc spróbuję konkretnie. Żywioł nie blokuje innego żywiołu - on go modyfikuje. To znaczy że ogień nie może się wyrazić bez przejścia przez filtr ziemi i vice versa. Kwadratura to nie mur, to tarcie które wytwarza ciepło. Pytanie jest o to co z tym ciepłem robisz. Ale chcę się dopytać - kiedy piszesz że żywioły blokują, to co konkretnie się zatrzymuje? Działanie, decyzja, ekspresja?
to brzmi bardzo znajomo. Tylko że ja to miałam przy opozycji i przez długi czas myślałam że problem leży w tym że nie potrafię się zdecydować jako człowiek, nie że mam po prostu taki aspekt. To ważne żeby odróżnić - czy ten wzorzec ma dla ciebie poczucie że to 'ty jesteś taka', czy że to coś zewnętrznego wobec ciebie?
Ale tu chyba jest ważne pytanie które wisi w powietrzu - czy ta praca z aspektem ma nas zmienić, czy nauczyć żyć z tym jak jest? Bo jeśli aspekt jest strukturalny jak mówi Karolciaa, to może nie da się go 'naprawić' i jedyne co możemy to zaakceptować. A to brzmi trochę jak poddanie się.
