To co mówi Mieczowaa o retrospekcji jest sensowne. Sama próbowałam czegoś podobnego. Ale mam pytanie - jak weryfikować gdzie był Księżyc tygodnie albo miesiące temu? Czy astro.com pokazuje też takie historyczne układy?
Sprawdziłam w końcu na astro.com! Mam 87 stopni między Słońcem a Księżycem, więc to kwadratura tak jak pisała Darka. Słońce w Wadze w 3 domu, Księżyc w Koziorożcu w 6. Czy ten układ domów coś zmienia w tej całej dynamice o której rozmawiamy? Bo widzę że wcześniej była mowa o osiach 1-7 i 4-10.
Księżyc w Koziorożcu ma naturalną potrzebę kontroli nad tym co czuje - Koziorożec nie bardzo chce emocji, woli strukturę i obowiązek. A w 6 domu to idzie bezpośrednio w ciało i nawyki. Więc emocje, zamiast być odczuwane, zamieniają się w napięcie fizyczne albo w nadmierną pracę. Słońce w Wadze w 3 natomiast będzie szukać harmonii poprzez rozmawianie o tym na zewnątrz, analizowanie. I te dwie strategie sobie przeczą.
To co pisze Karolciaa o Koziorożcu i zamienianiu emocji w napięcie fizyczne - czuję to w kościach, dosłownie. Mam Księżyc w Capricornie i przez lata myślałam że po prostu nie jestem emocjonalna. A to był ten właśnie mechanizm - emocje szły gdzieś w ciało. Joasieńka, sprawdź czy nie masz tendencji do napięć w karku albo żołądku w trudnych momentach, to może być ślad.
To ciekawe co Tamarka pisze o emocjach w ciele - ja mam inną kombinację, Księżyc w Raku, ale też zauważyłam że zanim 'wiem' że jestem czymś poruszona, to już mam sygnał fizyczny. Czy to jest coś co jest przy każdym napięciu Słońce-Księżyc czy bardziej specyficzne dla Księżyca w ziemskich i wodnych znakach?
Zatrzymuję się na tym co mówi Faustynka o sygnałach fizycznych bo to jest coś czego nie widziałem opisanego wprost w kontekście aspektów Słońce-Księżyc. Zazwyczaj rozmawia się o tym jako o konflikcie psychologicznym. A tu wychodzi że ciało jest pierwszym komunikatorem. Czy ktoś ma doświadczenie z pracą z tym aspektem właśnie przez ciało, nie przez głowę?
Czytam ten wątek od dawna i pierwszy raz wchodzę bo to pytanie Znachorza mnie zatrzymało. Mam opozycję Słońce-Księżyc i od jakiegoś czasu robię pracę z ciałem - nie astrologiczną, bardziej ruchową. I dopiero przez to zaczęłam rozumieć ten aspekt. Przez samą analizę nic mi to nie dawało.
Mogę powiedzieć więcej, choć nie wiem czy to ma prostą nazwę. Chodzi o pracę z ruchem - nie taniec, nie joga w klasycznym sensie, bardziej takie swobodne poruszanie się bez schematu, gdzie ciało samo coś prowadzi. I kiedy zaczęłam to robić regularnie, zaczęłam zauważać momenty kiedy moje ciało chce jedno a głowa wydaje polecenia zupełnie inne. I to jest właśnie to napięcie z opozycji. Nie wiem czy to ma sens dla kogoś kto tego nie próbował.
Wracam do pytania Karolcii bo ono jest kluczowe - czy zobaczyć wzorzec to już coś, czy trzeba jeszcze wiedzieć co z nim zrobić? Sama mam kwadraturę i przez długi czas obserwacja tylko mnie frustrowała. Widziałam kiedy się aktywuje, ale nie miałam na to żadnego wpływu. Czy ktoś znalazł coś co faktycznie zmienia jakość tych momentów, nie tylko je opisuje?
To pytanie Faustynki mnie uderza, bo ja też długo tkwiłam na etapie obserwacji. I szczerze mówiąc nie wiem czy to co u mnie 'zadziałało' zadziała u kogoś innego. Ale u mnie przełomem było przestanie walki z tym napięciem. Znaczy - przestałam probować roztrzygac kto ma racje, Słońce czy Księżyc, i zaczęłam patrzeć kiedy to napięcie coś we mnie popycha do działania, a nie tylko boli.
ale jak to wygląda w praktyce? Że po prostu nie reagujesz na ten wewnętrzny konflikt? Bo ja jak mam taki moment że chcę jednocześnie coś i nie chcę, to nie wiem jak mam 'nie walczyć', to się samo walczy ze sobą.
Mam inne podejście do tego co mówi Tamarka. Ja nie dążę do żadnego rozwiązania tego napięcia - traktuję je jako informację. Jak między Słońcem a Księżycem jest konflikt, to on mi sygnalizuje że w jakiejś sytuacji moje świadome cele i moje głębsze potrzeby nie są zbieżne. I pytanie nie brzmi jak to napięcie uśmierzyć, tylko co mi ono pokazuje. Ale rozumiem że to wymaga dużo cierpliwości której nie zawsze się ma.
Wracam do tego co powiedziała Hierofantka o ruchu i do pytania Karolcii. Myślę że te dwa poziomy - zobaczenie i zmiana - nie są aż tak oddzielne. W astrologii ciało jest Księżycem. To jest jego domeną - rytm, instynkt, pamięć fizyczna. Jak zaczynamy z nim rozmawiać przez ruch zamiast przez analizę, to w jakimś sensie dajemy Księżycowi przestrzeń której Słońce mu nie daje kiedy narzuca swoje narracje. To nie jest termin techniczny, bardziej mój sposób rozumienia.
Trochę się zgubiłam w tej dyskusji o ciele i ruchu, bo jestem bardziej na poziomie podstawowym. Wróćmy może do mojego przypadku - mam tę kwadraturę Słońce Waga 3 dom, Księżyc Koziorożec 6 dom. Karolciaa pisała że emocje zamieniają się w napięcie fizyczne i problemy z nawykami. Ale co to znaczy w praktyce, jak mam na to świadomie patrzeć? Jak to rozpoznać na co dzień?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakaś różnica między tym jak kwadratura Słońce-Księżyc działa u osoby z mocnym Ascendentem ziemskim, a u kogoś z Ascendentem wodnym? Bo mam wrażenie że Ascendent też filtruje to napięcie i może zmieniać jego manifestację.
Wracam po przerwie i czytam ostatnie posty. To co piszą Hierofantka i Eleonorka56 o ciele i ruchu - rozumiem to, bo sam miewam sny w których jest dokładnie ta dynamika: jedna część mnie chce czegoś, inna stoi w poprzek. I te sny pojawiają się najczęściej kiedy tranzytowy Księżyc aktywuje moje natalne napięcie. Więc może ciało mówi przez sny tak samo jak przez ruch w ciągu dnia?
...i te sny pojawiają się najczęściej kiedy tranzyt aktywuje tę kwadraturę w natalu. To co mnie zastanawia w tym co piszecie o Ascendencie - czy Ascendent filtruje też to co dzieje się w snach? Bo ja mam Ascendent Bliźnięta i moje sny są bardzo werbalne, pełne dialogów wewnętrznych, jakby te dwie strony konfliktu Słońce-Księżyc dosłownie ze sobą rozmawiały przez całą noc.
Czytam tę rozmowę o snach i mam pytanie do Wieszczki i Astrala - czy wy to gdzieś zapisujecie i sprawdzacie potem jakie planety były aktywne? Bo to brzmi jak potencjalnie dobre źródło danych o tym jak ten aspekt działa właśnie u was, a nie w podręczniku.
To co mówi Mieczowaa o zapisywaniu danych jest według mnie kluczowe, bo inaczej wszystko pozostaje wrażeniem. Sam zacząłem to robić i muszę powiedzieć że byłem zaskoczony jak często moje 'trudne dni' pokrywały się z czymś konkretnym w niebie. Ale wróćmy do pytania Darki o Ascendent - bo ona pytała coś ważnego i właściwie nie dostała pełnej odpowiedzi. Karolciaa powiedziała że Ascendent to 'skóra', ale co to znaczy dla pracy z wewnętrznym konfliktem Słońce-Księżyc?
Przepraszam że wracam do swojego przypadku, ale mam pytanie do Karolcii - napisałaś żebym się zatrzymała gdy zapomnę zjeść i zapytała siebie co czuję. Ale jak ja się zatrzymuję to... nic nie czuję. To znaczy nie wiem jak odpowiedzieć sobie na to pytanie. Czy to normalne przy Księżycu w Koziorożcu?
To co opisuje Joasieńka jest naprawdę ładnym przykładem tego konfliktu w praktyce. Waga chce harmonii w relacjach, Koziorożec potrzebuje struktury i czasu dla siebie. I te dwie rzeczy dosłownie ciągną w różne strony - do ludzi i od ludzi jednocześnie. Mam pytanie do Joasieńki - czy to napięcie jest bardziej intensywne w pewnych momentach? Zmiany faz księżyca, jakieś konkretne okresy roku?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie - czy wy uważacie że ten wewnętrzny konflikt Słońce-Księżyc jest jakoś powiązany z czakrami? Bo mam wrażenie że to napięcie które opisujecie, to brzmiałoby jak problem z czakrą solarną kontra czakrą sakralną. Czy to jest podobne czy całkiem inne?
Wracam do wątku bo przeczytałam ostatnie posty i chcę wrócić do pytania Goryczki, bo ono mnie trochę niepokoi nie dlatego że złe, tylko dlatego że sami tkwimy w konflikcie Słońce-Księżyc jako temacie i zaczynamy trochę dryfować. To co powiedziała Eleonorka o jednym systemie na raz wydaje mi sie kluczone. Mnie się zdarzyło że jak miałam napięcie Słońce-Księżyc i zaczeła bym to tłumaczyć przez trzy różne systemy naraz, to tylko narosła warstwa teorii a problem wciąż tu siedział. Może ważniejsze jest pytanie co zrobić z tym co wiemy, niż szukanie kolejnej mapy.
Wracam do wątku bo przeczytałam ostatnie posty i chcę wrócić do pytania Goryczki, bo ono mnie trochę niepokoi nie dlatego że złe, tylko dlatego że sami tkwimy w konflikcie Słońce-Księżyc jako temacie i zaczynamy trochę dryfować. To co powiedziała Eleonorka o jednym systemie na raz ma sens, ale chcę zapytać inaczej - czy ktoś z was próbował kiedyś pracować z tym aspektem świadomie? Tzn. nie tylko obserwować go i zapisywać, ale celowo coś z nim robić?
Tamarka, powiedz co masz na myśli przez 'pracować świadomie'. Bo to jest słowo-worek. Ja na przykład uważam że sama obserwacja jest już pracą - i to wcale nie mniejszą niż rytuał czy medytacja. Ale może chodzi ci o coś konkretniejszego?
'ustawić' to dobre słowo, bo sugeruje coś co już istnieje i wymaga przestawienia, nie zbudowania od nowa. Ale mam pytanie - kiedy mówisz że te dwa głosy 'gadają przez siebie', to jak to wygląda u ciebie konkretnie? Bo w kwadraturze ten mechanizm bywa bardzo różny w zależności od znaków i domów.
Ja się wtrącę bo mam podobne pytanie co Tamarka, tylko z innej strony. Czy praca z tym aspektem to w ogóle coś co ma sens robić na poziomie planet, czy raczej na poziomie psychologicznym? Bo to jest różnica - można medytować nad swoim Księżycem albo można iść do terapeuty. Efekt podobny czy jednak nie?
