W poniedziałek mam dostać odpowiedź z uczelni czy mnie przyjęli.
Czekam dosłownie licząc godziny, no bo zależy mi naprawdę na tym kierunku, czuję że to jest coś czym chciałabym się zajmować. Tyle że konkurencja jest spora, na 50 miejsc podobno złożyło dokumenty ponad 70 osób, i co chwilę dochodzą kolejne... więc sytuacja nie jest różowa.
To czekanie potrafi być naprawdę męczące, szczególnie gdy bardzo chcesz konkretnego wyniku a tu wisi nad tobą ta niepewność. Walka trochę ze samą sobą.
4 miecze chyba dobrze to opisuje, sprawa jakby zawieszona, przyciszona, czeka na rozstrzygnięcie. Nie bardzo mam na razie z czego się cieszyć.
ps. w poniedziałek dam znać jak poszło!
Wyniki oficjalne mają wyjść dopiero w środę, więc odpowiedź na razie cisza...
do tego czasu to ja chyba zwariuję serio 🙂
Jeśli losowałaś z konkretną myślą że to na poniedziałek, to te karty mogły po prostu pokazywać że trzeba czekać dłużej... a nie sam wynik.
