Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy osoby z harmonijnym aspektem Słońce-Księżyc - mam na myśli głównie trygon lub sekstyls - rzeczywiście inaczej funkcjonują emocjonalnie niż reszta. Chodzi mi o to, że w astrologii dużo się mówi o tym, że taki układ sprzyja spójności między świadomą wolą a odczuwaniem, ale czy ktoś z Was to faktycznie obserwuje u siebie albo innych? Czy to naprawdę przekłada się na codzienne życie, czy to bardziej teoria?
To bardzo dobre pytanie, bo często spotykam się z idealizowaniem harmonijnych aspektów. Trygon Słońce-Księżyc rzeczywiście opisuje pewną naturalną zgodność między tym, jak człowiek siebie postrzega, a tym, jak reaguje emocjonalnie. Ale uwaga - harmonia nie oznacza automatycznie, że ktoś jest bardziej zrównoważony. Może oznaczać, że po prostu nie ma wewnętrznego tarcia, które by go zmuszało do pracy nad sobą. Znam kilka kart z takim układem i niektóre z tych osób są... nazwijmy to, trochę zbyt wygodne emocjonalnie. Jakby wszystko przychodziło za łatwo.
No właśnie, to mnie trochę uspokaja, bo sama mam sekstyls Słońce-Księżyc i zawsze myślałam, że powinnam być jakimś wzorem równowagi, a tak nie jest. Sekstyls to słabszy aspekt niż trygon - czy ktoś mógłby się wypowiedzieć, jak duża jest różnica w praktyce?
Sekstyls wymaga trochę więcej świadomej aktywacji, powiedziałabym. Trygon działa jak naturalny dar - jest tam, niezależnie od tego czy o nim wiesz. Sekstyls to raczej możliwość, którą trzeba uruchomić. Stąd dwie osoby z sekstylem Słońce-Księżyc mogą być kompletnie różne - jedna korzysta z tej harmonii, druga w ogóle jej nie odczuwa, bo nigdy jej nie 'zaprzątnęła'. Chociaż używam tu skrótu myślowego, bo to oczywiście bardziej złożone.
A co to znaczy 'aktywować' sekstyls? Serio nie rozumiem - to brzmi jak trzeba coś zrobić, ale co? Jakoś medytować nad tym aspektem czy jak?
Mam tu inną wątpliwość. Czy mówimy o aspekcie w natalnym, czy może też bierzemy pod uwagę progresje albo tranzyty, gdzie Słońce i Księżyc wchodzą w harmonię? Bo to chyba dwa różne tematy, a łatwo je pomieszać.
Wtrącę się, bo mam w natalnym kwadrat Słońce-Księżyc i z tego miejsca patrzę na temat z lekką zazdrością. 🙂 Naprawdę czuję to tarcie, o którym mówiła Tekla73 - jakby jedna część mnie chciała czegoś, a druga czuła coś zupełnie innego. Zastanawiam się, czy osoby z trygon serio tego nie doświadczają, czy może po prostu inaczej to przeżywają?
Właśnie! Pamiętam jak czytałam kiedyś, że harmonia aspektów może paradoksalnie sprawić ze człowiek nie ma motywacji do żadnych zmian, bo nie boli. Kwadrat boli, ale przez to pcha do przodu. A trygon to jak jazda na autopilocie - wygodnie, ale niekoniecznie świadomie. Choć tu sie właśnie zastanawiam czy to nie jest zbyt proste podejście do tematu.
Niusia72, mnie to zawsze trochę irytuje w astrologii - to ciągłe dowartościowywanie trudnych aspektów. Jakby kwadrat był z definicji 'lepszy' bo buduje charakter. Ale czy na pewno? Znam ludzi z trudnymi aspektami, którzy utknęli w miejscu i nigdy nic z nimi nie zrobili. I znam ludzi z harmoniją, którzy są bardzo świadomi siebie. Może to kwestia ogólnego poziomu świadomości, a nie samego aspektu?
Chciałbym dodać jeden element, bo myślę że w tej dyskusji pomija się dom, w którym stoją oba luminaria. Słońce w trygonie z Księżycem, ale oba w domach związanych z relacjami albo z publicznym wizerunkiem - to da zupełnie inną manifestację niż te same planety w domach intymnych, czwartym czy ósmym. Harmonia może być widoczna głównie na zewnątrz albo głównie w środku, zależnie od lokalizacji. Czy ktoś to bierze pod uwagę analizując swój aspekt?
Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie do osób, które znają swój horoskop natalny - jak właściwie sprawdzić dokładny aspekt między Słońcem a Księżycem? Bo wiem że mam Słońce w Bliźniętach i Księżyc w Wadze, ale nie wiem czy to jest trygon, sekstyls czy coś innego. Liczy się kąt między nimi?
A ja w ogóle nie rozumiem tej różnicy między trygon a sekstyls. Oba są harmonijne, ale co to znaczy w praktyce - czy to się czuje jakoś inaczej? Czy da się to odróżnić na podstawie własnych odczuć, bez patrzenia w horoskop?
Wracając do tego co napisała Niusia72 o 'autopilocie' - sama z kwadratem Słońce-Księżyc chciałabym to zakwestionować. Bo autopilot brzmi jakby to było złe, a przecież jeśli ktoś naturalnie wie, czego chce i co czuje jednocześnie, to po co mu tarcie? To nie jest brak świadomości, to po prostu inny punkt startowy.
Ja akurat znam jedną osobę z trygon Słońce-Księżyc w ogniu i ta osoba jest jedną z najbardziej refleksyjnych jakie spotkałam. Więc cała ta teoria o 'autopilocie' wydaje mi się dość ogólna. Może po prostu zależy kto to jest i czy w ogóle jest zainteresowany rozwojem, niezależnie od aspektów?
A przepraszam, że wrócę do mojego pytania - ktoś mi powiedział że mam trygon w powietrzu. Ale co to właściwie zmienia, że to w powietrzu a nie np. w wodzie? Bo nie rozumiem tej różnicy żywiołów w kontekście aspektów.
Mam pytanie do Dadzbog.x - czy uważasz, że da się w ogóle wyizolować działanie jednego aspektu w horoskopie? Pytam serio, bo im więcej czytam, tym bardziej mam wrażenie, że horoskop to taka sieć naczyń połączonych i wskazanie na 'to robi trygon Słońce-Księżyc' jest pewnym uproszczeniem.
Czytam od jakiegoś czasu i zastanawia mnie jedno - czy w tej dyskusji ktoś w ogóle ma trygon Słońce-Księżyc i mógłby powiedzieć z własnego doświadczenia jak to odczuwa? Bo dużo teorii, a mało głosów od 'wewnątrz'.
Mam trygon Słońce w Baranie i Księżyc w Lwie, więc żywioł ognia. I szczerze - przez długi czas w ogóle o tym nie wiedziałam. Jak się dowiedziałam, to pomyślałam: no tak, to pasuje. Ale wcześniej nie doświadczałam tego jako jakiejś szczególnej harmonii, raczej po prostu... nie było problemu. Wiem czego chcę i rzadko kiedy moje emocje mi w tym przeszkadzają.
To co opisuje Celeste50 jest dla mnie bardzo wymowne - 'nie było problemu'. Bo właśnie o to chodzi, prawda? Nie brak głębi, ale brak dysonansu. Tylko teraz mam inne pytanie - czy brak dysonansu nie sprawia że jest sie mniej empatyczną wobec osób ktore ten dysosans maja? Tzn czy jest jakiś minus tej harmonii w relacjach z innymi?
To co mówi Celeste50 jest bardzo cenne, bo to rzadki głos z 'pierwszej ręki'. Chciałabym zapytać - czy zauważałaś jakieś sytuacje, może kryzysowe, w których ta harmonia Słońce-Księżyc była wyraźnie zasobem? Coś co inni odbierali jako twoją siłę albo stabilność?
Fela73, tak. Kilka osób bliskich mówiło mi w trudnych momentach, że jestem 'skałą'. Nie dlatego, że nie czuję - ale że wiem co czuję i nie rozpadam się przez to. Choć zaznaczę, że mam też Saturna dobrze usytuowanego, więc może to jego zasługa po równo.
I tu znowu wracamy do sedna - nie da się powiedzieć 'to robi ten aspekt' bez spojrzenia na całość. Ale myślę, że ta rozmowa z Celeste50 pokazuje coś ważnego: harmonia Słońce-Księżyc to nie jest cecha charakteru, to raczej pewna wewnętrzna architektura, na której charakter jest budowany. Czy ktoś ma odmienne zdanie?
To co napisała Tekla73 o 'wewnętrznej architekturze' bardzo mi się podoba jako określenie. Właściwie chyba o to chodzi - nie tyle że coś się dzieje inaczej na zewnątrz, ale że pewne procesy wewnętrzne mają inny fundament. Zastanawiam się tylko, czy ta architektura jest stała przez całe życie, czy też tranzyt np. Saturna po luminariach może ją czasowo zaburzyć nawet u osoby z trygon?
'Przykręcił zawór a nie pomieszał sygnały' - Celeste50, to jest świetny obraz. Czyli harmonia zostaje, tylko natężenie spada? To by znaczyło że trygon daje pewien rodzaj odporności na zewnętrzne turbulencje, ale nie immunitet. Czy tak to rozumiesz?
I tu widzę bardzo ważne rozróżnienie, które wyłoniło się z tej rozmowy. Harmonijny aspekt Słońce-Księżyc to nie tarcza. To raczej pewna spójność wewnętrzna, która sprawia, że trudności zewnętrzne są trudnościami, a nie rozsadzają cię od środka. Chors.2, myślę że to odpowiada też na twoje wcześniejsze pytanie o izolowanie aspektów - nie izolujemy, ale możemy obserwować jak fundament wpływa na to jak pracuje cała reszta.
Czytam tę rozmowę od początku i mam może naiwne pytanie, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy trygon Słońce-Księżyc to coś co ma się od urodzenia i się nie zmienia, czy to może jakiś aspekt przejściowy? Pytam bo nigdy nie sprawdzałam swojego horoskopu na tyle dokładnie żeby wiedzieć co tam mam.
sprawdzałam na jednej stronie ale nie rozumiałam co patrzę 🙂 Wiem że jestem Wagą, ale te wszystkie linie i symbole były dla mnie za dużo na raz. Może wróżę do tego wróce.
