Przeczytałam to uważnie i szczerze... no nie wiem co o tym myśleć.
Dostałam tę wiadomość od kogoś, kto chciał pozostać anonimowy i chyba o to chodzi w samym przekazie. Piszą w niej, że to jakby takie globalne referendum, więc każdy głos się liczy, dosłownie każdy z nas ma podjąć własną decyzję.
Twierdzą że są nam równi, że różnica między nami a nimi to po prostu kilka stopni ewolucji więcej. Fizycznie trochę inni, ale w większości humanoidalni. Nie widać ich bo funkcjonują poza zasiegiem naszych zmysłów i przyrządów pomiarowych, coś w stylu dematerializacji.
Co mnie uderzyło to ten fragment o naszej sytuacji: piszą że powoli tracimy kontrolę nad własnym losem, że są technologie które działają na umysł i ciało i że to już się dzieje. Że nasza żywotność będzie sztucznie obniżana, niezależnie od tego czego chcemy. Brzmi niepokojąco, bez względu na to czy wierzyć w nadawcę czy nie.
Zasadnicze pytanie jakie stawiają brzmi: czy chcemy żeby się ujawnili? i serio, zostawiają tę decyzję nam. Mówią że nie mają na ziemi żadnego swojego przedstawiciela który by nam w tym pomógł.
Nie wiem co sądzić o całej tej historii z Federacją Galaktyczną, ale treść tej wiadomości jest na tyle dziwna i szczegółowa że postanowiłam ją tu wrzucić. Co wy o tym myślicie?
Serio, po co czekać aż naprawdę zaboli? Czy koniecznie trzeba dojść do ściany zanim zacznie się szukać wyjścia?
Historia jest pełna przykładów tego, jak różne ludy odkrywały siebie nawzajem, zwykle w warunkach konfliktu. Podboje prawie zawsze odbywały się kosztem kogoś. Świat skurczył się do rozmiarów wioski, wszyscy niby się znają, ale konflikty nie gasną, zagrożenia rosną i są coraz poważniejsze.
Człowiek jako jednostka ma ogromny potencjał, ale zdecydowana większość z was nie może z niego korzystać w sposób godny, głównie z powodów geopolitycznych. Jest was kilka miliardów, a o warunkach życia waszych dzieci, o losie zwierząt i roślin decyduje garstka polityków, finansistów, wojskowych i religijnych przywódców.
Wasze myśli i przekonania są tak uformowane, żeby służyć interesom tej mniejszości. Żebyście byli w pewnym sensie niewolnikami, ale jednocześnie mieli poczucie, że sami kierujecie swoim życiem. Mniej więcej tak wygląda rzeczywistość.
Ale od chęci do faktów jest długa droga, zwłaszcza kiedy nie zna się reguł gry. Tym razem nie jesteście zdobywcami. Podawanie stronniczych informacji to strategia stara jak świat. Sztuczne wzbudzanie emocji albo wprowadzanie do organizmów rzeczy, które nie są ich naturalną częścią, przez różne technologie, to strategia jeszcze starsza.
Obok możliwości ogromnego rozwoju istnieje realne zagrożenie zniszczeniem. I jedno, i drugie jest teraz. Widzicie jednak tylko to, co wam się pokazuje. Wyczerpywanie zasobów naturalnych jest jakby zaprogramowane, a żadnego wspólnego długoterminowego planu nie ma.
Ekosystemy zostały naruszone do tego stopnia, że niektóre procesy są już nieodwracalne. Brak zasobów i ich niesprawiedliwy podział, a ceny będą rosły z dnia na dzień, doprowadzi do bratobójczych konfliktów na masową skalę, także w sercu waszych miast i wsi.
Rośnie nienawiść, ale też miłość. I dlatego wierzycie, że da się znaleźć rozwiązanie. Tylko że masa krytyczna jest za mała, a sabotaż jest przeprowadzany bardzo sprytnie. Przyzwyczajenia i nawyki ukształtowane w przeszłości skutecznie was paraliżują. Powierzacie problemy przedstawicielom, którym interes korporacji jest bliższy niż dobro wspólne. Oni debatują o formie, nie o treści.
W momencie gdy przyjdzie czas działać, opóźnienia skumulują się tak bardzo, że nie tyle będziecie wybierać, co poddawać się biegowi wypadków. Dlatego właśnie dzisiejsze decyzje mają znaczenie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bo bezpośrednio wpłyną na to, czy jutro w ogóle przetrwacie.
Co mogłoby naprawdę odmienić ten bezwład? Skąd ma przyjść ta zbiorowa swiadomość, która zjednoczy i zatrzyma ten ślepy pęd naprzód?
Plemiona, narody, populacje zawsze się spotykały i wzajemnie na siebie wpływały. W obliczu zagrożeń dotykających całą ludzkość, może najwyższy czas na prawdziwą, bliższą współpracę.
Lada moment nadejdzie ogromna fala. Będzie miała aspekty zarówno bardzo pozytywne, jak i bardzo negatywne.
Kim jest ta „trzecia strona”?
Są dwa sposoby nawiązania kontaktu kosmicznego z inną cywilizacją. Albo przez przedstawicieli, albo bezpośrednio z poszczególnymi ludźmi, bez wyróżniania żadnej konkretnej grupy. Pierwszy sposób wiąże się z konfliktem interesów, drugi przynosi świadomość. Pierwszy wybrała grupa ras, która chce utrzymywać ludzkość w zależności, żeby kontrolować zasoby ziemi, genotyp i energie ludzkich emocji.
Drugi sposób wybrała grupa ras zjednoczonych w duchu służby. My wybraliśmy właśnie tę drogę i kilka lat temu zwróciliśmy się do przedstawicieli władzy. Odrzucili wyciągniętą rękę, bo, jak twierdzili, nie leżało to w interesie ich strategicznej wizji.
Dlatego to poszczególne osoby muszą teraz decydować same, bez ingerencji władzy. Proponujemy wam teraz to, co wtedy zaproponowaliśmy tym, którzy, jak wierzyliśmy, mogli przyczynić się do waszego dobrostanu.
Większość z was nie bierze pod uwagę, że istoty pozaziemskie brały udział w sprawowaniu scentralizowanej władzy, będąc dla was całkowicie niewykrywalnymi. Niemal przejęły nad wami kontrolę w niezauważalny sposób. Nie muszą nawet ujawniać się fizycznie, co w najbliższej przyszłości może sprawić, że będą wyjątkowo skuteczne i zdolne siać postrach
no to właśnie chodzi o to co mogą nam zaoferować i co oni z tego maja, bo rozumiem że ktoś tu wyżej wkleił ten tekst jako całość i warto się nad tym zastanowić.
Więc co dostajemy my? Podobno pełniejszy ogląd wszechświata, wiedzę techniczną która miałaby nas uwolnić, nowe źródła energii, koniec cierpienia i lepsze rozumienie świadomości. Brzmi nieźle, ale uwaga bo jest haczyk: z lękami mamy sobie radzić sami, oni tego nie ogarną za nas i żadnych praw też nam nie narzucą. Czyli wszystko w naszych rękach.
Co oni maja z tej umowy? Braterską równowagę w tym rejonie wszechświata i... radość. Dosłownie piszą że Radość jest we wszechświecie czymś boskim i cennym energetycznie. Ciekawe podejście, trochę inne niż sie spodziewałam.
I teraz to kluczowe pytanie, które zadają: czy chcemy żeby się ujawnili. Odpowiedź telepatycznie, bez rytuałów, po prostu szczerze TAK albo NIE, zaraz po tym jak sami sobie zadamy to pytanie. Polecają żeby nie spieszyć się z odpowiedzią, dobrze odetchnąć i się zastanowić, a najlepiej odpowiedzieć po ponownym przeczytaniu całej wiadomości.
Efekt? Im więcej osób odpowie TAK, tym lepiej. Proponują też żeby tę wiadomość szerzyć dalej, nawet ironicznie czy z przymrużeniem oka, byle nie być obojetnym bo bierność to wedlug nich droga do zniewolenia. Konsekwencja zbiorowego TAK byłaby materializacja ich statków nad nami i ogromna zmiana w nauce, strukturze społeczeństwa i wartościach.
Hmm... dużo tego jak na jeden wpis 🙂
no dobra, to kontynuując ten temat...
piszą tu, że niebezpieczeństwo zniknęłoby, bo zmusiłoby to tę „trzecią stronę” do wyjścia z cienia i ujawnienia się. wszyscy ludzie mieliby wtedy wspólną tożsamość, jedno imię, jeden korzeń. a potem, jeśli sami byśmy chcieli, mogłaby nastąpić jakaś pokojowa wymiana. bo teraz, jak ktoś głoduje albo żyje w strachu, to nie jest w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero witać kogoś z zewnątrz. smutno im, że ludzie cierpią, skoro noszą w sobie tyle światła.
mówią też że cały kontakt byłby etapowy, przez kilka albo kilkadziesiąt lat. najpierw statki, potem pojawienie się fizyczne, potem wspolpraca techniczna i duchowa, i w końcu eksploracja galaktyki. i za każdym razem my sami decydujemy, czy idziemy dalej. gdybyśmy powiedzieli stop, po prostu by odeszli.
co do czasu, to piszą że od kilku tygodni do kilku miesięcy od decyzji większości, zależy jak szybko wiadomość się rozejdzie.
ciekawa jest ta różnica między modlitwą a ich ofertą, bo oni w odróżnieniu od istot duchowych mają realne możliwości techniczne żeby się zmaterializować.
dalej tłumaczą skąd w ogóle ten dylemat jest tak wielki. obcy są postrzegani jako zagrożenie dopóki są „nieznanym”. samo ich pojawienie się miałoby wzmocnić więzi między ludźmi na całym swiecie. i zadają pytanie retoryczne, gdyby nie czekali na naszą decyzję, to byliby tu już dawno, prawda?
jest też taki fragment który mnie trochę zatrzymał, bo sami przyznają że możemy myśleć, że to manipulacja żeby nam wmówić, że sami wybraliśmy. i odpowiadają na to pytając jaki mieliby interes w czymś takim. no i to że my i tak jesteśmy już w tej ich puszce Pandory, trzecia strona nas w niej zamknęła, więc cokolwiek zdecydujemy, i tak musimy się z niej wydostać.
na koniec klasyczne wezwanie do rozpowszechniania. mówią żeby nie czekać, bo jeśli pojawiliby się jutro, tysiące statków naraz, to nie byłoby już odwrotu...
