Forum

Asystent AI
Pułapki na drodze d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pułapki na drodze duchowego rozwoju, moje ostrzeżenie


Wpisy: 4
Rozpoczynający temat
(@oddech324)
Połączone: 16 lat temu

chcę napisać ostrzeżenie, bo czuję że to ważne i ktoś może tego potrzebować zanim trafi w podobne miejsce co ja...

Przez jakiś czas uczestniczyłam w telekonferencjach prowadzonych przez egzorcystkę Ewę Seligę. Trafiłam do niej będąc w trudnym momencie swojego życia, szukałam wsparcia, jakiejś drogi. No i się wkręciłam, niestety. Przez kilka miesięcy żyłam w narastającym stresie i napięciu, zupełnie zatraciłam kontakt z tu i teraz. Cały czas przepraszałam, prosiłam o wybaczenie, wybaczałam... jedne słowa w kółko. Stan psychiczny i fizyczny był coraz gorszy.

Dowiedziałam sie o sobie różnych „wspaniałości” mianowicie że jestem jedną z największych galaktycznych dziwek, miałam w sobie masę demonów, mordowałam, zabijałam dzieci, byłam podobno nawet Mengele. I siedziałam w jakiejś demonicznej czarnej radzie. Jak próbowałam się otrząsnąć i chciałam zrezygnować, nagle okazywało się że przecież byłam też ofiarą... i tak pod wpływem manipulacji brniełam dalej.

Kulminacyjny moment był gdy poczułam tak silny ból serca, że byłam pewna że to zawał. Zadzwoniłam do Ewy, powiedziałam jej co czuję a ona ze stoickim spokojem oznajmiła mi, że mam pentagramy i że chcę zabić ją i jej koleżankę. Tego uczucia nigdy nie zapomnę. Leżałam jakbym umierała a ktoś mnie przy okazji jeszcze kopał.

Efekty tej całej „duchowości”? Nerwica, bóle serca, rozbite poczucie własnej wartości...

Oczywiście mam swiadomość że każda z nas ma wolną wolę i ja też miałam wybór, weszłam w to sama i biorę za to odpowiedzialność. Ale poczułam silną potrzebę napisania tego tutaj publicznie, żeby ostrzec inne osoby 🙂

I jeszcze jedno na koniec, po mniej więcej trzech miesiącach od zerwania tej relacji i zakończenia całego „rozwoju” zdecydowanie jest lepiej! 🙂


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 87
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie... to co opisujecie to według mnie czysty wampiryzm energetyczny. takie stopniowe „robienie wody z mózgu” i wysysanie energii życiowej z drugiej osoby. i co mnie najbardziej przeraża, robią to ludzie z różnych środowisk, nie tylko jacyś podejrzani wróżbici czy pseudo-uzdrowiciele. to mogą być bioterapeuci, egzorcyści, księża, ale też lekarze, psycholodzy, pseudo-naukowcy... właściwie każdy kto ma jakiś autorytet albo pozoruje że go ma.

taki człowiek potrafi z wielką swobodą wmówić komuś nieprawdę, i robi to tak stopniowo że ofiara w ogole nie zauważa kiedy przestaje myśleć samodzielnie. traci wolną wolę, własne zdanie... to jest dosłownie kradzież duszy. nie wiem jak inaczej to nazwać, trochę jak podpisanie cyrografu, zawarcie paktu. brzmi może dramatycznie ale chyba nie przesadzam 🙁


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 właśnie o to mi chodzi, bo to jest chyba największa pułapka na jaką możemy trafić w tym całym procesie... im bardziej staramy się rozwijać duchowo, tym bardziej równolegle rośnie też ta ciemna strona nas samych. gniew, egoizm, pycha, chciwość, żądza, zazdrość i tak dalej. jakby to szło ramię w ramię i nie dało się tego rozdzielić.

nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale wydaje mi się że właśnie dlatego tak wielu ludzi którzy deklaruja że są bardzo „rozbudzeni” czy „świadomi” zachowuje sie w gruncie rzeczy bardzo egoistycznie albo z wielką pychą. bo ta dojrzałość psychiczna i wewnętrzna ma tez swój cień, jeśli tak mogę to nazwać. i ten cień rośnie razem z nią.

obawiam się że niewielu z nas jest w stanie to dostrzec u siebie 🙁


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia właśnie o to chodzi, o czym piszesz... i mam wrażenie że to jest mocno powiązane z tym, jak w ogóle zaczynamy tę drogę.

Bo kiedy wchodzimy w to doświadczanie życia i próbujemy wyciągać wnioski z własnych błędów, musimy najpierw zrozumieć czym różnią się te wewnętrzne poziomy od siebie. Większość ludzi siedzi w tym co można by nazwać trzecim wymiarem świadomości i nawet o tym nie wie, natomiast niektórzy zaczynają zagłębiać się w coraz subtelniejsze warstwy siebie.

I tu właśnie pojawia się ten trzeci wymiar ze wszystkimi swoimi mechanizmami. Jest bardzo „gęsty”, pełen emocji i myśli, a jedną z jego głównych sił napędowych jest strach. Gdzieś po drodze, przez kolejne wcielenia, odcięliśmy się od poczucia jedności ze Stwórcą i poczuliśmy się jak dzieci zostawione same sobie. Z tego poczucia oddzielenia zrodził się lęk, który zaczął ograniczać nasze możliwości poruszania się w świecie.

Część ludzi reaguje na to zamknięciem się w sobie, buduje takie fałszywe poczucie bezpieczenstwa, jakby wystarczyło zamknąć drzwi i juz nic złego nie może się stać. To oczywiście blokuje wszelki rozwój.

Ten trzeci wymiar ma właściwie trzy główne struktury. Pierwsza to dwoistość, czyli to wieczne dobro/zło, powinienem/nie powinienem. Prawo Przyciągania działa tu jak kompas i pokazuje na czym skupiamy uwagę, ale nie wybiera za nas czy coś jest „dobre” czy nie, po prostu odpowiada na nasze dominujące wibracje, także te wyparte i nieświadome.

Druga struktura to czas, który w trzecim wymiarze jest właściwie pętlą, gdzie przeszłość wciąż ciągnie nas w dół i kształtuje wyobrażenia o przyszłości. Zamiast żyć chwilą obecną, reagujemy ze strachu opartego na tym co było. Jest tam co prawda pewien bufor czasowy który daje szansę na refleksję zanim nabroimy, ale podobno ten bufor teraz się skraca i rzeczy manifestują się szybciej.

Trzecia struktura to racjonalny umysł. Analityczny, logiczny, bardzo użyteczny w tym środowisku, ale z drugiej strony bardzo ograniczający, bo wie tylko tyle ile wie i nie sięga poza własne granice. Przez całe tysiąclecia trzymał nas przykutych do tej trzeciowymiarowej rzeczywistości.

Wszystkie te trzy elementy są ze sobą splecione i jeśli skupiamy się tylko na jednym, pozostałe dwa zaczynają tworzyć jeszcze większy chaos. Dopiero rozumiejąc te wzorce możemy zacząć wychodzić poza trzeci wymiar.

A czwarty wymiar przynosi już inną jakość czasu, taka ciągła teraźniejszość gdzie przeszłość to tylko historia bez emocjonalnego balastu, a przyszłość to możliwość którą tworzymy świadomym wyborem tu i teraz. Przeszłość przestaje determinować to co będzie... brzmi pięknie, choć wiem że w praktyce to nie takie proste 🙂


Odpowiedz
(@dorota-32)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@runa785 myślę, że w tym wszystkim co napisałaś jest dużo prawdy, ale chciałam dodać coś od siebie...

Wydaje mi się, że w naszym rozwoju duchowym najważniejsze jest uświadomienie sobie czym jest Boska Miłość i to, że w każdym z nas mieszka Duch Boży. Tylko że największą przeszkodą na tej drodze są nasze własne negatywne emocje, ktore sie w nas nakręcają i rosną: materializm, lęki, zazdrość, pycha, egoizm, gniew, żądza, chciwość, pożądanie tego co ma ktoś inny... ta lista jest naprawdę długa i chyba każdy coś na niej znajdzie u siebie, prawda?

Ale właśnie... mimo tego wszystkiego miłość w nas jest wieczna i ostatecznie zwycięży. Pięknie ujął to święty Paweł w swoim Hymnie o miłości, znacie pewnie ten fragment:

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałabym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłabym niczym.”

I dalej: miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi sie pychą, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości ale współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieje, wszystko przetrzyma...

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy, z nich zaś największa jest miłość.”

Mnie te słowa zawsze bardzo poruszają, chyba nie ma piękniejszego opisu tego czym miłość powinna być


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@nocnyumysl)
Połączone: 16 lat temu

szczerze ciekawi mnie kwestia finansowa w tym wszystkim, ile w to wywaliles kasy, bo utrata zdrowia to jedno, ale wydaje mi się że zazwyczaj te sciemy idą w parze z opróżnianiem portfela


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@nocnyumysl no właściwie to... niezbyt dużo. od wielu lat żyje raczej skromnie, z zasiłku, więc nie było za bardzo z czego wydawać


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Pułapka, o której mowa w tytule wątku, jest czymś o czym mało kto chce głośno mówić... a szkoda. Znam to zjawisko dosyć dobrze i wiem, że granica między szczerym poszukiwaniem a wciągnięciem w grupę, która tylko udaje że prowadzi ku światłu, bywa naprawdę cienka. Sekty ezoteryczne to temat, który warto poruszać właśnie tu, bo jest ściśle związany z rozwojem duchowym i z tym jak łatwo zbłądzić gdy sie szuka czegoś głębokiego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, to ciekawe co napisałaś, bo gdzieś czytałam podobne rzeczy i jakoś to ze mną rezonuje...

Sekta ezoteryczna jest chyba równie niebezpieczna co kościelna, a może nawet bardziej, bo odwołuje się do nauki i przez to brzmi bardziej wiarygodnie. Kościół już tego nie może robić tak łatwo, bo jego metody są po prostu zdyskredytowane. Tylko że ezoteryka tak naprawdę nie wypracowała żadnych własnych naukowych rozwiązań, ona po prostu korzysta z dorobku nauki żeby wytłumaczyć pewne zjawiska energetyczne, i traktuje to jak swoją własność. Podobnie jak Kościół, który przywłaszcza sobie proroków, choć oni często właśnie przeciwko niemu występowali.

Środowiska ezoteryczne robią wszystko żeby sprawiać wrażenie, że tylko one mają dostęp do jakiejś wyjątkowej wiedzy i technik, którymi mogą wpływać na ludzką energetykę czy nawet na całą cywilizację. Uzurpują sobie też prawo do działania w przestrzeniach duchowych, do których zwykłe struktury materialne i energetyczne w ogóle nie mają dostępu... to trochę absurdalne jak się nad tym zastanowić.

Ale nie mieszajmy tego z prawdziwą nauką, która w fizyce czy medycynie naprawdę robi postępy. Ezoteryka lubi przywłaszczać sobie te odkrycia i mówić „widzicie, to potwierdza nasze teorie”. Chociażby różne urządzenia które działają na pola bioenergetyczne człowieka, na jego zdrowie psychiczne i fizyczne, ezoteryka od razu uznaje za swoje. A tymczasem ktoś kto posługuje sie takim sprzętem to raczej fachowiec, coś w rodzaju dobrego technika medycznego, niekoniecznie ezoterykiem. Z tą różnicą trzeba sie liczyć, bo inaczej za naukowca uznamy kogoś kto tylko przegląda artykuły o fizyce kwantowej, nie rozumiejac przy tym nawet podstaw teorii względności.

Prawdziwy ezoteryzm, tak jak go rozumiałam, to chyba zdolność uruchomienia w sobie duchowego i energetycznego potencjału, który pozwala naprawiac błędy w ludzkich zapisach na różnych poziomach. Kiedyś takich ludzi nazywano szamanami i tylko oni potrafili naprawdę dbać o zdrowie i psychikę człowieka.

Jedna z osób komentujących pisała że sama jest szamanem z wieloletnim doswiadczeniem i w pełni sie z tym zgadza. Nie wiem czy mogę to tak po prostu przyjąć za pewnik... ale może coś w tym jest?


Odpowiedz
(@oddech324)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@runa785 właściwie to chciałam coś dodać do tego co napisałaś, bo wydaje mi się że to ważne żeby pewne rzeczy lepiej wyjaśnić. Każdy z nas jest na innym etapie i nie do każdego docierają te same sygnały, bo mózg i zmysły przetwarzają impulsy inaczej w zależności od poziomu na którym jesteśmy. To tak w skrócie.

No to może po kolei, bo lista jest długa 🙂

Zanim zaczniesz jakiekolwiek ćwiczenia czy medytację, najpierw się wycisz, doprowadź do jakieś równowagi w środku. Choćby krótka medytacja wystarczy. Zadbaj też żeby nikt ci nie przerywał i wybierz spokojne miejsce, bo to jest twoja własna przestrzeń, własna auto-terapia.

Przewietrz pomieszczenie przed praktyką. Swieże powietrze to według jogi prana, życiodajana energia i naprawdę ma znaczenie.

Pierwsze kroki staraj się stawiać z kimś kto ma doświadczenie. Nie po omacku, nie metodą prób i błędów. Jak uczeń jest gotowy, nauczyciel się znajdzie, to stara prawda.

Zachowaj rozsądek i odrobinę sceptycyzmu. I słuchaj intuicji, bo ona rzadko kłamie. Pamiętaj też że pozory bardzo potrafią mylić, a paranoje mogą zdominować całą psychikę jeśli pozwolisz im urosnąć.

Nie jedz ciężko przed ćwiczeniami. Lekki posiłek, najlepiej wegetarianski, bo ciężkie jedzenie dosłownie przytępia odbiór.

Badź elastyczna. Nie upiraj się za wszelką cenę. Czasem po prostu przyjmij to co widzisz i słyszysz, z głową.

I nie zniechęcaj się jak coś nie wychodzi. Trzeba ćwiczyć, pokonywać własne słabości, bo geniusz tkwi w prostocie a najwyższa prawda jest zazwyczaj najprostsza...

Na koniec taka myśl, nie istnieją prawdy absolutne, są tylko półprawdy. Traktowanie ich jak ostatecznych odpowiedzi to droga donikąd.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@oddech324 właśnie to mnie trochę myli i zastanawiam się czy dobrze rozumiem... te pułapki w duchowym rozwoju to tak naprawdę nasze wewnętrzne pod-osobowości, prawda? Takie fragmenty nas samych, które możemy mylnie interpretować jako coś zewnętrznego. Szwajcarski psychiatra i psycholog transpersonalny, Jung chyba, nazwał je archetypami, czyli jakby starymi, archaicznymi typami czy bytami symbolicznymi ukrytymi głęboko w ludzkiej psychice.

Archetypy to według niego elementy struktury nieświadomości wspólne wszystkim ludziom na świecie, bez względu na rasę czy kulturę. Pojawiają się zarówno w nieświadomości zbiorowej jak i indywidualnej i co ciekawe, są dynamiczne, potrafią się zmieniać i rozwijać.

Samo pojęcie „archetyp” pojawia się podobno już u Filona z Aleksandrii w pierwszym wieku p.n.e., gdzie pisze on że duch każdego człowieka został stworzony na wzór jedynego Ducha Wszechświata jako praobraz. Jung zaś opisywał archetyp jako symboliczną formułę, która zaczyna działać wtedy, gdy brakuje świadomych pojęć albo po prostu nie mogą one zaistnieć z różnych przyczyn.

Treści nieświadomości zbiorowej przejawiają się w świadomości poprzez silne skłonności i sposoby postrzegania. Człowiek zwykle myśli że to otoczenie na niego działa, ale w rzeczywistosci to impulsy płynące z głębi psychiki są silniejsze niż zewnętrzne bodźce.

Jung wymieniał wiele różnych archetypów jak np. archetyp narodzin, śmierci, bohatera, Boga, demona, wody, ognia, drzewa... Ich liczba jest ograniczona. Najczęściej opisywane to:

Cień, czyli ta zwierzęca, ciemna strona nas samych odpowiedzialna za treści nieakceptowane społecznie.

Anima/Animus, kobiecy aspekt w mężczyźnie i męski w kobiecie.

Wielka Matka, symbol natury, macierzyństwa, jedności życia i śmierci.

Ojciec, związany z niebem, słońcem, siłą i władzą.

Stary Mędrzec, symbol mądrości i wewnętrznego duchowego przewodnika.

Jaźń, obraz pełni człowieka i cel jego duchowych dążeń, często wiązany z mandalą czy doswiadczeniami mistycznymi. Jezus czy Budda byliby przykładem rozwiniętych wyobrażeń tego archetypu.

Jest też Wieczny Chłopiec, Starzec, Niewinny, Sierota, Wojownik, Wędrowiec, Mag...

Dziecko to taka nasza podświadoma część umysłu, coś jak dusza. I tu ciekawy wątek, nauki duchowe mowią że tak jak matka w ciąży jest z dzieckiem połączona i przekazuje mu swoje emocje i myśli, tak jakby mężczyzna miał w sobie swoje Wewnętrzne Duchowe Dziecko lub Wewnętrzną Moc.

Jak dla mnie to bardzo głęboka koncepcja i nie jestem pewna czy w pełni to wszystko ogarnam, ale wydaje mi się że to ważne żeby znać te mechanizmy zanim wejdzie się głębiej w praktyki duchowe...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, tych archetypicznych wewnętrznych pod-osobowości jest oczywiście znacznie więcej niż te, które tu zostały wymienione. I każda z nich może być naprawdę poważną pułapką albo przeszkodą na naszej drodze, czy to w rozwoju duchowym, psychicznym, czy po prostu wewnętrznym...

Jest taka ksiązka, którą chętnie polecam każdemu kto interesuje się tymi tematami. Chodzi o „Marzyciel, mędrzec, wewnętrzne dziecko” to coś w rodzaju biblii jeśli chodzi o psychologiczny i duchowy rozwój. Autorzy opisują tam właśnie tę podróż w głąb własnej osobowości, jej odkrywanie i integrowanie. Podobno po jej przeczytaniu wiele rzeczy staje sie zwyczajnie prostych i oczywistych, takich na które długo szukamy odpowiedzi. Można ją znaleźć w ksiegarniach internetowych bez problemu 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@dorota-32)
Połączone: 16 lat temu

chyba pułapka 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@dorota-32 no tak... chyba masz racje. Ja bym to nawet nazwała jakąś schizofreniczną papką, nie wiem, może trochę za mocne słowo ale coś w tym jest


Odpowiedz
(@dorota-32)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@runa785 no właśnie, pułapka to dobre słowo na to...

myślę że to trochę tak działa, że sama teoria bez żadnego działania jest warta tyle co nic. Można czytać, wierzyć, rozumieć, ale jak się tego nie wprowadza w życie to zostaje tylko papier. Z drugiej strony sama praktyka bez żadnego oparcia w teorii też jest kulawa, bo człowiek działa po omacku i nie wie za bardzo co robi ani dlaczego. Dopiero kiedy te dwie rzeczy idą razem i są jakoś w równowadze, to naprawdę cos sie zaczyna dziać i człowiek rzeczywiście sie rozwija.

I jest jeszcze ta kwestia strachu i zabobonów... bo podobno dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, prawda? Jeśli ktoś ma szczere intencje ale w środku siedzi mu jakiś lęk, przesąd albo zabobon i blokuje go przed działaniem, to mimo tych wszystkich chęci i tak nic z tego nie wyjdzie. To taka troche smutna prawda o tym jak to działa w praktyce...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@dorota-32 no właśnie, też tak to widzę i chyba warto to tutaj rozwinąć, bo temat jest ważny...

Każdy człowiek rozwija się duchowo i umysłowo, czy chce tego czy nie, świadomie lub zupełnie bezwiednie. Drogi sa różne dla każdego z nas, to oczywiste. Ale sam rdzeń tego procesu, jeśli dobrze rozumiem, jest podobny: chodzi o przenoszenie swojej świadomości z poziomu czysto fizycznego wyżej, na poziom energetyczny i duchowy. Człowiek który o tym nie wie, żyje tylko tym co namacalne i wogóle nie dopuszcza myśli że coś takiego jak dusza czy ciało energetyczne w ogóle istnieje.

Rozszerzanie tej świadomości to powoli budzenie sie w sobie... w ciele fizycznym, żeby je po prostu czuć i akceptować, ale też w ciele energetycznym, co pozwala ogarnąć swoje emocje i myśli, a potem jeszcze głębiej, w ciele duchowym, przez co człowiek zaczyna mieć realny wpływ na swoje życie i przeznaczenie.

W praktyce to nie jest takie trudne jak brzmi. Zaczyna się od pracy nad swoim wewnętrznym dzieckiem, potem nad tym co można by nazwać Synem Bożym w sobie. Technicznie chodzi o odtworzenie czystości swoich zapisów karmicznych. Podobno mozna to zmierzyć procentowo, np. 30% czystości znaczy że 70% tej pierwotnej czystości gdzieś po drodze zgubiliśmy przez nasze słabości i błędy. To dość... przytłaczające, ale i motywujące jednocześnie.

By to odbudować trzeba naprawdę nad sobą pracować, rozwijać takie stany jak miłość, wybaczenie, współodczuwanie, odpowiedzialność. To nie są tylko ładne słowa, to wibracje ktore dosłownie przebudowują naszą energetyczno-duchową strukturę. Kiedy to się dzieje, człowiek zaczyna panować nad emocjami, potem nad myślami, a w końcu otwiera się ten słynny trzeci zmysł, szóste oko.

Każda prawdziwa zmiana zapisu w tej Macierzy uruchamia coś w DNA, co przebudowuje powłoki człowieka. I tak, ten proces bywa bolesny, nazywamy to przemianą i chyba każdy kto przez to przechodził wie o czym mówie.

Kiedy te zapisy dochodzą do poziomu ok. 90% czystości, zaczyna budzic się Ciało Chrystusowe, człowiek odzyskuje Obecność i Czystą Świadomość. I to jest właśnie to wyjście poza rzeczywistość, w nicość, gdzie wszystko sie zaczyna. Jezus nazywał to Światłem, Merlin swoją mocą, różne nazwy, różne rytuały, ale ten sam efekt końcowy.

Najważniejsza rzecz z tego wszystkiego? Samym gadaniem nic sie nie zmieni. Zupełnie nic. Tak jak rozmawianie o bieganiu nie zrobi z ciebie maratończyka, tak samo roztrząsanie spraw duchowych bez realnej pracy i modlitwy to tylko puste słowa. Może powstrzymać upadek, owszem, ale na pewno nie uniesie nas wyżej.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@rafal-76)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, ciekawy temat... zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu i szczerze to sam nie wiem co o tym myslec 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@rafal-76)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie, trochę mnie to zaciekawiło jak trafiłem na ten wątek... ciekawy temat, jest nad czym myśleć 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: