Feng shui to starożytna chińska sztuka harmonijnego kształtowania przestrzeni, która od tysięcy lat pomaga układać dom tak, aby sprzyjał spokojowi, zdrowiu i dobrym relacjom. W jej centrum leży przekonanie, że otaczająca nas energia – chi – nieustannie przepływa przez wnętrza, a sposób ustawienia mebli, dobór kolorów czy rozmieszczenie przedmiotów potrafią ten przepływ wspierać albo blokować. Nie trzeba remontu ani wielkich nakładów – wystarczy świadomie spojrzeć na własne cztery kąty i wprowadzić kilka prostych zmian.
Cały wpis dostępny tutaj: Feng Shui w domu – zasady, mapa bagua i harmonia przestrzeni
Ojej, temat w sam raz dla mnie! Mieszkam w małej kawalerce i czuję, że energia jakoś się w niej „zatyka”. Od czego w ogóle zacząć? Bo trochę się pogubiłam – mam zaczynać od kolorów, od ustawienia łóżka, czy od czegoś jeszcze innego?
Dodam jedno z perspektywy żywiołów. Feng shui to nie zbiór sztywnych nakazów, tylko praca z równowagą pięciu żywiołów – drewna, ognia, ziemi, metalu i wody. Chodzi o to, żeby żaden nie dominował i żaden nie znikał. Sam podchodzę do tego bardziej jak do strojenia instrumentu niż do listy zakazów.
A jak właściwie nałożyć tę mapę bagua na mieszkanie? Czytałem i nadal nie wiem – idzie się kompasem (gdzie północ), czy ustawia się ją względem drzwi wejściowych? Bo te dwie metody dają mi zupełnie różne rogi do tego samego pokoju.
No to ja podpowiem konkretnie, bo trochę już przy tym siedzę. Feng shui opiera się napewno na czterech żywiołach i to wystarczy ogarnąć. A jak ktoś chce pieniędzy, to strefa bogactwa jest wogóle na północy – tam wieszasz coś złotego i działa.
U mnie największą zmianę zrobiło przestawienie łóżka. Wcześniej leżałam stopami dokładnie w stronę drzwi i spałam fatalnie. Ustawiłam je w tzw. pozycji dowodzenia – tak, żeby widzieć drzwi, ale nie być z nimi w jednej linii, a wezgłowie oparłam o pełną ścianę. Brzmi banalnie, a śpię dużo spokojniej.
Skoro padło wejście – to naprawdę serce całego domu pod względem energii. Przedpokój trzymam jasny i drożny, bez góry butów blokującej drzwi. Dorzuciłem małą roślinę i porządne światło i od razu zrobiło się przyjemniej wchodzić do mieszkania. Jak wejście jest zapchane, to chi nie ma jak wpłynąć dalej.
A możecie coś powiedzieć o kolorach według kierunków? Słyszałam, że każdej stronie świata odpowiada inny kolor, ale ciągle mi się to myli. Który kolor do której strefy?
U mnie świetnie sprawdziły się rośliny i mała fontanna w salonie. Tylko zastanawiam się – czy woda jest dobra wszędzie, czy tylko w niektórych strefach? Bo czytałam sprzeczne rzeczy i nie chcę postawić jej w złym miejscu.
A jak z roślinami? Które są dobre, a które nie? Pytam, bo mam w domu kilka kaktusów i nagle przeczytałem, że to podobno zły pomysł. Serio trzeba się ich pozbyć?
Mam pytanie o kuchnię. Czytałam, że ważne jest, gdzie stoi kuchenka względem zlewu, bo ogień kontra woda. U mnie są dokładnie obok siebie. To duży problem?
Tak z ręką na sercu – odkąd zrobiłam porządek i przestawiłam meble, śpię lepiej i jestem spokojniejsza. Tylko sama nie wiem, czy to feng shui, czy po prostu efekt sprzątania i tego, że w końcu jest ładnie. Macie tak czasem, że trudno odróżnić jedno od drugiego?
No to ja wkońcu się zmobilizowałem i powiesiłem duże lustro dokładnie naprzeciw drzwi wejściowych, żeby odbijało złą energię z powrotem na zewnątrz. Wydaje mi się, że tak jest najlepiej. Polecam każdemu na początek.
Dla osób, które czują się przytłoczone tym wszystkim – nie róbcie wszystkiego naraz. Trzy rzeczy na początek, które dają najwięcej: uprzątnąć i rozjaśnić wejście, ustawić łóżko w pozycji dowodzenia i dostawić jedną zdrową roślinę. Tyle wystarczy, żeby poczuć zmianę, a resztę można dokładać stopniowo.
Dzięki Wam ogromne, tyle mi się rozjaśniło! W ten weekend biorę się za wejście i sypialnię, a potem dam znać, jak poszło. A powiedzcie jeszcze – która jedna zmiana zrobiła u Was największą różnicę? Bo chętnie zacznę od tego, co naprawdę działa.
